Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie pytanie, które może być głupie - czy popiół z ogniska, który nie był rytualny, w ogóle warto zbierać? Czy on ma jakiś ładunek, skoro nie było intencji?
Ten opór, o którym Bozenka pisze, to bardzo ciekawy sygnał. W pracy z runami też uczę się słuchać takich rzeczy - kiedy coś nie chce "odejść", to zwykle znaczy, że nie zostało zamknięte. Nie twierdzę, że tak jest w twoim przypadku, ale warto się zastanowić co z tego lata zostało niezałatwione.
Wracając do pytania o długość przechowywania, bo Celestyna pytała o mój stary pojemnik - on dotyczy projektu, który się rozmył. Nie zakończył się sukcesem, ale też nie zakończył się wyraźną porażką. Jest w zawieszeniu. I chyba właśnie to zawieszenie powoduje, że nie wiem co z nim zrobić.
Zawieszenie to Saturn w kwadracie do punktu wyjścia. Nie skończyło się, ale też nie ruszyło dalej. W takiej sytuacji czekanie nie pomaga - właśnie dlatego, że Saturn nie "czeka", on naciska. Czy cokolwiek się w tym projekcie ruszyło przez ostatnie pół roku?
Ja miałam podobnie z pewnym rytuałem miłosnym, trzymałam popiól i inne resztki ponad rok. Kiedy w końcu zakopałam, poczułam dosłownie ulgę fizyczną. Jakby coś puściło. Nie wiem czy to było "magiczne" czy psychologiczne, ale nie ma to znaczenia - efekt był.
A wracająć do mojego popiołu z nieudanego rytuału - jak głęboko zakopywac? Czy to ma znaczenie? Bałam się żeby pies z parku nie wykopał.
Właściwie ten system Gieni to dobry pomysł, ale mam pytanie do tej numeracji - czy przypisujesz pojemnikom jakieś znaczenie przez numerowanie, czy to jest czysto porządkowe? Bo część tradycji przypisuje licznom własny ładunek i wtedy numerowanie nie jest neutralne.
Trochę zgubiłem się w tym wątku z tą numerologią. Wracając do podstaw: czy w ogóle ktoś opisuje jak przechowuje węgiel, nie popiół? Bo z tego co czytam, to węgiel chyba rzadziej się pojawia, a przecież to zupełnie inny materiał - twardszy, bardziej stabilny. Czy jego przechowywanie jest inne?
To rozróżnienie między węglem a popiołem bardzo mi odpowiada. Przy runach Isa - zatrzymanie, zamarznięcie - węgiel jako materialny odpowiednik tego stanu robi sens. Ale nigdy nie próbowałam łączyć tych rzeczy. Czy ktoś miał praktyczne doświadczenie z węglem jako nośnikiem intencji zahamowania?
Ja nadal siedzę z tym moim popiołem z grilla i nie wiem co robić. Czytam cały ten wątek i mam wrażenie, że nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Czy mogę po prostu... zapytać bezpośrednio - co byście zrobiły na moim miejscu? Z popiołem po rodzinnym grillu, który czuję, że nie powinien iść do kosza.
A co z popiołem ze swieczki zapalanej przy rytuałe miłosnym - czy on ma inne zasady przechowywania niż popiół z ogniska? Bo wydaje mi się że to inny rodzaj ognia i inny cel więc może inne zasady?
Właściwie to jest dobry wątek do rozwinięcia, bo mam wrażenie że przez cały ten wątek rozmawiamy głównie o przechowywaniu jako kwestii praktycznej - pojemnik, oznaczenie, zakopanie - a nie za bardzo o tym, DLACZEGO w ogóle trzymamy. Czy ktoś zdecydował się wyrzucić i było to świadome?
Właśnie o to mi chodziło kiedy zaczynałam ten wątek - że to, co zostaje po ogniu, nie jest neutralnym śmiecikiem. Ale czy ktoś trzyma popiół ze snów inaczej niż popiół z rytuału dziennego? Zastanawiam się czy pora rytuału powinna wpływać na sposób przechowania.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam może głupie pytanie, ale czy do przechowywania popiołu ze snu powinno się używać ciemnego pojemnika? Gdzieś czytałam że materiały związane ze snem i nocą nie lubią światła, ale nie wiem czy to dotyczy też popiołu.
Ale chwila - czy to znaczy że węgiel z nocnego ogniska i węgiel z dziennego powinny być przechowywane inaczej? Bo jeśli pora ma znaczenie, to to całkowicie komplikuje ten temat. Jak to w praktyce rozróżniasz Pajeczyna?
I właśnie to mi odpowiada w tej rozmowie - że nie musimy rozstrzygać czy materia "naprawdę" coś pamięta. Wracając do przechowywania: czy ktoś miał sytuację, w której popiół zaczął się zachowywać dziwnie fizycznie - wilgoć, zapach - i co z tym zrobił?
Mam właśnie taki przypadek. Popiół z jednego rytuału zaczął po kilku tygodniach wydzielać lekki zapach dymu, chociaż był w zamkniętym słoiku. Nie wiem czy to wilgoć, czy coś innego. Nie ruszałam go, ale zastanawiam się czy to sygnał, żeby go odpuścić zamiast dalej trzymać.
Przepraszam że wchodzę z czymś innym, ale czy wilgoć to też taki sygnał? Bo mój popiół z grilla, o którym pisałam, zbrył się po kilku dniach, chociaż słoik był suchy. I nie wiem czy to tylko kwestia fizyki czy coś więcej.
Właśnie dlatego przy moich notatkach o przechowywaniu zawsze zapisuję też co to był za pojemnik i skąd. Słoik po dżemie może mieć resztkowe zapachy i energie od poprzedniej zawartości - nie mówię że to dużo, ale jak chcesz trzymać coś konkretnego, to czysty pojemnik robi różnicę. Czy ktoś czyści pojemniki przed użyciem i czym?
A jak się czyści pojemnik solą przed przechowywaniem popiołu? Sól wsypać do środka i zostawić? I ile czasu trzymać? Przepraszam za takie podstawowe pytanie, ale wolę dopytać niż zrobić coś źle.
Ja używałam soli kuchennej i nie zauważyłam żeby było coś nie tak, ale może właśnie dlatego mój popiół z ruytuału miłosnego nie działa? Serio pytam, bo teraz nie wiem czy to kwestia soli czy czegoś innego. Andromeda, a te rytuały miłosne to inaczej trzymasz niż inne?
