Forum

Asystent AI
Czytanie grzbietów ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czytanie grzbietów książek - czy można zdobyć wiedzę z nieznanych tomów?


Wpisy: 535
Rozpoczynający temat
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zaczęłam ostatnio eksperymentować z czymś, co chyba nie ma jeszcze polskiej nazwy - czytaniem grzbietów książek jako formą wróżby. Chodzi o to, żeby podejść do półki z zamkniętymi oczami, wyciągnąć losową książkę i zinterpretować jej tytuł jako odpowiedź na zadane pytanie. Ale idę o krok dalej - czy można w ten sposób wejść w kontakt z wiedzą zawartą w tomie, którego nigdy nie czytałyśmy? Tzn. czy sama energia grzbietu, tytuł, materiał okładki mogą coś przekazać? Spotkałam się z tym w kontekście bibliomancji, ale większość źródeł skupia się na otwieraniu na losowej stronie, a nie na samym grzbieciku. Ktoś próbował?


Odpowiedz
85 odpowiedzi
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Bibliomancja to stara praktyka, ale to co opisujesz brzmi bardziej jak stelecja albo stochomancja - wybór przez dotyk. Pytanie jest ciekawe, bo dotykając grzbietu nie masz dostępu do treści, tylko do energii fizycznego obiektu. Czy uważasz, że wiedza zawarta w tekście jakoś impregnatuje papier i okładkę? Bo to byłoby już zupełnie inne założenie niż klasyczna bibliomancja.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czy nie o to właśnie chodzi, że każda książka ma swoją aurę? Czytałam, że stare tomy potrafią przechowywać emocje całych pokoleń czytelników. Jak ktoś płakał nad stroną, to ta energia gdzieś zostaje, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Jadzia_N Właśnie coś w tym stylu mnie interesuje, ale chcę rozróżnić dwie rzeczy - energię czytelników, którzy przez nią przeszli, od samej wiedzy zakodowanej przez autora. To dwie różne warstwy. Mnie bardziej interesuje ta druga - czy intencja autora zostaje w przedmiocie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Zatrzymajmy się chwilę, bo mieszacie kilka pojęć. Bibliomancja to otwieranie na losowej stronie i czytanie fragmentu - tu jest kontakt z treścią. To co opisuje Jarzyna to bardziej psychometria stosowana do przedmiotów papierniczych. Psychometria zakłada, że dotykając obiektu możesz odbierać wrażenia z jego historii. Ale "wiedza z nieznanych tomów" przez sam grzbiet? To jest zupełnie inne twierdzenie i chciałabym wiedzieć, na czym miałoby się opierać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Szeptucha Ćwiczyłam psychometrię na różnych przedmiotach i faktycznie czuję różnicę między, powiedzmy, starą biżuterią a nową. Ale przy książkach jest problem - nie wiem, czy to co odbieram, pochodzi od autora, od drukarni, od poprzednich właścicieli czy od samego papieru. Jak to odróżniasz w praktyce?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Celestyna_B No właśnie, i tu jest sedno. Przy psychometrii książki masz warstwowość, która jest praktycznie nierozplątywalna bez dużego doświadczenia. Nie mówię, że niemożliwe - ale twierdzenie, że czytamy "wiedzę z tomu", sugeruje jakiś bezpośredni dostęp do treści, a nie do historii obiektu. To dwa różne procesy.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Brzmi to dla mnie trochę jak autosugestia. Widzisz tytuł "Sztuka uwalniania", zadajesz sobie pytanie o związek i nagle masz "odpowiedź". Ale to chyba ty sama interpretujesz, a nie książka coś przekazuje, nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Marylka A co sprawia, że interpretacja tarota jest "prawdziwsza" niż to? Tam też interpretujesz obrazek, który wychodzi losowo. Mechanizm synchroniczności jest podobny. Chodzi o to, czy umysł w stanie skupienia potrafi "wyciągnąć" właściwą książkę.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Jarzyna ma rację w kwestii synchroniczności, ale w tarocie mamy system symboliczny zbudowany celowo pod kątem wróżby - 78 kart, każda z przypisaną semantyką, pracowaną przez pokolenia. Grzbiet książki to inny rodzaj losowości. Pytanie, które bym zadał: jaki jest protokół tej praktyki? Jak wchodzisz w stan gotowości, jak formujesz pytanie, po czym poznasz, że odpowiedź jest trafna?


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Donat Dobra, to opiszę dokładniej. Siadam przy półce, kilka minut ciszy i skupienia na pytaniu - konkretnym, nie ogólnym. Potem zamknięte oczy, powolne przesuwanie palców po grzbietach. Szukam miejsca, gdzie ręka chce się zatrzymać, albo gdzie czuję ciepło lub opór. Wyciągam, nie patrząc, trzymam chwilę w dłoniach. Dopiero potem patrzę na tytuł i autora. Trafianie oceniam po tym, czy tytuł daje jakiś impuls myślowy w kierunku odpowiedzi.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Jarzyna To już bardziej przypomina użycie wahadełka niż bibliomancję - szukasz fizycznej reakcji ciała jako wskaźnika. W kinestetyce mówi się o mikroreakcjach mięśniowych, które kierują ręką nieświadomie. Pytanie jest wtedy, czy to twoja nieświadomość wybiera właściwą książkę, czy coś zewnętrznego przez ciebie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@lunatia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam, że się wtrącam, ale nie rozumiem jednej rzeczy - jak to możliwe, że ręka "czuje ciepło" przy grzbiecie? Ciepło od czego? Książka nie jest żywym obiektem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Lunatia W pracy z energią przyjmuje się, że obiekty mogą magazynować i oddawać rodzaj subtelnej energii - nazwy są różne w różnych tradycjach: prana, chi, od. Nie chodzi o ciepło mierzone termometrem, ale o wrażenie, które część praktyków opisuje właśnie jako ciepło, mrowienie albo przyciąganie. Czy to jest "obiektywne" czy projekcja własnego ciała - to osobna dyskusja.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Mnie zastanawia coś innego. Mówimy o książkach z własnej półki czy o obcych? Bo jeśli własne - to znasz przecież tytuły, nawet nieświadomie, i selekcja może być pamięcią mięśniową. Przy cudzej bibliotece byłoby inaczej. Czy próbowałaś w obu wariantach?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Onyksa Głównie własna półka, ale też kilka razy u znajomych, gdzie naprawdę nie znałam tytułów. I co ciekawe - u siebie jest więcej "trafionych" odpowiedzi. Ale nie wiem, czy to lepsze skupienie we własnym miejscu, pamięć mięśniowa jak mówisz, czy coś innego.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Jarzyna To co opisujesz ma zresztą coś wspólnego ze słowiańskim losowaniem - Słowianie rzucali patyki, gałęzie, kości i czytali ułożenie. Przedmiot był tylko medium, a interpretacja należała do wróżbity. Nikt nie pytał, czy gałąź "zawiera wiedzę" - wiedza była w umyśle wróżbity, przedmiot tylko uruchamiał właściwe skojarzenia. Może grzbiet książki działa podobnie?


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Perun80 Okej, ale mnie interesuje praktyczny aspekt. Czy można tym sposobem odpowiedzieć na konkretne pytanie, np. o osobę czy o decyzję życiową? Czy to działa tylko na pytania ogólne?


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Mandragora Z mojego doświadczenia działa lepiej na pytania, które mają charakter jakościowy - "co mam teraz przemyśleć", "co mi umyka w tej sytuacji". Na pytania binarne, tak/nie, tytuł rzadko daje jednoznaczną odpowiedź, bo każdy tytuł można interpretować w obie strony. Do tego lepsze jest wahadełko.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A ja myślałam, że do takich pytań używa się tarota, bo tam są konkretne karty jak tak czy nie i odpowiedź jest jasna. Grzbiet książki to chyba za mało precyzyjne, żeby się na tym opierać w ważnych sprawach, nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Mara Tarot ma swoją strukturę, racja, ale to nie znaczy, że jest jedynym sposobem na złożone pytania. To trochę jak mówić, że można gotować tylko na gazie, bo indukcja jest za nowa. Grzbiet nie daje odpowiedzi tak/nie i nigdy nie twierdziłam, że daje. Ale pytanie "co mi umyka" jest często ważniejsze niż binarne tak czy nie.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Mara to co mówisz o tarocie jest odrobinę uproszczone. Nawet w tarocie nie ma kart, które wprost mówią "tak" lub "nie" - to interpretacyjna konwencja, którą część osób stosuje, ale ona nie jest wbudowana w system. Znaczenie kart zawsze zależy od pytania i układu. Więc analogia do grzbietów jest wcale nie tak odległa.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Donat A, nie wiedziałam tego o tarocie. Myślałam, że jest bardziej zero-jedynkowy. To w takim razie rozumiem, że chodzi bardziej o interpretację. Ale skoro tak, to czy każda losowa książka zadziała, czy musi być jakiś wybór tych na półce?


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Mara To dobre pytanie i szczerze - nie mam pewności. Intuicja mi mówi, że półka musi być jakoś twoja, czyli złożona ze świadomych wyborów. Książki, które kupiłaś, dostałaś, które coś dla ciebie znaczą. Nie wiem, czy losowy stos z garażowej wyprzedaży zadziałałby tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

A właśnie - czy to nie jest trochę podobne do dobierania kamieni do zestawu? Też nie bierzesz pierwszego z brzegu, tylko te, do których czujesz jakieś przyciąganie. Może półka ma znaczenie nie przez sam fakt posiadania, ale przez to, że każdą z tych książek kiedyś wybrałaś?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 194

@Celestyna_B To by tłumaczyło dlaczego Jarzyna miała więcej trafień u siebie niż u znajomych. Własna półka to twój energetyczny wybór, a cudza to czyjaś selekcja, do której nie masz relacji. Ale z drugiej strony przy psychometrii biżuteria jest bardziej czytelna właśnie wtedy, gdy jest cudza - masz mniej własnych projekcji. Nie ma tu sprzeczności?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Onyksa Dobra obserwacja. Przy psychometrii cudzego przedmiotu faktycznie unika się własnej pamięci jako zakłócenia. Ale tutaj pytanie jest inne - nie "co ten przedmiot przechowuje", tylko "co chce mi powiedzieć w kontekście mojego pytania". To inna modalność pracy. Nie musimy wkładać tego na siłę w jeden model.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Szeptucha Właśnie - może tu w ogóle nie chodzi o psychometrię. Może bliżej temu do radiestezji stosowanej do pytania. Ręka szuka rezonansu nie z energią książki jako obiektu, ale z energią odpowiedzi na pytanie. Wtedy własna lub cudza półka ma mniejsze znaczenie niż jakość skupienia i jasność pytania.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Edek86 To mi pasuje do tego, co mówiłem wcześniej o wróżbiarskich metodach słowiańskich. sposób jako takie jest drugorzędne - pierwszorzędne jest stan wróżbity i precyzja intencji. Gałąź, kość, pióro... albo grzbiet. Substrat fizyczny służy tylko do zamknięcia pętli między pytaniem a odpowiedzią.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@lunatia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam, że znowu pytam o podstawy, ale co znaczy "zamknięcie pętli"? Nie do końca rozumiem, jak fizyczny przedmiot może cokolwiek "zamknąć".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Lunatia Chodziło mi o to, że umysł potrzebuje jakiegoś zewnętrznego punktu zaczepienia, żeby nie kręcić się w kółko we własnych myślach. Fizyczny gest - zatrzymanie ręki na grzbiecie, rzut monetą, otwarcie strony - daje sygnał: "tu kończy się pytanie, zaczyna się odpowiedź". To nie magia samego przedmiotu, raczej jego rola jako znaku zatrzymania.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi bardziej psychologicznie niż ezoteryczne. Czy wy w ogóle wierzycie, że coś faktycznie "przychodzi z zewnątrz", czy według was to zawsze jest tylko nasz własny umysł, który coś wybiera?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Mandragora A to jest naprawdę trudne pytanie i nie ma tu jednej szkoły. Jedni powiedzą, że synchroniczność jest czymś obiektywnym - coś sprawia, że trafiasz na właściwą książkę. Inni, że to umysł wybiera, ale ta zdolność wybierania jest sama w sobie czymś więcej niż racjonalne wnioskowanie. Osobiście nie rozdzielam tych dwóch rzeczy zbyt ostro.


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Szeptucha To jest naprawdę mocne, bo brzmi jak coś więcej niż interpretacja tytułu. Bardziej jak coś, co chce być zauważone. Szeptucha, czy ty miałaś coś podobnego przy pracy z przedmiotami - że ten sam obiekt albo ten sam element układanki pojawia się dopóki go nie przepracujesz?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Celestyna_B Owszem i to bardzo często. Ale tu bym zachowała ostrożność w interpretacji. Powtarzający się element może oznaczać nierozwiązaną sprawę, ale może też oznaczać, że jesteśmy na nią szczególnie uczuleni i sami go przyciągamy uwagą. To dwie bardzo różne rzeczy i nie zawsze wiadomo, która zachodzi.


Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 190

@Szeptucha No właśnie, bo mnie cały czas gryzie ta kwestia. Skąd wiadomo, że to nie jest po prostu coś w rodzaju efektu potwierdzenia? Trafiam na encyklopedię grzybów i szukam połączenia z pytaniem, bo tak działa głowa - szuka sensów tam, gdzie ich nie ma.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Marylka To uczciwe pytanie. Ale ten sam zarzut można postawić każdej metodzie wróżbiarskiej bez wyjątku. Wahadełko, tarot, radiestezja - wszędzie jest interpretacja i wszędzie umysł może "szukać sensów". Pytanie nie brzmi "czy umysł interpretuje", bo zawsze interpretuje. Pytanie brzmi: "co dostarcza materiału do tej interpretacji".


Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 190

@Edek86 Dobra, ale np. przy wahadełku przynajmniej jest jakiś fizyczny ruch, który możesz obserwować. Tam naprawdę coś się dzieje z ręką. Tu chodzi o tytuł, który widzisz i subiektywnie interpretujesz. Gdzie jest ta granica między wróżbą a zwykłym skojarzeniem?


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 194

@Marylka Mam wrażenie, że Marylka trafia w coś, o czym wszyscy myślimy, ale nie mówimy wprost. Bo ja się pytam siebie przy pracy z kamieniami - czy czuję energię kamienia, czy sugeruję sobie, że ją czuję, bo kamień jest fioletowy i mam go przy kwestiach intuicji. Przy grzbietach ten problem jest jeszcze bardziej widoczny, bo nie ma nawet tego fizycznego odczucia faktury.


Odpowiedz
(@lunatia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 200

@Onyksa Czyli uważasz, że to może w ogóle nie działać? Czy raczej, że nie wiadomo jak działa?


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 194

@Lunatia Raczej to drugie. Nie mówię, że nie działa - mówiłam o trudności z weryfikacją. Sama stosuję różne metody bez pewności, jak dokładnie działają i to mi nie przeszkadza w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Pracując z runami mam podobny dylemat za każdym razem. Czy ją wybrałam, czy ona mnie wybrała? Po pewnym czasie przestałam się tym pytaniem zajmować, bo praktyka i tak daje odpowiedzi, niezależnie od tego, który mechanizm stoi za tym. Może z grzbietami jest tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 136

@Filomena_67 Ale runami nie losujesz przypadkowo z całego zestawu, prawda? Masz jakiś worek i ciągniesz nie patrząc, tak? Tutaj Jarzyna skanuje palcem i zatrzymuje się na konkretnym. To chyba bardziej celowy gest niż losowanie z worka.


Odpowiedz
Wpisy: 535
Rozpoczynający temat
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

To ważne rozróżnienie. W runach jest element losowania - ty nie kierujesz ręką świadomie. U mnie jest ruch i zatrzymanie, co jest bliższe wahadełku albo właśnie radiestezji jak mówił Edek. Ale efekt końcowy jest podobny - jeden przedmiot spośród wielu, który ma odpowiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, ale mam takie głupie pytanie. A co jeśli zatrzymasz się na jakiejś książce i tytuł jest zupełnie bez sensu w kontekście pytania? Nie wiem, "Encyklopedia grzybów jadalnych" czy coś równie kompletnie niezwiązanego. Co wtedy? Uznajecie, że sesja się nie udała?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Marylka Zdarzyło mi się coś takiego. I wiesz co - z tamtej "encyklopedii grzybów" wyszło coś dość trafnego, bo pytanie dotyczyło sytuacji w pracy, gdzie "grzyby" to były osoby, które rosną w cieniu i żyją za plecami innych. Brzmi absurdalnie, ale tak to zadziałało. Nie zawsze jest oczywiste i natychmiastowe.


Odpowiedz
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 241

@Jarzyna Chwila, to jak ta interpretacja? Czyli bierzesz tytuł i układasz z niego metaforę do swojej sytuacji? To nie jest po prostu twoja własna interpretacja niezwiązana z książką?


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Emilka Ale w tarocie też bierzesz obrazek i układasz z niego metaforę do swojej sytuacji. Karta z wieżą nie dosłownie mówi, że spadniesz z budynku. Pytanie o "własną interpretację" dotyczy chyba każdego systemu wróżbiarskiego bez wyjątku.


Odpowiedz
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 241

@Celestyna_B No dobra, ale w tarocie ten obrazek jest stworzony żeby być wieloznaczny, prawda? Wieża, księżyc, głupiec - to są symbole celowo zaprojektowane do interpretacji. A tytuł książki o grzybach to po prostu tytuł książki o grzybach. Czy to nie jest trochę inne?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Emilka To rozróżnienie ma sens, ale nie jestem pewien, czy aż tak istotne. W Marsylii karty były kartami do gry, też nie projektowanymi pod wróżby. Symbol staje się symbolem w momencie, kiedy pytający go tak traktuje. Czy tytuł encyklopedii grzybów jest mniej symboliczny niż rycina ze słońcem? Zależy, co akurat z nim zrobisz.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Donat Hej, ale wracając do praktyki - bo trochę odpłynęliśmy. Jarzyna, ty mówiłaś o skanowaniu palcem. Jak długo to trwa zanim ręka się zatrzyma? Bo wyobrażam sobie, że jak mam pytanie i zaczynam przesuwać palec po grzbietach, to mogę tak stać przy półce godzinę i nic.


Odpowiedz
Wpisy: 535
Rozpoczynający temat
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zazwyczaj kilkanaście sekund, maksymalnie minuta. Ale to wymaga, żebyś rzeczywiście miała pytanie sformułowane zanim zaczniesz. Jeśli wchodzisz do tego z głową pełną różnych myśli, ruch może być nerwowy i nie ma zatrzymania. Kluczowe jest to jedno konkretne pytanie przed.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Jarzyna Przy runach mam podobnie - jeśli nie wiem dobrze czego szukam, ciągam runy bez końca i nic nie gra. Ale tu mam pytanie do Jarzyny: czy zdarzyło ci się, że ręka zatrzymała się na tej samej książce dwa razy z rzędu przy różnych pytaniach? Bo u mnie ta sama runa potrafi wychodzić kilka razy i zastanawiam się, czy to jeszcze przekaz, czy już zakłócenie.


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Filomena_67 Zdarzyło się, raz nawet trzy razy pod rząd. Przy trzecim razie już nie traktowałam tego jako odpowiedź na pytanie, tylko jako sygnał, że temat tej książki jest czymś, co wymaga uwagi niezależnie od tego, o co pytam. Coś jakby natrętny szept.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Jarzyna To ciekawe co Jarzyna mówi o "natrętnym szepcie". W starszych tradycjach słowiańskich powtarzający się znak był traktowany inaczej niż znak jednorazowy - nie jako wzmocnienie odpowiedzi, tylko jako oddzielną wiadomość. Czy ta książka, która wychodziła trzy razy, miała jakiś temat, który faktycznie potem okazał się istotny?


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Perun80 Tak. Była to stara książka o ogrodnictwie, którą dostałam po babci. Wychodziła przy pytaniach o dom, o relacje rodzinne i o coś zupełnie zawodowego. Po kilku tygodniach okazało się, że wszystkie trzy sprawy były ze sobą powiązane przez jedno źródło - coś z linii rodzinnej. Babcia ogrodniczka, jej ziemia, jej charakter. Nie wiem, czy to koincydencja.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i mam takie pytanie do tych, którzy próbowali: czy robiliście to kiedyś w bibliotece albo w księgarni z półką, której zawartości nie znaliście? Bo jeśli to działa tylko na własnej półce, to argumenty o "energii wyborów" mają sens. Jeśli działa też na obcej - to może jednak mechanizm jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 535
Rozpoczynający temat
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Próbowałam raz w antykwariacie, z pytaniem dość prostym. Ręka zatrzymała się na zbiorze poezji, autora nie znałam. Tytuł był ogólny i nijaki. Ale kiedy wzięłam tom do ręki i otworzyłam losową stronę - i tu przechodzimy już w bibliomancję właściwą - wiersz był absolutnie na temat. Czy to nie był jednak dostęp do zawartości, nie grzbiet? Nie wiem. To mnie samą zastanawia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Jarzyna Właśnie tu bym się zatrzymał. Bo Jarzyna sama rozróżnia dwie rzeczy: zatrzymanie się na grzbiecie i otwarcie strony. To są dwa różne gesty i dwa różne pytania. Grzbiet to wybór tytułu, strona to już coś innego - to klasyczna bibliomancja, którą znamy od stuleci. Czy temat tego wątku dotyczy grzbietu jako takiego, czy właściwie całego procesu razem?


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Zaklinacz Dobra uwaga i masz rację, że to dwie odrębne rzeczy. Zaczęłam ten wątek od grzbietu, bo mnie to właśnie interesowało jako osobny etap. Ale w praktyce u mnie często idą razem. Może to błąd metodologiczny z mojej strony - mieszczę dwa pytania w jednym ćwiczeniu.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Jarzyna To co Jarzyna mówi o antykwariacie brzmi dla mnie jak kluczowy test. Bo jeśli to zadziałało na nieznanej półce, to cały argument o "znasz swoją bibliotekę podświadomie" odpada. Ale mam pytanie do Jarzyny: czy wcześniej byłaś w tym antykwariacie? Czy to było pierwsze wejście?


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Mistyk Byłam tam dwa razy wcześniej, ale nigdy nie patrzyłam na tę półkę uważnie. To był antykwariat z setkami tomów, poetycką sekcją gdzieś na końcu. Nie wybrałabym tej książki świadomie, bo nawet nie widziałam jej wcześniej jako czegoś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to nadal nie wyklucza percepcji nieświadomej. Mogłaś peryferyjnie zobaczyć grzbiet wcześniej, kolor, układ liter. Mózg przechowuje rzeczy, o których nie wiemy. Nie mówię, że tak było - mówię tylko, że od strony metodologicznej to jest wciąż otwarte.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Zaklinacz I co z tego wynika dla praktyki? Że mamy odpuścić całą metodę bo mózg jest za mądry? Równie dobrze możesz powiedzieć, że przy wahadełku to ruchy mięśni reagują na własne oczekiwania. To jest ten sam argument i on nikogo tutaj nie zatrzymał przed praktyką.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Edek86 Nie mówię, żeby odpuścić. Mówię, żeby nie mylić "działa na mnie" z "wiem jak to działa". To jest różnica, którą warto utrzymywać przy każdej praktyce, nie tylko tej.


Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 190

@Zaklinacz Okej, ale wracając do sedna - Jarzyna, ten wiersz, który otworzyłaś losowo. Napisałaś, że był trafny. Jak trafny? Trafny jak horoskop, czyli możesz dopasować do każdej sytuacji, czy trafny konkretnie?


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Marylka Trafny konkretnie. Był o rozstaniu z czymś, co trzymamy za długo z przywiązania, a nie z potrzeby. Pytanie dotyczyło decyzji, którą odwlekałam od dłuższego czasu i wiedziałam, że już wiem odpowiedź. To nie był horoskop - to był tekst, który nie miałby sensu przy pytaniu np. o zdrowie czy przeprowadzkę.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Jarzyna Słucham i myślę o tym, jak to się ma do mojej pracy z runami. Bo u mnie też zdarza się, że wyciągam runę, która jest tak precyzyjnie trafiona, że aż mnie zamraża. I też nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Może mechanizm jest podobny - coś wybiera za ciebie to, co jest gotowe wyjść na wierzch?


Odpowiedz
(@lunatia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 200

@Filomena_67 A jak ty to odczuwasz fizycznie? Tzn. przy tym "zamrożeniu" - to jest jakieś uczucie w ciele, czy raczej coś intelektualnego?


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Lunatia Najpierw coś w żołądku, potem dopiero rozumienie. Jakby ciało wiedziało wcześniej niż głowa. Przy runach to dość charakterystyczne, bo sama runa jest abstrakcyjna - nie ma tytułu jak książka - więc ta reakcja fizyczna jest jeszcze wyraźniejsza.


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 194

@Filomena_67 To jest ciekawy trop, bo przy kamieniach jest podobnie. Dobierasz kamień nie dlatego, że myślisz "ametyst, intuicja, dobrze", tylko dlatego, że ręka sięga sama albo coś cię zatrzymuje. Wróżba z grzbietów wygląda na działanie tego samego mechanizmu, tylko w innym medium.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale ja mam bardzo praktyczne pytanie, bo od jakiegoś czasu chcę to wypróbować. Czy to musi być własna półka? Bo mieszkam w kawalerce i mam może ze czterdzieści książek, połowa to podręczniki. To mi mocno ogranicza pole.


Odpowiedz
Wpisy: 535
Rozpoczynający temat
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Podręczniki nie są problemem, jeśli jesteś gotowa na odpowiedzi, które przychodzą przez skojarzenia z tytułem, a nie dosłowność. Gramatyka angielska może być odpowiedzią o potrzebie porządku w komunikacji. Ale czterdzieści tomów to naprawdę mało - pole wyboru jest zbyt wąskie. Doświadczenie Jarzyny z antykwariatem sugeruje, że obca półka może działać lepiej niż mała własna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Jarzyna a czy miałaś kiedyś sytuację, że ręka się zatrzymała, wzięłaś książkę, przeczytałaś tytuł i... nic? Żadnego skojarzenia, żadnego trafu? Bo zastanawiam się, jak często to nie działa i co wtedy robisz.


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Celestyna_B Tak, i nieraz. Wtedy zazwyczaj odstawiam i pytam siebie, czy pytanie było naprawdę sformułowane czy tylko mi się wydawało, że jest. Często przy takim "pusto" okazuje się, że pytałam o coś, na co już znałam odpowiedź i po prostu jej nie chciałam. Pusta odpowiedź bywa odpowiedzią.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i próbowałam rozumieć, ale jedno mnie gubi. Mówicie o energii wyboru, o zatrzymaniu ręki, o sygnałach - ale co tak naprawdę WYSYŁA ten sygnał? Bo przy tarotu zakładam, że to jakaś wyższa siła układa karty, ale tu to ty sama trzymasz rękę. Kto to robi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Mara To jest pytanie, na które różne tradycje dają różne odpowiedzi i żadna nie ma monopolu na prawdę. Jedni powiedzą - wyższe Ja, inni - pole morfogenetyczne, inni - duchy opiekuńcze, inni - sam nieświadomy umysł. Ważniejsze pytanie na tym etapie praktyki brzmi: czy odpowiedzi są dla ciebie użyteczne, nie skąd dokładnie przychodzą.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam głupie pytanie. Czy to musi być konkretny gatunek książek? Tzn. czy beletrystyka działa tak samo jak np. poradniki? Albo albumy fotograficzne bez słów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Emilka Albumy bez tytułów grzbietowych to trochę inny przypadek, bo tam nie ma słowa, tylko obraz na okładce albo samo nazwisko autora. Ale beletrystyka kontra poradniki - myślę, że to zależy raczej od tego, jak ty sam odczytujesz skojarzenia. Dla jednych poetycki tytuł powie więcej, dla innych jeden konkretny wyraz z podręcznika.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zresztą historycznie wróżby z losowo wybranych tekstów nie były zarezerwowane dla żadnego gatunku. W tradycji sortes Vergilianae używano Eneidy Wergiliusza, w sortes Biblicae - Pisma. Nikt wtedy nie pytał, czy poradnik zadziała lepiej niż epos. Kryterium był autorytet tekstu, nie jego forma. Pytanie do Jarzyny: czy ty masz jakieś teksty, którym ufasz bardziej przy tym skanowaniu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 136

@Perun80 A to znaczy, że kryterium był autorytet tekstu, nie gatunek? To ciekawe, bo mi się wydawało, że do wróżb trzeba czegoś... nie wiem, naznaczonego? A ty mówisz, że Wergiliusz działał tak samo jak Biblia?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Jadzia_N Tak właśnie mówię. W obu przypadkach zakładano, że tekst jest nośnikiem sensu wyższego niż intencja autora. Przy grzbietach to jest luźniejsze, bo nie ma kanonu - ale mechanizm jest analogiczny. Pytanie do Jarzyny: czy ty masz jakieś książki, które traktujesz jako bardziej "nośne" niż inne, czy każda jest równorzędna?


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Perun80 Mam kilka, przy których trafność jest statystycznie wyższa. Tomiki poezji, jedna stara encyklopedia z PRL-u, zbiór bajek ludowych. Nie wiem, czy to kwestia gęstości języka, czy mojego stosunku do tych konkretnych książek. Prawdopodobnie obu naraz. Ale nigdy celowo nie excluduję podręczników ani beletrystyki - zdarzało się, że powieść kryminalna dawała odpowiedź precyzyjniej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czekaj, to ja właściwie mam nadzieję. Mam jeden tomik wierszy po babci i nie wiem czemu go trzymam, bo nawet go nie lubię szczególnie. Ale może właśnie dlatego? Bo jest jakieś napięcie z tym tomem? Albo właśnie dlatego nie powinnam go używać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Mandragora To jest bardzo dobre pytanie i chętnie bym też usłyszała odpowiedź. Ja przy pracy z duchami mam podobnie - przedmioty z napięciem emocjonalnym bywają bardziej "aktywne", ale to nie zawsze jest przyjemne. Czy Jarzyna albo Szeptucha mają zdanie, czy taki ładunek może przeszkadzać?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Celestyna_B Nie powiedziałabym, że przeszkadza - powiedziałabym, że zniekształca. Przedmiot naładowany cudzą historią będzie mówił przez tę historię. Tomik po babci może odpowiadać z jej perspektywy, nie z twojej. Czy chcesz ten głos, czy chcesz własny? To jest pytanie, które warto sobie postawić przed pierwszym użyciem, a nie po.


Odpowiedz
Udostępnij: