A ten brak pamiętania snów trwa od jakiegoś czasu, czy zawsze tak miałaś? Pytam, bo czasem to jest kwestia fazy w życiu, a nie czegoś co trzeba naprawiać kamieniem. Miałam taki okres i dopiero jak zaczęłam inaczej zasypiać - wolniej, bez telefonu - sny wróciły, zanim w ogóle zaczęłam cokolwiek kłaść pod poduszkę.
To może być ważna informacja. Jeśli sny zniknęły razem z telefonem przed snem, to ametyst może się okazać bardzo pomocny właśnie w połączeniu z odstawieniem telefonu, nie zamiast tego. Jedno wzmacnia drugie.
Słucham tej rozmowy i myślę o czymś innym - czy intencja postawiona przy kładzeniu kamienia ma być wypowiedziana na głos, czy wystarczy pomyślana? Nigdy nie wiedziałam jak to robić.
Dodam jedno zastrzeżenie do tego co mówi Malwinka - dźwięk to dobra metoda właśnie dlatego, że nie wymaga dużo od samego kamienia. Nie trzeba go moczyć, nie trzeba wystawiać na słońce, które może go odbarwić. Ale przy ametyście leżącym tyle czasu bez intencji, po tym jednym dzwonku warto jeszcze chwilę potrzymać go w dłoniach. Daj mu po prostu poczuć, że jest teraz w użyciu.
Wracam do tego co mówiła Ulka wcześniej, bo mi to siedzi - jeśli kamień ma pracować dla nas konkretnie, to czy nie ma znaczenia, gdzie go kupiliśmy albo kto go wcześniej miał? Rozumiem że oczyszczamy go z energii, ale skąd pewność, że oczyszczenie jest pełne?
To co mówi Bernadka trochę mnie uspokaja. Zaczęłam myśleć o tym ametyście jak o czymś skomplikowanym, a może po prostu warto zacząć zamiast analizować. Zróbię to oczyszczenie tym dzwonkiem, posiedzę z nim chwilę jak Perun mówi - i spróbuję pierwszej nocy.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie, bo nie rozumiem jednej rzeczy - czy to ważne, po której stronie łóżka kładziesz kamień pod poduszką? Albo czy ma znaczenie, po lewej stronie ciała czy prawej, coś w tym stylu?
Hm, tylko że jeśli każda babcia robiła to z innego powodu albo bez żadnego powodu, to skąd wiemy że ta symbolika lewej strony jest prawdziwa, a nie właśnie nałożona post factum? Pytam szczerze, nie złośliwie.
Ale tu Celestyn dotyka czegoś co mnie też zastanawia - czy to nie jest tak, że im bardziej szukamy potwierdzenia, tym więcej go "znajdujemy"? Rojnik zaczęła ten temat od braku snów, a teraz rozmawiamy o stronach łóżka i tradycjach babć. Może wróćmy do jej konkretnej sytuacji - czy ktoś ma doświadczenie z powrotem snów po pracy z kamieniem?
To jest chyba najczęstszy problem z takimi praktykami. Wchodzimy z jakimś wyobrażeniem jak szybko coś ma działać i zanim cokolwiek zdąży się wydarzyć, już oceniamy że nie wychodzi. Jak długo masz ten brak snów właściwie? Czy to jest nowe, czy ciągnie się od dłuższego czasu?
Przepraszam że się wtrącam, ale jak słucham tej rozmowy o lewej i prawej stronie łóżka, to mam jedno pytanie - czy to nie powinno być jakoś powiązane z tym, po której stronie się śpi? Bo jeśli ktoś śpi na prawym boku, to kamień pod głową jest trochę po obu stronach jednocześnie, nie?
Słuchajcie, wracam do czegoś co powiedziała Malwinka - że po tygodniu obudziła się z poczuciem że coś się działo. Skąd wiadomo, że to nie jest zwykły efekt placebo wzmocniony oczekiwaniem? Pytam poważnie, bo to jest klasyczny mechanizm psychologiczny.
Ojej, to brzmi jak to co robiła moja sąsiadka wiele lat temu z talerzem i łyżką. Chodziła po pokojach i dzwoniła. Zawsze myślałam, że jest trochę dziwna, ale teraz myślę że może wiedziała co robi. Rojnik, jak dzwoniłaś, to czułaś coś? Jakikolwiek sygnał?
To poczucie głupoty na początku jest bardzo wspólne, słyszę o tym często. Trudno jest wejść w coś nowego bez wewnętrznego krytycznego obserwatora. Nie znaczy to, że oczyszczenie nie zadziałało, ale ta bariera mentalna może też utrudnić intencję podczas snu. Czy masz jakiś własny rytuał przed zaśnięciem w ogóle, niezależnie od kamienia?
Ja płukałam w zimnej wodzie i zostawiałam na słońcu przez kilka godzin. Ale szczerze to myślę, że ważniejsze od metody było to, że robiłam to z konkretną myślą co chcę osiągnąć. Nie "oczyść się", tylko dosłownie "chcę głębiej spać i pamiętać sny". Czy ty w ogóle formułujesz jakąś intencję przy kładzeniu kamienia pod poduszką?
Wróciłam tu bo przez kilka dni próbowałam spać z kawałkiem labradoritu który miałam w szufladzie - nic specjalnie nie robiłam, tylko położyłam go obok poduszki, nie pod. I miałam dwa razy bardzo żywe sny, pierwszy raz od dawna. Nie wiem co o tym myśleć szczerze. Może przypadek, może nie?
