Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad jedną rzeczą i nie mogę znaleźć sensownej odpowiedzi. Czy światło świecy naprawdę robi różnicę przy pracy z zaklęciem, czy to tylko kwestia nastroju i skupienia? Pracowałam ostatnio przy lampce biurkowej bo nie miałam pod ręką świec i zastanawiałam się, czy w ogóle ma to jakikolwiek sens. Czytałam różne rzeczy na ten temat, ale opinie są bardzo podzielone. Jedni mówią, że żywy ogień to zupełnie inna energia, inni że intencja liczy się bardziej niż warunki. Ciekawa jestem waszych doświadczeń. I przy okazji mam jeszcze jedno pytanie, trochę z boku, ale związane z przedmiotami: natknęłam się na stare guziki na pchlim targu i zastanawiam się, czy mają jakieś szczególne właściwości. Czy ktoś w ogóle pracuje z takimi rzeczami?
Światło świecy to nie jest tylko estetyka. Ogień jako żywioł ma zupełnie inne właściwości niż żarówka, która nie niesie za sobą żadnej symboliki. Przy pracy z intencją żywioły mają znaczenie, przynajmniej w większości tradycji, które znam. Sztuczne światło jest martwe energetycznie, po prostu. Ale mam pytanie do ciebie, bo to ciekawy przypadek: co dokładnie robiłaś przy tej lampce? Bo jest różnica między prostym zaklęciem a czymś, co wymaga konkretnego żywiołu jako nośnika.
Ja mam nieco inne zdanie na temat tej świecy. Pracowałam kiedyś w miejscu, gdzie w ogóle nie mogłam używać ognia, i efekty były całkiem dobre. Myślę, że żywioł ognia można próbować przywołać inaczej, na przykład przez kolor, przez symbol. Ale przyznam, że nigdy nie czułam się z tym tak pewnie jak przy prawdziwej świecy. Co do guzików, to jest coś w tym. Stare przedmioty osobiste, a guzik to jednak coś bardzo osobistego, były przy ludziach, wchłaniały ich energię przez lata. Ale tu mam pytanie: czy to jest na pewno dobra energia? Nie wiemy przecież kto je nosił.
Tzn. rozumiem argument z ogniem jako żywiołem, ale czy nie jest tak, że liczy się przede wszystkim skupienie praktykującego? Bo jeśli ktoś jest mocno skupiony i wie co robi, to czy nie jest w stanie zastąpić brakującego elementu siłą woli? Mam wrażenie, że te wszystkie świece, kamienie, guziki, to są raczej pomoce dla umysłu, żeby się skupić, a nie coś co działa niezależnie od człowieka.
Hej, może głupie pytanie, ale czemu akurat świeca a nie na przykład kominek albo zapalniczka? Ogień to ogień, nie? Bo jakby to był ten żywioł, to chyba każdy ogień by był tak samo dobry?
Czytam ten wątek i bardzo mnie wciągnął, choć na co dzień bardziej siedzę w snach. Ale mam jedno skojarzenie, bo kilka razy śniłam o świecach i zawsze był to inny rodzaj snu niż kiedy śniłam o zwykłym świetle. Zastanawiam się, czy podświadomość nie wie czegoś, czego rozum jeszcze nie wie, i właśnie dlatego te dwa rodzaje światła są tak różne nawet w snach. Nie wiem czy to coś wnosi do dyskusji, ale pomyślałam, że warto powiedzieć.
Ja mam pytanie, bo jestem nowa w tych tematach. Przy tarota też to ma znaczenie? Czy jak kładę karty przy świetle lampy to jest inaczej niż przy świecy? Bo czytałam, że dobrze jest pracować z kartami przy świecy, ale nie wiedziałam, że to może mieć takie realne znaczenie, myślałam, że to tylko tradycja.
To bardzo dobre rozróżnienie. Przedmiot z odzieży niesie energię ciała, dotyku, emocji konkretnej osoby. Przedmiot z miejsca, nawet jeśli należał do kogoś, może mieć nałożone warstwy. I teraz wracając do świecy, bo mi się to łączy: przy pracy z takim ładunkiem świeca jest dla mnie wręcz obowiązkowa, bo potrzebuję żywego ognia żeby wiedzieć co się wydobywa. Czy płomień spokojny, czy szarpie.
Hej, czytam i mam pytanie trochę z boku, przepraszam. Czy te guziki to w ogóle mozna oczyscic normalnie, solą czy wodą? Bo guziki metalowe i rogowe to chyba nie to samo pod względem czyszczenia?
A jak to w ogóle jest z tymi dymami przy sztucznym świetle? Czy kadzidło palone przy lampce ledowej działa tak samo jak przy świecy? Bo ja prawie zawsze łączę te dwie rzeczy i teraz się zastanawiam czy nie robię czegoś połowicznie.
Przepraszam, że wchodzę znowu, ale skoro mowa o żywiołach, to nie rozumiem jednego. Guziki, kamienie, świece, żywioły, to wszystko jest ze sobą połączone jakoś systemowo czy każdy to robi po swojemu? Bo mam wrażenie, że różne osoby tutaj mówią trochę różne rzeczy.
Szczerze? Nie wiem jak to zakwalifikować. Intencja była silna, skupienie też, efektu nie ma jeszcze, bo to było niedawno. Ale to odczucie podczas pracy było inne niż zwykle, jakby coś było nie domknięte. I teraz nie wiem czy to przez brak świecy, przez te guziki w tle których myślami, czy coś jeszcze innego.
A jak się zamyka przestrzeń bez świecy? Pytam serio, bo ja nie do końca rozumiem jak to działa nawet ze świecą, a tu mowa o robieniu tego bez żadnego elementu.
Wracając do tych guzików, bo mi to nie daje spokoju. Pytałam na początku o stare kontra nowe i dostałam różne odpowiedzi. Ale teraz po całej tej rozmowie o ogniu i żywiołach mam inne pytanie. Czy ktoś próbował pracować z guzikiem jako centrum rytuału, nie jako dodatkiem? Bo ja dotąd traktowałam je jako coś pomocniczego, nie jako główny obiekt.
Centrum rytuału to ciekawe ujęcie. Ja zazwyczaj kamień daję w centrum, a reszta jest wokół. Guzik jako centrum zakładałby, że to właśnie jego historia lub forma jest kluczowa. Jak byś wtedy rozumiała jego rolę, coś do czego zmierzasz, czy coś skąd wychodzisz?
Przepraszam, może głupie pytanie, ale co to znaczy, że się "inaczej nosi"? Dosłownie to ciężar czy macie na myśli jakieś odczucie inne niż fizyczne?
A jak długo czekać na te odczucia? Bo ja raczej nie mam tyle cierpliwości żeby trzymać coś przez kilka dni i nic nie robić. Czy to znaczy, że powinam w ogóle nie pracować z takimi przedmiotami?
Mnie to trafia, bo sama raz użyłam guzika, który dostałam od kogoś w środku rytuału, bez żadnego oczyszczania, i potem przez długi czas miałam dziwne sny. Nie wiem czy to związane, ale ta zbieżność mnie teraz zastanawia.
Ten wątek ze snami po pracy z nieoczyszczonym przedmiotem mnie zatrzymał. To jest coś, o czym mało się mówi wprost, że przedmioty mogą zostawiać ślad w snach, nie tylko w jawie. I teraz wracam do pytania o świecę, bo zastanawiam się, czy właśnie brak domknięcia przestrzeni przez świecę może sprzyjać takim przenoszeniom się energii do snu.
Hej, a to niedomknięcie przestrzeni to jest cos co mozna naprawic potem, juz po fakcie? Czy trzeba to jakoś powtarzać od nowa żeby bylo ok?
Czytam ten wątek i mam pytanie, które może być z innej beczki. Czy te guziki, o których piszecie, to muszą być stare, żeby w ogóle miało to sens? Bo rozumiem, że historia niesie energię, ale skąd wiadomo ile ta historia musi mieć lat?
A to ucucie szukania to bylo w snie czy tez w ciagu dnia? Bo mi sie wydaje ze jak cos zostaje po pracy niedokonczej to wlasnie tak sie to moze obajwiac, ze czlowiek chodzi i nie wie czego szuka. Mialem cos takiego ale nie wiazalem z zadna praca.
Ale jak to, że gaszenie świecy jest energetyczne? Przecież to tylko zdmuchnięcie albo zagaszenie. Co konkretnie się wtedy dzieje, bo ja jak gaszę to nie czuję nic szczególnego.
I właśnie tu wracamy do sedna całego tematu. Sztuczne oświetlenie nie daje tego momentu zamknięcia, bo nie ma czego gasić z intencją. Żarówka świeci i żarówka nie świeci, nie ma tej granicy, którą ty tworzysz. Przy świecy to ty decydujesz kiedy i jak. To jest dla mnie kluczowa różnica.
A czy sztuczne światło można w ogóle zastąpić czymś innym niż świecą, jeśli ktoś naprawdę nie może ze świecą pracować? Myślę o kadzidłach, o kamieniach, które wydzielają ciepło. Czy jest jakiś substytut tej funkcji zamknięcia?
A ja sie pytam tak z boku, bo jestem ciekaw - czy jak ma sie tylko sztuczne oswietlenie i stary guzik to w ogole warto zaczyac, czy lepiej poczekac az sie ma swiece? Bo czytam ten watek i mam wrazenie ze bez swiecy to jakby nie ma co probowac.
I tu jest właśnie serce całego tematu o guzikach z targu i z antyków. Guzik znaleziony na ulicy to nie jest "magiczny guzik", to jest nieznany przedmiot z nieznana historią, przy którym tym bardziej potrzebna jest świeca jako punkt orientacyjny. Bez niej naprawdę nie wiesz co zaprosiłaś.
