Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy zwykłe karty do gry - mówię o standardowej talii z kierami, treflami i tak dalej - mogą w ogóle służyć do wróżenia? Znam karty do gry od podszewki, bo w dzieciństwie bawiłam się nimi non stop, i jakoś nie mogę ich potraktować poważnie jako narzędzia wróżb. Ale z drugiej strony słyszałam, że kartomancja z kart do gry to starsza tradycja niż tarot. Czy ktoś to praktykuje albo próbował przerobić zwykłą talię na coś więcej?
Kartomancja istnieje od bardzo dawna i tak, ma głębsze korzenie niż popularny tarot. Talie do gry wywodzą się z tych samych źródeł co wczesne karty tarota - przez długi czas były jednym i tym samym. Każdy kolor ma swoje znaczenie: kier to uczucia i relacje, karo to pieniądze i materialność, pik to trudności i przemiany, trefl to praca i działanie. Figury też mają swoje interpretacje. Pytanie do ciebie brzmi raczej: czy czujesz do tych kart jakieś połączenie, czy to tylko intelektualna ciekawostka?
Ja w ogóle nie miałem pojęcia, że karty do gry mają swoje systemy wróżbiarski. Dziękuję za tę informację, naprawdę otwiera mi to oczy. Ale mam pytanie - czy nie chodzi tu o zwykłe przerobienie, czyli np. dorysowanie symboli? Czy to wystarczy, żeby taka talia zaczęła działać energetycznie?
Pracuję głównie z tarotem, ale raz z ciekawości zrobiłam sobie wróżbę z kart do brydża. I wiecie co? Odczyty były zaskakująco spójne z tym, co potem się działo. Nie wiem, czy to zasługa kart, czy mojego odczytu na podstawie intuicji i pozycji. Może to nie tyle karty, co stan, w którym jesteśmy podczas wróżenia?
Chcę tutaj dodać coś, o czym nikt jeszcze nie wspomniał. Kiedy mówimy o "przerobieniu" kart do gry, jest jedna istotna kwestia energetyczna: historia przedmiotu. Jeśli dana talia była używana do zwykłych gier przez wiele lat, niesie ze sobą energię tych gier, często rywalizacji, przypadkowości, a nawet frustracji. Przed użyciem do wróżb warto taką talię wyczyścić i celowo "przeprogramować". Możesz to zrobić przez nakrycie kart solą na noc, dym z szałwii albo po prostu długie, świadome trzymanie kart w dłoniach z wyraźną intencją. Pytam: czy ktoś z was robił coś takiego z przedmiotami używanymi wcześniej do innych celów?
Obserwuję tę rozmowę i chcę powiedzieć jedną rzecz: nie każda talia, niezależnie od tego, czy to tarot, karty do gry czy coś innego, będzie dobrze współpracować z każdą osobą. Widziałem ludzi, którzy kupowali drogie taroty i nic im nie mówiły, a zwykłe brydżowe karty przyniosły im trafne odczyty. I odwrotnie. Zanim zaczniecie kombinować z oczyszczaniem i dorysowywaniem, może warto po prostu wziąć zwykłą talię i zobaczyć, czy coś czujecie podczas trzymania jej w rękach?
Wracając do tego, co pisała Karinka.x o ubogiej symbolice kart do gry - zastanawiam się, czy to aby nie jest zaleta, a nie wada. W tarocie czasem za bardzo zapatruję się w obrazek i tracę intuicję. Z kartami do gry nie masz się w co wpatrywać, więc może łatwiej słuchać siebie?
To co powiedziała Nyja o graczach karciarskich - czytanie innych graczy, skupienie - przypomniało mi, że moja babcia była świetną brydżystką i świetną wróżbitką jednocześnie. Nigdy nie łączyła tych dwóch rzeczy wprost, ale teraz myślę, że może nie były tak oddzielne.
Słucham tej rozmowy od początku i mam pytanie może trochę z boku, ale mnie to nurtuje - czy ktoś próbował zrobić wróżbę ze zwykłych kart w sytuacji, kiedy nie miał pod ręką tarotu? Tak po prostu z konieczności, nie z wyboru? I czy to działało inaczej?
Słyszę w tej rozmowie dwa obozy i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Jedni mówią: system jest ważny, naucz się go i trzymaj go. Drudzy mówią: intencja i intuicja wystarczą, system jest drugorzędny. Czy ktoś próbował połączyć oba podejścia - zacząć od konkretnego systemu, ale potem go rozluźnić?
Lenormand pojawia się tu już kolejny raz i zastanawiam się, czy to nie jest jednak trochę inna rozmowa. Karinka pytała o karty do gry jako samodzielne sposób, a Lenormand to osobny system, który tylko historycznie ma związek z kartami. Czy nie lepiej trzymać się pytania: kartomancja oparta bezpośrednio na zwykłej talii, bez nakładania innego systemu na wierzch?
Ta rozmowa o "organicznym narastaniu" systemu versus gotowe korespondencje jest ciekawa, ale zwróćcie uwagę, że oba podejścia zakładają jedno: że pracujesz z tą samą talią długo i regularnie. To jest chyba jedyna rzecz, na którą wszyscy się tu zgadzamy, choć nikt tego głośno nie powiedział.
To przesunięcie, o którym mówi Karinka, jest dla mnie jednym z sygnałów, że talia naprawdę zaczęła z tobą pracować, a nie że system się sypie. Karta pokazuje ci kolejny poziom tego samego znaczenia. "Przesycenie" i "spełnienie" nie są sprzeczne - jedno wynika z drugiego. Ale chciałam zapytać o coś innego: czy przy kartach do gry, bez gotowych obrazków, masz jakiś sposób na zapamiętanie, które znaczenie do której karty należy?
Czytam tę rozmowę z pewnym sceptycyzmem, przyznam wprost. Martwi mnie jedna rzecz: skąd wiecie, że skojarzenia, które tworzycie do kart do gry, mają cokolwiek wspólnego z wróżbą, a nie są po prostu projekcją waszego aktualnego stanu? Pytam serio, bo naprawdę chcę to rozumieć, a nie złośliwie.
Wracam do pytania Mistiki o weryfikację, bo mnie to też drążyło, kiedy zaczynałam. U mnie sygnałem było nie trafienie konkretne, tylko spójność wewnętrzna całego układu. Kiedy kilka kart w jednym rzucie tworzy narrację, która ma sens jako całość - a nie każda z osobna "trafiona" - to mi mówi więcej niż pojedyncze zbieżności.
Karinka, to jest pułapka, na którą uważam. Uczenie się kart od razu w układach bez znajomości pojedynczych znaczeń to trochę jak próba czytania zdań bez znajomości słów. Możesz łapać nastrój, ale tracisz precyzję. I przy kartach do gry, które nie mają obrazków-podpowiedzi, ta precyzja jest jedynym, na czym możesz się oprzeć na początku.
Wtrącę się z praktycznego kąta - przy kartach do gry mam wrażenie, że ta "precyzja" często przychodzi dopiero po tym, jak popełnisz kilka błędów interpretacyjnych i je zauważysz. U mnie tak było. Dopóki nie pomyliłam się w odczycie w sposób, który byłam w stanie potem zidentyfikować, nie wiedziałam, gdzie mój system szwankuje. Czy ktoś miał podobnie?
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, bo jestem ciekawa - czy ktoś tu próbował używać zwykłych kart do gry do konkretnych pytań o miłość albo relacje? Bo widzę, że rozmowa idzie bardzo technicznie, a zastanawiam się jak to wygląda w praktyce, kiedy pytanie jest osobiste.
