Świętowanie pełni księżyca - rytuały z przedmiotami
Pełnia to u mnie zawsze czas porządkowania i ładowania kamieni. Wystawiam je na parapet albo wprost na trawę w ogrodzie, jak pogoda pozwala. Mam kilka kryształów, które trzymam wyłącznie na ten czas - selenit, labradoryt i duży kawałek różowego kwarcu. Przy okazji czyściłam ostatnio swoje talizmany i zauważyłam, że niektóre zdają się po pełni jakby lżejsze, trudno to inaczej opisać. Zastanawiam się, czy ktoś ma wypracowane konkretne rytuały na ten czas, bo moje praktyki rozwijały się dość spontanicznie i nie jestem pewna, czy nie omijam czegoś ważnego. Co konkretnie robicie tej nocy krok po kroku?
Kryształy to podstawa, ale mnie bardziej ciekawi, co robisz z tymi talizmanami po ładowaniu. Bo samo wystawienie na światło to jedno, a intencja ustawiona przy tym to zupełnie inna sprawa. Ja przy każdej pełni siadam z moją talią i pytam, na czym skupić energię w kolejnym cyklu. Dopiero potem decyduję, które przedmioty wymagają doładowania, a które raczej potrzebują oczyszczenia. Czy wy też jakoś rozróżniacie te dwa działania?
@Pajeczyna A jak to oczyszczanie talii właściwie wygląda? Słyszałam, że niektórzy kładą kamień na kartach przez noc pełni, ale nie jestem pewna, czy to nie jest tylko mit z internetu. Sama mam jedną talię i trochę się boję eksperymentować, bo ktoś mi kiedyś mówił, że złe oczyszczanie może zaburzać odczyty. Czy to w ogóle możliwe?
@Mirta Kamień na talii to jak najbardziej sensowna praktyka, ale pytanie, jaki kamień. Selenit do oczyszczenia, turmalin do ochrony, a kwarc do wzmocnienia - to różne cele. Zaburzenie odczytów po nieprawidłowym oczyszczeniu brzmi dla mnie trochę jak straszenie bez podstaw. Chyba że masz na myśli coś konkretnego - co dokładnie powiedział ten człowiek?
@Cohen Nie, tak naprawdę nie wiem, co miał na myśli tamten człowiek. Powiedział coś o energiach i przestał rozwijać temat. Czyli selenit byłby bezpieczny? Mam mały kawałek, ale nie wiedziałam, że można go do kart używać. Trzeba go jakoś specjalnie przygotować, czy wystarczy po prostu położyć?
@Mirta Selenit jest jednym z nielicznych kamieni, który czyści inne kamienie i przedmioty bez konieczności własnego oczyszczania - to ważna różnica i warto ją zapamiętać. Przy pełni jednak bardziej skupiam się na intencji niż na samym kamieniu. Mam rytuał, który zaczęłam kilka lat temu: piszę na papierze, co chcę zakończyć w kończącym się cyklu, a przy nowiu spalam tę kartkę. Pełnia to moment kulminacyjny, więc przedmioty, które mają pracować nad zamknięciem, wystawiam wtedy na parapet. Czy wy też rozróżniacie, które przedmioty idą do okna, a które nie?
@Gebda To ciekawe, że rozróżniasz, co wystawiasz. Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale co dokładnie rozumiecie przez ładowanie kamieni? Słońce rozumiem, ale księżyc nie emituje przecież własnego światła. Czy chodzi o jakieś pole magnetyczne, czy to bardziej symboliczne? Bo nie rozumiem, jaki mechanizm miałby tu działać.
@Kanko To pytanie pada regularnie i nie ma w nim nic złego. Księżyc wpływa na pływy, na cykl biologiczny, na wiele procesów, których nauka jeszcze nie opisała w pełni. W pracy z przedmiotami magicznymi nie chodzi o fotony - chodzi o cykl, o moment, o świadome działanie w odpowiednim czasie. Czy to działa mechanicznie, czy intencyjnie, każdy rozstrzyga sam. Ale mam pytanie: czy próbowałeś kiedyś czegokolwiek przy pełni, czy podchodzisz do tego tylko od strony teoretycznej?
@Szaman No dobra, ale jeśli chodzi o intencję, to czy pora nocy ma w ogóle znaczenie? Mógłbym wystawić kamień w środku dnia i mocno sobie wyobrazić pełnię, i efekt byłby taki sam? Bo nie rozumiem, co konkretnie zmienia fizyczna obecność księżyca na niebie.
@Kanko To jest ciekawe pytanie i według mnie odpowiedź brzmi: nie. Rytuał oparty wyłącznie na wyobraźni, bez zakorzenienia w rzeczywistości, działa słabiej, bo brakuje mu oparcia. Pracuję z przedmiotami od bardzo długiego czasu i zawsze podkreślam, że czas, miejsce i fizyczne warunki tworzą strukturę, w której intencja ma się gdzie oprzeć. Sama intencja to za mało. Ale ciekawi mnie - czy ktoś z was próbował porównać efekty pracy z kamieniem przy pełni i poza nią?
@Arbogi Zgodzę się co do zakorzenienia, ale trochę inaczej to rozumiem. Myślę, że pełnia to nie jest magiczny przełącznik, tylko szczyt cyklu. Jeśli ktoś przez cały miesiąc pracuje ze swoimi przedmiotami, to pełnia wzmacnia tę pracę. Jeśli ktoś tylko raz na miesiąc wyciąga kamień na noc, a potem o nim zapomina, to efekt będzie mniejszy niezależnie od warunków zewnętrznych. Czy wy w ogóle pracujecie ze swoimi kamieniami pomiędzy pełniami, czy tylko tej jednej nocy?
@Lady To jest dobry punkt. Mam właśnie takie poczucie, że moje rytuały pełni działają lepiej od czasu, gdy zaczęłam je wpisywać w szerszy kontekst pracy przez cały cykl. Ale wracając do pytania Kanko - dla mnie fizyczne światło pełni to po prostu inny rodzaj energii niż w ciągu dnia. Widzę to po tym, jak reagują moje koty. Czy ktoś z was zauważył podobne reakcje u zwierząt tej nocy?
Weszłam tu, bo szukam czegoś na konkretny problem - mam talizman, który dostałam od kogoś bliskiego, ale ta osoba już nie żyje. Czy wystawianie go na pełnię to dobry pomysł, czy może lepiej tego nie robić? Trochę się obawiam, że mogę coś zakłócić. Czy ktoś miał podobną sytuację z przedmiotem po bliskiej osobie?
@Jolanta_M Rozumiem tę ostrożność, ale moim zdaniem talizman przekazany przez kogoś bliskiego niesie energię tej relacji, nie osoby jako takiej. Wystawienie go na pełnię nie powinno zakłócić czegokolwiek - raczej może pomóc zakotwiczyć tę energię na nowo. Choć powiem ci szczerze, że przed takim rytuałem warto po prostu przez chwilę potrzymać przedmiot w rękach i poczuć, czy czujesz opór, czy otwartość. Co czujesz, kiedy go teraz bierzesz do ręki?
@Pajeczyna To, co napisałaś Jolancie o energii relacji, a nie osoby - to ciekawe rozróżnienie. Mam pytanie trochę z boku całej rozmowy: wspominacie o ładowaniu kryształów, ale czy to samo dotyczy wahadełka? Mam jedno i zastanawiam się, czy jego oczyszczanie i ładowanie przy pełni ma sens, skoro jest raczej używane jako sposób na pytania, a nie talizman ochronny. Czy wahadełko w ogóle "wchłania" jakąś energię podczas używania?
@Dagma Wahadełko wchłania energię osoby, która go używa, i energię pytań, które mu zadajesz. Dlatego oczyszczanie jest nawet ważniejsze niż przy krysztale, który leży sobie na półce. Pełnia to dobry moment, żeby je po prostu zresetować. Ja kładę swoje w miseczce z solą morską na kilka godzin, a potem wystawiam na światło. A z czego jest twoje wahadełko, bo to może mieć znaczenie przy wyborze metody?
@Gebda A sól nie uszkadza kamiennych wahadełek? Pytam, bo widziałam ostrzeżenia przy różnych kryształach, że sól może je zarysować albo zmienić ich właściwości. Skąd w ogóle wiadomo, które kamienie można moczyć w soli, a których nie?
@Vinta To bardzo dobre pytanie, które wiele osób pomija. Sól wilgotna może uszkodzić miękkie kamienie, takie jak selenit, kalcyt czy malachit. Przy twardszych, jak kwarc, jest raczej bezpieczna. Jeśli nie jesteś pewna składu swojego wahadełka, możesz użyć suchej soli i nie moczyć kamienia, albo zastąpić sól ziołami - szałwią lub tymiankiem. Czy wiesz w ogóle, z jakiego kamienia jest twoje wahadełko?
@Szaman Dziękuję za to wyjaśnienie z tą solą, przydatne. Ja przy każdej pełni robię coś, co chyba nie jest zbyt popularne w tych rozmowach - śpiewam przy swoich przedmiotach. Nie zaklęcia, po prostu coś melodyjnego, cokolwiek przychodzi. Nauczyłam się tego z tradycji, której sama do końca nie rozumiem, ale czuję, że działa. Czy ktoś słyszał o czymś podobnym albo używa dźwięku w inny sposób?
@Larkis Dźwięk to jeden ze starszych sposobów pracy z energią, więc nie zdziwiłabym się, że to podejście jest intuicyjne. Sama przy rytuałach używam świec i słów wypowiadanych na głos i nie wyobrażam sobie robić tego w milczeniu - coś wtedy nie gra. Głos to fizyczna wibracja, a wibracja to energia. To nie musi być zaklęcie, żeby działało. Ale ciekawi mnie - czy twój śpiew ma jakiś powtarzający się motyw, czy za każdym razem jest inny?
@Magicwoman Czyli mówisz, że głos to coś fizycznego w tym procesie? To chyba najbardziej konkretne wyjaśnienie, jakie tu padło, bo mam problem z tym, że większość rzeczy opisujecie jako energię, a energię trudno zweryfikować. Ale dźwięk to wibracja - to przynajmniej mierzalne. Czy to znaczy, że te rytuały dają się jakoś racjonalnie wytłumaczyć przez fizykę?
@Kanko No właśnie, i ja się na tym opieram, kiedy próbuję to sobie tłumaczyć. Nie wiem, czy kamień "słyszy", ale coś się zmienia w atmosferze, kiedy śpiewam. Może to tylko we mnie - nie twierdzę, że wiem. A czy ty w ogóle kiedykolwiek próbowałeś czegoś przy pełni, czy pytasz czysto teoretycznie?
@Kanko Mierzalność to nie jedyne kryterium tego, co działa. Ale rozumiem potrzebę zakotwiczenia w czymś konkretnym i dźwięk jest tu naprawdę dobrym przykładem. Pytanie do ciebie - czy próbowałeś kiedyś cokolwiek przy pełni, czy tylko pytasz teoretycznie? Bo inaczej wygląda ta rozmowa, jeśli masz jakieś własne doświadczenie.
@Szaman Szczerze? Nie próbowałem. Mam jeden kryształ, różowy kwarc, dostałem w prezencie. Stoi na półce. Nie wiedziałem, że trzeba z nim coś robić. Czy w ogóle trzeba, skoro nie mam żadnej konkretnej intencji?
@Kanko Różowy kwarc to dobry punkt startowy, bo przypisują mu spokojne działanie - nie tak intensywne jak na przykład obsydian. Przy najbliższej pełni możesz po prostu postawić go w oknie i zobaczyć, czy coś poczujesz. Mnie też ktoś tak zachęcił na początku i to był dobry sposób, żeby wejść w temat bez presji. Ale wcześniej warto wiedzieć - od kogo dostałeś ten kwarc i czy coś wiesz o tym, skąd pochodzi?
@Dagma Zgadzam się z tym, że różowy kwarc jest łagodny w pracy, ale chciałabym doprecyzować - "postawienie w oknie" to nie jest samo w sobie rytuał. Żeby pełnia miała sens w pracy z kamieniem, powinien być jakiś kontekst intencyjny. Kanko, czy wiesz w ogóle, po co ten kryształ dostałeś? Czy osoba, która go dała, cokolwiek ci powiedziała?
@Gebda To znaczy, że bez intencji nic się nie dzieje? Bo ja też czasem kładę swój ametyst i nie mam konkretnej myśli - po prostu robię to, bo tak czytałam. Teraz trochę się zastanawiam, czy to w ogóle coś daje. Czy intencja musi być sformułowana słowami, czy wystarczy jakieś ogólne nastawienie?
@Mirta Zależy, co rozumiesz przez intencję. To nie musi być zdanie wypowiedziane na głos. Jeśli w ogóle pamiętasz, czemu masz ten kamień i co on dla ciebie znaczy, to jest jakaś forma intencji. Ale Gebda ma rację, że świadome sformułowanie celu zmienia jakość pracy. Czy ametyst ma dla ciebie jakieś konkretne znaczenie, czy po prostu ci się podobał?
@Gebda Wróćmy na chwilę do kamieni - czy ktoś miał kiedyś sytuację, że kamień albo talizman po pełni czuł się inaczej? Trudno mi to opisać, ale raz po zostawieniu kwarcu w oknie miałam wrażenie, że jest cieplejszy w dotyku następnego ranka. Czy to możliwe fizycznie, czy po prostu mi się zdawało? I czy to cokolwiek znaczy?
@Vinta Temperatura może zmieniać się z przyczyn zupełnie fizycznych - ekspozycja na zimne okno nocą, rano słońce, różnica w cieple twojej dłoni. Ale pytasz chyba o coś innego. Czy to odczucie towarzyszyło jakiejś zmianie w tobie, czy tylko skupiałaś się na samym kamieniu?
@Cohen Właściwie nie wiem. Byłam bardziej skupiona na kamieniu. To może być problem, tak? Bo słyszę, że podobno ważniejsze jest to, co się dzieje ze mną, nie z kamieniem.
@Vinta Nie problem, ale może wskazówka. Przedmioty magiczne są w gruncie rzeczy punktem skupienia dla twojej własnej pracy. Jeśli cała uwaga idzie na kamień, a nie na siebie, to możesz przegapić to, co naprawdę się zmienia. Zapytam inaczej - jak się czułaś tego ranka, niezależnie od kamienia? Było coś inaczej niż zwykle?
@Arbogi Spokojnie, chyba. Ale to mogło być dlatego, że dobrze spałam. Czy jest jakiś sposób, żeby to od siebie odróżnić? Bo zawsze mam wątpliwości, czy to rytuał, czy po prostu przypadek.
@Vinta Właśnie - skąd wiadomo, co jest efektem rytuału, a co po prostu normalnym dniem? Ja sama zadaję sobie to pytanie i nie mam dobrej odpowiedzi. Czy ktoś wypracował jakiś sposób na rozróżnienie tych dwóch rzeczy? Może to nieodróżnialne celowo?
@Larkis To jest sedno pracy z dziennikiem. Kiedy zaczęłam notować, jak się czuję przed pełnią, w nocy pełni i kilka dni po, zaczęłam widzieć wzorce, których inaczej bym nie zauważyła. Bez tego rzeczywiście trudno powiedzieć, co skąd. Czy ktoś z was prowadzi taki dziennik i co konkretnie w nim notuje?
@Gebda Dziennik rytuałów? Co dokładnie w nim piszesz? Bo wydaje mi się, że nie wiedziałabym, co notować, żeby to miało sens - czy chodzi o opisy fizyczne, odczucia, sny, coś jeszcze?
@Mirta Dziennik rytuałów nie musi być skomplikowany. Notuję datę, fazę księżyca, jakie przedmioty miałam, co robiłam i jak się czułam - krótko, kilka zdań. Kluczowe jest to, żeby notować też dni po rytuale, nie tylko samą noc pełni. Dopiero porównując wpisy z kilku miesięcy zaczęłam widzieć, że pewne rzeczy faktycznie się powtarzają. Czy ty w ogóle próbowałaś kiedyś cokolwiek notować?
@Gebda A piszesz to zaraz po, tej samej nocy, czy rano? Bo wyobrażam sobie, że w środku rytuału nie mam głowy do pisania. I czy nie zdarza ci się, że wieczorem piszesz jedno, a rano pamiętasz coś zupełnie innego?
@Mirta Ja piszę rano, kiedy mam chwilę i świeże wspomnienie. Ale znam osoby, które wolą tuż po - twierdzą, że szczegóły uciekają szybko. Wypróbuj oba i sprawdź, co działa dla ciebie. A co do rozbieżności między wieczorem a ranem - właśnie dlatego warto notować oba momenty, bo ta różnica sama w sobie bywa odkrywcza.
@Vinta Wróćmy na chwilę do tego, co mówiłaś o kamieniu ciepłym w dotyku. Mnie też coś podobnego spotkało z moim selenitem - po wystawieniu miałam wrażenie, że jest jaśniejszy w dotyku, co brzmi absurdalnie, ale nie wiem, jak to inaczej opisać. Szaman, czy selenit w ogóle nadaje się do ładowania przy pełni? Czytałam sprzeczne rzeczy i nie wiem, komu wierzyć.
@Larkis Sprzeczności przy selenicie wynikają zwykle z tego, że jedni mówią, że nie wolno go moczyć w wodzie, i to się potem rozlewa na inne metody ładowania. Sam selenit jest przypisany do księżyca z nazwy, więc pełnia to dla niego dość naturalny kontekst. Co konkretnie czytałaś, że cię zmyliło - była to jakaś konkretna strona albo autor?
@Pajeczyna Że podobno sam się ładuje i nie potrzebuje niczego z zewnątrz. I że wystawianie go może coś zakłócić. Nie wiem, skąd ta wersja pochodzi - czy to znana tradycja, czy ktoś to po prostu wymyślił?
@Larkis To jest jeden z tych mitów, które krążą bez źródła. Idea, że kamień "sam się ładuje", jest uproszczeniem - chodzi raczej o to, że selenit jest rzadziej zanieczyszczony energetycznie przez kontakt z ludźmi niż na przykład turmalin. To nie znaczy, że intencjonalne wystawienie przy pełni cokolwiek psuje. Skąd pochodzi ta wersja, którą czytałaś - był jakiś autor albo konkretna strona?
@Szaman Nie pamiętam, jakiś post na innym forum chyba. Nie notowałam źródeł, co teraz uznaję za błąd. A czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, skąd pochodzi dana informacja o kamieniach? Bo internet to jedna wielka mieszanina poważnych źródeł i kompletnych bzdur i nie wiem, jak to rozróżniać.
@Larkis To jest szerszy problem z informacjami o kamieniach w sieci - każdy powtarza po każdym i nikt nie wie, skąd to wzięte. Przy selenicie ta konkretna wersja o "samoładowaniu" pojawia się bardzo często, a jej efekt jest taki, że ludzie rezygnują z aktywnej pracy z nim. Masz selenitową różdżkę, płytkę, surowy kawałek? Bo forma może mieć znaczenie dla tego, jak go używasz.
@Cohen Płytkę. Całkiem dużą, dostałam od znajomej. Czy forma naprawdę zmienia sposób pracy, czy to tylko kwestia estetyki i wygody?
@Larkis Płytka selenitowa to naprawdę dobra forma, bo możesz kłaść na niej inne przedmioty. Przy pełni możesz wystawić całość - płytkę i to, co na niej leży. Zamiast myśleć o tym, czy "zakłócisz" selenita, zapytaj siebie, co chcesz przy tej pełni zrobić. Do czego ci ta płytka służy na co dzień?
@Arbogi Właściwie do niczego konkretnego. Stoi. Teraz czuję się trochę nieswojo, że nie mam żadnej praktyki z tym, co mam. Czy to w ogóle jest problem, że kamień leży i czeka? Czy sam fakt posiadania bez używania coś zmienia?
@Larkis Ja mam dokładnie to samo z tym różowym kwarcem, o którym wspominałem wcześniej. Stoi i stoi. I jakoś nikt mi nie mówił, że trzeba z tym coś robić. Czy to w ogóle jest potrzebne, żeby zacząć od jakiegoś konkretnego powodu, dla którego się go ma, czy można po prostu spróbować bez żadnego celu?
@Kanko Ale po co w ogóle go masz? To znaczy - co czujesz, kiedy na niego patrzysz? Bo może to jest właśnie twój punkt startowy, nie instrukcja z internetu. Czy ktoś ci cokolwiek powiedział, gdy ci go dawał?
@Dagma No... nic specjalnego. Ładny jest, to go zostawiłem. Czy to oznacza, że nie mam żadnej "więzi" z nim, jak to piszą? Bo to sformułowanie zawsze brzmi dla mnie dziwnie - jak można mieć więź z kamieniem?
@Kanko Słowo "więź" z kamieniem brzmi dla wielu osób kosmicznie, ale w praktyce chodzi o coś prostszego - czy pamiętasz, od kogo dostałeś, czy przypomina ci o czymś, czy bierzesz go czasem do ręki. Jeśli tak, to już jest jakaś forma relacji, nawet jeśli nie nazwiemy jej ezoteryczną. Przy pełni to może być dobry punkt wyjścia. Czy w ogóle bierzesz go czasem do ręki, czy naprawdę tylko leży?
@Magicwoman To, co piszesz, trochę mnie uspokaja - że nie trzeba być "gotową" według jakiegoś wzorca. Mój talizman też jest dla mnie ważny bez wielkich rytuałów dookoła niego. Chociaż wciąż zastanawiam się, czy sama obecność przy pełni wystarczy, czy powinnam coś z nim aktywnie robić. Co wy przez to rozumiecie - "aktywna" praca z przedmiotem?
@Jolanta_M A co by dla ciebie znaczyło "aktywnie"? Bo to może być po prostu trzymanie go w dłoniach i przypomnienie sobie, po co go masz. Nie każda praca z przedmiotem musi wyglądać jak scenariusz teatralny. Czy masz jakiś obraz w głowie tego, jak powinno to wyglądać?
@Lady Dobrze to ujęłaś. Sama przy swoich pierwszych pełniach robiłam bardzo mało - siadałam z kamieniami, zapalałam świeczkę, milczałam przez chwilę. To już był rytuał, choć nie miał nazwy. Z czasem struktura rosła, ale nie dlatego, że musiała, tylko dlatego, że chciałam. Jolanta, co czujesz na myśl o samym siedzeniu przy oknie z tym talizmanem? Czy to brzmi dla ciebie jak wystarczający początek?
@Pajeczyna Dziękuję za to, co napisałaś o talizmanie - trochę spokojniej na to patrzę. Ale mam jeszcze jedno pytanie: czy przy wystawianiu na pełnię powinnam coś powiedzieć, wypowiedzieć jakąś intencję? Nie wiem, jak to zrobić, żeby nie brzmiało głupio, i nie chcę popełnić jakiegoś błędu przy czymś tak ważnym.
@Jolanta_M Nie musi to być żadna formuła. Możesz po prostu powiedzieć, co czujesz - na przykład, że chcesz zachować pamięć tej osoby, ale jednocześnie pozwolić sobie iść dalej. Ważne, żeby to było twoje i szczere. Gotowe zaklęcia z internetu rzadko mają taką samą moc jak własne słowa. A czy wiesz, co ta osoba miała na myśli, dając ci ten talizman? Czy coś ci wtedy powiedziała?
@Jolanta_M Własne słowa mają więcej ciężaru, bo je rozumiesz. Kiedy zaczynałam z rytuałami, też powtarzałam cudze formuły i czułam, że coś nie gra. Dopiero gdy zaczęłam mówić po swojemu, cokolwiek to było, poczułam, że rytuał jest mój. Czy masz jakieś słowa, które same przychodzą ci do głowy, gdy myślisz o tej osobie i tym talizmanie?
Jolanta, słyszę, że to dla ciebie ważna sprawa i dobrze, że zapytałaś. Zgadzam się z Pajeczyna i Magicwoman - to, co powiesz, powinno być prawdziwe. Przy takim talizmanie z historią emocjonalną ja osobiście unikałabym skomplikowanych struktur. Prosto, szczerze, w ciszy albo na głos. Dasz znać po pełni, jak to poszło?
To, co mówisz o stopniowym rozbudowywaniu rytuału, jest dla mnie pomocne. Ale mam pytanie do tych, którzy robią to dłużej - czy wy wciąż czujecie kamień fizycznie podczas pełni, czy to przechodzi i zostaje coś innego? Bo mnie ciekawi, czy to odczucie w dłoniach to etap, przez który się przechodzi, czy zostaje na zawsze.
@Vinta Zostaje, ale zmienia się. Przestajesz szukać potwierdzenia w dotyku, a zaczynasz zauważać raczej to, co się dzieje po. To nie jest coś, co można przyspieszyć, ale to dobra oznaka, że zadajesz sobie to pytanie. Czy zauważyłaś już cokolwiek w dniach po pełni, czy skupiasz się głównie na samej nocy?
@Pajeczyna To, co napisałaś - że przestajesz szukać potwierdzenia w dotyku - czy to znaczy, że wcześniej właśnie ten dotyk był czymś ważnym? Bo mam wrażenie, że ja jestem teraz na tym etapie i zastanawiam się, czy nie robię czegoś źle, skupiając się tak bardzo na tym, co czuję w dłoniach.
@Vinta Nie, nie robisz nic źle. Ten etap jest potrzebny. Ciało musi mieć punkt zaczepienia, zanim umysł nauczy się pracować bez niego. Pytanie, które mnie bardziej ciekawi - co się u ciebie dzieje po, niekoniecznie podczas? Czy notujesz cokolwiek w dniach po pełni?
@Pajeczyna Też chciałam zapytać o to "po". Bo ja po pełni często mam dziwny sen albo coś mi chodzi po głowie następnego dnia. Nie wiem, czy to ma związek z kamieniami, czy po prostu pełnia tak na mnie działa. Czy ktoś miał podobnie z tym, że sny zmieniają się przy pełni?
@Larkis A ładujesz kamienie tej samej nocy, czy wcześniej? Bo jeśli wystawiasz je w nocy pełni i potem masz z nimi kontakt przez kolejny dzień, to trudno jednoznacznie oddzielić, co robi kamień, a co sam cykl księżycowy. Próbowałaś kiedyś zrezygnować z kamieni przez jedną pełnię i obserwować, co się dzieje?
@Szaman Tej samej nocy zostawiam je na parapecie, a rano biorę do ręki. Nie pomyślałam, żeby to rozdzielać. Czy to w ogóle warto robić - takie eksperymenty z pominięciem kamieni? Bo trochę boję się, że coś przez to stracę.
@Larkis To ciekawy wątek, bo wielu ludzi traktuje samą pełnię i przedmioty jako jedno, a to dwie różne energie. Pełnia działa na ciebie niezależnie od tego, czy masz kamień w dłoni, czy nie. Kamień może wzmacniać, ukierunkowywać, ale sam cykl nie pyta o twoje przyzwolenie. Jak długo zostawiasz kamienie na zewnątrz i czy masz jakieś obserwacje co do różnicy między krótszą a dłuższą ekspozycją?
@Arbogi Przez całą noc, wstawiam je rano. Chyba. Znaczy nie zawsze - raz byłam zmęczona i wzięłam je przed świtem. Czy to robi dużą różnicę?
@Larkis Chyba? Czyli nie masz pewności co do własnych działań? Nie krytykuję, sama raz zapomniałam i zostawiłam kwarc na dwa dni na słońcu, a potem dopiero przeczytałam, że niektórym kamieniom to nie służy. Ale zastanawiam się, skąd się bierze ta niepewność - czy to kwestia braku rutyny, czy czegoś innego?
@Dagma Raz wstałam wcześnie i zabrałam, raz był deszcz i zabrałam szybciej. Nie jestem konsekwentna i to mnie trochę niepokoi - czy ta niekonsekwencja wpływa na efekt? I czy da się w ogóle wypracować taką rutynę, kiedy życie jest nieprzewidywalne?
@Larkis Konsekwencja rytualna ma znaczenie, ale nie w sensie mechanicznym - jeśli jeden raz zostawiłaś kamień krócej, świat się nie zawalił. Bardziej chodzi o to, że regularność buduje pewien nawyk uważności. Ale powiedz mi - ta niekonsekwencja wynika z roztargnienia, czy może z jakiegoś głębszego braku przekonania, że to w ogóle ma sens?
@Cohen Chyba z obu. Trochę nie wiem, czy wierzę w to, co robię, czy tylko próbuję. Czy można w ogóle zacząć wierzyć, robiąc coś bez przekonania? Czy to musi przyjść skądś wcześniej?
@Larkis To jest właściwie najuczciwsza odpowiedź, jaką można dać na tym etapie. Ja przez długi czas robiłam rzeczy bez pełnego przekonania i to nie przeszkadzało temu, żeby coś z nich wynikało. Mam do ciebie pytanie - co by musiało się stać, żebyś poczuła, że to ma sens? Czy jest coś konkretnego, czego szukasz?
@Larkis Ja też się zastanawiam nad tym pytaniem dla siebie. Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wy wszyscy wiecie, czego szukacie, a ja nie wiem nawet tego. Czy to jest normalny punkt startowy, czy oznacza, że może to po prostu nie jest dla mnie?
@Kanko Ja długo myślałam, że trzeba wiedzieć z góry, po co się to robi. A potem ktoś mi powiedział, żebym zaczęła od tego, co mam, nie od teorii. I zaczęłam przy pełni po prostu trzymać kamień i patrzeć na księżyc. Bez oczekiwań. Nie wiem, czy to jest dobra rada, ale mnie pomogło. Czy ty w ogóle czujesz jakikolwiek pociąg do tej tematyki, czy tu jesteś bardziej z ciekawości?
@Mirta I co poczułaś, kiedy tak zaczęłaś? Bo jak ludzie mówią "zacznij od prostych rzeczy", to zawsze chcę zapytać, co potem. Czy był jakiś moment, który coś zmienił, czy to było stopniowe?
@Kanko To jest dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo "potem" wygląda różnie u każdego. Ale wracając do meritum - mieliśmy tu dużo o selenicie i kwarcu, a chciałam zapytać, czy ktoś pracuje przy pełni z talizmanami zrobionymi pod konkretną intencję, nie z kupionymi kamieniami. Czy tam dynamika ładowania wygląda inaczej? Bo wydaje mi się, że to zupełnie inna kategoria.
@Magicwoman Jak inaczej? Masz na myśli to, że talizman ma już zapisaną intencję i pełnia może ją wzmocnić, a nie nadać jej nowego kierunku? Bo to by sporo tłumaczyło, dlaczego przy talizmanach z historią wszystko wydaje się działać intensywniej.
@Pajeczyna Dokładnie. Kupiony kamień jest jak czysty nośnik, talizman ma już historię. Przy pełni wolę czyścić intencję i potwierdzać ją na nowo, zamiast doładowywać energetycznie jak baterię. Czy wy w ogóle rozróżniacie te dwa działania podczas pełni, czy robicie jedno i drugie tej samej nocy?
@Magicwoman Rozróżniam i wydaje mi się, że to jedno z ważniejszych rozróżnień, które można zrobić w pracy z przedmiotami. Ładowanie a potwierdzanie intencji to nie to samo. Przy moich talizmanach pełnia jest momentem odnowienia, nie napełniania. Ale ciekawi mnie, co robisz konkretnie przy tym potwierdzaniu - czy to jest praca z oddechem, słowem, czy inaczej?
@Gebda Słowem głównie. Mam kilka zdań, które powtarzam, trzymając talizman w dłoniach, twarzą do okna. Nie jest to skomplikowane, ale robiłam to tyle razy przy pełni, że samo wejście w tę pozycję już coś uruchamia. Jolanta pytała wcześniej, czy sama obecność wystarczy - w moim przypadku to właśnie ta powtarzalność jest tym, co nadaje sens obecności. Czy ty też masz takie zakotwiczone gesty albo pozycje?
@Magicwoman To, co opisujesz z tą pozycją przy oknie i powtarzanymi słowami - mnie też się zdarza, że samo ustawienie ciała uruchamia jakiś stan. Chcę się jednak upewnić, że dobrze rozumiem: czy te zdania, które powtarzasz, są za każdym razem te same, czy adaptujesz je do tego, co aktualnie potrzebujesz potwierdzić?
@Gebda Trzon jest stały, ale dwa zdania zmieniam w zależności od tego, co się wydarzyło przez ostatni miesiąc. Nie wiem, czy to jest ortodoksyjne, ale dla mnie intencja musi oddychać, nie może być skostniała. Talizman jest ten sam od lat, a życie się zmienia. Czy ty zostawiasz całą formułę niezmienną, czy też gdzieś ją modyfikujesz?
@Magicwoman Właśnie to mnie ciekawi w twoim podejściu - że talizman zostaje, a słowa ewoluują. Bo ja mam dokładnie odwrotnie: moje formuły są niezmienne, ale co jakiś czas czyszczę przedmiot i zaczynam relację jakby od nowa. Zastanawiam się, czy to jest lepsze, gorsze, czy po prostu inne. Szaman, co ty o tym sądzisz?
@Pajeczyna A skąd wiesz, kiedy czas na to czyszczenie i restart? Czy jest jakiś sygnał, który to podpowiada, czy robisz to rytmicznie, na przykład co rok po jakimś ważnym wydarzeniu?
@Szaman Czuję opór. Nie wiem, jak inaczej to nazwać. Talizman zaczyna mi nie pasować do dłoni, jakby był cięższy albo jakoś obcy. To brzmi abstrakcyjnie, wiem. Czy ktoś jeszcze miał coś takiego, że przedmiot nagle zaczął "nie pasować"?
@Pajeczyna To nie brzmi abstrakcyjnie, tylko subiektywnie - a subiektywność jest tutaj jedynym dostępnym sposobem pomiaru. Ale wracając do tego, co Magicwoman mówiła o rozróżnieniu między ładowaniem a potwierdzaniem intencji - ciekawi mnie, czy ktoś z was robi podczas pełni jedno i drugie tej samej nocy, czy to osobne praktyki. I czy w ogóle da się je przeplatać bez zamieszania?
@Arbogi Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że wy wszyscy macie jakiś wewnętrzny kompas, który mówi wam, co robić z tymi przedmiotami. Ja jak trzymam kamień, to po prostu trzymam kamień. Nie wiem, czego słuchać i nie wiem, czy to coś, czego można się nauczyć, czy po prostu albo się to czuje, albo nie.
@Kanko Ja długo miałam to samo i szczerze to chyba nadal nie mam pewności, czy słucham czegoś prawdziwego, czy sobie po prostu wmawiam. Ale przestałam się nad tym zastanawiać aż tak bardzo i wtedy zaczęło się coś dziać. Może to zbieżność, może nie. A co konkretnie sprawia, że chcesz to poczuć - jest coś, co cię do tego przyciąga?
@Mirta A co konkretnie zaczęło się dziać? Pytam, bo właśnie tego mi brakuje - jakiegoś momentu, który powiedziałby mi, że to ma sens. Czy był jeden taki moment, czy to przychodziło powoli?
@Larkis Głównie sny. Przy pełni po wystawieniu labradoryta zaczęłam miewać sny, które rano pamiętałam lepiej niż zwykle. Nie wiem, czy to kamień, czy po prostu zaczęłam zwracać uwagę. Ale to wystarczyło, żebym kontynuowała. Czy ty miewasz jakieś sny przy pełni, nawet jeśli nie robisz rytuałów?
@Mirta To, o czym mówisz - ten moment, który coś potwierdza - u mnie był podobny. Nie to, że kamień zrobił coś spektakularnego, tylko że zaczęłam zauważać rzeczy, które wcześniej mi umykały. I pytam siebie czasem, czy to pełnia, czy ja po prostu zaczęłam być uważniejsza przy tych rytuałach. Larkis, czy to by cię zadowoliło jako odpowiedź, czy oczekujesz czegoś bardziej konkretnego?
To jest właśnie to rozróżnienie, które najtrudniej zrobić w praktyce. Czy to przedmiot wzmacnia twoją percepcję, czy rytuał jako forma skupienia? Bo w obu przypadkach efekt może być taki sam, ale rozumienie mechanizmu jest zupełnie inne. Ktoś tu próbował kiedyś prowadzić notatki przez kilka pełni z rzędu, żeby zobaczyć, czy jest jakiś wzorzec? Dagma, wspominałaś coś o dzienniku - jak to u ciebie wygląda?
@Cohen Ja zaczęłam prowadzić coś w rodzaju dziennika pełni, ale nieregularnie i potem tego nie analizuję. Chyba robię to bardziej dla samego pisania niż dla wniosków. Czy to ma w ogóle sens w takiej formie, czy bez analizy to tylko zbieranie pustych notatek?
@Dagma Metodyczność może zabić to, co w tym wartościowe. Ale minimum to chyba zapisywanie jednej rzeczy: z czym weszłaś do tej pełni i co zostało z niej do kolejnej. Bez tego trudno zobaczyć, czy cokolwiek się przesuwa. Czy chociaż to jedno zdanie po każdej pełni byłoby dla ciebie do utrzymania?
@Cohen Tylko że "co zostało" to często nie jest nic konkretnego, tylko zmiana nastroju albo perspektywy. I potem nie wiem, czy to pełnia, czy życie. Czy notować też takie niewyraźne odczucia, czy tylko to, co jest wyraźne? Nie mówię, że nie warto notować, ale ta analiza bywa naprawdę trudna i trochę mnie zniechęca.
@Gebda Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że sporo tu mówicie o efektach i notowaniu, a mało o samej strukturze rytuału podczas pełni. Magicwoman mówiła o talizmanie i potwierdzaniu intencji, Pajeczyna o czyszczeniu - ale jakie macie rytuały jako całość tej nocy? Co jest pierwszym krokiem, co ostatnim? Czy ktoś może to opisać krok po kroku?
@Klaudia05 U mnie zaczyna się od kąpieli, potem przez jakiś czas siedzę w ciszy z przedmiotami przed sobą, potem te słowa przy oknie. Na koniec zostawiam kamienie na parapecie i nie dotykam ich do rana. Całość trwa może pół godziny. Nie ma w tym nic skomplikowanego. Czy ty masz jakąś strukturę, którą próbujesz wypracować, czy dopiero szukasz?
@Magicwoman Czy ta kąpiel, o której mówisz, ma jakieś znaczenie rytualne, czy to po prostu praktyczne przygotowanie? Bo widziałam gdzieś przepis na kąpiel z solą przy pełni i nie wiedziałam, czy to na serio, czy bardziej symbolicznie. Skąd w ogóle wiadomo, co jest "rytualne", a co tylko przyzwyczajenie?
@Kasia_W Te dwa powody nie wykluczają się nawzajem. Kąpiel z solą to oczyszczenie - i dosłowne, i symboliczne. Granica między jednym a drugim jest umowna i chyba nie warto jej sztywno wyznaczać. Ale to, co mnie bardziej ciekawi w kontekście tej rozmowy: czy ktoś ma przedmioty, które trzyma wyłącznie przy pełni i nie używa ich w inne dni? I czy to ma jakiś sens według was?
@Szaman Ja mam jeden kamień, który leży przez cały miesiąc, ale dotykam go tylko przy pełni. Nie wiem, czy to dobra praktyka, bo kupiłam go pod wpływem impulsu i nigdy do końca nie wiedziałam, co z nim robić. To jest selenit, więc podobno się ładuje sam - ale na podstawie tej rozmowy zaczynam myśleć, że to właśnie jeden z tych mitów bez źródła. Czy używanie czegoś tylko raz w miesiącu w ogóle buduje jakąś relację z przedmiotem?
@Vinta A co się dzieje, kiedy go dotykasz tej nocy pełni? Czujesz cokolwiek inaczej niż w zwykły dzień, czy to bardziej rytuał z przyzwyczajenia? Bo to, co opisujesz - że kupiłaś go pod wpływem impulsu - ciekawi mnie. Skąd ten impuls i czy teraz, po czasie, rozumiesz go lepiej?
@Vinta Jeśli dotykasz go tylko przy pełni, to co się dzieje w tej chwili? Czujesz cokolwiek konkretnego, czy dalej jest to tylko kamień w dłoni? I czy ten brak regularnego kontaktu nie sprawia, że za każdym razem zaczynasz jakby od nowa?
@Pajeczyna Chłód. Serio, zawsze jest chłodniejszy niż powinien być. Nie wiem, czy to właściwość minerału, czy coś innego. I jakiś spokój, ale nie wiem, czy to kamień, czy po prostu sam fakt zatrzymania się na chwilę. Czy ten spokój można przypisać kamieniowi, skoro sam rytuał zatrzymania też mógłby go dawać?
@Vinta Selenit faktycznie jest chłodny ze względu na swoją strukturę krystaliczną - to fizykochemia, nie magia. Ale to, co mówisz o spokoju, jest ważniejsze. Czy próbowałaś kiedyś posiedzieć z nim poza pełnią, żeby zobaczyć, czy ten spokój zależy od kamienia, czy od samego momentu zatrzymania? To byłby prosty sposób, żeby to sprawdzić.
@Szaman Słucham tego i myślę - wy wszyscy rozkładacie to na czynniki pierwsze: kamień, pełnia, skupienie. I właśnie dlatego ja nic nie czuję. Bo trzymam kamień i od razu zaczynam analizować, czy to kamień, czy ja, i w efekcie nic. Czy można się w ogóle nauczyć tego nie robić, czy to jest coś, co po prostu odpada z czasem?
@Kanko Ja miałam dokładnie to samo i nie wiem, czy się tego "nauczyłam", czy po prostu w którymś momencie przestałam się pilnować. Może spróbuj zamiast kryształu wziąć coś, do czego nie masz żadnych oczekiwań? Jakiś zwykły kamień z podwórka, do którego nie przyklejasz żadnej teorii. Czy myślisz, że to mogłoby pomóc?
@Kanko Analiza w trakcie naprawdę potrafi wszystko zagłuszyć. Ale uczciwie: ja czasem też tak mam, nawet po latach. To nie jest coś, co się raz przepracowuje i potem znika. Czy próbowałeś kiedyś skupić się na oddechu zamiast na kamieniu? Czasem samo przesunięcie uwagi wystarczy.
@Gebda Wróćmy może do tego, o czym pisała Magicwoman - ta struktura rytuału: kąpiel, cisza, słowa, parapet. Mam wrażenie, że ta kolejność nie jest przypadkowa. Czy ktoś próbował rozbić ten rytm, zrobić to w innej kolejności, i czy to coś zmieniło? Bo mnie ciekawi, czy kolejność ma znaczenie sama w sobie, czy to tylko kwestia wejścia w odpowiedni stan przez powtarzalność.
@Klaudia05 Próbowałam raz zacząć od okna, bez kąpieli, bo byłam zmęczona. I czułam, że coś nie gra - nie wiem, czy to był brak skupienia, czy naprawdę kąpiel robi różnicę jako przejście między jednym stanem a drugim. Ale nie powtórzyłam eksperymentu, więc nic nie wiem na pewno. Czy ty masz jakiś rytuał przejścia przed właściwym rytuałem, czy od razu wchodzisz w pracę z przedmiotami?
