Zaczęłam ostatnio więcej eksperymentować z wstęgami i tasiemkami i zastanawiam się, czy ktoś tutaj pracuje z tym regularnie. Chodzi mi o tę tradycję wiązania węzłów w konkretnym celu - coś przyciągnąć, coś zatrzymać, coś uwolnić. Sama używam głównie czerwonej tasiemki przy rytuałach ochronnych, ale czytałam, że kolory mają ogromne znaczenie i nie wszystkie kombinacje działają tak samo. Czy ktoś ma doświadczenie z konkretnymi kolorami do konkretnych intencji? I co z techniką - ile węzłów, jak je zawiązywać?
To temat, który rzadko pojawia się na forum, a ma bardzo głębokie korzenie. Zanim jednak zacznę mówić o kolorach - powiedz mi, w jakiej tradycji to osadzasz? Bo techniki wiązania w magii ludowej słowiańskiej, w wicca i w tradycji hoodoo różnią się od siebie dość znacząco i nie chciałabym mieszać systemów. Jakie masz dotychczasowe doświadczenia z tą pracą - robisz to intuicyjnie, czy opierasz się na jakichś konkretnych źródłach?
W słowiańskiej tradycji ludowej kolory wstęg były bardzo konkretne i zależały od fazy księżyca, pory roku i celu. Czerwień chronić miała przed złem i była noszona na nadgarstku, ale już biała wstęga to w wielu obrzędach domena żałoby lub oczyszczenia. Zielona - płodność, urodzaj. Natomiast żółta i złota kojarzona była ze słońcem i sprowadzaniem dostatku. Mieszanie tych znaczeń bez intencji potrafi dać nieczytelny sygnał. Pytasz o czerwoną przy ochronie - czy stosujesz ją w konkretnej fazie księżyca, czy to dla ciebie nie ma znaczenia?
Odrywanie to rzeczywiście osobna praktyka i dobrze, że Lunarna to podniosła. W tradycji ludowej wstęgę związaną z konkretnym celem po jego spełnieniu zakopywano lub palono - nie rozwiązywano, bo rozwiązanie mogło "cofnąć" to co zostało osiągnięte. Natomiast jeśli rytuał miał być cofnięty lub anulowany - właśnie wtedy rozwiązywano węzły, jeden po drugim, od końca do początku, często przy ubywającym księżycu. Czy to rozróżnienie między zakopaniem a rozwiązaniem jest jasne, czy ktoś ma pytania?
Wracając do odrywania, bo trochę uciekliśmy od tematu - Betalia pisała, że zakopywanie to zamknięcie, nie cofnięcie. Ale co jeśli rytuał miłosny dał efekty, których się nie chciało? Czyli cel spełniony, ale nie tak jak się spodziewałam. Czy zakopana wstęga to zamknięty temat, czy można coś jeszcze zrobić?
To pytanie fundamentalne i dobrze, że obie je zadałyście. Jeśli wstęga jest zakopana, to pracuje, a ty nie masz do niej dostępu. Kolejne wiązanie z nową intencją może działać równolegle albo zakłócać to pierwsze - zależy od tego, czy intencje są sprzeczne czy rozłączne. Nie ma tu jednej zasady. Leonora, kiedy mówisz, że rytuał zadziałał "obok" - czy masz na myśli, że przyciągnęłaś coś zbliżonego, ale nie to konkretne? Bo to zmienia, jak bym na to odpowiedziała.
Mniej więcej tak, ale cofnięcie przez rozwiązanie nie zawsze jest możliwe i nie zawsze bezpieczne. Jeśli intencja zdążyła "wejść w ruch", rozwiązanie węzłów może być jak otwieranie zawiasu w połowie procesu. Czasem lepiej przeprowadzić go do końca, a potem czysto zamknąć, niż próbować zatrzymać w środku. Czy to rozróżnienie jest jasne dla was wszystkich, czy ktoś chce, żebym rozwinęła?
Wracając do kolorów, bo trochę od tego uciekliśmy - ktoś wcześniej wspominał żółty i pomarańczowy przy wstęgach przyciągających. Czy są kolory, których się absolutnie unika przy wiązaniach? Mam na myśli takie, które mają jednoznacznie złą konotację w tej pracy, a nie tylko kontrowersyjne jak czarny.
Czarny używam przy wiązaniach ochronnych i przy zamknięciu - nie jako kolor negatywny, ale jako kolor granicy. To co ma zostać za granicą, zostaje. To co jest chronione, jest chronione. Nie unikam go, ale nie wiążę nim intencji skierowanych na przyciągnięcie czegoś. To byłoby jak zapraszanie przez zamknięte drzwi. Kinsia, Lunarna - czy to rozróżnienie pomaga wam zrozumieć, kiedy czarny ma sens?
Chcę wrócić do kolorów, bo jeszcze nie dostałam pełnej odpowiedzi na swoje pytanie sprzed chwili. Leonora mówiła o czarnym jako kontrowersyjnym, Betalia wyjaśniła swoje podejście do niego. A co z szarym? Nigdy nie widzę go w żadnych zestawieniach, jakby nie istniał w tej pracy - czy ktoś ma z nim jakieś doświadczenie?
Przy runach spalanie jest jedną z metod zamknięcia i uwalniania intencji - ale wstęga to inny materiał, inaczej goreje, inaczej pachnie i inaczej "odchodzi". Przy bawełnie mam inne odczucia niż przy jedwabiu. Czy ktoś próbował spalać wstęgi z konkretnych materiałów i ma jakieś obserwacje dotyczące różnic?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które pewnie brzmi naiwnie. Czy wstęgę do wiązania można zrobić z czegoś, co się ma w domu - jakiejś wstążki z prezentu albo taśmy - czy musi być to coś specjalnie kupionego? I jeśli wstążka "coś niesie", to czy to zawsze przeszkadza?
To ciekawe, że mówisz, że historia może pomagać, bo ja zawsze zakładałam, że lepiej zaczynać od czegoś czystego. Czy ktoś celowo szuka materiałów z konkretną "historią" pod konkretną intencję? I jak w ogóle to się robi - skąd wiadomo, jaka historia jest w materiale?
I chyba to jest dobry moment, żeby zapytać o coś, co mnie nurtuje od dłuższego czasu w tym wątku. Czy jest jakieś wiązanie, od którego większość z was by zaczęła pracę z tym? Nie pytam o przepis, ale o typ, o co mu chodziło, co miało sprawdzić. Bo tyle tu mówiliśmy o zasadach, a mało o pierwszym kroku.
