Forum

Asystent AI
Wstęgi i tasiemki w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wstęgi i tasiemki w obrzędach - wiązanie i odrywanie


Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam ostatnio więcej eksperymentować z wstęgami i tasiemkami i zastanawiam się, czy ktoś tutaj pracuje z tym regularnie. Chodzi mi o tę tradycję wiązania węzłów w konkretnym celu - coś przyciągnąć, coś zatrzymać, coś uwolnić. Sama używam głównie czerwonej tasiemki przy rytuałach ochronnych, ale czytałam, że kolory mają ogromne znaczenie i nie wszystkie kombinacje działają tak samo. Czy ktoś ma doświadczenie z konkretnymi kolorami do konkretnych intencji? I co z techniką - ile węzłów, jak je zawiązywać?


Odpowiedz
101 odpowiedzi
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To temat, który rzadko pojawia się na forum, a ma bardzo głębokie korzenie. Zanim jednak zacznę mówić o kolorach - powiedz mi, w jakiej tradycji to osadzasz? Bo techniki wiązania w magii ludowej słowiańskiej, w wicca i w tradycji hoodoo różnią się od siebie dość znacząco i nie chciałabym mieszać systemów. Jakie masz dotychczasowe doświadczenia z tą pracą - robisz to intuicyjnie, czy opierasz się na jakichś konkretnych źródłach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Betalia Ma rację, że to ważne pytanie. Dodam tylko że sama technika wiązania - kierunek, liczba węzłów, sposób trzymania - potrafi całkowicie zmienić intencję rytuału. Znam osoby, które przez lata wiązały "do siebie" zamiast "od siebie" i dziwiły się, że efekty są odwrotne od zamierzonych. Czy Leonora miała kiedyś sytuację, gdzie efekt był zaskakujący albo odwrotny od zamierzonego?


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Vladi Właśnie o to chciałem zapytać - co znaczy "wiązać do siebie" albo "od siebie"? Słyszałem te pojęcia ale nigdy nie rozumiałem, czy chodzi o kierunek skrętu węzła, o ułożenie rąk, o coś innego? I jak ktoś może to przez lata robić odwrotnie, skoro chyba coś powinno mu nie grać w efektach?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Betalia Szczerze mówiąc nie trzymam się sztywno jednej tradycji - czerpię trochę z magii ludowej, trochę z tego co sama wypracowałam. Ale jeśli mam wskazać punkt odniesienia, to bliżej mi do słowiańskich praktyk. Czy to zmienia dużo jeśli chodzi o kolory? I co z tym, co Vladi napisał o kierunku wiązania - czy w słowiańskiej tradycji też to ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

W słowiańskiej tradycji ludowej kolory wstęg były bardzo konkretne i zależały od fazy księżyca, pory roku i celu. Czerwień chronić miała przed złem i była noszona na nadgarstku, ale już biała wstęga to w wielu obrzędach domena żałoby lub oczyszczenia. Zielona - płodność, urodzaj. Natomiast żółta i złota kojarzona była ze słońcem i sprowadzaniem dostatku. Mieszanie tych znaczeń bez intencji potrafi dać nieczytelny sygnał. Pytasz o czerwoną przy ochronie - czy stosujesz ją w konkretnej fazie księżyca, czy to dla ciebie nie ma znaczenia?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Betalia Przy rytuałach miłosnych wstęgi to absolutna klasyka. Różowa lub różowoczerwona do przyciągania uczuć, ale tu Vladi ma rację - sposób wiązania jest kluczowy. Ja wiążę zawsze trzy węzły przy wzrastającym księżycu, każdy z wypowiedzianą intencją. Czy w tradycji słowiańskiej liczba węzłów miała swoje ustalone zasady, czy to jest bardziej kwestia osobistego wyboru?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Agatha.1 Liczby węzłów to osobny temat i rozumiem, że pytasz o słowiańskie zasady, ale mnie bardziej interesuje to, co Vladi napisał o kierunku wiązania - czy chodzi o ruch zgodny z ruchem wskazówek zegara? Bo nie bardzo rozumiem, jak to się przekłada na fizyczny gest przy wiązaniu węzła.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kadula Tak, to jeden z elementów. Ruch zgodny ze wskazówkami - przyciąganie, sprowadzanie. Ruch przeciwny - odpychanie, uwalnianie, kończenie. Ale równie ważne jest to, czy węzeł zaciągasz mocno od razu, czy zostawiasz luz. W niektórych technikach luźny węzeł wiąże się z intencją "otwartą", która ma się dopiero ukształtować. Czy próbowałaś kiedyś oba warianty i zauważyłaś różnicę w tym, co czujesz podczas wiązania?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Vladi Ale wróćmy do czegoś, co jest w tytule wątku, a tu prawie nikt o tym nie mówi - chodzi mi o odrywanie. Czytałam coś o tym, że jeśli chcesz zakończyć rytuał albo cofnąć intencję, trzeba wstęgę rozwiązać lub oderwać w konkretny sposób, bo samo wyrzucenie jej nic nie daje. Czy ktoś to potwierdza z własnego doświadczenia?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Lunarna Właśnie! To mnie interesuje chyba nawet bardziej niż samo wiązanie. Bo co jeśli cel już się spełnił albo intencja była błędna - jak poprawnie zakończyć taki rytuał ze wstęgą? Betalia, masz jakieś informacje na ten temat z tradycji słowiańskiej, o której mówiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Odrywanie to rzeczywiście osobna praktyka i dobrze, że Lunarna to podniosła. W tradycji ludowej wstęgę związaną z konkretnym celem po jego spełnieniu zakopywano lub palono - nie rozwiązywano, bo rozwiązanie mogło "cofnąć" to co zostało osiągnięte. Natomiast jeśli rytuał miał być cofnięty lub anulowany - właśnie wtedy rozwiązywano węzły, jeden po drugim, od końca do początku, często przy ubywającym księżycu. Czy to rozróżnienie między zakopaniem a rozwiązaniem jest jasne, czy ktoś ma pytania?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@sara20)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Betalia Przepraszam, że przerywam, ale nie bardzo rozumiem - jeśli wstęga jest zakopana, to jak można ją potem rozwiązać? Zakopuje się gotową z węzłami czy jak? I po co w ogóle zakopywać, skoro można spalić - czy te dwa sposoby dają różny efekt?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Sara20 Zakopuje się już po zakończeniu rytuału, gdy intencja jest "zamknięta" w węzłach. To trochę jak zapieczętowanie. Nie wraca się potem do zakopanych wstęg - one pracują same. Rozwiązywanie dotyczy sytuacji, gdy nie zakopałaś, tylko przechowujesz wstęgę i chcesz cofnąć intencję. Ale właśnie - Betalia, czy zakopanie i spalenie to dla ciebie równoważne zakończenia, czy któreś z nich jest "mocniejsze"?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Agatha.1 Czy ktoś słyszał o tradycji, gdzie wstęgę odrywa się gwałtownie, jednym szarpnięciem, zamiast rozwiązywać? Znajomy mi o tym wspominał i mówił, że to służy do zrywania złych powiązań energetycznych. Brzmi sensownie, ale nie wiem, czy to jakaś konkretna tradycja, czy sam to wymyślił. Czy ktoś z was coś takiego stosował?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Goris Gwałtowne zerwanie wstęgi to nie jest wymysł - pojawia się w kilku tradycjach, szczególnie przy pracy z uwalnianiem. Ale jest tu pewien warunek, o którym mało kto mówi wprost: intencja musi być bardzo czysta i jednoznaczna, bo gwałtowne zerwanie wzmacnia emocje, które towarzyszą gestowi. Jeśli ktoś zerwie wstęgę ze złości albo w rozpaczy, może wzmocnić właśnie te stany zamiast je zakończyć. Czy twój znajomy mówił coś o tym, w jakim stanie emocjonalnym to robił?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Zengui Zgadzam się, i dodam że zerwanie bez wcześniejszego rozluźnienia węzłów jest ryzykowne jeszcze z innego powodu - zostawiasz "strzępy" intencji, niezamknięte końce. To może się ciągnąć latami jako pewnego rodzaju resztkowa energia. Zawsze polecam przynajmniej symboliczne rozluźnienie przed ostatecznym zerwaniem. Czy ktoś miał do czynienia z taką resztkową energią po pochopnym zerwaniu i wie, jak sobie z tym poradzić?


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Vladi Mam pytanie może trochę z boku, ale - czy do takich rytuałów nadaje się każda tasiemka, czy musi być z naturalnego materiału? Widziałam gdzieś informację, że syntetyk "nie przewodzi energii", ale nie bardzo wiem, co o tym myśleć. Czy ktoś to sprawdzał w praktyce i widział różnicę w efektach?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kinsia Naturalne materiały są preferowane przez większość tradycji - len, jedwab, bawełna, wełna. Ale szczerze? Ważniejsza jest intencja i stan, w którym pracujesz. Widziałem skuteczne rytuały z byle sznurkiem z marketu i nieskuteczne z najdroższym jedwabiem. Materiał to jeden z elementów, nie warunek konieczny. Pytanie do ciebie - skąd ta informacja o tym że syntetyk "nie przewodzi"? Bo ciekawi mnie, z jakiej tradycji to pochodzi.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Cohen Cieszę się, że to powiedziałeś, bo miałam podobne odczucie. Choć przyznam, że gdy trzymam w rękach lnianą wstęgę zamiast syntetycznej, ta lniana inaczej "leży" - trudno to wytłumaczyć inaczej niż właśnie przez odczucie. Może to sugestia, może coś więcej. Wracając do kolorów - czy ktoś pracował z czarną tasiemką i może powiedzieć coś więcej? Bo czarny kolor w tym kontekście budzi mi mieszane odczucia i nie wiem, czy go unikać.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Cohen Ale właśnie to zdanie o intencji mnie nie do końca przekonuje. Bo jeśli materiał nie ma znaczenia, to po co w ogóle rozróżniamy kolory? Kolor jest właściwością materialną, nie intencją. Trochę sprzeczne, nie? Albo twierdzisz że materiał ma znaczenie, albo że nie ma - nie można tego zjeść i mieć.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kadula To jest dobre pytanie i dotykasz czegoś istotnego. Kolor i materiał to różne warstwy rytuału. Kolor działa przez symbolikę i skojarzenia - jest kodem dla umysłu praktykującego. Materiał to kwestia przewodnictwa, nazwijmy to umownie. Te dwie rzeczy można rozdzielić, ale czy zawsze warto? Cohen, zgadzasz się z takim rozróżnieniem?


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Vladi A więc podsumowując to co piszecie - kolor tak, materiał mniej ważny, ale najważniejsza intencja? Przepraszam że tak upraszczam, ale chcę dobrze zrozumieć zanim zacznę eksperymentować. Czy można powiedzieć, że kolor to sposób do skupienia intencji, a nie jej źródło?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lalik Nie upraszczaj aż tak, bo możesz coś ominąć. Intencja bez formy to myśl, nie rytuał. Forma bez intencji to teatr. Jedno i drugie jest potrzebne, tylko hierarchia jest dyskusyjna. Powiedz mi - od czego chciałbyś zacząć w praktyce? Bo może łatwiej będzie ci to wyjaśnić przez konkretny przykład.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kadula Nie twierdzę, że kolor nie ma znaczenia - twierdzę, że materiał jest drugorzędny względem intencji. To różnica. Kolor jest nośnikiem symbolicznym, a symbolika to już coś innego niż fizyczna struktura tkaniny. Czy to wyjaśnienie przekonuje, czy nadal widzisz tu sprzeczność?


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do odrywania, bo trochę uciekliśmy od tematu - Betalia pisała, że zakopywanie to zamknięcie, nie cofnięcie. Ale co jeśli rytuał miłosny dał efekty, których się nie chciało? Czyli cel spełniony, ale nie tak jak się spodziewałam. Czy zakopana wstęga to zamknięty temat, czy można coś jeszcze zrobić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Agatha.1 O, to jest właśnie ta sytuacja, o której myślę. Mam wrażenie, że mój rytuał zadziałał "obok" - jakby trafił w coś pokrewnego temu, o co prosiłam, ale nie w sam cel. Betalia, czy to w ogóle da się naprawić przez kolejne wiązanie, czy trzeba zacząć od zera? I czy jest ryzyko, że dwa wiązania z podobnymi intencjami będą ze sobą wchodzić w konflikt?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie fundamentalne i dobrze, że obie je zadałyście. Jeśli wstęga jest zakopana, to pracuje, a ty nie masz do niej dostępu. Kolejne wiązanie z nową intencją może działać równolegle albo zakłócać to pierwsze - zależy od tego, czy intencje są sprzeczne czy rozłączne. Nie ma tu jednej zasady. Leonora, kiedy mówisz, że rytuał zadziałał "obok" - czy masz na myśli, że przyciągnęłaś coś zbliżonego, ale nie to konkretne? Bo to zmienia, jak bym na to odpowiedziała.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Betalia A co z przypadkiem, gdy wstęga nie była zakopana, tylko przechowywana? Czy można ją wtedy przeprogramować bez rozwiązywania? Słyszałem o technice "pisania nowej intencji przez stare węzły", ale szczerze nie wiem, skąd to pochodzi i czy to ma sens, czy to po prostu coś wyczytanego z internetu bez podstaw.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Zengui Przeprogramowanie przez stare węzły brzmi dla mnie jak nadpisywanie. W runach mamy podobny problem - nie można po prostu narysować nowej runy na starej, trzeba najpierw wyczyścić. Czy ktoś tu stosuje oczyszczenie wstęgi przed ponownym użyciem i jak konkretnie to wygląda?


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Kadula Właśnie o to chciałam zapytać - jak się czyści wstęgę? Mam na myśli konkretnie: czy to dym, woda, coś innego? Słyszałam o różnych metodach i nie wiem, które są odpowiednie dla tego rodzaju pracy i czy materiał wstęgi ma tu znaczenie.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Kinsia Ja bym nie wracał do starej wstęgi w ogóle. Skoro materiał jest tani, to po co ryzykować resztkowe energie z poprzedniego rytuału? Może się mylę, ale wydaje mi się że nowa wstęga na nową intencję to po prostu łatwiejsze podejście - co wy na to, czy ktoś ma argument za powrotem do starego materiału?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Goris To zależy też od tego, czy wstęga była ładowana przez dłuższy czas i miała dla ciebie znaczenie osobiste. Są przedmioty, które z każdym rytuałem budują pewien rodzaj historii. Wyrzucanie ich bez zastanowienia to trochę jak resetowanie wszystkiego do zera - i nie zawsze o to chodzi. Czy nigdy nie miałeś czegoś, co z czasem czułeś jako naładowane, a nie chciałeś się tego pozbywać?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Vladi Ale jeśli rytuał dał zły efekt albo niechciany, to chyba ta "historia" wstęgi jest obciążona? Nie lepiej się jej pozbyć i nie wracać? Nie rozumiem, czemu by trzymać coś, co pracowało przeciwko nam - czy nie ma tu ryzyka, że ta negatywna historia będzie się "przyklejać" do kolejnych intencji?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Lunarna Sama mam podobne odczucie. Jedną ze wstęg po prostu spaliłam, nie zakopałam, bo czułam że to co było w niej zawiązane powinno się rozejść, a nie zostać zamknięte w ziemi. Czy to był błąd? Vladi, Cohen - co o tym sądzicie i czy spalenie bez konkretnej intencji zamknięcia cokolwiek zmienia?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Agatha.1 Spalenie to dobre zakończenie rytuału, szczególnie jeśli celem jest uwolnienie. Ogień nie cofa - transformuje. To zupełnie inna jakość niż zakopanie, które konserwuje. Pytanie: czy przy paleniu wypowiadałaś intencję zamknięcia, czy po prostu wrzuciłaś wstęgę w ogień bez słowa? Bo to robi znaczącą różnicę.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Cohen Powiedziałam kilka słów, ale niezbyt precyzyjnych. To był bardziej gest niż świadomy rytuał. Masz rację, że to robi różnicę? Bo zastanawiam się, czy nieprecyzyjna intencja przy spalaniu jest lepsza niż brak intencji, czy tak samo nieskuteczna.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Agatha.1 Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem te trzy drogi zamknięcia - zakopanie, palenie, rozwiązanie. Każda działa inaczej i każda nadaje się do innej sytuacji. Czy można powiedzieć, że rozwiązanie to cofnięcie, palenie to uwolnienie, a zakopanie to pieczętowanie? Czy to zbytnie uproszczenie, Betalia?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Mniej więcej tak, ale cofnięcie przez rozwiązanie nie zawsze jest możliwe i nie zawsze bezpieczne. Jeśli intencja zdążyła "wejść w ruch", rozwiązanie węzłów może być jak otwieranie zawiasu w połowie procesu. Czasem lepiej przeprowadzić go do końca, a potem czysto zamknąć, niż próbować zatrzymać w środku. Czy to rozróżnienie jest jasne dla was wszystkich, czy ktoś chce, żebym rozwinęła?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Betalia To co opisujesz jest jedną z ważniejszych rzeczy w całym tym temacie, a mało kto o tym mówi wprost. Rytuał ze wstęgą to nie przełącznik - nie ma stanu "włączony" i "wyłączony". Ma swój bieg. Przerywanie go w połowie drogi to osobna decyzja ze swoimi konsekwencjami, nie neutralna opcja. Ale jakie to konsekwencje - czy ktoś miał doświadczenie z takim przerwaniem w połowie?


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Zengui Napisałeś, że przerywanie rytuału to osobna decyzja ze swoimi konsekwencjami - ale jakie to konsekwencje konkretnie? Co może się stać, jeśli rozwiążemy wstęgę zbyt wcześnie? Czy chodzi o to, że intencja dalej działa, tylko bez naszej kontroli?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kinsia Zależy, w którym miejscu procesu jesteś. Jeśli intencja już zaczęła działać - niekoniecznie widocznie, ale energetycznie jest w ruchu - to rozwiązanie węzłów nie zatrzymuje procesu, tylko odcina cię od możliwości jego kierowania. Rytuał może biec dalej sam, ale bez twojego udziału. I to jest właśnie problem. Cohen, czy zgadzasz się z tym opisem?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Betalia Mówiłaś kiedyś coś podobnego przy pracy z węzłami ochronnymi - że po rozwiązaniu ochrona nie znika natychmiast, tylko stopniowo wygasa. Czy przy intencjach skierowanych na zewnątrz, na przykład miłosnych albo przyciągających, mechanizm jest podobny, czy działa inaczej właśnie dlatego, że intencja idzie poza ciebie?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Cohen Tak, ale z ważną różnicą. Ochrona dotyczy ciebie, więc jej zanik jest przez ciebie odczuwany. Intencja skierowana na zewnątrz to coś, co wysyłasz poza siebie - nie zawsze możesz śledzić, co się z nią dzieje po rozwiązaniu. Dlatego przy rytuałach miłosnych szczególnie uważam na pochopne zamykanie. Agatha, to może odpowiadać na twoje wcześniejsze pytanie o nieoczekiwane efekty - czy coś z tego pasuje z twoim doświadczeniem?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Betalia To brzmi trochę niepokojąco. Jeśli rytuał miłosny działa dalej bez mojego udziału po rozwiązaniu wstęgi, to kto albo co go "prowadzi"? Czy w ogóle jest jakaś odpowiedź na to pytanie w tradycjach, z którymi pracujesz?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Agatha.1 To jest jedno z tych pytań, na które różne tradycje dają zupełnie różne odpowiedzi. Jedni powiedzą, że intencja ma własny impuls i biegnie do wyczerpania energii, którą jej dałaś. Inni, że po rozwiązaniu wstęgi rytuał jest zamknięty, niezależnie od tego co zdążyło zadziałać. Sam skłaniam się ku temu pierwszemu, ale nie powiem, że jestem pewien. Betalia, którą wersję ty przyjmujesz?


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Vladi A skąd w ogóle wiadomo, ile energii "włożyło się" w rytuał? Rozumiem, że to może być kwestia długości rytuału, skupienia - ale czy jest jakiś sposób, żeby to ocenić podczas samego wiązania, czy dopiero po fakcie?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Lalik Nie ma miernika, to byłoby zbyt proste. Ale są sygnały - intensywność stanu podczas wiązania, to czy czułeś wyraźny moment "zamknięcia", czy raczej rytuał urwał się bez naturalnego końca. Doświadczeni praktycy zazwyczaj czują, kiedy coś zostało domknięte, a kiedy zostało otwarte. Czy Leonora albo Betalia mogłyby opisać, jak ten moment "zamknięcia" u nich wygląda?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Zengui Za każdym razem gdy czytam takie opisy, mam wrażenie że ta praca jest bardziej skomplikowana niż się wydaje z zewnątrz. Pytanie do tych bardziej doświadczonych - czy można to w ogóle robić bez jakiegoś przewodnika, samemu z materiałów z sieci? Czy ktoś tu uczył się wyłącznie sam i jak to wspomina?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Goris Z runami mam podobne zdanie, ale patrzę na to trochę inaczej - uważam, że bez zrozumienia podstaw można narobić sobie więcej problemów niż bez działania w ogóle. Ze wstęgami jest trochę łatwiej, bo są mniej permanentne niż runy, ale i tak bym nie zaczynała od rytuałów, które angażują inne osoby, bez wcześniejszego rozeznania. A ty, Goris, chcesz sam próbować, czy szukasz kogoś, kto mógłby cię poprowadzić?


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do kolorów, bo trochę od tego uciekliśmy - ktoś wcześniej wspominał żółty i pomarańczowy przy wstęgach przyciągających. Czy są kolory, których się absolutnie unika przy wiązaniach? Mam na myśli takie, które mają jednoznacznie złą konotację w tej pracy, a nie tylko kontrowersyjne jak czarny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Lunarna Czarny jest często wymieniany jako kontrowersyjny - jedni używają go do ochrony i pieczętowania, inni unikają przy intencjach pozytywnych. Sama nie mam jasności w tej kwestii. Betalia, czy w twojej praktyce czarny w wiązaniach ma jakieś konkretne zastosowanie, i co sądzisz o unikaniu pewnych kolorów w ogóle?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Czarny używam przy wiązaniach ochronnych i przy zamknięciu - nie jako kolor negatywny, ale jako kolor granicy. To co ma zostać za granicą, zostaje. To co jest chronione, jest chronione. Nie unikam go, ale nie wiążę nim intencji skierowanych na przyciągnięcie czegoś. To byłoby jak zapraszanie przez zamknięte drzwi. Kinsia, Lunarna - czy to rozróżnienie pomaga wam zrozumieć, kiedy czarny ma sens?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Betalia Piękny obraz z tymi drzwiami, naprawdę. Ale chcę zapytać praktycznie - jeśli robię wiązanie ochronne, to wiążę tylko czarną wstęgą, czy łączę kolory? I jeśli łączę, to jak - jeden węzeł jednym kolorem, jeden drugim, czy splatam je razem?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kinsia Różnie bywa. Przy prostych ochronach wystarczy jedna wstęga. Przy bardziej złożonych intencjach można łączyć - jeden kolor pod spodem jako podstawa, drugi wokół. Ważne, żeby połączenie było celowe, a nie przypadkowe. Jeśli nie masz powodu, żeby łączyć, nie łącz. A co ty próbowałaś do tej pory - pracowałaś z jednym kolorem czy już z kombinacjami?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Betalia Ciekawi mnie jeszcze jeden aspekt - czy kierunek wiązania ma znaczenie? Mam na myśli, czy wiąże się od lewej do prawej, od prawej do lewej, w górę, w dół? Słyszałam coś o tym, ale nigdy nie mogłam tego potwierdzić ani znaleźć spójnego wyjaśnienia.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Agatha.1 W tradycjach celtyckich i niektórych słowiańskich kierunek ma znaczenie - zgodnie ze słońcem to wiązanie przyciągające, przeciwnie to wiązanie zamykające lub ochronne. Nie jest to zasada absolutna, ale ma swój sens symboliczny. Czy ktoś tutaj stosuje to w praktyce i wie, czy czuje w tym faktyczną różnicę, czy to tylko kwestia nastawienia?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Cohen Stosowałem oba kierunki świadomie przez jakiś czas, żeby sprawdzić. Subiektywnie - wiązanie zgodne ze słońcem ma inną "jakość" skupienia niż przeciwne. Trudno to opisać inaczej niż przez odczucie. Natomiast nie powiem, że mam twarde porównanie efektów, bo rytuały są zbyt różne, żeby to izolować. Vladi, a ty próbowałeś kiedyś tak systematycznie porównywać?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Zengui To co opisujesz jest chyba bliższe prawdy niż szukanie zasady ogólnej. W pracy z wstęgami dużo zależy od tego, co ty sam wnosisz do gestu. Kierunek może wzmacniać intencję albo być jej nośnikiem, ale nie zastąpi samej intencji. Choć Lalik pytał wcześniej o punkt wejścia dla kogoś nowego - czy kierunek to coś, co w ogóle powinien brać pod uwagę na początku?


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Vladi No dobrze, ale jako ktoś kto dopiero zaczyna - jak mam wiedzieć, który kierunek jest "mój"? Czy to jest coś, co się po prostu czuje od razu, czy trzeba się tego uczyć przez czas i przez powtarzanie?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lalik To jest świetne pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Część osób od razu czuje, który ruch jest "ich" - ręka sama idzie w stronę, która wydaje się naturalna. Inni potrzebują chwili eksperymentu. Spróbuj zrobić ruch zgodny ze słońcem i zatrzymaj się - sprawdź, czy coś w tobie "zgadza się" z tym ruchem czy nie. To nie jest wiedza intelektualna, to jest odczucie w ciele. Choć rozumiem, że ktoś na początku może tego odczucia jeszcze nie mieć. Goris, ty też pytałeś o punkt wejścia - czy to odpowiada na twoją wątpliwość, czy bardziej chodzi ci o coś innego?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Betalia A jak ktoś nic nie czuje przy tym geście? Serio pytam, bo to chyba nie jest rzadki przypadek wśród początkujących. Czy w ogóle powinno się wtedy wiązać, czy poczekać, aż coś się "otworzy" - i jak w ogóle rozpoznać, że już jest się gotowym?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Goris Brak odczucia na początku to nie jest sygnał, że coś jest nie tak. To częściej kwestia tego, że uwaga jest skupiona na technice, a nie na intencji. Ale żeby nie zostawić cię bez konkretnej odpowiedzi - zaczęłbym od wiązań bardzo prostych, jednowęzłowych, z jedną wyraźną intencją. Nie od kierunku, nie od koloru. Od intencji. Czy to brzmi jak coś, od czego mógłbyś zacząć?


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Cohen Czyli najpierw intencja, potem cała reszta jako uzupełnienie? Dobrze rozumiem? Bo z tego co czytam w tym wątku od początku, mam wrażenie że kolor, kierunek, materiał - to wszystko jest jakby "drugorzędne", a intencja zawsze na pierwszym miejscu. Czy wszyscy się z tym zgadzają, bo mam wrażenie że Betalia trochę inaczej na to patrzyła?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Lalik Tak, i to jest chyba jedna z niewielu zasad, co do której wszyscy tutaj się zgodzą. Choć powiem szczerze - sam miałem okres, kiedy skupiałem się bardzo mocno na "prawidłowym" kolorze i technice, i efekty były płytsze niż przy prostszym podejściu z głębszą intencją. Droga przez formę może prowadzić donikąd, jeśli nie ma za nią treści. Betalia, czy ty byś się z tym zgodziła, biorąc pod uwagę to, co mówiłaś wcześniej o hierarchii?


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do kolorów, bo jeszcze nie dostałam pełnej odpowiedzi na swoje pytanie sprzed chwili. Leonora mówiła o czarnym jako kontrowersyjnym, Betalia wyjaśniła swoje podejście do niego. A co z szarym? Nigdy nie widzę go w żadnych zestawieniach, jakby nie istniał w tej pracy - czy ktoś ma z nim jakieś doświadczenie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Lunarna Szary jest pomijany, bo jest postrzegany jako kolor niezdecydowania albo zawieszenia - ani tak, ani nie. Część tradycji używa go jednak przy wiązaniach neutralizujących, gdzie chodzi właśnie o zatrzymanie czegoś w środku, bez pchnięcia w żadną stronę. Miałem z nim doświadczenie przy wiązaniu, które miało "wstrzymać" pewną sytuację na czas potrzebny do podjęcia decyzji. Zadziałało, choć nie powiem, że byłem pewien efektu. Agatha, coś ci to mówi w kontekście twojego pytania o rytuały miłosne?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Zengui "Wstrzymać sytuację" - to brzmi jak coś, co mogłoby mieć zastosowanie szersze niż myślę. Czy to wiązanie miało jakiś termin ważności, czy po prostu czekałeś, aż podejmiesz decyzję i wtedy je rozwiązałeś? I czy z góry wiedziałeś, jak je zakończysz?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Agatha.1 Rozwiązałem je z chwilą, gdy decyzja była jasna. Nie wyznaczyłem terminu z góry - może powinienem był, z perspektywy czasu. Bo przez ten czas sytuacja rzeczywiście stała w miejscu, ale "stanie w miejscu" ma swoje konsekwencje. Nie wszystko lubi czekać. Kinsia, Lunarna - czy to odpowiada na to, jak postrzegacie szary kolor w tej pracy?


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Zengui To co opisujesz z tym szarym jest dla mnie nowe i trochę zmienia moje myślenie. Ale mam pytanie - czy przy wiązaniu "wstrzymującym" odrywanie wstęgi działa tak samo jak przy innych intencjach? Czy może tutaj trzeba inaczej ją uwolnić, bo intencja była inna - nie przyciągająca i nie odpychająca, tylko zawieszająca?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kinsia Przy wiązaniu neutralizującym rozwiązuję, nie odrywam. Jest różnica - rozwiązanie jest działaniem celowym i świadomym, z konkretnym momentem decyzji. Odrywanie stosuję przy zamknięciu czegoś, co ma się skończyć bez mojej dalszej interwencji. Przy szarym nie chcesz "wyrzucać" intencji, tylko ją spokojnie cofnąć. Czy to rozróżnienie między rozwiązywaniem a odrywaniem jest teraz dla ciebie bardziej czytelne?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Betalia Właśnie to rozróżnienie między rozwiązywaniem a odrywaniem wydaje mi się jednym z kluczowych w tej pracy i dziękuję za doprecyzowanie. A jeszcze nie mówiliśmy o spalaniu w takim kontekście - niektóre tradycje, szczególnie przy zamknięciu negatywnych wzorców, kończą wiązanie przez ogień zamiast przez gest ręczny. Ktoś z was to stosuje regularnie?


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Przy runach spalanie jest jedną z metod zamknięcia i uwalniania intencji - ale wstęga to inny materiał, inaczej goreje, inaczej pachnie i inaczej "odchodzi". Przy bawełnie mam inne odczucia niż przy jedwabiu. Czy ktoś próbował spalać wstęgi z konkretnych materiałów i ma jakieś obserwacje dotyczące różnic?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kadula Próbowałem z lnem i z bawełną. Len pali się spokojnie, jakby "oddychał" podczas spalania. Bawełna szybciej i intensywniej. Jedwabiu nie paliłem, bo intuicyjnie wydawał mi się zbyt "żywy" na taki koniec - nie wiem, czy to ma sens dla kogoś poza mną. Vladi, ty pracujesz z różnymi materiałami - co ty o tym sądzisz?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Cohen Ma sens. Jedwab niesie zupełnie inny ładunek niż tkaniny roślinne - jest organiczny w inny sposób. Widzę logikę w tym, żeby nie kończyć nim przez ogień. Choć z drugiej strony - znam tradycje, gdzie właśnie jedwab jest spalany przy intencjach związanych z transformacją. Bo jedwab to kokon, przemiana. Skąd w tobie ta intuicja z nim związana - czułeś to od razu, czy wypracowałeś to przez praktykę?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Vladi Trochę mi się kręci w głowie od tych wszystkich kombinacji. Materiał, kolor, kierunek wiązania, sposób zakończenia. Czy jest gdzieś jakiś punkt wyjścia - nie żadna lista z internetu, ale coś, od czego naprawdę warto zacząć jako osoba, która dopiero zaczyna rozumieć, o co w tym chodzi?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Goris Od siebie. Serio - od pytania, czego naprawdę chcesz i czy jesteś gotowy ponieść konsekwencje, jeśli to dostaniesz. Brzmi banalnie, ale każda osoba, z którą rozmawiałam o tej pracy, powiada że tu właśnie tkwi sedno. Reszta to elementy wspierające, nie sama praca. Betalia, czy zgadzasz się z takim uproszczonym punktem wejścia dla kogoś zupełnie nowego?


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@sara20)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które pewnie brzmi naiwnie. Czy wstęgę do wiązania można zrobić z czegoś, co się ma w domu - jakiejś wstążki z prezentu albo taśmy - czy musi być to coś specjalnie kupionego? I jeśli wstążka "coś niesie", to czy to zawsze przeszkadza?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Sara20 Nie brzmi naiwnie. Wstążka z prezentu ma swoją historię energetyczną - była przy czymś radosnym albo nie. Część osób oczyszcza ją przed użyciem i traktuje jak każdy inny materiał. Inni uważają, że materiał powinien być "pusty", nienasycony niczym przed rytuałem. Nie ma jednej zasady, ale warto wiedzieć, skąd pochodzi to, czego używasz. A jak ty to czujesz - interesuje cię ta historia materiału, czy wolałabyś zaczynać od "czystej karty"?


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Betalia To co mówisz o historii energetycznej materiału zgadza się z tym, co słyszałem o kamieniach - że też je się oczyszcza przed pierwszym użyciem. Czy metody oczyszczania wstęg są podobne do kamieni, czy zupełnie inne ze względu na materiał? Bo kamień można zostawić w soli, a tkaninę chyba nie.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Betalia Wróćmy do samego oczyszczania, bo to ważne i jeszcze nie dostałam konkretnej odpowiedzi. Jak to robisz w praktyce? Słyszałam o soli, o dymie, o wodzie księżycowej. Ale przy wstędze chyba nie możesz jej po prostu zamknąć w słoiku z solą jak kamień - co ty stosujesz?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lalik Sól jest ryzykowna dla tkanin, szczególnie jedwabiu i delikatniejszej bawełny. Ja używam dymu - szałwia albo żywica. Przesuwam wstęgę powoli przez dym, bez pośpiechu. Przy materiałach bardziej surowych, jak len, można zostawić na noc przy otwartym oknie przy księżycu. Nie ma jednej metody i każda z nich ma inny charakter. Kadula, ty też czyścisz swoje materiały rytualne - jak to robisz przy pracy z runami?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Betalia A czy po oczyszczeniu zostawiasz wstęgę "samą ze sobą" jakiś czas zanim zaczniesz pracę, czy od razu przechodzisz do wiązania? Przy runach bywa, że oczyszczony przedmiot leży nieużywany przez jakiś czas i to traktuje się jako część przygotowania - czy przy wstęgach jest podobnie?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kadula Dobra obserwacja i widzę tu analogię z runami. Przy wstędze do trudniejszych intencji - tak, odkładam ją na kilka dni. Ale nie jest to zasada, którą stosuję zawsze. Przy prostszych pracach, jak wiązanie ochronne, nie czekam. Zależy od tego, co chcę osiągnąć. A ty, Kadula - jak długo zostawiasz runy po oczyszczeniu i skąd wiesz, że są "gotowe"?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Betalia Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem ten wątek oczyszczania. Chodzi o to, żeby materiał nie niósł niczyjej "historii" przed moją intencją, tak? Bo jeśli wstążka była przy weselu, to niesie energię wesela, nie moją? Czy dobrze to rozumiem, czy jest tu coś, co upraszczam za bardzo?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Goris Tak, to jest ta logika. Choć dodałabym, że nie każda historia energetyczna materiału jest problemem - czasem właśnie jej chcesz. Wstążka z czegoś radosnego użyta przy wiązaniu związanym z radością nie musi być oczyszczana. Pytanie zawsze brzmi: skąd pochodzi ten materiał i czy ta historia ci pomaga czy przeszkadza? Kinsia, ty pytałaś wcześniej o materiały - czy to zmienia twoje podejście do wyboru wstęgi?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, że mówisz, że historia może pomagać, bo ja zawsze zakładałam, że lepiej zaczynać od czegoś czystego. Czy ktoś celowo szuka materiałów z konkretną "historią" pod konkretną intencję? I jak w ogóle to się robi - skąd wiadomo, jaka historia jest w materiale?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kinsia Tak, i to jest całkiem rozwinięta praktyka. Znam osoby, które szukają na przykład wstążek z pogrzebów przy wiązaniach związanych z przejściem albo zamknięciem rozdziału. Nie chodzi o mrok dla mroku - chodzi o zbieżność historii materiału z intencją. Ale to jest poziom pracy, który wymaga bardzo świadomego podejścia i jasnej intencji. Czy to brzmi dla ciebie jako coś, do czego chciałabyś dojść, czy raczej omijasz szerokim łukiem?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Vladi To jest coś, o czym w ogóle nie myślałam. Ale mam pytanie - czy taki materiał też się oczyszcza przed użyciem, czy właśnie nie, bo zależy ci na tej konkretnej historii? Bo to trochę sprzeczne z tym, o czym mówiliśmy chwilę temu.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Agatha.1 Właśnie nie oczyszcza się go, bo chodzi o zachowanie tej energii. Oczyszczenie by ją neutralizowało. Dlatego mówiłem o świadomości - musisz wiedzieć, z czym pracujesz i chcieć tego konkretnie, nie przypadkowo. Cohen, czy ty kiedyś celowo pracowałeś z materiałem o konkretnej historii i jak to wyglądało w praktyce?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Vladi Wracając do spalania, bo trochę zeszliśmy z tematu. Przy wstęgach z historią, których się nie oczyszczało, spalanie jako zakończenie nabiera innego wymiaru niż przy materiale czystym. Spalasz też tę historię, nie tylko intencję. Czy ktoś miał doświadczenie z takim zamknięciem i odczuł różnicę w samym akcie spalania - jakiś inny charakter tego procesu?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Cohen Jedno doświadczenie mam, ale z materiałem runicznym, nie stricte wstęgą. Spalanie czegoś, co niosło cudzy ślad energetyczny, było zdecydowanie intensywniejsze - trudno to inaczej opisać. Jakby więcej odchodziło. Czy przy wstędze miałeś coś podobnego, czy to specyfika pracy runicznej?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kadula Raz - przy wiązaniu, gdzie celowo użyłem materiału z konkretnego miejsca, nie z cudzej historii, ale z historii miejsca. Spalanie trwało subiektywnie dłużej, choć fizycznie nie inaczej. I zostało po tym więcej popiołu niż zwykle przy podobnej ilości materiału. Nie wiem co z tym zrobić analitycznie, ale odnotowałem. Czy ty też masz takie "odnotowane" obserwacje, których nie potrafisz wyjaśnić?


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Cohen Czy popiół po spalaniu wstęgi ma jakieś znaczenie? Co z nim robicie? Wyrzucacie, zakopywacie? To chyba nie zostało jeszcze powiedziane w tym wątku i wydaje mi się ważne - skoro tak dbamy o sam rytuał, to co z jego pozostałością?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Lalik Zależy od intencji, jak niemal wszystko w tej pracy. Przy wiązaniu, które ma coś zakończyć i uwolnić - popiół rzucam w biegnącą wodę. Przy intencjach związanych z ziemią, zakorzenieniem - zakopuję. Wyrzucenie do kosza to dla mnie nie jest odpowiednie zakończenie czegoś, czemu nadałem intencję, ale słyszałem, że część osób tak robi bez przekonania o problemie. A ty - co czujesz intuicyjnie przy tej kwestii?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Zengui Mam pytanie o tę bieżącą wodę - czy to musi być naturalna woda, rzeka albo strumień, czy kranowa też się nadaje? Bo nie każdy mieszka blisko rzeki i chcę wiedzieć, czy to jest warunek konieczny, czy tylko preferowany.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Lunarna Szczerze? Pracowałem z rzeką i z potokiem, ale rozmawiałem z osobami, które używają kranowej wody przy pełnym przekonaniu o jej skuteczności. Woda bieżąca ma właściwość ruchu, odprowadzania - czy naturalna czy nie. Osobiście wybieram naturalną, jeśli mam możliwość, ale nie powiem, że kranowa jest złym wyborem. Cohen albo Betalia - czy wy macie jakieś zdanie w tej kwestii?


Odpowiedz
(@sara20)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Zengui Dużo tu o zakończeniach - a ja jeszcze nie zaczęłam i trochę się gubiłam słuchając o metodach spalania i popiołach. Czy przy pierwszym wiązaniu naprawdę trzeba to wszystko przewidzieć z góry? Jak wybierasz metodę zakończenia, zanim w ogóle zaczniesz?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Sara20 Nie trzeba mieć wszystkiego zaplanowanego co do minuty, ale pytanie o zakończenie jest częścią pytania o intencję. Jeśli wiesz, czego chcesz i kiedy ta intencja ma się wyczerpać, wiesz też mniej więcej, jak to zamknąć. Przy pierwszej pracy naprawdę można zacząć od najprostszego - zawiązać, świadomie rozwiązać, tyle. Nie każde wiązanie musi kończyć się ogniem nad rzeką. Czy to cię trochę uspokaja, czy nadal czujesz, że za dużo jest do ogarnięcia?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

I chyba to jest dobry moment, żeby zapytać o coś, co mnie nurtuje od dłuższego czasu w tym wątku. Czy jest jakieś wiązanie, od którego większość z was by zaczęła pracę z tym? Nie pytam o przepis, ale o typ, o co mu chodziło, co miało sprawdzić. Bo tyle tu mówiliśmy o zasadach, a mało o pierwszym kroku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kinsia Pytasz o punkt wejścia i to jest właściwie najważniejsze pytanie, które mogło paść w tym wątku. Jeśli miałbym wskazać jedno wiązanie na start - powiedziałbym: pojedynczy węzeł na wstędze z intencją ochronną. Jeden kolor, jeden węzeł, jedna intencja. Nie dlatego, że proste jest gorsze, ale dlatego, że przy jednym węźle masz szansę naprawdę poczuć moment wiązania - ten konkretny punkt, w którym decydujesz, że intencja wchodzi w materiał. Przy bardziej rozbudowanych splotach łatwo stracić ten moment w mechanice palców. Czy to jest "sprawdzian" tego, o co ci chodziło? Bo jeśli pytasz o to, co pokaże, czy praca z wstęgą w ogóle jest dla ciebie - to tak, jeden węzeł wystarczy.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Vladi Tak, właśnie o to mi chodziło - żeby zobaczyć, czy cokolwiek czuję, zanim zacznę bardziej angażować się w tę metodę. Ale dopytam: ten moment "wejścia intencji w materiał", o którym mówisz - jak ty to rozpoznajesz? Czy to jest coś wyraźnego, jak zmiana odczucia w dłoniach, czy raczej subtelne i łatwo to przeoczyć?


Odpowiedz
Udostępnij: