A może to wogóle nie chodzi o to żeby przekonywac. Mam takie wrażenie że numerologia jest jak... no jak te prawa fizyki - działają czy je znasz czy nie. Tylko że tu nie możemy tego zmierzyć tak łatwo jak fizyke. Czy tak to rozumiecie?
Dobra, ale to chyba jest odpowiedź na to, o co pytałam wcześniej - czy związek zawarty w progu ma mniejsze szanse. Bo jeśli dobrze rozumiem Kasandrę, to zależy od tego, czy Księżyce partnerów jakoś ze sobą współpracują, tak? Czyli próg nie przesądza, ale aspekty mogą pomóc albo zaszkodzić?
Zenobia, to co piszesz o uśpieniu czujności - to mnie uderza. Czy to znaczy, że zbyt harmonijny układ synastrii w momencie progu może być w pewnym sensie przeszkodą? Że partner tak dobrze rozumie nasze emocje, że nie musimy się z nimi zmierzyć sami?
To bardzo ładna metafora z tą lampą, Dziewanna. Ale mam do niej pytanie - czy to znaczy, że w tradycji, którą znasz, istniały jakieś praktyki towarzyszące przejściu przez próg? Coś, co się robiło świadomie w okolicach tych kluczowych liczb?
Dobra, ale wróćmy na chwilę do konkretów, bo trochę odeszliśmy od liczb. Mówiłyście o 27 i 36. A co z 45? Bo to jest pięć razy 9 i właśnie zbliżam się do tego wieku i szczerze mówiąc trochę się tym niepokoję po tej rozmowie.
