Drewno w magii - które gatunki i do czego?
Zaczęłam ostatnio mocniej interesować się drewnem jako materiałem do amuletów i różdżek i trochę się pogubiłam w tym, co do czego pasuje. Różne źródła podają różne rzeczy, jedno mówi że dąb jest do ochrony, inne że do siły i manifestacji, kolejne że do wszystkiego naraz. Chciałam zapytać, jak wy podchodzicie do wyboru gatunku drewna? Czy kierujecie się jakąś konkretną tradycją, czy bardziej intuicją i własnym doświadczeniem?
To jest szeroki temat i rozumiem, że źródła potrafią wszystko pomieszać. Sama od lat pracuję z drewnem i powiem tak - trudno mówić o jednej odpowiedzi, bo to naprawdę zależy od tego, z jakiej tradycji korzystasz. Celtycka oghamiczna przyporządkowuje konkretne drzewo konkretnym energiom i porom roku, słowiańskie podejście jest inne, anglosaska magia ziołowa jeszcze inne. Zanim zacznę cokolwiek omawiać - co cię interesuje bardziej, amulety czy różdżki? Bo to trochę zmienia dobór i chciałabym się upewnić że mówimy o tym samym.
@Herga Dobre pytanie na wstępie, bo rzeczywiście to zmienia perspektywę. Przy różdżkach ważna jest też kwestia, czy drewno pochodzi z żywego drzewa, z gałęzi naturalnie odłamanej, czy może z martwego drewna. Mam wrażenie, że wiele osób pomija ten aspekt i skupia się tylko na gatunku, a to może mieć znaczenie dla tego, jak przedmiot będzie pracował. Czy wy też to rozróżniacie, czy skupiacie się głównie na gatunku?
@Krysztal A jak ty rozróżniasz te źródła drewna w praktyce? Bo rozumiem teorię, że żywa gałąź niesie inną energię niż martwe drewno, ale czy faktycznie to czujesz przy pracy, czy to bardziej kwestia intencji i podejścia?
@Simma Tak, czuję różnicę i to całkiem wyraźnie przy dotknięciu i przy pracy energetycznej. Drewno z żywej gałęzi odłamanej za zgodą drzewa, nazwijmy to tak, ma jakby aktywną energię, jest w ruchu. Martwe drewno, suche, jest spokojniejsze, bardziej stabilne. Do różnych celów wolę różne. Do ochrony często sięgam po to drugie, bo stabilność jest w tym przypadku zaletą. Czy ty masz inne odczucia?
@Krysztal Ciekawe co piszesz o tym martwym drewnie, bo słyszałem odwrotnie - że żywa gałąź to właśnie lepsza ochrona bo ma "życie" w sobie. Nie wiem kto ma rację, ale chętnie posłucham jak to uzasadniasz, bo to brzmi przekonująco, ale jednak trochę kontraintuicyjnie.
@Whisper Myślę, że oboje macie rację w ramach swoich tradycji i to jest właśnie problem z szukaniem jednej odpowiedzi. Ale wracając do amuletów, o które pytała Gituska - czy ktoś tu pracuje z lipą? Bo to jest według mnie niedoceniane drewno, szczególnie w słowiańskim kontekście, i zastanawia mnie czy inni mają podobne skojarzenia.
@Bylica Z lipą nie pracowałam, ale właśnie o niej też chciałam zapytać. Jakie masz doświadczenia i do czego konkretnie jej używasz? Bo słyszałam że to drzewo kobiece, ale nie wiem czy to coś więcej niż ogólnik.
@Herga Interesują mnie obydwie rzeczy, ale jeśli miałabym wybrać to zacznijmy od amuletów. Z różdżkami czuję się trochę pewniej, bo mam już jedną z leszczyny którą zebrałam sama. Ale amulety drewniane to dla mnie nowość i tu właśnie najbardziej się gubię w tych sprzecznych informacjach.
Lipa jest dla mnie przede wszystkim drzewem kobiecej energii i miłości, ale nie romantycznej, bardziej tej opiekuńczej. Robiłam amulety z lipy dla matek, dla ochrony dzieci, dla harmonii w domu. Ma też bardzo przyjemną, miękką energię do pracy, dosłownie łatwo się ją rzeźbi i energetycznie też nie stawia oporu. Dąb przy porównaniu jest cięższy, bardziej wymagający. Czy ktoś inny ma podobne odczucia z lipą, czy to tylko moje skojarzenie?
@Bylica Mam pytanie może trochę z boku, ale związane z tematem - czy macie jakiś sposób na sprawdzenie czy drewno kupione w sklepie, nie zebrane samemu, jest do czegokolwiek? Chodzi mi o to, że nie każdy ma dostęp do lasu albo odpowiednich drzew, a w sklepach bywa że sprzedają gotowe kawałki drewna do wyrobu różdżek i nie wiadomo skąd to pochodzi.
@Helena82 To dobre pytanie i ważne, bo dotyczy chyba dużej części osób. Moim zdaniem drewno ze sklepu da się w porządku przygotować, ale wymaga więcej pracy wstępnej. Trzeba je oczyścić, i tu nie mówię o fizycznym myciu, ale energetycznie, i nawiązać z nim kontakt od nowa. Trudniej jest gdy nie znasz historii kawałka, ale nie znaczy to, że jest bezużyteczny. Czy próbowałaś już czegoś z takim materiałem?
@Shangie A jak takie czyszczenie robisz? Czy to jest coś co można zrobić samodzielnie bez dużego doświadczenia? Pytam bo sama jestem w podobnej sytuacji co Helena82, mieszkam w mieście i dostęp do konkretnych gatunków jest u mnie mocno ograniczony.
@KiraK Jasne że można samodzielnie. Najprostsze metody to dym z białej szałwii albo palo santo, wystawienie na pełnię, zakopanie na jakiś czas w ziemi. Każda z nich działa inaczej, ziemia jest dla mnie najgłębszą metodą, bo dosłownie resetuje drewno do stanu pierwotnego. Pytanie co potem chcesz z tym drewnem zrobić, bo od tego zależy co wybrać - czy masz już jakiś konkretny cel?
@KiraK Wracając do gatunków, bo chciałem dopytać o coś konkretnego. Mówiliście o dębie, leszczynie, lipie. A co z jesionem? W nordyckich tradycjach to Yggdrasil, ale nie wiem na ile to przekłada się na praktyczną pracę z drewnem. Ktoś ma doświadczenie z jesionem?
@Lubon Jesion to jedno z moich ulubionych drewien. Tak, nordyckie korzenie są silne, ale jesion pojawia się też w tradycji celtyckiej jako drewno łączące światy. Używam go przy pracy z różdżkami do prowadzenia energii i do rytuałów przejścia. Ma coś w sobie co przebija granice, ciężko to inaczej opisać. Natomiast nie używałabym go do prostych amuletów ochronnych, do tego wolę inne gatunki. Czy próbowałeś z nim pracować?
@Herga Jesion i brzoza są dla mnie w podobnym rejestrze jeśli chodzi o tę właściwość przejścia i oczyszczenia. Brzoza szczególnie na początku cyklu, przy nowych intencjach. Ciekawi mnie natomiast czy ktoś tu pracował z cierniowym drewnem, głóg albo tarnina. To jest według mnie zupełnie inne doświadczenie niż te łagodniejsze gatunki - ktoś miał kontakt z takim materiałem?
@Cohen Głóg mnie interesuje, bo rosną u mnie w okolicy. Ale słyszałam sprzeczne rzeczy, jedni mówią że to drzewo bardzo ochronne, inni że trzeba na nie bardzo uważać. Skąd ta rozbieżność według ciebie?
Głóg to drewno, które nie jest neutralne. W tradycji celtyckiej to drzewo wróżek, i nie mówię tu o słodkich skrzydlatych stworzeniach z bajek, ale o tych starszych opowieściach gdzie wróżki bywały niebezpieczne. Ambiwalencja tego drewna wynika właśnie z tego. Może chronić, ale wymaga szacunku i świadomości z czym pracujesz. Nie polecałabym go jako pierwsze drewno do pracy. Czy miałaś już jakiś kontakt z głogiem, Gituska?
@Cohen To co piszesz o głogu brzmi jak temat na osobny wątek. Ale trzymając się naszego tematu, mam pytanie bo nie padło tego słowa jeszcze, a jest na wielu listach - słyszałem o jodle i sośnie do pracy z oczyszczeniem i ochroną. Czy to jest coś czego faktycznie używacie, czy to bardziej te powszechne drewna które pojawiają się wszędzie bo są dostępne?
@Whisper Sosnę i jodłę znam dobrze i tak, faktycznie używam. Ale powiem ci, że to nie jest drewno do wszystkiego. Jodła jest dla mnie bardziej zimowym drewnem, ochrona w ciemnościach, praca w czasie gdy energia schodzi do wewnątrz. Sosna jest bardziej słoneczna, oczyszczająca przez swój żywiczny zapach. Ale tu właśnie żywica jest kluczem, bo przy drewnie iglastym często ważniejsza jest żywica niż samo drewno. Czy pracujesz tylko z samym drewnem czy też ze smołą i żywicą?
@Herga Żywicą się nie zajmowałem, ale to ciekawy trop. Faktycznie jak myślę o sośnie to pierwsze skojarzenie to właśnie zapach, nie drewno samo w sobie. Może dlatego bardziej trafiałem na sosnę jako kadzidło niż jako materiał. A jodła zimowa, to ma sens biorąc pod uwagę że to drzewo wiecznie zielone - zostaje zielona kiedy reszta zamiera.
@Herga Wchodzę w wątek żywicy bo to ważne rozróżnienie. Przy drewnie iglastym to żywica jest tą częścią, która realnie działa. Bursztyn to przecież dawna żywica i nikt nie kwestionuje jego właściwości. A czy jeśli zbierasz gałąź jodłową to masz jakiś sposób na zachowanie żywicy przy pracy z drewnem? Bo ona szybko wysycha i traci właściwości.
@Simma Bardzo dobre pytanie, bo tak, żywica zestala się, ale nie zanika. Używam drewna jodłowego stosunkowo szybko po zebraniu, albo przechowuję w ciemnym miejscu zawinięte w lnianą tkaninę. Część żywicy zawsze zostaje w drewnie, tylko głębiej. Natomiast osobno zbieram żywicę i trzymam jako element oddzielny, można ją później użyć do namaszczenia gotowego przedmiotu.
@Herga Czyli właściwie można by zrobić amulet z drewna jodłowego a potem namaścić go żywicą żeby wzmocnić działanie? Czy to nie za dużo różnych energii na raz? Przepraszam jeśli głupie pytanie, ale zastanawiam się czy to nie powoduje jakiegoś konfliktu.
@KiraK Nie ma głupich pytań w tym temacie. Ale odpowiedź brzmi: to jest wciąż ta sama energia, tylko w dwóch formach z tego samego drzewa. Żywica to wydzielina, życiowy sok, więc to jest jakby kwintesencja drewna a nie obca substancja. Problem byłby gdybyś namaściła drewno dębowe żywicą jodłową, bo tam masz naprawdę różne charaktery - czy coś takiego w ogóle ktoś próbował?
@Cohen A co byś powiedział o celowym łączeniu różnych gatunków w jednym amulecie? Pytam bo widziałem opisy talizmanów gdzie łączono np. dąb z jarzębiną albo leszczynę z bzem. Czy to ma sens energetycznie czy to jest tylko estetyka?
@Lubon Celowe łączenie to długi temat, ale krótko - tak, ma sens, ale wymaga rozumienia co łączysz i po co. Dąb z jarzębiną to klasyczna para ochronna, jeden daje siłę i zakorzenienie, druga odpędza konkretne energetyczne zagrożenia. To trochę jak skład ziołowy, nie mieszasz wszystkiego razem, mieszasz to co się uzupełnia. Czy masz jakiś konkretny cel który chciałbyś osiągnąć takim połączeniem?
@Cohen Przy łączeniu drewien warto też myśleć o tym czy drzewa w naturze rosną obok siebie albo wchodzą w interakcję. Jarzębina często rośnie przy starych dębach i to nie jest przypadek w mojej opinii. Lipa przy lipach czarnych, brzoza w pobliżu starych wierzbisk. Czy ktoś tu bierze pod uwagę ten aspekt przy wyborze kombinacji?
@Bylica To bardzo ciekawy kierunek i nigdy o tym nie myślałam w ten sposób, że sąsiedztwo w naturze przekłada się na współpracę w magii. Ale z drugiej strony, czy to nie zakłada że każde drzewo ma też swoich naturalnych, powiedzmy, nieprzyjaciół? Orzech włoski podobno jest allelopatyczny, truje sąsiednie rośliny - czy to znaczy że w magii też jest wrogiem dla innych gatunków?
Orzech włoski, świetny przykład. Tak, w tradycjach magicznych orzech jest drzewem ambiwalentnym albo wręcz podejrzanym z tego powodu. Śpicie pod orzechem, śnią się ciężkie sny, to stare przekonanie i ma swoje uzasadnienie w tej allelopatii. Ale ta sama właściwość sprawia, że orzech jest używany do odpychania niepożądanych energii. Czy ktoś tu pracował z orzechem właśnie?
@Simma Słyszałem coś podobnego o orzechu włoskim, ale u nas w Polsce chyba popularniejsza w tym kontekście jest leszczyna. Czy to jest to samo co miałaś na myśli czy to jednak różne drzewa jeśli chodzi o właściwości magiczne?
@Whisper Zupełnie inne drzewa, zupełnie inne energie. Leszczyna to ta klasyczna różdżkarska, poszukiwawcza, Gituska wspominała na początku. Orzech włoski jest cięższy, starszy, bardziej chtoniczny. Nie jest zły, ale wymaga szacunku i intencji. Nie wiem czy ktoś tu ma inne zdanie na ten temat?
@Simma Trochę się gubię w tych rozróżnieniach, bo nazwy się mylą i nigdy nie wiem czy o tym samym mówimy. Czy jest jakiś sposób żeby się uczyć gatunków? Chodzi mi o to, że jak idę do lasu to nie zawsze rozpoznam czy to jodła czy świerk na przykład.
@Oliczka To normalne na początku i powiem ci szczerze, że rozpoznawanie gatunków to osobna umiejętność, która bardzo pomaga w tej pracy. Ale nie jest konieczna od razu. Zacznij od jednego drzewa, naucz się go dobrze, rozpoznaj po korze, liściach, kształcie, zapachu. Potem dodaj kolejne. Nie próbuj od razu wszystkich. Od którego byś chciała zacząć?
@Shangie Mam podobny problem do Oliczki, ale moje pytanie jest inne. Czytałem że do magii używa się tylko konkretnych części drzewa, kora, korzeń, gałąź, a nie każda część ma te same właściwości. Czy to prawda? Bo do tej pory zakładałem że drewno to drewno i nie robiłem żadnych rozróżnień.
@Goris Tak, to prawda i to ważne rozróżnienie. Korzeń to inna energia niż gałąź, która wyciąga się ku górze. Kora to granica, próg, więc ma swoje specyficzne zastosowania przy pracy z granicami i ochroną. Serce drewna, ta środkowa część, jest najgęstsze i najbardziej stabilne. Skąd wziąłeś tę informację, bo ciekawi mnie z jakiej tradycji to pochodzi?
@Herga Z jakiejś książki o druidyzmie, nie pamiętam dokładnie tytułu. Ale to co piszesz o korzeniu ma sens. Czy w takim razie przy amuletach ochronnych powinienem szukać raczej serca drewna niż kory?
@Goris Zależy od tego co masz chronić i przed czym. Serce drewna to ochrona trwała, zakorzeniona, do długoterminowej pracy. Kora to granica aktywna, która odpycha. Jeśli robisz amulet do noszenia na co dzień, serce drewna. Jeśli chcesz czegoś co będzie stało przy wejściu do domu jak strażnik, kora ma więcej sensu. Czy masz już jakiś konkretny cel do którego to robisz?
@Krysztal Wróćcie chwilę do jarzębiny, bo Cohen wspomniał o niej przy ochronie i chcę dopytać. Słyszałam że w tradycji słowiańskiej jarzębina jest jedną z najsilniejszych roślin ochronnych, ale jednocześnie że jej zbieranie ma swoje zasady. Czy ktoś zna te zasady? Bo sam fakt że jest ochronna to jedno, ale co to oznacza w praktyce?
@Arkania Jarzębina to drzewo z bardzo długą historią ochronną w Europie, i tak, ma swoje zasady. Przede wszystkim nie bierze się owoców ani gałęzi na siłę, kiedy drzewo jest chore albo małe. Zbierasz to co drzewo może oddać, nie to co chcesz wziąć. Po drugie, tradycyjnie zbiera się ją kiedy owoce są dojrzałe, bo dopiero wtedy mają pełną moc. Ale szczerze, chciałabym usłyszeć czy Simma albo Herga mają inne doświadczenia, bo w różnych regionach te zasady się trochę różnią.
@Bylica A jak rozpoznać że drzewo jest gotowe oddać gałąź? Czy chodzi o to że sama leży na ziemi, czy można odłamać tę która jest sucha ale jeszcze na drzewie?
@Arkania Sucha na drzewie to nie to samo co oddana. Sucha gałąź na ziemi, oderwana przez wiatr albo ciężar śniegu, to już nie jest część drzewa w sensie energetycznym. Ale sucha na gałęzi może być inna sprawa, bo ciągle jest fizycznie połączona. Ja osobiście nie biorę takich. Wolę postać przy drzewie chwilę, zobaczyć co czuję. Może to brzmi dziwnie, ale po pewnym czasie naprawdę słyszysz różnicę.
@Bylica Słyszysz różnicę, tzn. dosłownie słyszysz coś, czy to jest raczej intuicja, jakieś odczucie fizyczne? Pytam bez ironii, bo sam stoję przy drzewach i nie wiem do końca czego słuchać.
@Whisper Nie dosłownie słyszę głosu, żebyśmy się rozumieli. To jest bardziej jak nagły spokój albo jego brak. Napięcie w klatce piersiowej albo jego brak. Każdy ma swój sposób odbierania. Czy próbowałeś stać przy drzewie bez żadnej konkretnej intencji, tylko żeby poczuć co się dzieje?
@Krysztal Wracając do tego co pisałeś o sercu drewna versus kora, mam pytanie praktyczne. Jeśli kupuję gotowy kawałek drewna, powiedzmy z tartaku albo ze sklepu zielarskiego, to czy w ogóle można wiedzieć która część drzewa to była? Bo wygląda to zwykle jak jednolity klocek bez żadnych oznaczeń.
@Goris Dobre pytanie i uczciwa odpowiedź: z tartaku najczęściej nie wiesz. Dlatego właśnie wielu praktyków woli zbierać samodzielnie albo kupować od ludzi którzy wiedzą skąd materiał pochodzi. W drewnie z tartaku możesz próbować rozpoznać po słojach, serce drewna jest ciemniejsze, gęstsze, słoje bardziej ściśnięte. Ale nie jest to pewne i wymaga wprawy. Czy ktoś tu kupuje od konkretnych dostawców którym ufa?
@Krysztal Jak patrzę na słoje to widzę tylko słoje i nie wiem co z tego wyczytać. Czy to jest coś co się trenuje, czy raczej trzeba mieć jakieś specjalne oko żeby to w ogóle dostrzec?
@Oliczka Trenuje się, zdecydowanie. To jest stolarska i przyrodnicza wiedza, nie tylko magiczna. Warto zacząć od zwykłego oglądania drewna, bez presji, że masz coś wyczuć energetycznie. Najpierw naucz się patrzeć na materiał, potem przyjdzie reszta. Czy masz w pobliżu kogoś kto pracuje z drewnem fizycznie, stolarza albo rzeźbiarza? Taka osoba może nauczyć więcej niż niejedna książka.
@Shangie Mam pytanie które trochę zmienia perspektywę tej rozmowy. Mówimy dużo o zbieraniu drewna z intencją i szacunkiem, o zasadach, o częściach drzewa. Ale czy ktoś z was pracuje z drewnem które ma już historię, tzn. jest częścią starego mebla, podłogi, czegoś co miało swoje życie w ludzkim otoczeniu? Czy takie drewno w ogóle nadaje się do pracy?
@Simma Pracowałam z deskami z rozbiórki starego domu i to jest zupełnie inna praca. Drewno z użytkowania nosi energię miejsca i ludzi. Musiałam je oczyścić dokładniej niż cokolwiek zebranego z lasu. Ale efekt był niesamowity, bo to drewno miało coś w sobie, jakiś ciężar doświadczenia. Czy to był akurat cel twojego pytania?
@Herga Właśnie tak. Mam dostęp do drewna z bardzo starego warsztatu, ponad stuletnie belki. Zastanawiam się czy energia rzemieślników, którzy w tym miejscu pracowali, jest czymś co wzmacnia amulet czy raczej trzeba to najpierw zneutralizować. Nie mam jasności w tej kwestii i trochę się boję że zrobię coś nie tak.
@Simma To zależy od intencji. Energia rzemieślnika, który robił coś rękami przez lata, to energia skupienia, cierpliwości, tworzenia. Jeśli to pasuje do twojej pracy, możesz to zostawić i świadomie włączyć. Jeśli twój amulet ma inny cel, neutralizujesz najpierw. Ale powiedz mi, co chcesz z tym drewnem zrobić?
@Cohen Myślę o amulecie do pracy twórczej. W takim razie energia starego warsztatu może być wręcz idealna, nigdy na to nie patrzyłam pod tym kątem. Czy uważasz że wystarczy to świadomie zadeklarować przy pracy, czy trzeba zrobić z tego jakiś konkretny rytuał?
@Simma Mam pytanie poboczne ale związane z tym co opisujesz. Czy oczyszczanie drewna z historią wygląda tak samo jak oczyszczanie kamieni, solą i światłem, czy jest jakaś inna metoda? Bo drewno chyba nie lubi wilgoci i zastanawiam się czy sól mu nie zaszkodzi.
@KiraK Sól na drewno to zły pomysł, masz rację co do wilgoci, ale też sól może wchodzić w strukturę i niszczyć materiał. Używam dymu, płomienia świecy trzymanego w bezpiecznej odległości, albo wystawiam na wiatr. Dźwięk też działa, miska śpiewająca albo po prostu mówienie do drewna głośno o tym czego chcesz. Czy próbowałaś którejś z tych metod?
@Herga Mówienie do drewna głośno, to jest coś czego nigdy nie próbowałam i przyznam szczerze że trochę mnie to krępuje. Czy to ma sens robić na zewnątrz czy można w domu bez różnicy?
@Daneczka Miejsce nie jest tu kluczowe, ważniejsza jest twoja koncentracja. Ale jeśli pytasz co daje więcej, to ja wolę robić takie rzeczy przy oknie albo na balkonie, żeby było choć odrobinę powiązania z naturą. W zamkniętym pokoju z telewizorem w tle to jednak trochę inne. A to krępowanie, to znika po pierwszym razie, serio.
@Simma Nawiązując do tego co powiedziałaś o warsztacie, zastanawia mnie coś innego. Jeśli drewno z warsztatu niesie energię tworzenia, a chcę zrobić amulet ochronny, to czy połączenie takiego drewna z czymś typowo ochronnym, jarzębina, dąb, ma sens, czy te energie będą ze sobą kolidować?
@Lubon Nie kolidować, raczej pytanie brzmi czy mają się uzupełniać czy osłabiać. Energia tworzenia i ochrony to nie są przeciwieństwa. Można sobie wyobrazić amulet który chroni właśnie coś co tworzysz, projekt, dzieło, przestrzeń pracy. Wtedy takie połączenie ma głęboki sens. Czy to jest cel który masz w głowie?
To co Cohen pisze o amulecie chroniącym tworzenie, bardzo mi to przemawia. Mam wrażenie że przez cały ten wątek krąży jedno pytanie, czy drewno ma swoje znaczenie jako gatunek, czy my mu to znaczenie nadajemy. I myślę że oboje są prawdą jednocześnie - ale nie wiem czy wszyscy się z tym zgadzają.
To właśnie jest sedno. Gatunek kontra intencja. Moja odpowiedź jest taka, że jedno nie wyklucza drugiego, ale nie są równoważne. Dąb ma swoją naturę niezależnie od tego czy o tym wiesz. Twoja intencja to filtr, nie źródło. Czy ktoś tu widzi to inaczej?
@Krysztal Ale jeśli dąb ma swoją naturę niezależnie od praktykującego, to skąd ona pochodzi? Mówisz o tym jakby drewno było samo w sobie żywe i aktywne. Czy to jest twoje dosłowne przekonanie, czy raczej metafora która ułatwia pracę?
@Whisper Dosłowne. Drzewo żyje przez dziesięciolecia albo setki lat, akumuluje coś przez ten czas. Nie wiem co dokładnie, możesz to nazwać pamięcią, możesz energią, możesz polem informacyjnym jeśli wolisz bardziej neutralne określenie. Drewno po ścięciu nie staje się czystą tablicą. Czy masz doświadczenie które by temu przeczyło?
@Krysztal Zgadzam się z tym, ale chciałam dopytać o jedną rzecz. Mówisz o akumulacji przez czas życia drzewa. Czy to znaczy, że stare drewno, stuletnia belka czy to co ma Simma, jest "mocniejsze" niż świeżo ścięta gałąź? Bo intuicyjnie czuję że niekoniecznie, ale nie umiem tego uzasadnić.
@Bylica To jest właśnie to z czym się mierzę przy tych belkach z warsztatu. Stare, tak, ale też niosą wszystko co się przez te lata nałożyło. Czy to jest mocniejsze czy tylko bardziej skomplikowane do pracy? Bo te dwie rzeczy to chyba nie to samo.
@Simma Powiedziałbym, że bardziej nasycone, niekoniecznie mocniejsze. Jak różnica między czystym tonem a akordem. Akord nie jest słabszy, ale jest złożony i trzeba umieć z nim grać. Młoda gałąź jest prostszym materiałem do pracy, bardziej przewidywalnym. Czy ta metafora coś wyjaśnia?
@Cohen Ta metafora z akordem jest dla mnie jasna, ale co praktycznie z tego wynika? Jak ktoś dopiero zaczyna pracę z drewnem, to powinien unikać starego materiału czy to nie ma znaczenia?
@KiraK Szczerze? Ja bym powiedziała żeby na początek unikać. Nie dlatego że stare drewno jest złe, tylko że trudniej rozpoznać co czujesz, kiedy masz do czynienia z czymś wielowarstwowym. Łatwiej się uczyć na prostszym materiale i wiedzieć co pochodzi od ciebie, a co od drewna. Czy zgadzacie się z tym, bo mam wrażenie że Herga mogłaby mieć inne zdanie?
@KiraK Zastanawiam się czy ktoś tutaj pracuje konkretnie z owocowymi gatunkami. Wiśnia, jabłoń, grusza. Bo sporo czytałem że to są drewna mocno związane z cyklem i płodnością, ale mam wrażenie że w tych rozmowach o różdżkach i amuletach rzadko je ktoś wymienia. Dlaczego tak jest?
@Goris Pracowałam z jabłonią i to jest jedno z moich ulubionych drewien do pracy z emocjami i relacjami. Masz rację że jest trochę niedoceniane. Może dlatego że jest miękkie i nie robi takiego wrażenia jak dąb czy jesion, ale ma w sobie coś bardzo łagodnego i wytrwałego jednocześnie. Czy masz dostęp do jabłoni?
@Shangie A wiśnia? Bo mam na działce starą wiśnię, kilka lat temu odciąłem jeden konar, sporo tego drewna zostało. Nigdy nic z tym nie robiłem, ale skoro jest, to może warto? Do czego by pasowało?
@Lubon Wiśnia to jest dla mnie drewno bardzo związane z pamięcią i przemijaniem. Japończycy mają do niej nieprzypadkowe podejście. Konar który sam odciąłeś i który leżał przez jakiś czas, to dobry materiał, bo znasz jego historię od początku. Czy wiesz już do czego chciałbyś go użyć?
@Shangie Wracając do jabłoni, bo to mnie ciągnie. Mówiłaś że do pracy z emocjami i relacjami. A konkretnie jakich relacji? Bo to szerokie pojęcie. Miłosne, rodzinne, przyjaźń? Chcę dobrze rozumieć zanim zacznę cokolwiek szukać.
Dla mnie jabłoń to przede wszystkim relacje w których jest jakiś węzeł, coś do przepracowania albo pogodzenia. Nie jest to drewno do "przyciągania miłości" w prostym sensie, bardziej do rozumienia co w relacji się dzieje i co chcesz z tym zrobić. Czy ktoś miał inne skojarzenia z jabłonią?
@Shangie Przepraszam że wchodzę z pytaniem, ale jak to się w ogóle robi, pracować z drewnem przy relacjach? Czy chodzi o noszenie amuletu, czy coś innego? Bo brakuje mi tego konkretnego wyobrażenia jak to wygląda w praktyce.
@Oliczka To nie jest głupie pytanie. Może być i amulet, i przedmiot trzymany podczas medytacji, i coś wyrzeźbionego z konkretną intencją. Forma zależy od tradycji i od tego co tobie odpowiada. Czy masz jakiś konkretny cel który próbujesz osiągnąć, bo może łatwiej wtedy coś doradzić?
@Bylica Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie którego nikt nie zadał. Skąd w ogóle wiadomo które właściwości przypisano któremu drewnu? Czy to jest jakaś jedna tradycja, czy każda kultura ma swoje i się różnią? Bo widzę że każdy mówi trochę inaczej i nie wiem jak to ocenić.
@Nibir I to jest bardzo trafna obserwacja. Nie ma jednej tablicy właściwości. Celtyckie ogham, słowiańskie podejście do drzew, tradycje germańskie, szamańskie, każda coś innego podkreśla. Czasem się pokrywają, czasem nie. Dlatego właśnie ta dyskusja o intencji kontra natura drewna jest otwarta, bo odpowiedź zależy od tego z której tradycji pytasz. Czy jest jakaś tradycja która cię szczególnie pociąga?
@Krysztal A jeśli ktoś nie przynależy do żadnej konkretnej tradycji, co chyba dotyczy większości tutaj, to co? Wybierasz sobie po trochu z każdej i masz niespójny zestaw, czy jest jakiś inny sposób żeby to poskładać w całość?
@Whisper Albo budujesz własną spójność przez doświadczenie. Pracujesz z dębem przez jakiś czas, obserwujesz co się dzieje, sprawdzasz z własnymi odczuciami. Potem możesz to porównać z tym co mówią różne tradycje. Ale twój punkt wyjścia to własna praca, nie podręcznik. Czy próbowałeś kiedyś takiego podejścia?
@Cohen To co mówisz ma sens, ale mam z tym praktyczny problem. Żeby budować własną spójność przez doświadczenie, potrzebujesz długiego czasu pracy. A co jeśli ktoś ma konkretną potrzebę teraz, nie za rok? Czy nie lepiej zacząć od jakiejś tradycji jako rusztowania, nawet jeśli nie jest twoja, i potem modyfikować?
@Whisper Ale właśnie to rusztowanie może być pułapką. Uczysz się cudzych skojarzeń tak mocno, że przestajesz słyszeć własne. Widziałam to wielokrotnie. Ktoś przeczyta że jarzębina to ochrona, i już nigdy inaczej na nią nie patrzy, nawet jeśli przy kontakcie z tym drewnem czuje coś zupełnie innego. Czy nie jest tak że lepiej zacząć z otwartą głową i dopiero potem sięgać do tradycji po weryfikację?
@Herga To jak to właściwie powinno wyglądać to słyszenie własnych odczuć? Bo dla mnie brzmi to trochę abstrakcyjnie. Bierzesz kawałek drewna, trzymasz, i czekasz na co?
@KiraK Na wszystko. Zmianę temperatury w dłoni, zmianę nastroju, obrazy, wspomnienia które nagle wypływają, poczucie ciężkości albo lekkości. Albo na nic. Nic też jest informacją, że to drewno po prostu nie mówi do ciebie. Czy zdarzyło ci się trzymać coś w dłoni i poczuć że to nie twoje, że odłożyłaś bo coś było nie tak?
@Shangie Wracając jeszcze do jabłoni, bo rozmawiamy o metodach pracy, a ja nadal mam to konkretne pytanie. Mówiłaś o przepracowywaniu węzłów w relacjach. Czy do tego jabłoń powinna być trzymana przy sobie długo, czy raczej to jednorazowa praca z intencją i potem odkładasz drewno?
To zależy od tego czym jest ten węzeł. Jeśli to coś co wymaga czasu, długoterminowej zmiany w sobie, to noszenie przy sobie przez pewien czas ma sens. Jeśli to jednorazowa sytuacja do przepracowania, bardziej rytualne podejście, z konkretnym momentem zamknięcia. Jabłoń dobrze reaguje na oba podejścia według mnie. Jakie masz wrażenie co do twojej sytuacji?
@Shangie A to drewno wiśni które mam odłożone, jak myślisz, do czego by pasowało w kontekście jednorazowego rytuału? Mówiłaś o pamięci i przemijaniu. Czy to znaczy że nadaje się do zamykania rozdziałów?
@Lubon Tak, właśnie to. Zamykanie rozdziałów, żegnanie, puszczanie. Coś co chcesz uhonorować i zostawić za sobą jednocześnie. Wiśnia nie jest drewnem do zapominania, bardziej do świadomego pożegnania z czymś lub kimś. Czy masz już jakiś konkretny rozdział który chcesz zamknąć, bo to może pomóc w doprecyzowaniu jak to zrobić?
@Shangie Słucham tego i mam pytanie które pewnie zaraz ktoś mi wytłumaczy. Skoro każdy może mieć inne odczucia wobec tego samego drewna, to po co w ogóle rozmawiamy o właściwościach konkretnych gatunków? Czy to nie jest wtedy czysto indywidualne i dyskusja traci sens?
@Nibir Nie, bo istnieje coś między pełnym subiektywizmem a jedną prawdziwą tablicą. Drzewo ma historię ewolucyjną, chemię, sposób wzrostu, środowisko. Dąb rośnie inaczej niż wierzba, żyje inaczej, wytwarza inne związki. To nie jest arbitralne. Tradycje różnie to opisują, ale często dotykają czegoś podobnego od różnych stron. Czy to zmienia twoje spojrzenie na tę kwestię?
@Krysztal To co mówisz o chemii i biologii jest ważne i mało kto o tym mówi wprost. Żywice, garbniki, olejki eteryczne, to wszystko jest realne i wpływa na to jak drzewo pachnie, jak reaguje na dotyk, jak się zachowuje w ogniu. Może właśnie dlatego jodła i sosna mają podobne zastosowania w różnych tradycjach, bo fizycznie są podobne, a nie dlatego że wszyscy skądś przepisali. Ale czy to tłumaczy też dlaczego dąb jest tak powszechnie kojarzony z siłą?
@Cohen To ciekawe rozróżnienie. Ale jak to się ma do drewna które już nie pachnie, wyschnięta belka, stary amulet. Tracisz te fizyczne właściwości, a mimo to coś zostaje. Albo ludzie twierdzą że zostaje. Jak to tłumaczysz?
@Bylica Szczerze? Nie tłumaczę w pełni. Struktura drewna zostaje, słoje, gęstość, układ włókien. Może to coś znaczy, może nie. Przy starym drewnie bardziej skłaniam się ku pamięci miejsca i intencji nałożonej przez czas niż ku chemii. Ale chętnie usłyszę czy ktoś ma lepsze wyjaśnienie, bo to mnie samego interesuje.
@Bylica Wróciłam do tego wątku bo pytałam wcześniej jak się pracuje z drewnem przy relacjach i Bylica odpowiedziała żeby napisać o konkretnym celu. To jest sprawa z przyjaźnią, z osobą od której się oddaliłam i nie wiem czy chcę to naprawić czy puścić. Jabłoń czy wiśnia w takiej sytuacji?
@Oliczka To jest właśnie pytanie które drewno ci zadaje z powrotem. Jeśli nie wiesz czy naprawić czy puścić, to może warto zacząć od pracy która pomaga to rozróżnić, zanim zdecydujesz się na drewno do konkretnego celu. Masz dostęp do któregoś z tych drewien?
@Bylica Nie mam teraz żadnego. Musiałabym szukać. Czy w takim razie jest coś bardziej dostępnego, coś co można łatwiej znaleźć, które by pasowało do takiej nierozstrzygniętej sytuacji?
@Oliczka Wierzba może być dobra właśnie na to, na rozróżnianie, co zostaje a co odpływa. Jest wszędzie, łatwo dostępna, i ma w sobie tę dwoistość, jest elastyczna ale mocno zakorzeniona. Przy nierozstrzygniętych sprawach to może być lepszy wybór niż coś ukierunkowanego jak jabłoń czy wiśnia. Czy masz w pobliżu jakiś staw albo rzekę gdzie rośnie?
@Simma Wracając do owocowych bo mnie zastanowiłaś. Mówisz o wierzbie jako łatwiej dostępnej, ale jabłonie i wiśnie też rosną w każdym ogrodzie. Czy dostępność i bliskość drzewa ma znaczenie przy wyborze? Czy lepiej pracować z drzewem które znasz, które rośnie w twoim miejscu, niż z egzotycznym gatunkiem którego nigdy nie widziałeś w naturze?
@Goris To jest jedno z ważniejszych pytań w tej dyskusji. Tak, lokalne, znane ci drzewo ma coś czego nie ma to samo drewno kupione w sklepie. Ty znasz to drzewo, widziałeś je przez sezon, może przez lata. To jest relacja a nie transakcja. Czy masz jakieś drzewo w pobliżu z którym czujesz jakiś specjalny związek?
@Simma A jak się w ogóle zbiera gałązkę wierzby? Czy to musi być coś żywego, czy można wziąć to co leży na ziemi po wietrze? Bo zastanawiam się czy nie pójść po prostu nad rzekę i poszukać.
@Oliczka To zależy od celu. Przy pracy z nierozstrzygniętą sprawą powiedziałabym że to co samo odpadło, co drzewo już puściło, ma inny charakter niż to co się odłamuje. Ale nie chodzi o zasadę dla zasady. Idź nad tę rzekę, usiądź chwilę przy drzewie i zobaczysz co ci samo wpadnie w ręce. Wierzba nad wodą to nie jest przypadkowe miejsce do takich rozważań. Czy dasz znać co poczułaś?
@Simma To co mówisz o wodzie i wierzbie przypomina mi że przez cały ten wątek prawie nie dotknęliśmy kwestii środowiska w którym drzewo rośnie. Czy wierzba rosnąca w suchym miejscu to w ogóle to samo co wierzba nad rzeką? Albo czy dąb na skraju lasu ma coś innego niż ten sam gatunek w środku gęstego drzewostanu? Bo jeśli biologia ma znaczenie jak mówił Cohen, to warunki wzrostu chyba też powinny coś zmieniać.
I to chyba jest też odpowiedź na to czego szukał Nibir, dlaczego dyskusja ma sens mimo że odczucia są indywidualne. Bo ostatecznie wybieramy drewno na przecięciu tego co tradycja mówi, tego co czujemy i tego co jest dostępne w naszym miejscu. Żaden z tych elementów sam w sobie nie wystarczy - czy ktoś widzi to inaczej?
