Ostatnio coraz częściej korzystam z olejków zamiast kadzidła, bo mam problem z dymem w zamkniętych pomieszczeniach. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy to ma jakieś przełożenie na efekty. Czy ktoś porównywał działanie olejku eterycznego z prawdziwym kadzidłem podczas rytuału albo czytania? Chodzi mi nie tylko o zapach, ale o to, czy sam dym coś wnosi, czy to tylko kwestia aromatu. I co ze świeżymi ziołami na przykład - szałwia spalana to co innego niż szałwia w postaci olejku?
Dym to zupełnie inna sprawa niż sam zapach. Przy spalaniu zachodzi przemiana materii, coś się uwalnia i dosłownie zmienia przestrzeń fizycznie. Olejek na dyfuzorze to inna jakość energetyczna. Nie mówię, że gorszy, ale inny. Pytanie do ciebie: w jakim celu głównie używasz tych aromatów? Bo od tego zależy, co ci pasuje bardziej.
Przy snach od lat używam piołunu właśnie i mam olejek oraz suszone ziele. Szczerze mówiąc, efekty przy suszonym zielu są u mnie wyraźniejsze, ale nie spalałam go - tylko trzymałam przy poduszce albo robiłam poduszkę śniarską. Nie wiem czy to kwestia zapachu, czy czegoś innego. Ciekawi mnie, czy ktoś faktycznie spalał piołun i co z tego wyszło.
Piołun się spala, olejki się rozpyla, ale tak naprawdę kluczowa jest intencja, a nie forma. Olejek z odpowiednią intencją zadziała tak samo jak spalanie. To podstawa każdej pracy magicznej.
A co z żywicami takimi jak kadzidło frankincense albo mirra? Kupowałam olejek z kadzidła i byłam przekonana, że to to samo co palenie. Teraz nie jestem taka pewna. Czy olejek z żywicy w ogóle ma sens jako zamiennik?
To trochę frustrujące, bo zawsze się okazuje, że to co łatwe i dostępne to nie jest to właściwe 🙂 Czy jest jakiś aromatyczny zamiennik, który naprawdę działa bez całego rytuału ze spalaniem? Pytam szczerze, bo nie zawsze mam warunki.
Wracając do ziół - czy ktoś próbował coś innego niż szałwię i piołun? Pytam bo szałwia jest już taka oklepana, że mam wrażenie, że tracę do niej zaufanie. Używałam ostatnio rozmarynu suszonego i spalałam go na żarze i naprawdę intensywny zapach, inne odczucie niż szałwia.
Mam pytanie do całego wątku - czy ktokolwiek zauważył, że konkretny zapach wpływa na rodzaj wizji albo skojarzeń podczas czytania? Nie mówię o skupieniu ogólnym, ale o treści. Czyli że z lawendą dostajesz inne obrazy niż z kadzidłem. Interesuje mnie czy to jest powtarzalne u różnych osób, czy bardzo indywidualne.
Pytam konkretnie, bo to nie jest tylko kwestia skupienia - jeśli zapach faktycznie zmienia treść skojarzeń, to znaczy że substancja ma wpływ na rodzaj informacji, nie tylko na zdolność jej odbierania. To by było ważne rozróżnienie. Ktoś ma własne obserwacje, niekoniecznie z tarotem - może ze snami, może z medytacją?
Piołun w nadmiarze przy zasypianiu to naprawdę może być za dużo, szczególnie osoby, które mają i tak żywe śnienie. Kwestia dawki i formy ma tu realne znaczenie - mała ilość suszu przy poduszce to coś innego niż aktywne spalanie w zamkniętej sypialni. To akurat przykład gdzie forma uwalniania zapachu wprost przekłada się na intensywność efektu.
A jak to jest z bezpieczeństwem w ogóle? Pytam bo zaczęłam się zastanawiać - czy jakieś zioła są wręcz nieodpowiednie do spalania w pomieszczeniu? Słyszałam że niektóre dymy mogą być toksyczne.
Dobrze, że to padło, bo widziałam rady na innych forach żeby zostawiać szałwię palącą się bez nadzoru i wychodzić z pomieszczenia. To jest po prostu niebezpieczne. Nie rozumiem skąd taka praktyka się w ogóle wzięła.
Słucham tego wątku i mam pytanie trochę z boku - czy ktoś używa konkretnych zapachów przy pracy z liczbami? Pytam bo w numerologii mam momenty kiedy intuicja jest kluczowa i zastanawiam się czy da się to wspierać aromatycznie, skoro przy tarocie tak wyraźnie działa.
A mogę zapytać zupełnie od początku tej konkretnej kwestii - bo weszłam w środek wątku. Szukam czegoś do rytuałów miłosnych i nie wiem od czego zacząć jeśli chodzi o zapachy. Czy olejki wystarczą czy naprawdę trzeba spalać?
Wracając do olejków przy snach bo to mnie najbardziej interesuje - Eteria pytała czy zapach zmienia treść skojarzeń, ale ja mam inne pytanie. Czy ktoś zauważył że przy regularnym używaniu tego samego zapachu podczas pracy, po czasie sam zapach zaczyna wchodzić w stan? Bez żadnego rytuału, sam aromat już przestawia.
Mam jedno takie doświadczenie. Dostałam raz żywicę bez opisu i paliłam ją nie wiedząc co to. Opis który dałam był bardzo zbliżony do tego co później przeczytałam o właściwościach tej żywicy. Nie twierdzę że to dowód, ale było dla mnie zastanawiające. Żywica okazała się być copal biały.
Czy copal jest dostępny w Polsce? Słyszałam o nim ale nigdy nie widziałam w sklepach z ziołami.
Wróćmy może do żywic, bo to mnie interesuje od kilku postów. Czy są jakieś żywice, które lepiej nadają się do dyfuzora niż do spalania? Pytam bo rozumiem już, że to nie jest to samo, ale może jest jakaś złota środkowa droga.
To naprawdę frustrujące bo za każdym razem okazuje się że trzeba mieć więcej sprzętu albo lepsze materiały. Czy jest w ogóle coś prostego do codziennej praktyki co działa bez całej tej infrastruktury?
A jak dbasz o woreczek? Tzn. czy zioła w nim tracą zapach i moc po czasie i trzeba je wymieniać?
Można też lekko rozetrzeć ziele w palcach co jakiś czas - to uwalnia olejki eteryczne z uszkodzonych komórek i odświeża zapach. Nie trzeba wymieniać od razu.
to niezłe, nie wiedziałam że tak prosto można. a powiedzcie mi - czy ktoś łączy różne zapachy celowo? bo ja zwykle używam jednego na raz i zastanawiam się czy mieszanie ma sens czy tylko miesza energię
Mieszanie zapachów ma długą tradycję - kadzidła rytualne to z reguły mieszanki, nie pojedyncze składniki. Egipskie kyphi to było kilkanaście składników. Myślenie że jeden zapach to reguła a mieszanie to błąd nie ma historycznego uzasadnienia.
