Mam pytanie do was bo siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie moge dojść do ładu. Wiązanie węzłów w sznurkach - robię to od jakichś trzech lat, ale zawsze na czucie, bez żadnego systemu. Teraz chcę podejść do tego bardziej świadomie. Konkretnie: czy gęstość węzłów ma znaczenie? Bo czytałem że do ochrony wiąże się gęściej, a do przyciągania rzadziej. I drugie pytanie - jak mocno zaciągać? Bo raz mi babcia mówiła że za mocno zaciśnięty węzeł "zamyka" energię zamiast ją puszczać w ruch. Czy ktoś to sprawdzał praktycznie?
Co do gęstości - to nie jest tak proste jak "gęsto do ochrony, rzadko do przyciągania". To zależy od intencji i od tradycji w której pracujesz. W magii sznurkowej która znam, liczba węzłów jest kluczowa, nie odstępy. Trzy węzły, dziewięć węzłów, dwanaście - każda liczba niesie coś innego. Ale to co mówisz o sile zaciśnięcia - tu jest dużo racji w tym co powiedziała babcia. Zbyt mocno = energia się klinuje. Chociaż zależy czy chcesz wiązać żeby "zatrzymać" coś, czy żeby "puścić". A w jakim celu robisz te sznurki teraz?
A nie jest tak, że materiał sznurka też ma znaczenie? Bo słyszałam że bawełna i jedwab zachowują energię inaczej niż syntetyk. Albo że syntetyk w ogóle nie "trzyma" intencji. To by chyba wpływało na to jak mocno wiązać, nie? Jeśli materiał nie trzyma energii to może lepiej wiązać mocniej żeby jakoś to skompensować?
Wow, nie wiedziałem że wiązanie węzłów to taka głęboka dziedzina. Dziękuję wam wszystkim że tak szczegółowo to rozpisujecie! Mam jedno pytanie - a czy kolor sznurka zawsze musi odpowiadać celowi, czy można używać białego do wszystkiego? Czytałem gdzieś że biały zastępuje każdy kolor ale nie wiem czy to prawda w praktyce.
Słuchajcie, może to głupie pytanie jak na ten wątek, ale co z oczyszczaniem? Dostałam od kogoś stary sznurek z węzłami i zastanawiam się czy w ogóle mogę go używać do własnych celów albo czy muszę go najpierw rozwiązać i zacząć od nowa. I przy okazji widziałam gdzieś coś o oczyszczaniu monet do magii - podobna sprawa? Czy przedmiot używany przez kogoś innego zawsze wymaga oczyszczenia?
A właśnie, bo skoro już wyszło przy monetach - czy moneta obiegowa, którą wszyscy dotykali, nie jest energetycznie "zanieczyszczona" bardziej niż nowa? I czy ta nowa z mennicy nie ma może jakiejś energii od maszyn, od ludzi którzy ją pakują? Nie wiem jak to działa, ale zastanawia mnie czy w ogóle można mówić o "czystej" monecie jeśli ktokolwiek ją produkował.
Przy monetach warto wspomnieć że w słowiańskich obrzędach używano monet zakopywanych przy progach i narożnikach domów - i były to monety obiegowe, normalnie używane. Nikt ich specjalnie nie oczyszczał bo wierzono że energia ludzkich rąk i transakcji nadaje im wartość, nie odbiera. To trochę odwraca to o czym mówicie. Choć czasy się zmieniły i energetyczne tło monet obiegowych dziś pewnie inne niż kilkaset lat temu.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale siedzę i czytam od początku i mam pytanie praktyczne. Mam sznurek który robiłam jakieś pół roku temu na spokój w domu, ale coś poszło nie tak, bo od kiedy go zrobiłam jest odwrotnie. Czy może to kwestia właśnie tej intencji przy wiązaniu albo zbyt mocnego zaciśnięcia? Jak to naprawić - rozwiązać węzły czy lepiej ten sznurek w ogóle zutylizować?
To jest ważna sprawa z tą intencją przy wiązaniu - ja też się zastanawiam teraz nad swoimi błędami. Jak ktoś skupia sie na problemie zamiast na rozwiązaniu to jakby wkłada do węzłów właśnie ten problem. Może dlatego moje efekty były "raz działa raz nie" - bo raz miałem jasną myśl a raz myślałem o tym czego się boję.
A co z numerologiczną wartością monety? Bo to chyba też ma znaczenie przy wyborze - nominał, rok bicia? Trójka czy siódemka na monecie to co innego niż jedynka. Nikt tego jeszcze nie poruszył a wydaje mi się że to istotne przy wiązaniu sznurków.
A właśnie, skoro o liczbach - czy liczba węzłów w sznurku jest gdzieś ustalona tradycyjnie, czy każdy robi ile chce? Bo czytałam o sznurku dziewięciu węzłów i sznurku trzech węzłów i nie wiem czy to różne tradycje czy różne cele.
To jest coś nad czym nigdy się nie zastanowiałem przy swoich sznurkach - że można mieszać tradycje i przez to rozbijać spójność. Robiłem raz trzy węzły bo tak wyczytałem, raz siedem bo tak mi wyszło, bez żadnej świadomości dlaczego. Czulu, czy jak ktoś już ma zrobione takie niespójne sznurki to je rozkładać i robić od nowa, czy można je zostawić?
Zanim Czulu odpowie - dobre pytanie, ale chciałem wrócić na chwilę do tego co Emilka54 mówiła o czuciu sznurka w dłoniach. To uczucie ciężaru i gęstości to ciekawy sygnał. Czy ktoś inny to miał? Bo ja też to obserwuję i zastanawiam się czy to kalibracja, tzn. każdy czuje inaczej, czy jest jakiś wzorzec.
To jest chyba problem wiekszosci z nas na początku, ta siódemka gdzieś wyczytana bez kontekstu. Ja sam tak robiłem i Czulu miał rację że to rozbija spójność. Dopiero jak zacząłem rozumieć po co ta liczba, nie tylko że "jest dobra", to mi się posklajało. Czulu, jak w takim razie ktoś ma sprawdzić skąd pochodzi dana liczba jeśli nie zna źródeł?
Przy tym temacie liczb węzłów - czy ktoś pracował z parzystymi? Bo zawsze słyszałam o nieparzystych w kontekście sznurków, ale nigdy nie miałam wyjaśnienia dlaczego parzyste miałyby być złe albo słabsze.
Mam pytanie które mnie trochę nurtuje po tym co Pelagiusza_J pisała wcześniej o rozwiązywaniu sznurka. Jak się rozwiązuje sznurek z nawleczoną monetą? Bo jeśli moneta jest na stałe, to nie można go po prostu rozplątać jak zwykłego sznurka.
A wracając do mojego pytania o monety nawleczone na stałe - Pelagiusza_J mówiła że można zakopać albo spalić. Ale co z metalową monetą przy spaleniu? Ona przecież zostaje. Co się wtedy robi z tą monetą która przeżyła ogień? To chyba nie jest normalna moneta do ponownego użycia?
Przy tej rozmowie o monetach i ziemi - w słowiańskich źródłach które czytałem jest wyraźne rozróżnienie między monetą "ofiarowaną" a monetą "zawieszoną w obiegu". Ofiarowana idzie do ziemi lub wody i nie wraca. To co Pelagiusza_J mówi o niezwracaniu do obiegu po rytuale jest spójne z tą logiką, nawet jeśli pochodzi z innej tradycji.
Słucham tej rozmowy o metalach i trochę się zagubiłam w kontekście oryginalnego tematu. Jak to się ma do węzłów? Czy metal monety wpływa na to jak mocno wiążemy węzeł albo ile ich robimy? Czy to są zupełnie osobne decyzje?
Odpowiem wprost - moim zdaniem moneta używana jako płatnicza ma więcej warstw energetycznych, co może być zaletą albo wadą zależnie od celu. Nowa ma czysty stan wyjściowy, co ułatwia programowanie. Używana niesie historię, co może być zasobem jeśli umiesz to wykorzystać. Nie ma jednej odpowiedzi, jest tylko twój cel i to co chcesz z tym zrobić.
Przepraszam że wracam do podstaw, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Przy monetach nawlekanych na sznurek - czyścimy monetę przed nawleczeniem, tak? Bo myślałam że węzeł sam w sobie jakoś też działa ochronnie i może integrować energię monety ze sznurkiem?
W tym sporze o ametyst - z tradycyjnego punktu widzenia idea że kamień nie wymaga oczyszczenia pochodzi chyba z New Age'owego uproszczenia. W starszych źródłach każdy obiekt który wchodził w rytualne użycie był przed tym przygotowywany. Nie ma tu wyjątków ze względu na "typ" kamienia.
Ale skoro wróciłyśmy do oczyszczania i kamieni i monet - czy metoda oczyszczania powinna być dopasowana do rodzaju materiału? Inaczej oczyszczamy metal, inaczej kamień, inaczej może drewno? Albo to jest bez różnicy?
Przy gęstych węzłach - dym jest nośnikiem intencji, nie chemicznym środkiem czyszczącym. Jeśli masz jasną intencję i sznurek trzymasz w dymie z pełnym skupieniem, to czy dym fizycznie dotrze między każdy węzeł nie jest kwestią kluczową. Ale powiem szczerze - jeśli chcesz mieć pewność, czyść sznurek przed zawiązaniem węzłów, nie po. To prostsze i nie zostawia wątpliwości.
To jest pytanie o metodę pracy, nie o zasadę ogólną. Są szkoły które mówią żeby czyścić sznurek na początku jako materiał, zawiązywać z intencją przy każdym węźle i nie wracać do oczyszczania po skończeniu, bo zakłócasz to co właśnie zamknąłeś. Są też podejścia gdzie finalne oczyszczenie dymem jest czymś w rodzaju przypieczętowania. Pytanie do Radka - co próbowałeś do tej pory i co ci nie grało?
A z czego są te sznurki - z ochrony i z przyciągania? Bo materiał sznurka to jest zmienna której nie można pominąć przy porównywaniu efektów.
Barwnik chemiczny to fizyczne zanieczyszczenie materiału, nie energetyczne. To się da oczyścić. Ale w tradycyjnej pracy z sznurkami i węzłami naturalny kolor materiału jest preferowany właśnie dlatego że nie ma warstwy dodanej przez człowieka po wyprodukowaniu. Wracając do pytania Tadka - kolor lnu barwionego działa, ale z mniejszą czystością niż naturalny. To nie jest że nie działa, tylko że sygnał jest jakby przez filtr.
