mam, ale to dość osobista historia rodzinna. Mogę powiedzieć tyle, że było pięcioro dziedziczących, data śmierci redukowała się do dziewiątki, a testament był podpisany dużo wcześniej w dniu z jedynką. I była totalna sprzeczność między tymi dokumentami jeśli chodzi o atmosferę. Data sporządzenia spokojniejsza, data śmierci jakby ją przekreślała.
Pięcioro dziedziczących i dziewiątka daty śmierci. Dziewiątka to koniec cyklu, zamknięcie. Pięć to dynamika i zmiana, coś niestabilnego. To brzmi jak sytuacja, w której zamknięcie jest wymuszone, a nie naturalne. Ciekawi mnie ta jedynka w dacie testamentu - jedynka to inicjatywa, wola, siła. Jakby testator wiedział co chce, a potem śmierć przyszła z inną energią.
Słucham o tej pięćce i zastanawiam się - czy liczba dziedziczących zawsze jest tą "właściwą" liczbą do analizy, czy może chodzi o liczbę tych, którzy faktycznie biorą udział? Bo jeśli ktoś odrzuca spadek, to czy wychodzi z tej numerologicznej struktury?
A może wypełnia ją energia samego aktu odrzucenia? Odrzucenie to też decyzja, też wibracja. Jakby liczba nie zmieniała się, ale jeden z elementów zmieniał znak - z dodatniego na... nie wiem, neutralny? Odrzucający nie wychodzi ze struktury, tylko zmienia w niej rolę.
Przepraszam że się wtrącę z bardzo prostym pytaniem, ale czy do takiej analizy testamentu trzeba znać dokładne godziny tych zdarzeń? Bo daty mam, ale godzin raczej nie zdobędę.
Okej, rozumiem - data wystarczy do ogólnej analizy. Ale mam jeszcze jedno głupie pytanie: jeśli nie znam dokładnej daty śmierci, tylko miesiąc i rok, to czy cokolwiek da się z tego wyciągnąć? Sytuacja rodzinna, wolę nie wchodzić w szczegóły.
Wracając do tego co mówiłam wcześniej o pięciorgu dziedziczących - chcę dodać jeden szczegół, bo myślę że jest ważny. Jedynka w dacie testamentu i dziewiątka w dacie śmierci to nie tylko sprzeczność, to jakby dwa końce tej samej osi. Jedynka zaczyna, dziewiątka kończy. Tylko że ta jedynka nie przewidziała jak skończy się ta dziewiątka. Jakby testament pisał ktoś myślący o początku, a umarł myśląc że to wciąż jest w toku.
Słucham tej rozmowy o nakładających się polach i zastanawiam się - czy to nie jest moment w którym numerologia testamentu staje się nieczytelna? Ile warstw można nałożyć zanim interpretacja przestaje cokolwiek znaczyć?
Ten wątek o granicach czytelności jest ważny, bo dotyczy też astrologii. Dlatego przy analizie testamentów wolę patrzeć na dwie daty: sporządzenia i śmierci. Reszta to kontekst, nie rdzeń. Jeśli dołożysz datę odrzucenia, datę prawomocności, datę podziału - każda coś mówi, ale suma może zakrzyczeć to co najważniejsze.
Cały czas myślę o tej siostrze mojej znajomej, o której wspominałam wcześniej. Pięć osób to za dużo żeby to ogarnąć w głowie, ale u niej są dwie i też jest katastrofa. Czy dwójka jako liczba dziedziczących ma coś specyficznego? Bo dwójka to teoretycznie równowaga, a tutaj jej nie ma ani trochę.
Dobra, przepraszam że przerywam, ale mam praktyczne pytanie. Mam przed sobą dwie daty i liczbę dwóch dziedziczących. Jak szybko sprawdzić czy to układ konfliktu czy zgody? Czy jest jakiś prosty sposób żeby to zobaczyć bez całej tej rozbudowanej analizy?
A propos tej osi Baran-Waga którą zacząłem wcześniej i trochę zostawiłem - wróćmy do tego, bo mi to wisi. Jeśli dziedziczący mają mocne planety w Baranie, a testament powstał pod Wagą, to mamy konflikt między dokumentem a ludźmi którzy mają go realizować. Czy ktoś kiedyś to sprawdzał praktycznie?
A czy to nie jest trochę tak że planety w dacie dokumentu opisują testator a nie proces dziedziczenia? Bo testament to wola jednej osoby, nie kilku. Dziedziczący wchodzą do gry dopiero po śmierci.
Przepraszam że się wtrącam, bo trochę gubię się w tej rozmowie. Czy dobrze rozumiem że jeśli testament napisano pod Wagą, to Waga jakoś "wchodzi" do całego procesu dziedziczenia? Albo że ludzie z Baranem będą mieć problem z takim dokumentem?
Ale chwila - czy naprawdę ktokolwiek z nas spotkał konkretny przypadek gdzie ta analiza astralno-numerologiczna dała jednoznaczną odpowiedź? Bo w tej rozmowie cały czas operujemy na przykładach ogólnych albo znajomych znajomych.
Czwórka i trójka - to brzmi jak opis tej dwójki z historii którą ja mam w głowie. Tam nie ma pięciorga, ale jest ta sama zasada: dokument mówi jedno, a czas śmierci mówi coś zupełnie innego. Czy ta sprzeczność między datami jest ważniejsza niż liczba osób?
Wracając do osi Baran-Waga, bo to jest temat który pojawił się w tytule i warto do niego wrócić. Baran i Waga to znaki które są ze sobą w opozycji. W kontekście dokumentu prawnego opozycja Baran-Waga może oznaczać że sam dokument nosi w sobie napięcie między działaniem a pojednaniem, między egzekwowaniem a rezygnacją. Czy ktoś sprawdzał konkretne daty pod tym kątem?
A skąd pochodzi ta lista par harmonicznych i napięciowych? Bo różne źródła podają to różnie i nigdy nie wiem któremu wierzyć.
Zatrzymałam się na tym co powiedziała Saturnina o jednym systemie. Bo to dokładnie to samo dotyczy astrologii - jeśli mieszasz systemy tropikalny i syderyczny w jednej analizie, możesz uzasadnić cokolwiek. Może to właśnie jest ten punkt gdzie numerologia testamentu i astrologia testamentu muszą się pilnować nawzajem, żeby nie wpaść w pułapkę potwierdzania tego co chcemy zobaczyć?
To co powiedziała Akacja jest bardzo ważne i chcę się przy tym zatrzymać. Mieszanie systemów to nie tylko kwestia metodyczna - to kwestia spójności energetycznej analizy. Jeśli zaczynasz w pitagorejskiej, to data dokumentu, data śmierci i daty urodzenia wszystkich dziedziczących muszą być redukowane tą samą metodą. Inaczej porównujesz jabłka z kamieniami.
To nie jest argument przeciwko metodzie, to jest argument przeciwko braku standaryzacji. Astrologia ma ten sam problem - jeśli dwóch astrologów ma różne szkoły, dadzą ci różne odpowiedzi na ten sam kosmogram. Ale to nie znaczy że kosmogram nie mówi niczego. Czy możesz powiedzieć Goplana co konkretnie każda z tych numerolożek dostała jako wynik?
Czekajcie, ale to jest chyba kluczowe pytanie do całego wątku, nie tylko do przypadku Goplany. Skoro systemy się różnią i mogą dawać sprzeczne wyniki, to jak można w ogóle ufać analizie numerologicznej przy czymś tak poważnym jak podział spadku? Mówię to bez złośliwości, naprawdę chcę zrozumieć.
Dobra, ale jak to ma pomagać w praktyce? Że wiem iż mój brat ma numer który kłóci się z datą testamentu - i co z tym zrobię? Przepraszam, ale to pytanie mi chodzi po głowie od dłuższego czasu w tym wątku.
Ale żeby wybrać tę harmoniczną datę to musisz wiedzieć z czym ma być harmoniczna. Z datą testamentu? Z datą śmierci? Z numerami wszystkich pięciorga dziedziczących? Bo jeśli masz pięć różnych osobowości numerologicznych, to jak znajdziesz datę która jest harmoniczna dla wszystkich naraz?
Mnie jeszcze bardziej ciekawi co dzieje się kiedy w ogóle nie ma wyboru daty - na przykład gdy termin wyznacza sąd. Czy to znaczy że od początku jesteś energetycznie przegrany niezależnie od tego co robisz?
Ten przykład z parasolem jest dobry, ale mam wrażenie że trochę odchodzimy od osi Baran-Waga która była w tytule. Czy ktoś mógłby powiązać to co teraz mówimy z tymi planetami w opozycji? Saturnina wcześniej zaczęła o tym mówić i urwało się.
Bardzo dobre połączenie i nie myślałam o tym w ten sposób. Jeśli data daje numerologicznie jedynkę - a jedynka to właśnie ta energia jednostki, liderstwa, silnej woli - to może korelować z energią Barana. A szóstka numerologicznie ma w sobie coś z Wagi - harmonia, relacje, odpowiedzialność wobec innych. Czy to znaczy że daty z jedynką i szóstką mogłyby stanowić tę samą opozycję co Baran i Waga?
