Zaczęłam się ostatnio poważniej zastanawiać nad kadzielnicami, bo mam wrażenie, że przez lata używałam czegokolwiek co było pod ręką i może to miało wpływ na jakość pracy z kadzidłem. Konkretnie chodzi mi o materiał - czy ceramika zachowuje się inaczej niż metal przy żywicach, i czy ktoś czuje różnicę w kontekście rytualnym, nie tylko technicznym? Bo widzę że sklepy ezoteryczne sprzedają i jedno i drugie jako równoważne, ale coś mi mówi że to nie jest do końca prawda.
To zależy co spalasz. Przy żywicach jak kadzidło frankincense albo mirra potrzebujesz węgielka i wtedy metal jest po prostu wygodniejszy, bo ceramika pęka przy nagłych zmianach temperatury jeśli nie jest specjalnie przygotowana. Ale przy luźnych ziołach albo stożkach ceramika sprawdza mi się lepiej, jakoś inaczej trzyma ciepło. Macie podobne odczucia czy u was inaczej to działa?
A czy ktoś próbował pracować z glinianymi, ręcznie lepionymi? Mam taką od lokalnej ceramiczki i szczerze czuję że energia w niej jest zupełnie inna niż w tych fabrycznych, nawet jeśli brzmi to bardzo subiektywnie. Pytam bo nie wiem czy to kwestia materiału, intencji osoby która lepiła, czy po prostu własna projekcja.
Dobry punkt z tym szkliwem. Sprawdzałem to jakiś czas temu i rzeczywiście niektóre tańsze ceramiki pokryte są glazurami zawierającymi ołów albo kadm, co przy nagrzewaniu węgielkiem jest już prawdziwym problemem zdrowotnym, nie tylko energetycznym. Czy ktoś wie jak odróżnić bezpieczne szkliwo od problematycznego przy zakupie?
Ja właśnie szukam czegoś do stożków i patyczków, dopiero zaczynam z kadzidłami i trochę się gubię w tym co wybrać. Czytałam że do stożków jest potrzebna inna kadzielnica niż do patyczków, ale nie rozumiem dokładnie dlaczego. Czy ktoś mógłby wyjaśnić?
A ja używam talerza z ziemią z ogrodu i działa świetnie, po co kupować jakieś specjalne naczynia. Kadzidło to kadzidło, naczynie to tylko naczynie.
Wracając do kwestii materiału - przy rytuałach które mają określoną intencję, ja dobieram materiał naczynia świadomie. Glina to ziemia, metal to ogień i powietrze, kamień to trwałość i zakorzenienie. To nie jest tylko estetyka, to część kompozycji energetycznej całego zestawu. Czy ktoś tutaj myśli w tych kategoriach przy wyborze, czy głównie patrzycie na funkcjonalność?
Słuchajcie, a jak wygląda kwestia rozmiarów? Mam małe mieszkanie i trochę boję się że większa kadzielnica to też więcej dymu. Czy mały rozmiar naczynia rzeczywiście przekłada się na mniej dymu czy to bardziej zależy od samego kadzidła?
Mam pytanie trochę z innej strony - czy ktoś używa kadzidła podczas sesji z kartami? Bo zastanawiam się czy kadzielnica powinna wtedy stać gdzieś konkretnie, np. z boku, czy to nie ma znaczenia. Ostatnio próbowałam z kadzidłem podczas czytania i czułam że jakoś mi to przeszkadzało, ale nie wiem czy to był dym w oczach czy coś innego.
A co z tymi kamiennymi kadzielnicami? Widzę je wszędzie w sklepach, wyglądają ładnie ale zastanawiam się czy są praktyczne. Czy ktoś ma doświadczenie z steatytem albo innymi kamieniami? Bo cena jest kusząca ale nie wiem co wybrać.
Przy węgielku kwestia nóżek jest naprawdę kluczowa i myślę że zbyt mało się o tym mówi w kontekście bezpieczeństwa. Węgielek potrafi nagrzać podstawę naczynia do bardzo wysokich temperatur w krótkim czasie i zniszczyć powierzchnię pod spodem albo co gorsza ją podpalić. Miałem sytuację z grubą ceramiczną miską bez nóżek - zostawiła wypalony ślad na blacie. Od tamtej pory zawsze pod spodem kładę specjalną podstawkę.
Bez przesady z tymi żeliwami i certyfikatami, mój dziadek palił kadzidła w zwykłej starej popielniczce i wszystko bylo spoko. Może te wszystkie specjalne naczynia to po prostu marketing dla wtajemniczonych.
A wróćmy do tego co mówiła Gituska o steatycie - czy ten kamień trzeba jakoś przygotować przed pierwszym użyciem? Kupowałam kiedyś ceramiczny garnek i trzeba go było sezonować, zastanawiam się czy z kamiennymi kadzielnicami jest podobnie.
Wątek z popiołem jest ważny bo to też kwestia energetyczna, nie tylko techniczna. Popiół sam w sobie ma swoje właściwości w różnych tradycjach - biały popiół drzewny jest używany do oczyszczenia, popiół z kadzidła do wzmacniania intencji. Czy ktoś z was zatrzymuje popiół z rytuałów czy po prostu wyrzuca? Bo mam wrażenie że ten element jest całkowicie pomijany w rozmowach o kadzielnicach.
Trochę się pogubiłam w tych wszystkich informacjach. Czy mogłabym poprosić żeby ktoś powiedział mi po prostu - dla kogoś kto zaczyna z kadzidłami głównie stożkami, co jest najlepszym pierwszym naczyniem? Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo, łatwość użycia i żeby nie wydawać dużo pieniędzy na coś co może nie pasować?
Mam pytanie które trochę mnie nurtuje od początku tego wątku - czy kadzielnica ma jakieś znaczenie energetyczne poza czysto praktycznym? Tzn. czy materiał naczynia wpływa na energię samego rytuału, czy to tylko pojemnik?
Chyba trochę przesadzacie z tym bezpieczeństwem, każdy kto ma trochę rozumu nie postawi gorącej kadzielnicy na lakierowanym drewnie. To jest elementarna ostrożność a nie wiedza tajemna.
Przy steatycie dochodzi jeszcze jedna kwestia której nikt nie poruszył - im grubsze ścianki tym dłużej akumuluje i oddaje ciepło, co jest zaletą przy żywicach bo żar utrzymuje się równomierniej. Ale właśnie dlatego po długich rytuałach, ponad godzinnych, czekam zawsze aż naczynie całkowicie wystygnie zanim je przenoszę lub czyszczę.
Dobra, to mam konkretne pytanie do osób bardziej doświadczonych - kupuję pierwszą kadzielnicę do żywic i mam do wyboru: ceramiczna miseczka 8cm głębokości bez nóżek za 25 zł albo steatytowa 6cm głębokości z trzema nóżkami za 65 zł. Biorąc pod uwagę całą tę rozmowę - co wybierać?
Wracając do pytania Habby o energetyczne znaczenie materiału - bo Paradoxa zadała dobre pytanie a temat trochę uciekł. Ja pracuję z intencją i dla mnie ważne jest żeby naczynie było czyste energetycznie i dedykowane, niezależnie czy to ceramika za 20 zł czy steatyt za 200. Pierwsze użycie zawsze poprzedzam oczyszczeniem - i dopiero potem naczynie staje się częścią rytuału. Ale to moje podejście, nie jedyne słuszne.
Szczerze to cała ta dyskusja o oczyszczaniu ceramicznej miseczki brzmi trochę jak magia placebo. Miseczka to miseczka, zbiera popiół i nic więcej.
Sprawdziłem ten sklep - mają faktycznie zestaw, ceramiczna miska 9cm głębokości, dwie podkładki korkowe i mały worek piasku, wszystko za 45 zł. Tylko nie wiem czy ta ceramika jest wypalana w wysokiej temperaturze czy nie, bo nie ma żadnej informacji na stronie. Jak sprawdzić?
A skoro mówimy o zestawach - czy piasek który dają w takich zestawach jest naprawdę odpowiedni? Ktoś wspominał o piasku kwarcowym ale czy to nie to samo co ten zwykły z marketu budowlanego? Bo u nas w pobliżu jest sklep z materiałami do akwariów i mają tam różne piaski, zastanawiam się czy to ma sens.
Napisałem do sklepu, czekam na odpowiedź. Ale mam jeszcze jedno pytanie - tyle się tu mówiło o węgielkach do żywic, a ja jeszcze nie wiem jaki węgielek kupić. Czy to jest jeden standardowy produkt czy są różne rodzaje i trzeba wiedzieć który wybrać?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z innej strony - czy kadzielnica do codziennego palenia kadzidełek patyczkowych to coś zupełnie innego niż ta do żywic? Bo rozumiem że do żywic potrzeba głębokości i węgielka, ale może mam niepotrzebnie dwa osobne naczynia?
Czyli kadzielnica jest magiczna przez to że sobie wyobrażamy że jest magiczna? Brzmi jak samospełniająca się przepowiednia.
Podróżna kadzielnica to coś czego w ogóle nie brałem pod uwagę. Gituska wspomniała że jest korkowa - co to konkretnie znaczy? Kadzielnica z korka chyba nie wytrzyma temperatury?
