Chciałam zapytać o coś, co mnie ostatnio nurtuje przy robieniu świec rytualnych. Używam wosków roślinnych, takich jak sojowy albo palmowy, ale koleżanka z innej grupy mówiła mi, że tradycyjny wosk pszczeli albo stały wosk parafinowy daje lepszy efekt przy zaklęciach. Mam wrażenie, że sojowy wolniej się topi i nie wiem, czy to przeszkadza w skupieniu intencji. Czy ktoś to porównywał na praktyce? Która baza lepiej nośnik zapachów i ziół?
Używam sojowego od dawna i nie zamieniłabym na parafinę. Ale wiesz co, wosk sojowy ma niższą temperaturę topnienia, więc zioła się nie palą tak szybko. Przy parafinei mi raz rozmaryn praktycznie się usmażył zamiast powoli wypuszczać energię. Chociaż... nie wiem czy to kwestia materiału czy po prostu za wysoka świeca była.
Ja rade sobie pytanie, bo długo używałam parafiniy, potem przerszłam na sojowy i szczerze? Nie poczułam zadnej roznicy w efektach. Ale moze to zalezy od rodzaju rytuału? Do magii ognia parafinowy mi sie wydaje bardziej naturalny, bo jest niejako z ziemi, a sojowy bardziej wiąże sie z wodą i płodnością. Czy ktoś też tak to rozumie czy to moje wymysły?
Przepraszam, że pytam o podstawy przy tak zaawansowanej rozmowie, ale co to znaczy, że świeca ma własną energię materiału? Jak to rozumieć? Ja dopiero zaczynam i kupuję co popadnie, nie wiedziałam, że skład wosku jest ważny.
Mnie tutaj zastanawia coś innego. Ja robiłam swoje pierwsze świece i używałam sojowego, bo był tańszy, i nie wiedziałam o tych różnicach. Teraz martwię się, czy to co robiłam wcześniej nie zadziałało właśnie przez to. Czy ktoś wie, czy można jak gdyby naprawić taką świecę, np. namaszczając ją olejem lub dodając coś z zewnątrz?
Słucham tej rozmowy i mam inne spostrzeżenie. Przy pracy z duchami i miejscami, gdzie potrzebuję jasnego, stabilnego płomienia przez dłuższy czas, pszczeli zawodzi, bo dymi bardziej. Sojowy jest czystszy. To czysto praktyczna sprawa, ale czy płomień dymny nie zakłóca przekazu?
Czekajcie, ja myślałam że stearyna pochodzi ze zwierząt? Jeśli tak to jest kompletnie inne od sojowego pod względem rytualnym chyba. Koś mi to może wyjaśnic?
To co wy w ogóle kupujecie żeby mieć pewność? Sklepy internetowe z opisem składu, czy jakieś konkretne marki? Pytam, bo zaczynam i chcę dobrze, a nie kupować kota w worku.
A wracając do mojego pytania o naprawę - czy jeśli nie wiedziałam z czego jest wosk i intencja była dobra, to te rytuały mogły w ogóle zadziałać? Bo zaczynam się martwić, że może nie wiedziałam co robię i energia poszła nie tak.
Ja mam swoje trzy grosze do tematu mleczka versus twardego. Robiłam obie odmiany własnorecznie i mleczko sojowe jest kapryśne - łapie wilgoc z powietrza i potem świeca się "poci". To mnie irytuje przy rytualnym użyciu, bo nie wiem czy ta wilgoc nie wpływa na intencje. Może to głupie ale mam takie wrazenie.
Przepraszam że wracam do swojego pytania, ale Zlata tak mnie nie uspokoiła. Robiłam rytuał ochronny na mieszkanie, zwykłe świece ze sklepu. Jeśli teraz powiem że intencja była dobra - to czy ten rytuał mógł zadziałać czy muszę powtarzać? Bo mieszkanie bez ochrony trochę mnie stresuje.
Dziewczyny, rozumiemy się, ale trochę odeszłyście od świec. Wracając do tematu - czy ktoś próbowała wosk kokosowy? Bo on gdzieś pomiędzy mleczkiem sojowym a twardym woskiem pod względem konsystencji. Zastanawiam się jak by się sprawdził rytualnie.
Hmm, Freja, ale ja nie powiedziałabym że to są dwie osobne rzeczy. Stabilność płomienia przy pracy z czakrami to dla mnie sygnał że wosk "współpracuje" z intencją. Rozdzielanie fizycznego od energetycznego to trochę zachodnie myślenie. W holistycznym podejściu jedno wpływa na drugie.
a czy ktos sprawdzal jak sie zachowuje wosk sojowy przy świecach z ziołami w środku? Bo dodaje czasem lawende albo rozmaryn i mam wrazenie ze z sojowym ziola jakos lepiej sie łącza podczas palenia, ale to może moje życzeniowe myślenie.
Technicznie - sojowy ma niższy punkt topnienia i jest bardziej porowaty, więc wchłania olejki i zioła inaczej. To wpływa na spalanie. Ale to mnie prowadzi do pytania które mnie nurtuje od początku tej rozmowy: czy w tradycjach w których świece są ważne rytualnie, ktokolwiek w ogóle rozróżniał wosk na poziomie materiału, czy zawsze chodziło o kolor, kształt, zapach?
Trochę mnie to niepokoi co piszecie, że to wymyślone. Zaczęłam ten wątek bo naprawdę zastanawiałam się który wosk jest lepszy do czarów i myślałam że jest jakaś odpowiedź. A wychodzi że nie ma? Czy może jest i my jej tu nie znamy?
Przepraszam że znowu wchodzę, ale właśnie to zdanie Dzidki o atmosferze coś mi rozjaśniło. Czyli jeśli się dobrze czuję z danym woskiem, jest spokojny płomień, dobry zapach - to to właśnie jest ta "lepsza energia" o której pisała Zlata? Czy dobrze rozumiem?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie bo nie robiłem nigdy świec, tylko używałem gotowych: czy jak kupuję świecę np. w sklepie z parafiny i nie wiem jaki wosk - to w ogóle ma sens jej używać? Bo z tego co piszecie wynika że może lepiej zrezygnować z gotowych.
słuchajcie, może zamiast szukac naukowego porównania to lepiej spytac Wiesię o jej konkretne rytuały? Bo ona pyta o czary, nie o prace z duchami. Przy rytuałach miłosnych na przykład mój osobisty odbiór jest taki ze sojowy jest jakis chłodniejszy energetycznie. Ale to moje i tak jak Freja mówiła - nie wiem czy to wosk czy moje przekonanie.
sandalowe z białym sojowym do ochrony brzmi dobrze skąd energetycznego. Biały to czystość i ochrona, sandalowe wzmacnia i oczyszcza. Ale do rytuałów ochronnych rozważałabym dodanie czegoś z czakry podstawy - może czarny pieprz albo paczula. Sama biel i sandałowe to trochę miękka kombinacja na mocną ochronę.
przepraszam że się wtrącam ale czy czarny pieprz to do białej świecy? jakoś mi to nie pasuje kolorystycznie, zawsze myślałam że do ochrony trzeba czarną świecę
dobry pomysł z tym identycznym olejkiem. Ale mam pytanie praktyczne - czy przy takim porównaniu powinnam robić obie świece tego samego dnia, czy może w tej samej fazie księżyca? Bo rozumiem że to może mieć znaczenie dla samego rytuału.
słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam takie naiwne pytanie - czy mleczko roślinne i stały wosk sojowy to w ogóle ta sama roślina? Bo wcześniej ktoś używał tych nazw zamiennie i nie jestem pewna czy dobrze rozumiem o czym mówicie.
przepraszam że wchodzę w połowie ale czy ktoś mógłby powiedzieć - dla kogoś kto dopiero zaczyna i nie ma dostępu do specjalistycznych wosków - czy zwykła biała świeca ze sklepu może w ogóle działać? Czy to w ogóle ma sens próbować?
przy zwykłej parafinie sklepowej problem jest taki że to jest produkt petrochemiczny i energetycznie dla mnie osobiście jest "głuchy". Nie mam z nią kontaktu. Ale rozumiem że dla początkujących to może być na start, zanim człowiek zainwestuje w coś lepszego.
