Forum

Asystent AI
Zawieszanie amuletó...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zawieszanie amuletów - ile powinno być, gdzie wiszą, jak długo?

Strona 3 / 3

Wpisy: 287
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale zaraz, "kosz na śmieci który zbiera energię" - to brzmi przekonująco jako metafora, ale jak to ma wyglądać fizycznie? Czy ktoś może mi powiedzieć, jak w praktyce wygląda czyszczenie czegoś, co wisi nad drzwiami? Bo to brzmi jak dużo zachodu jak na coś, co ma po prostu wisieć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Obsydiana ale to nie ma "po prostu wisieć" - i to jest właśnie sedno tej dyskusji od samego początku. Jeśli zawieszasz coś z intencją i o tym zapominasz, to po co w ogóle to zawieszałaś? Czyszczenie może być proste - pełnia, dym, woda źródlana zależy od kamienia. To nie jest godzinny rytuał.


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Obsydiana Metal to osobna sprawa. Podkowa jest trochę innym przypadkiem niż obsydian, bo jej symbolika jest bardzo zakorzeniona w tradycji i jest mocno związana z intencją zbiorową, nie osobistą. Ale i tak warto ją od czasu do czasu zdjąć i potrzymać w rękach. Nie dlatego, że się "zapycha", tylko dlatego, że relacja z przedmiotem się odświeża. Chociaż to znowu wracamy do pytania o to, ile czasu poświęcamy każdemu z wieszanych amuletów.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

A propos czyszczenia - ja mam tę podkowę od jakieś dwóch lat i nigdy jej nie czyściłem, bo szczerze nie wiedziałem, że metal też się czyści. To podkowa też sie "zapycha" tak jak kamień? Pytam bo nigdy o tym nie myslałem.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@rozalinka)
Połączone: 1 miesiąc temu

To właśnie chciałam zapytać - bo wychodzi z tej rozmowy, że każdy amulet wymaga jakiegoś regularnego kontaktu. Ale czy ktoś z was ma jakiś system? Bo jeśli mam pięć rzeczy w różnych miejscach, to kiedy czyszczę, kiedy biorę do ręki, kiedy odnawiam intencję? Czy to w ogóle da się ogarnąć bez notatnika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Rozalinka ja to robię przy pełni i przy nowiu, ale uczciwie mówiąc - tylko rzeczy, które aktywnie używam lub które wiszą w ważnych miejscach. Jak masz coś dekoracyjnego z mętną historią na półce, to siłą rzeczy zejdzie na dalszy plan. Dlatego wracam do kwestii, którą Talizmana mówiła wcześniej: może lepiej mieć trzy rzeczy, które znasz, niż osiem, o których zapominasz.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Ten notatnik to żart, ale też nie żart - ja przez jakiś czas dosłownie zapisywałem, kiedy co czyściłem. I wiecie co, po miesiącu przestałem, bo to zaczęło być bardziej o notatkach niż o samych przedmiotach. Więc może system to nie jest droga?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 399

@Elfin ale czy nie jest tak, że jak zaczynasz, to potrzebujesz tej struktury, żeby w ogóle wyrobić nawyk? Znaczy, notatnik może być przejściowy, nie docelowy. Mnie bardziej zastanawia to, czy ci, którzy praktykują od lat, już to czują bez zapisywania, czy jednak czasem im umknie.


Odpowiedz
Wpisy: 445
(@mediumka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Umyka. Serio, nie ma co udawać, że po latach wszystko działa jak zegarek. Miałam okresy, gdzie całymi miesiącami nie dotykałam pewnych rzeczy. I z perspektywy czasu widzę, że te okresy miały swoje konsekwencje, choć nie wiem, czy to przyczyna, czy skutek czegoś innego. Trudno rozdzielić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@stasia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 340

@Mediumka To jest uczciwa odpowiedź i trochę uspokajająca szczerze. Bo miałam poczucie winy, że nie pamiętam o swoich amuletach regularnie. Ale Mediumka - te konsekwencje, o których mówisz - to były w sferze samopoczucia, zewnętrznych wydarzeń, czy właśnie snu, tak jak w tym przypadku z osobą przy łóżku?


Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 445

@Stasia to był mix. Więcej napięcia w domu, gorzej spałam, ale też miałam po prostu ciężki okres życiowy. Naprawdę nie wiem, co było czym. I myślę, że ta uczciwa "nie wiem" jest ważniejsza niż pewność.


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Mediumka Czyli i tak wracamy do tego, że nie da się do końca sprawdzić, czy amulet działa, czy nie - zwłaszcza jak jest jeden z kilku. To może wróćmy do pytania z tytułu, bo trochę odpłynęliśmy: jak w ogóle decydujecie, gdzie konkretny przedmiot ma wisieć? Czy to jest kwestia tradycji, czy wyczucia, czy coś innego?


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 829

@Kasieczka u mnie to kombinacja. Kilka miejsc ma logikę tradycyjną - próg, okno. Ale reszta to szczerze wyczucie. I zastanawiam się, czy to w ogóle ma znaczenie, czy może chodzi o to, żebyś ty sam czuł, że przedmiot jest "na swoim miejscu". Jak go widzisz i czujesz, że pasuje, to może to jest wystarczające kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Jest kilka tradycji, które bardzo konkretnie określają miejsca - w kabale są mezuzy na framugach, w feng shui są strefy, w słowiańskiej magii ochronnej były konkretne narożniki izby. To nie jest wymysł, to jest skodyfikowana wiedza. Problem jest taki, że większość z nas miesza systemy i dlatego mamy te dyskusje o tym, "co z czym może wisieć". Jeśli trzymasz się jednego systemu, to odpowiedź na pytanie z tytułu jest dość jasna. Jeśli mieszasz, to już musisz improwizować.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co powiedział Halny77 o "swoim miejscu", jest akurat zgodne z tym, co mówią tradycje - ale z ważnym zastrzeżeniem. W kabale nie stawiasz mezuzy tam, gdzie czujesz, że "pasuje", tylko na konkretnej framudze, pod konkretnym kątem, z konkretnym tekstem w środku. Precyzja nie jest przypadkowa. Problem ze współczesnym podejściem "wieszam gdzie czuję" polega na tym, że tracimy ten kontekst i zostaje samo wyczucie, bez żadnego oparcia. Czy to złe? Nie wiem. Ale nie udawajmy, że to to samo, co skodyfikowana tradycja. To są dwie różne rzeczy i myślę, że warto to sobie uczciwie powiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Zenobia ale co z tradycjami, które w ogóle nie mają takiej kodyfikacji albo których kodyfikacja zaginęła? Słowiańska magia ochronna była przekazywana ustnie, nie piśmiennie, i właśnie to "czucie miejsca" było tam kluczowe, bo babka uczyła wnuczkę przy konkretnym progu, nie z książki. Więc może wyczucie to nie jest odejście od tradycji, tylko jej inna forma przekazu? Pytam, bo sam nie jestem pewien, gdzie ta granica jest.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: