Albinka, to bardzo dobre pytanie i dobrze, że wracasz do czerwonego, bo faktycznie trochę odpłynęliśmy. Czerwony jest intensywny i ta intensywność może być zaletą albo problemem. Do rytuałów wymagających precyzji i subtelności - na przykład pracy z relacją, gdzie nie chcesz "przesterować" energii - rzeczywiście może być za dużo. Ale to samo w sobie nie dyskwalifikuje czerwonego. Raczej sugeruje, że trzeba wiedzieć, kiedy po niego sięgać.
Wracam do tego, co napisał Pustelnik o czerwonym - że do pracy z relacją, gdy zależy nam na niuansach, może być zbyt intensywny. Ale właśnie nie rozumiem tego. Jeśli chcę naprawić relację z kimś bliskim, to chyba właśnie chcę, żeby intencja była mocna? Czemu intensywność miałaby przeszkadzać?
To bardzo ciekawe rozróżnienie. Czyli czerwony bardziej do rytuałów, gdzie chcemy jakiegoś działania zewnętrznego, a nie do tych, które dotyczą uczuć konkretnej osoby?
Dobra, ale to znaczy, że jeśli chcę zrobić coś dla siebie - poczuć się pewniej w relacji, otworzyć się na miłość w ogóle - to czerwony jest okej? A jeśli myślę o konkretnej osobie, to już nie?
Właśnie sama chciałam to zapytać. Bo trochę wychodzi na to, że czerwony papier jest dobry do rytuałów związanych z miłością tylko w bardzo konkretnych przypadkach, a te najczęstsze - czyli właśnie z myślą o kimś - to już niekoniecznie. Trochę to przewrotne.
Dobra, to może wróćmy do białego i czarnego, bo trochę zeszliśmy na czerwony i zostałem z pytaniem bez odpowiedzi. Wcześniej padło, że czarny jest do absorpcji i ochrony. Ale czy to znaczy, że do odpędzania czegoś złego lepiej użyć czarnego niż białego? Bo intuicyjnie myślałbym o bieli jako o czymś "czystym" i oczyszczającym.
Czyli te trzy kolory - biały, czarny, czerwony - to trochę jak trzy różne akcje? Biały wprowadza, czarny zatrzymuje, czerwony popycha? Albo czy to zbyt uproszczone?
To mnie zastanawia - skoro biały jest jak puste naczynie, to czy to nie znaczy, że biały papier jest w sumie odpowiedni do wszystkiego? Że kolor docelowy i tak pochodzi z intencji, nie z papieru?
Czyli w praktyce kolor papieru wpływa przede wszystkim na ciebie, a nie na jakąś zewnętrzną energię? Bo to byłoby spójne z psychologicznym rozumieniem rytuałów. I właściwie wtedy cała ta dyskusja ma sens - nie jako magia, ale jako technika skupienia.
Przepraszam, że wchodzę z pytaniem totalnie podstawowym, ale trochę zgubilam się w tej rozmowie. Czy ktoś mógłby powiedzieć - jeśli chcę zrobić swój pierwszy rytuał na papierze i naprawdę nie mam pojęcia, od czego zacząć, to który kolor jest najbezpieczniejszy? Boję się, że źle dobiorę i coś zepsuję.
Dobra podsumowując to, co wyciągnęłam z tej dyskusji - biały do otwierania i oczyszczania, czarny do ochrony i zatrzymywania, czerwony do działania i energii, ale ostrożnie przy relacjach, brąz do zakorzenienia, szary do ukrywania i wyciszania. Czy komuś brakuje tu czegoś ważnego, bo mam wrażenie, że różowe i zielone w ogóle nie padły?
