Czy mogę zadać pytanie trochę z boku - czytam całą tę dyskusję o znalezionych kościach i kościach kupionych i zastanawiam się czy jest jakaś tradycja dotycząca tego co się robi z kością gdy przestanie "działać" albo gdy chce się skończyć z nią pracować? Czy się ją gdzieś oddaje, zakopuje? Przepraszam jeśli to naiwne pytanie.
Słucham tego wątku od dłuższego czasu i teraz muszę zapytać o jedno - czy zakopanie przy rozstaju dróg to coś co nadal można zrobić dosłownie, czy to bardziej symbolika? Bo rozstaje dróg kojarzą mi się też z tradycją demonologiczną, nie tylko z powrotem do ziemi.
A propos rozstaju - to mnie zastanawia jedna rzecz. Jak zakopujesz kość przy rozstaju z intencją oddania ziemi, to czy ma znaczenie pora doby? Bo gdzieś czytałem że takie czynności przy rozstajach lepiej robić o zmierzchu albo świcie, na progu między dniem a nocą. Ale nie wiem czy to nie jest już nadinterpretacja.
Słuchajcie, trochę wróćmy do tego co Donat pisał o mojej kości - ptasia, kwarc dymny, karneol. Że to spójne energetycznie. Ale ja nie układałam tego świadomie, to po prostu tak wylądowało. Czy to ma znaczenie że nie było intencji przy układaniu? Czy przypadkowy układ może działać tak samo jak celowy?
Gęstsza to ciekawe słowo na opis kości. I wydaje mi się całkiem trafne. Kość to materia która była częścią żywego organizmu - niesie w sobie inny rodzaj energii niż minerał. Minerał ma energię miejsca i czasu geologicznego, kość ma energię życia i śmierci. To naprawdę dwa różne ciężary.
Hortensja napisała "gęstsza" i to mi coś kliknęło bo sam szukam zestawu i nie wiedziałem jak myśleć o różnicy między kośćmi a kamieniami. Ale teraz pytam - czy to znaczy że kości są mocniejsze jako sposób wróżebne? Czy po prostu inne?
Przy tej rozmowie o granicy i przejściu mam pytanie - wróciłem do swojej kości którą znalazłem i zdecydowałem że nie będę rysować inicjału. Ale zamiast tego owinąłem ją nitką i trzymam osobno. Czy to jest jakiś znany sposób oznaczania albo wiązania kości?
Czytam o tych znalezionych kościach i trochę mi ulżyło że mój problem z kupionym zestawem nie jest taki straszny w porównaniu. Ale mam pytanie do Pogodnicy albo Donat - jeśli mam zestaw z runami na kościach i zaczęłam już z nim pracować, to czy teraz powinnam go oczyścić i zacząć od nowa, czy kontynuować tak jak jest?
Wchodzę tu trochę z boku bo czytam ten wątek i mam pytanie które może być głupie - czy kości wróżebne nadają się do pytań o konkretne daty albo terminy? Bo z tarotem słyszałem że daty to słaby punkt, a z kośćmi nie mam pojęcia jak to wygląda.
Dziękuję za to wyjaśnienie z tymi sektorami, naprawdę otwiera mi to oczy bo sam myślałem o kościach tylko jako o tak-nie, a tymczasem jest tu o wiele więcej warstw. Ale jak wyznacza się te sektory przy rzucie? Czy to coś co się rysuje przed rzutem, czy ocenia po?
To dobre pytanie i celne. Są systemy ustalone tradycyjnie - podział na cztery strony, podział na bliżej i dalej od centrum, podział według żywiołów. Ale wiele osób wypracowuje własne przez lata pracy. Problem z uczeniem się od innych jest wtedy realny - musisz rozumieć czyjś system żeby czytać za nim, nie tylko kopiować ułożenie. Dlatego zawsze pytam: jak rozumiesz swój układ, nie jak go wygląda.
A jak to jest z tymi runami na kościach które mam - one same z siebie tworzą jakiś system czy mam go jeszcze dopowiedzieć? Bo Donat mówił żeby zdecydować czy czytam runy czy ułożenie, ale co jeśli chcę oba naraz?
Przy tej kwestii hierarchii w systemach mam pytanie do Pogodnicy - czy zdarza ci się że kości zaprzeczają same sobie w jednym rzucie? Mam na myśli dwie kości które energetycznie mówią coś odwrotnego i nie wiadomo co jest dominujące.
To co Pogodnica mówi o konflikcie między kośćmi... czy to nie jest trochę tak jak z kartami gdy dostaniesz dwa karty które się wzajemnie blokują? Mam wrażenie że podobna zasada ale w kościach bardziej dosłowna, bo fizyczna pozycja też gra rolę.
Kość która wypada poza obszar to jest to co wykracza poza pytanie. Różne tradycje różnie to interpretują - jedni odkładają ją bo nie dotyczy pytania, inni mówią że to właśnie co próbuje się przebić przez ramy które postawiłaś. Ja patrzę jak daleko wyleciała i w którą stronę od centrum. Blisko krawędzi to coś na obrzeżach świadomości, daleko to coś co celowo wypchnęłaś poza zasięg.
Przepraszam że się wtrącę ale ten wątek o kości wylatującej poza obszar to mi daje do myślenia. Jak wyznaczyć ten obszar żeby był "właściwy"? Czy to kwestia rozmiaru, materiału, czy czegoś zupełnie innego?
To z tymi obszarami i sektorami zaczynam rozumieć że rzucanie kości to nie jest po prostu "ciskasz i patrzysz". Ale mam pytanie które może być naiwne - czy można używać kości do pytania o coś dla kogoś innego? Jakby czytać dla innej osoby?
Czytam o tym kontakcie i dotykaniu przez innych i mam pytanie które mi siedzi od dawna - ta moja kość znaleziona, owinięta czerwoną nitką. Nikt jej nie dotykał poza mną. Ale skoro była w ziemi, miała kontakt z... wszystkim co w tej ziemi było. Czy to jest podobna sytuacja czy zupełnie inna kategoria?
A co z kośćmi które były przechowywane przez kogoś innego przed tobą, tak jak kupowany zestaw? Ziemia to ziemia, ale stary sklep z ezoterycznym asortymentem albo poprzedni właściciel na bazarze - to chyba inna historia.
