@Wikusia76 tak, właśnie w tym kierunku bym szła. Drewno wyrzucone przez morze ma za sobą długą podróż - dosłownie nie wiadomo, skąd przyszło. To predysponuje je do pracy z przejściami, z tym co stare odprowadzamy, a nowe zapraszamy. Nie powiedziałabym jednak, że to jedyne zastosowanie. Dużo zależy od gatunku drewna i od tego, jak wygląda.
Moje drewno jest bardzo wygładzone, prawie białe, bez kory. Nie wiem, jaki gatunek, bo trudno poznać po takim kawałku. Ma kształt trochę jak rozwidlona gałąź, ale nieduża. Czy kształt drewna coś znaczy tak samo jak kształt muszelek?
@Shangie niesamowite, że kształt też niesie takie znaczenie! Nie wiedziałem o tym z rozwidleniem i słowiańskimi tradycjami, to otwiera zupełnie nowy wątek dla mnie. Albinka, masz naprawdę wyjątkowy zestaw z tej plaży, jak tak czytam.
@Latawiec bardzo dobrze postawiłeś tę granicę. Ja osobiście uważam, że przedmiot znaleziony najpierw jest lustrem - przyciąga uwagę, bo coś w tobie już wie. Dopiero potem, jeśli świadomie zdecydujesz, możesz go wzmocnić intencją. Ale tutaj ważne pytanie do Albinki - czy ona w ogóle chce coś z tym robić magicznie, czy raczej traktuje to jako znak?
Szczerze? Jeszcze nie wiem. Kiedy je zebrałam, nie myślałam o rytuałach. Ale teraz, czytając tę rozmowę, zaczynam czuć, że może warto coś z tym zrobić. Tylko nie wiem od czego zacząć i boję się, że coś zepsuję. Czy można "zepsuć" przedmiot złą intencją?
to jest pytanie, które mnie też bardzo nurtuje! Czy można nieumyślnie nałożyć na przedmiot coś złego, po prostu przez złe nastawienie albo złe emocje przy pracy?
@Feliks73 zgadzam się, ale chciałbym doprecyzować - co rozumiesz przez "zły moment"? Mówisz o stanie emocjonalnym, o porze, o fazie księżyca? Bo to ważne dla Albinki, jeśli ma zacząć cokolwiek robić.
@Latawiec wszystkie trzy rzeczy po trochu, ale najważniejszy jest stan emocjonalny. Zmęczenie, rozedrganie, panika, silna złość - to są złe momenty. Nie dlatego, że coś "skazimy", ale dlatego, że nie będziemy w stanie jasno wnieść intencji. Faza księżyca to dodatkowe wzmocnienie, nie fundament.
@Mirek84 dobre pytanie i słuszne. Rozwidlenie sugeruje punkt decyzji, więc ja bym szła w stronę jasności i rozeznania, a nie ochrony. Ochrona w zmianie to coś dla kamienia, może tego czarnego, o którym Albinka pisała. Drewno wyrzucone przez morze ma w sobie żywioł wody i powietrza, nie jest defensywne z natury.
Czy to nie jest trochę skomplikowane jak na kogoś, kto dopiero zaczyna? Albinka zebrała te rzeczy na plaży i teraz mamy już planowanie całego rytuału z kilkoma elementami. Nie chcę umniejszać, bo to brzmi naprawdę ciekawie, ale czy nie lepiej zacząć od czegoś prostszego?
@Klaudia05 ja bym nie łączyła na początku. Jeden przedmiot, jedna intencja, jasna praca. Połączenie kilku obiektów to zaawansowana praca i łatwo się w tym pogubić, zwłaszcza jeśli każdy ma inny charakter. Potem można scalić, ale nie na starcie.
Przepraszam, że się wtracam, bo jestem zupełnie nowa w temacie - ale czy te przedmioty z morza mogą "przyciągać" coś innego niż to, czego szukasz? Pytam, bo słyszałam, że woda morska ma związek z duchami i nie wiem, czy to mity, czy coś w tym jest.
@Lyra pytanie jak najbardziej na miejscu. Woda ma długą historię jako granica między światami - w wielu tradycjach to właśnie granica między żywymi a umarłymi. Przedmioty z plaży, szczególnie te długo noszone przez fale, mogą nieść różne ślady energetyczne. Nie mówię, że każdy kamyk to zagrożenie, ale warto być świadomą, co się bierze do domu.
@celestyna teraz się trochę przestraszyłam za Albinkę! Czy to znaczy, że powinna je oczyścić przed użyciem? I jak w ogóle się oczyszcza kamień czy drewno - solą, wodą, dymem?
@Izuska oczyszczanie to raczej standard przy nowych przedmiotach, nie dlatego że coś złego jest w środku, ale żeby zacząć ze świeżą energią. Przy drewnie z morza to ciekawe pytanie, bo woda morska to sama w sobie środek oczyszczający w wielu tradycjach. Shangie, jak to widzisz - czy przedmiot, który był długo w morzu, wymaga jeszcze oczyszczania?
@Feliks73 to jeden z tych przypadków, gdzie naprawdę nie ma jednej odpowiedzi. Morze jest zarówno środowiskiem oczyszczającym, jak i nośnikiem energii. Moje odczucie jest takie, że takie drewno jest energetycznie "czyste", ale nie "puste" - ma swój własny charakter od wody. Jeśli chcesz go wyczyścić w sensie wyzerowania, możesz to zrobić dymem z ziół. Ale czy warto? Nie jestem pewna.
@Shangie ale jak odróżnić, że to faktycznie energia miejsca czy przedmiotu, a nie po prostu subiektywne skojarzenie ze spokojem plaży? Bo Albinka może lubić to miejsce z sentymentu i to sentyment daje jej spokój, nie drewno samo w sobie.
@Latawiec to jest pytanie, które wychodzi poza ezoterykę i wchodzi w filozofię. Ale w praktyce magicznej to rozróżnienie nie zawsze jest kluczowe. Jeśli przedmiot działa na ciebie uspokajająco, bo jest nośnikiem wspomnień tego miejsca - to jest właśnie jego moc. Intencja i skojarzenie to część mechanizmu, nie zakłócenie go.
@Feliks73 to jest niesamowite co piszesz, bo nigdy tak o tym nie myślałem! Czyli sentyment i magia to nie są przeciwieństwa?
@Mirek84 niekoniecznie przeciwieństwa, ale warto je rozróżniać przy pracy. Sentyment może wzmacniać połączenie z przedmiotem, ale jeśli pracujesz na przykład w kierunku decyzji zawodowej, to nie chcesz żeby twoja praca była zabarwiona nostalgią za plażą. To mogłoby zaciemnić intencję. Albinka, czy masz to drewno gdzieś konkretnie w domu, czy po prostu leży?
@Izuska mogą, ale niekoniecznie w sposób dramatyczny. Jeśli leżą razem długo, mogą zacząć tworzyć coś w rodzaju wspólnego pola. Przy przedmiotach z jednego miejsca to raczej harmonijna sytuacja. Problem bywa wtedy, gdy zbieramy przedmioty z bardzo różnych źródeł i charakterów i trzymamy je razem bez żadnego zamysłu.
A figurka ceramiczna co to jest? Bo o niej jeszcze nic nie było, a siedzę tu od początku i jestem ciekawa 🙂
Figurka nie jest z plaży, kupiłam ją kiedyś na targu, przedstawia jakiegoś ptaka. Stoi tam od dawna, nie myślałam o niej w żaden energetyczny sposób. Myślicie, że ona też wchodzi w tę całą rozmowę?
@Shangie a czy kilka tygodni to w ogóle wystarczająco dużo czasu, żeby Albinka zdążyła "zaprzyjaźnić się" z przedmiotami i potem przeprowadzić jakąś pracę? Pytam, bo sam mam tendencję do zostawiania rzeczy na ostatnią chwilę i nie wiem, jak to wygląda w kontekście magicznym.
@Emilian w kilka tygodni można zrobić całkiem sporo, jeśli nie zaczyna się od zera. A Albinka nie zaczyna od zera - ma już kontakt z tymi przedmiotami, ma odczucie spokoju, ma jasne pytanie. To jest dobry punkt startowy. Problem z czekaniem na ostatnią chwilę jest inny - wtedy pracujesz pod presją i trudniej o czysty stan.
Mam pytanie, bo nie dawała mi spokoju ta kwestia z wodą morską. Czy te przedmioty, skoro były w morzu albo przy morzu, mogą mieć w sobie coś z energii morza nawet teraz, w domu na półce? Czy to "odpływa" z czasem?
@Lyra dobra obserwacja. Według większości tradycji, z którymi pracuję, energia miejsca zapisana w przedmiocie nie odpływa sama z siebie. To nie jest woda, która wyparuje. Może słabnąć, jeśli przedmiot jest długo izolowany albo jeśli ktoś świadomie go czyści. Ale pozostawiony naturalnie - raczej trzyma to, co zebrał.
