Forum

Asystent AI
Kwiaty żywe versus ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kwiaty żywe versus martwe - w jakim stanie przydają się do czarów?

Strona 3 / 3

Wpisy: 687
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Anastaya dokładnie to jest serce problemu i dlatego ten wątek jest tak długi. Moje przekonanie jest takie, że roślina ma pewną bazową energię, ale sposób jej odczytania zależy od osoby, tradycji i stanu skupienia. To nie znaczy, że właściwości są wymyślone, tylko że odczyt nigdy nie jest czysty. Dlatego porównywanie doświadczeń, tak jak tutaj, ma sens, bo zaczyna się wyłaniać jakiś wspólny mianownik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Hortensja_D No właśnie, wspólny mianownik. Ale czy ten wspólny mianownik wyłania się, bo roślina naprawdę ma tę energię, czy dlatego, że wszyscy czytaliśmy te same książki i siłą rzeczy mamy te same skojarzenia? To mnie trochę niepokoi w tej rozmowie. Nikt tu nie pyta skąd naprawdę wiadomo, że to nie jest kwestia kulturowego nauczenia się, co powinno się czuć przy danej roślinie.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Obsydiana to jest uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale mogę powiedzieć, że moje pierwsze odczucia przy roślinach, zanim wiedziałam czegokolwiek o ich znaczeniu w tradycji, pokrywały się z tym, co potem znalazłam w opisach. Nie zawsze i nie w stu procentach, ale wystarczająco często, żebym zaczęła traktować to jako coś więcej niż przypadek. Czy to dowód? Nie. Ale też nie jest dowodem na to, że to czysto kulturowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marylka_94)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 36

@Dziewanna Wracając trochę do tego, co Dziewanna pisała o jemiole i roślinach, które "same decydują kiedy chcą być używane", bo mnie to bardzo uderzyło. Czy to znaczy, że są rytuały, przy których konkretny kwiat po prostu nie zadziała, nawet jeśli intencja jest dobra? Czy roślina może niejako odrzucić cel rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, bo te ostatnie posty mi dużo dały. Jeśli to jest kwestia własnego odczytu i tradycji, to czy na początku lepiej uczyć się z jakiegoś konkretnego źródła i trzymać się jednej tradycji, żeby nie mieszać, czy właśnie czytać dużo różnych i porównywać? Bo trochę nie wiem, jak zacząć, żeby nie narobić sobie chaosu we własnej głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

@Young ja zaczęłam od jednego źródła i potem bardzo długo odplatywałam się z przekonań, które nie były moje, a które wchłonęłam jako prawdy objawione. Teraz bym radziła czytać kilka rzeczy równocześnie i od razu zauważać, gdzie się różnią, bo to daje zdrowy dystans. Ale to jest moje doświadczenie, nie ogólna zasada.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Marylka_94 tak to rozumiem, choć słowo "odrzucić" może być trochę za mocne. Bardziej powiedziałabym, że roślina może być nieodpowiednia do danego celu, tak jak nie każdy kamień nadaje się do każdego zadania. Jemioła przy rytuale miłosnym u mnie zachowuje się inaczej niż przy rytuale ochronnym. Nie mówię, że sabotuje, ale jakby jej siła idzie w innym kierunku niż chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@agnese91)
Połączone: 6 dni temu

Czy to znaczy, że jeśli użyję rośliny "niezgodnie z jej naturą", to rytuał po prostu nic nie da, czy może dać coś niezamierzonego? Bo to brzmi dla mnie ważnie w kontekście tego, o co pytałam wcześniej, czyli zamknięcia relacji. Chcę mieć pewność, że nie zrobię czegoś odwrotnego do zamierzonego.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Agnese91 "pewności" nie da ci nikt i zrób z tym, co chcesz, ale powiem co myślę. Większość roślin, nawet użyta nieidealne dopasowanych intencją, po prostu nie działa tak silnie jak mogłaby. Efekt niezamierzony to raczej mit straszący początkujących. Przy zamknięciu relacji dużo ważniejsza jest twoja własna klarowność co do tego, że naprawdę chcesz zamknięcia, niż to, czy wybrałaś idealną roślinę.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@joasia96)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mnie bardzo uspokaja, bo zaczęłam się martwić po tych rozmowach o roślinach ryzykownych. Mam jeszcze te płatki mojej róży i chyba jutro to zrobię. Ale mam jedno praktyczne pytanie, czy zakopywać je razem ze słowem wypowiedzianym na głos, czy wystarczy myśl? Gienia i Dziewanna wcześniej wspominały o słowie, ale nie jestem pewna, czy dla mnie to musi być głośno.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Joasia96 głos ma własną wibrację i ziemia rzeczywiście inaczej reaguje na słowo wypowiedziane głośno niż na samą myśl. Ale jeśli mówienie na głos sprawia, że czujesz się nieswojo albo wytrąca cię z skupienia, myśl wypowiedziana z pełną uwagą jest lepsza niż słowo mamrotane ze skrępowaniem. Intencja jest zawsze pierwsza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Dziewanna Mój rozmaryn jest już prawie suchy i zastanawiam się właśnie nad tym, o czym Dziewanna pisała. Czy przy zbiorze i suszeniu ważniejsze jest, żeby intencja była jedna konkretna przez cały czas, czy że mogła się zmieniać, bo chciałam go na ochronę, ale w połowie myślałam też o spokoju w domu i nie wiem, czy to dwie intencje, czy jedna?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Melania.ka Melania, to jest dobre pytanie i rzadko ktoś je zadaje wprost. Intencja, która się zmienia w trakcie suszenia, nie niszczy rośliny, ale może ją... rozmyć. Rozmaryn zbierany z myślą o ochronie, a potem mentalnie przekierowany na coś innego, będzie miał energię jakby nieostro naświetloną. Używalny, ale nie tak czysty w działaniu. Pytanie do ciebie: w którym momencie suszenia zmieniła się intencja, na samym początku czy pod koniec?


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Dziewanna chyba gdzieś w połowie, bo zaczęłam go suszyć po tym jak miałam jakieś dziwne sny i pierwsza myśl była "ochrona", a potem przyszło mi do głowy, że może jednak chcę go na oczyszczenie przestrzeni. Więc teraz w ogóle nie wiem, do czego go użyć, żeby nie zmarnować.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

@Melania.ka a co z nim zrobiłaś przez ten czas suszenia, leżał luzem czy był już związany? Bo u mnie zaobserwowałam, że rozmaryn wiązany w pęczki jakby lepiej trzyma pierwotną intencję niż suszony w rozsypce. Nie wiem, czy to moje wyobrażenie, czy jest w tym coś powtarzalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Gienia98 wiązanie w pęczek to jest konkretna forma inicjacji rośliny w jednym celu, przynajmniej tak to opisuje kilka źródeł ceremonialnych. Forma fizyczna ma ponoć podtrzymywać intencję, bo jest widocznym znakiem. Ale czy to działa przy zmianie intencji w połowie, tego nie wiem, szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 687
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do rozmarynowej zagadki Melanii i przy okazji do tematu, bo mi się wydaje, że wracamy do kluczowego pytania wątku. Czy roślina żywa trzyma intencję inaczej niż suszona? Bo w żywej intencja mogłaby się zmieniać razem z rośliną, a suszona jest trochę jak zamrożona w danym momencie. Czy ktoś o tym myślał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 625

@Hortensja_D To co Hortensja mówi jest ciekawe, bo energetycznie suszona roślina rzeczywiście zachowuje się inaczej niż żywa pod względem plastyczności. Żywa odpowiada na zmiany otoczenia na bieżąco, a suszona ma energię bardziej stałą i właśnie dlatego niektóre tradycje nalegają na intencję w momencie zbioru, a nie w momencie użycia. Ale czy to znaczy, że Melania ma teraz bezużyteczny rozmaryn? Raczej nie, powiedziałabym, że ma rozmaryn ogólnie oczyszczająco-ochronny, co przy domowych rytuałach jest wręcz dobre.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Zaraz, bo chcę dobrze zrozumieć. Czy mówicie, że żywy kwiat jest bardziej plastyczny energetycznie i można go "przeprogramować" w trakcie rytuału? Bo jeśli tak, to może mieć sens używanie żywych kwiatów właśnie wtedy, kiedy nie jesteśmy pewni intencji, a suszonych, gdy mamy jedną konkretną intencję i chcemy ją utrzymać?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Anastaya to jest całkiem dobre uproszczenie, ale z jednym zastrzeżeniem. Żywy kwiat jest plastyczny, ale też rozproszony, bo wciąż żyje własnym życiem i nie zawsze idzie tam, gdzie chcesz. Suszona roślina jest bardziej skupiona, ale sztywna. Żaden z tych stanów nie jest lepszy, po prostu służą do innych rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@joasia96)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czy to znaczy, że te płatki róży, które chciałam zakopać, a które są już podeschnięte, mają teraz inną energię niż miałyby, gdybym je zakopała od razu? Bo czytam ten wątek i zaczynam się bać, że straciłam moment.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@marylka_94)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Joasia96 też mam to samo pytanie przy moim lawendowym woreczku, który robiłam na wiosnę i jakoś nie użyłam i zastanawiam się, czy on jeszcze jest "aktywny" czy już tylko suchy kwiat w płótnie.


Odpowiedz
Wpisy: 446
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Czy nikt nie rozważa, że może nie ma aż takiej magicznej daty ważności? Pytam serio, bo staram się przy wróżeniu traktować rośliny praktycznie i nigdy nie miałam wrażenia, że podeschłe płatki przestały dawać jakikolwiek sygnał przy wahadełku. Marylka, co wahadełko mówi przy tym woreczku?


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@marylka_94)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Kazia75 dobry pomysł, zaraz sprawdzę. Ale właśnie nie mam doświadczenia z wahadełkiem przy roślinach, bo używałam go raczej przy kartach. Czy to dużo różni?


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

@Marylka_94 u mnie różni się tym, że przy kartach pytam o coś zewnętrznego, a przy roślinach to trochę jakby słuchać czegoś, co ma własną odpowiedź niezależnie od pytania. Woreczek lawendowy to pewnie dalej jest aktywny, lawenda jest wyjątkowo stabilna suszeniu, przynajmniej według moich notatek.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę zadać nieco inne pytanie, bo mam wrażenie, że rozmawiamy o roślinach jak o bateriach, które się rozładowują. Czy w ogóle jest jakiś dowód, poza odczuciem, że suszona roślina traci energię z czasem? Albo że ma "datę ważności"? Pytam, bo to by miało duże znaczenie praktyczne, a nie słyszałam żadnego konkretnego mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Obsydiana z alchemicznych opisów wynika, że chodziło raczej o utratę "ducha" rośliny, to znaczy substancji lotnych, olejków eterycznych, które były nośnikiem energii. Jak wysychają olejki, znika też nośnik. Tego przynajmniej bronili alchemicy, nie jest to moje przekonanie, ale mechanizm jest tam opisany dosyć konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Tomir to jest ciekawa interpretacja i zgadzam się z tym mechanizmem częściowo, ale dodałabym, że sama struktura komórkowa rośliny też ma znaczenie energetyczne, nie tylko olejki. Dlatego całkowicie zdrewniałe fragmenty, jak stara kora, mogą dalej działać mimo braku olejków.


Odpowiedz
Wpisy: 687
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

To mnie prowadzi z powrotem do tytułowego pytania wątku, bo prawie go porzuciliśmy. Żywe kwiaty mają i olejki, i żywą strukturę, i własną energię rośliny w ruchu. Martwe mają stabilność, ale tracą część z tego. Więc czy nie wynika z tej dyskusji, że żywy kwiat jest generalnie silniejszy, tylko trudniejszy do ukierunkowania? Czy ktoś ma inne zdanie?


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@iwonka72)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chciałam zapytać o coś praktycznego. Czy ktoś próbował użyć do rytuału kwiatu, który jest w trakcie więdnięcia, tak pomiędzy żywym a martwym? Mam w domu takie właśnie gerbery po tygodniu w wazonie i zastanawiam się, czy to nie byłby interesujący stan graniczny.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Iwonka72 więdnięcie to jest jeden z bardziej cenionych stanów w starych tradycjach, choć rzadko się o tym mówi wprost. Roślina, która oddaje życie, robi to aktywnie i ta energia przejścia może być bardzo użyteczna w rytuałach związanych właśnie z zamknięciem czegoś, pożegnaniem, zakończeniem. Gerbera więdnąca brzmi jak dobre tworzywo do rytuału. Jaką intencję miałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Tak czytam ten wątek od początku i teraz coraz bardziej myślę, że podział na żywe i martwe to może być za uproszczony. Bo wychodzi na to, że jest cały spektrum: żywy kwitnący, żywy przekwitający, więdnący, świeżo zerwany, suszony, staruszek w słoiku. Czy to ma w ogóle jakieś powszechnie znane opracowanie, czy to jest wiedza, którą każdy układa sobie sam z doświadczeń?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: