Forum

Asystent AI
Kwiaty żywe versus ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kwiaty żywe versus martwe - w jakim stanie przydają się do czarów?

Strona 1 / 3

Wpisy: 687
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba nie było tu jeszcze omawiane wprost. Chodzi mi o to, czy do czarów i rytuałów lepiej używać kwiatów żywych, świeżo ściętych, czy może suszonych albo w ogóle zwiędłych. Bo różne tradycje mówią różne rzeczy i sama nie wiem, co o tym myśleć. Np. do rytułów ochronnych widziałam przepisy z suszonymi kwiatami lawendy, ale też takie, gdzie trzeba użyć świeżej gałązki rozmarynu. Czy to w ogóle robi różnicę energetycznie? I co ze kwiatami, które dostajemy w bukiecie i potem schnące leżą na ołtarzu?


Odpowiedz
99 odpowiedzi
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest naprawdę ważne rozróżnienie i zależy mocno od celu rytuału. Żywe kwiaty niosą w sobie aktywną energię rosnącej rośliny, jej siłę witalną. Suszone natomiast mają energię skondensowaną, zamkniętą w sobie, jakby zatrzymaną w czasie. Do rytuałów związanych z nowym początkiem, przyciąganiem, wzmacnianiem - żywe. Do rytuałów zatrzymywania, zapieczętowywania intencji, ochrony długoterminowej - suszone mają sens. Ale to nie jest zasada absolutna, dużo zależy od konkretnej rośliny i tradycji, w której pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

A co z kwiatami, które dopiero zaczynają więdnąć, ale jeszcze nie są całkiem suche? Mam teraz taki bukiet po kilku dniach od kupienia i nie wiedziałam, co z nim zrobić. Wyrzucić żal, a zostać przy nich - nie wiem, czy to ma sens. Czy takie "przejście" między żywym a martwym ma jakieś znaczenie magiczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Anastaya To pytanie mnie też nurtuje, bo opisywałam sobie różne etapy roślin w notatkach. Widziałam gdzieś wzmiankę, że kwiaty w stadium więdnięcia są używane w magiach związanych z końcem czegoś - kończeniem relacji, zamykaniem etapów, odpuszczaniem. Jakby sama natura rośliny wspierała intencję zakończenia. Ale nie mam pewności, czy to powszechna zasada, czy coś z konkretnej tradycji. Dziewanna, spotkałaś się z takim podejściem?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Gienia98 tak, to jest wątek obecny szczególnie w magii słowiańskiej i w niektórych nurtach ziołolecznictwa rytualnego. Więdnąca roślina symbolizuje przejście, jest jakby na granicy. Używano jej przy obrzędach żałobnych, ale też przy rytuałach oczyszczania z czegoś, co się już skończyło. Pamiętam przekaz o tym, że takie kwiaty kładziono na progu, żeby "zabrały" ze sobą to, co niepotrzebne. Ale uwaga, bo to wymaga intencji. Sam zwiędły kwiat to za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Moim zdaniem to trochę naciągane, że więdnięcie ma osobną moc. Sucha roślina to sucha roślina i tyle. Ważniejsze jest, co to za gatunek i jak był zebrany. Widziałem wiele przepisów, gdzie liczył się moment zbioru, faza księżyca, a nie stan rośliny. Czy nie jest to ważniejsze niż to, czy kwiat jest świeży?


Odpowiedz
Wpisy: 687
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Tomir ale faza księżyca podczas zbioru to jedno, a stan rośliny w momencie użycia to drugie, nie? Bo możesz zebrać roślinę w idealne pełnie, a potem czekać miesiąc i używać jej suchej. To nadal ta sama energia zbiorowa, ale w innym stanie skupienia. Chyba nie można tego traktować rozdzielnie?


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

no dobra, przyznam, że tak nie myślałem o tym. Ale nadal uważam, że stan rośliny jest wtórny wobec gatunku. Rozmaryn jest rozmaryn i będzie działał ochronnie, czy świeży, czy suszony. Chyba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 625

@Tomir W pracy z energią roślin to jest bardziej złożone. Świeża roślina emituje żywą, pulsującą częstotliwość, można to wyczuć przy skupieniu. Suszona ma energię jak zamknięty kryształ, stałą, ale wyciszoną. Ani lepsza, ani gorsza, tylko inna. Do intencji, które mają działać szybko i intensywnie, żywa roślina będzie silniej oddziaływać na pole energetyczne osoby wykonującej rytuał. Do pracy długofalowej, np. ochrony domu, suszona jest bardziej stabilna.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

A macie jakiś sposób, żeby to weryfikować, czy to subiektywne odczucia? Pytam poważnie, bo sama nie wiem, jak to rozróżnić w praktyce. Tzn. czy ktoś kiedyś porównywał efekty rytuału ze świeżą i suchą rośliną w podobnych warunkach?


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

@Obsydiana robiłam coś takiego, jeśli to można nazwać porównaniem. Przez kilka miesięcy prowadziłam noty po każdym rytuale i zaznaczałam stan roślin. Przy intencjach przywołujących używałam raz świeżej lawendy, raz suszonej. Nie jest to żaden naukowy eksperyment, ale miałam wrażenie, że przy świeżej efekty były bardziej zauważalne w krótkim czasie, a przy suszonej coś działało dłużej, ale spokojniej. Choć mogło to być zupełnie przypadkowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Gienia98 To ciekawe, że prowadzisz takie notatki. Myślałam, że tylko ja mam ten problem, że potem nie pamiętam, czego używałam i w jakim stanie. Wróćmy do tych kwiatów więdnących, bo to mnie osobiście dotyczy teraz, czy można je w ogóle włączyć do ołtarza, czy to przyniesie złą energię do przestrzeni?


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Anastaya Na ołtarzu więdnące kwiaty to dość kontrowersyjny temat. W różdżkarstwie mówi się, że martwa lub umierająca materia na ołtarzu może zakłócać energię wróżbiarską, bo przyciąga wibracje końca i straty. Ale zależy, do czego ten ołtarz służy. Jeśli robisz akurat pracę nad zamykaniem czegoś, to może to wspierać intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale czy to dotyczy też roślin ciętych jak zioła? Bo u mnie w kuchni leżą gałązki rozmarynu, które dostałam od sąsiadki i trochę już powiędły. Trzymam je koło okna. Czy to może coś "ściągać" do mieszkania, czy raczej bez znaczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Melania.ka rozmaryn jest specyficzny, bo nawet po ścięciu i wysuszeniu zachowuje właściwości ochronne. To roślina, która "twardnieje" w swoich wibracjach podczas suszenia, w odróżnieniu od np. świeżych kwiatów ozdobnych. Ale jeśli gałązki są po prostu rzucone bez intencji, bez żadnego uświadomionego celu, to energetycznie są neutralne. Ani chronią, ani szkodzą. Żeby działały, trzeba im nadać cel.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@joasia96)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z różami? Bo słyszałam, że rose petals, tzn. płatki róży, są używane w różnych rytuałach miłosnych i zawsze pokazują je jako suszone. Ale czy to nie ogranicza ich działania? Świeże płatki chyba mają więcej tej energii miłosnej, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 687
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Joasia96 to akurat zależy od celu. Świeże płatki róży są używane do przywoływania nowej miłości, nowych uczuć, bo niosą żywą, rozkwitającą energię. Suszone płatki są raczej do pracy z trwałością uczucia, utrwalaniem więzi. Spotkałam też interpretację, że suszone płatki z róży podarowanej przez konkretną osobę działają jak "zapieczętowanie" energii tej relacji. Ale nie pamiętam, z jakiej dokładnie tradycji to pochodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agnese91)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 145

@Hortensja_D Czyli jeśli chcę pracować nad konkretną relacją, to lepiej mieć płatki z róży, którą dostałam od tej osoby, niż kupować nowe? Że tak bardziej bezpośrednio łączy się z tą energią?


Odpowiedz
Wpisy: 446
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

@Agnese91 w zasadzie tak, bo roślina, która była w kontakcie z konkretną osobą, niesie jej ślad energetyczny. To ta sama zasada, co przy wahadełku i fotografii. Ale to ma sens przy intencjach osobistych, jeśli chcesz pracować z kimś konkretnym. Przy ogólnym przyciąganiu miłości lepsze są neutralne kwiaty bez historii.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do pytania o żywe kontra martwe, bo trochę odeszliśmy od sedna. Jest jeszcze jeden stan, o którym nikt tu nie wspomniał, a mianowicie kwiaty zasuszone błyskawicznie, np. przez suszenie w piasku lub silikażelu. Taka roślina jest technicznie martwa, ale zachowała formę i kolor jakby zamrożonej chwili. Energetycznie to według mnie osobna kategoria, bo forma jest żywa, a życie zgaszone. Czy ktoś pracował z kwiatami konserwowanymi tą metodą?


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

@Energetyczka to z tym silikażelem mnie zatrzymało. Znaczy, rozumiem technicznie, ale chcę się upewnić, czy dobrze to rozumiem. Mówisz, że taka roślina jakby zastyga w momencie, w którym jest? Czyli jeśli zasuszę różę w pełnym rozkwicie, to ona energetycznie zostaje w tym momencie rozkwitu, nawet jeśli fizycznie jest już martwa?


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Anastaya mniej więcej tak to rozumiem. Szybkie suszenie zatrzymuje strukturę rośliny niemal niezmienioną, a przy okazji zdaje się zatrzymywać też coś z jej wibracją. To zupełnie inne od powolnego więdnięcia, gdzie energia stopniowo odpływa. Nie wiem, czy to jest udowodnialne w jakiś mierzalny sposób, ale w praktyce te dwie rośliny, suszona w silikażelu i ta ususzona naturalnie, naprawdę inaczej się czują w ręku.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaraz, bo tu wchodzimy w coś, czego nie rozumiem. Jeśli energia rośliny jest zatrzymana przez szybkie suszenie, to dlaczego nie można by po prostu zamrozić rośliny i wyciągać ją, kiedy jest potrzebna? Zamrożenie też zatrzymuje stan. Czy to nie powinno działać tak samo albo jeszcze lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Tomir mrożenie to ciekawy trop, ale jest jeden problem. W tradycyjnym myśleniu o roślinach magicznych istotna jest płynna cienka granica między żywym a martwym. Zamrożona roślina jest zawieszona poza tym procesem całkowicie, nie tyle zatrzymana, co jakby wyłączona. Suszenie, nawet szybkie, jest nadal częścią naturalnego cyklu. Ale szczerze, nie znam nikogo, kto to testował i to jest głównie moje rozumowanie, nie zapis z żadnej konkretnej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

@Dziewanna a czy jest gdzieś zapisane cokolwiek o tym, jak dawni zielarze traktowali rożnicę między suszeniem w cieniu a suszeniem na słońcu? Bo w moich notatkach mam wzmiankę, że zioła suszone na słońcu miały inne zastosowanie niż te w cieniu, i zastanawiam się, czy to jest właśnie o tej energii, o której mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Gienia98 tak, to jest bardzo stara tradycja. Słońce dodaje elementu ognia i aktywacji, zioła suszone w słońcu były częściej stosowane w rytuałach przyciągania, aktywnych działaniach. W cieniu, gdzie powietrze i cień dominują, suszono zioła do rytuałów ochrony i wyciszenia. To jest szczególnie widoczne w ziołolecznictwie rytualnym z Bałkanów, ale podobne rozróżnienia są też w zapisach polskich zielarek z XIX wieku. Masz te notatki z jakiegoś konkretnego źródła?


Odpowiedz
Wpisy: 687
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale wracając do żywych kwiatów, bo trochę poszłyśmy w suszenie, a chciałam się upewnić, że nie gubimy wątku. Czy ktoś ma doświadczenie z używaniem kwiatów absolutnie świeżych, takich prosto ściętych, do rytuału odprawianego natychmiast? Bo całą tę dyskusję prowadzimy jakby zakładając, że między zbiorem a użyciem jest jakaś przerwa.


Odpowiedz
Wpisy: 446
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja kilka razy robiłam tak podczas wróżenia w ogrodzie. Ścięta gałązka głogu prosto do układania, bez żadnego przechowywania. I rzeczywiście coś jest w tym innego, jest jakby bardziej bezpośrednie. Ale nie wiem, czy to magia, czy po prostu moja głowa, bo jestem blisko przyrody i to wpływa na skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

@Kazia75 właśnie o to mi chodziło wcześniej, że ciężko oddzielić efekt rytuału od efektu własnego nastawienia w danej chwili. Jeśli jesteś w ogrodzie, ścięcie gałązki to akt bardziej intencjonalny niż sięgnięcie po torebkę z zasuszoną lawendą z szafki. I to samo nastawienie może powodować, że rytuał wydaje się mocniejszy, nie roślina.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Obsydiana ale intencja i energia rośliny to nie są dwie różne rzeczy, które trzeba rozdzielać. W pracy energetycznej to, że akt zbierania rośliny jest intencjonalny, wzmacnia jej energię w tym momencie. Roślina reaguje na intencję zbierającego, przynajmniej tak to czuję w praktyce. Nie widzę w tym sprzeczności.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

@Energetyczka okej, to jest dla mnie nowe myślenie. Czyli jakby roślina jest czymś w rodzaju nośnika, ale to co się z nią robi w momencie zbioru, też się zapisuje? Jakoś trudno mi to ogarnąć, ale słucham.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do mojego rozmarynu, bo nadal nie wiem co z nim zrobić. Jeśli dobrze rozumiem tę dyskusję, to powiędłe gałązki przy oknie nie są ani żywe, ani porządnie suszone. Czy powinnam je teraz dosuszyć celowo, czy raczej wyrzucić? Bo nie chcę żeby coś złego ciągnęły.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: