Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu i nie wiem, czy ktoś się tym zajmował. Chodzi o numerologię testamentów i dziedziczenia. Konkretnie - czy liczba osób dziedziczących po kimś ma wpływ na to, jak cały proces przebiega energetycznie? Bo u mnie w rodzinie niedawno był podział majątku po babci i było nas sześcioro dziedziczących. Szóstka to liczba harmonii, Wenus, rodziny - i mimo że spodziewałam się kłótni, wszystko przeszło zaskakująco spokojnie. Zastanawiam się, czy to nie był przypadek. Ktoś się tym zajmował?
Ciekawy temat, choć zaraz dodam pewne zastrzeżenie. Szóstka rzeczywiście w numerologii klasycznej odpowiada harmonii domowej i relacjom rodzinnym, więc skojarzenie jest logiczne. Ale sama liczba dziedziczących to tylko jeden element. Dużo ważniejsza wydaje mi się data sporządzenia testamentu albo data śmierci testatora - te liczby mają moim zdaniem silniejszy wpływ na energię całego procesu. Co do planet - w tym kontekście pojawia się też kwestia położenia Saturna, bo to on rządzi karmą, długiem i majątkiem przechodzącym między pokoleniami. Czy sprawdzałaś, jaki był Saturn w momencie otwarcia testamentu?
Liczba dziedziczących to moim zdaniem kluczowa sprawa i trochę dziwi mnie, że Saturnina to bagatelizuje. W astrologii mamy to świetnie opisane przez dom czwarty i ósmy - czwarty to rodzina i dziedzictwo, a ósmy to właśnie spadki i śmierć. Jak spojrzysz na liczbę planet w tych domach w momencie podpisania testamentu, to dostaniesz odpowiedź. Sześć planet w tych domach albo szóstka jako suma - to naprawdę nie może być przypadek. Sam analizowałem kilka podobnych sytuacji i zawsze się zgadzało.
Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale słyszę tu o liczbie dziedziczących i datach i trochę się gubię. Czy to znaczy, że zanim ktoś pisze testament, powinien sprawdzić w numerologii, na kiedy wyznaczyć datę i ile osób wpisać? To brzmi jakby można było zaplanować "dobry" spadek. Czy tak to działa?
Słucham tej rozmowy i nie ukrywam, że jestem sceptyczna. Ale jedno mnie zastanawia - mówicie o energii testamentu i daty. Czy to znaczy, że data wpisana w dokument ma inny wpływ niż data, kiedy ktoś faktycznie umarł? Bo moim zdaniem rodzina zaczyna się kłócić nie przez liczby, tylko przez pieniądze i stare urazy. Skąd wiadomo, że za spokojem u Malgosia_B stała szóstka, a nie po prostu rozsądna babcia, która dobrze podzieliła majątek?
Do Ewuninego pytania dodam, że Baran i Waga to oś pierwszego i siódmego domu, czyli oś "ja" kontra "inni". W kontekście testamentu to bardzo mówi - Baran symbolizuje testatorajako jednostkę, Waga to relacje, partnerstwa, ale też sądy i ugody. Jak planety w tym czasie układają się na tej osi, to widać od razu, czy spadkobiercy będą walczyć każdy o swoje, czy szukać kompromisu. Słońce w Baranie przy testamencie to prawie zawsze silna wola testatora, często kosztem rodziny.
Ciekawa dyskusja. Chcę dodać coś od siebie na temat samej energii testamentu jako przedmiotu. Pracuję z przedmiotami naładowanymi energetycznie i testament to wyjątkowo silny nośnik - pisany przez kogoś, kto myśli o własnej śmierci, często w emocjach. Ta energia zostaje. Czy ktoś tu brał pod uwagę oczyszczenie dokumentu przed odczytaniem, żeby nie przenosić tych emocji na relacje między dziedziczącymi? Zastanawiam się, czy to nie byłoby uzupełnienie całej tej numerologicznej analizy.
Oczyszczenie najlepiej zrobić przed odczytaniem, jeśli masz taką możliwość. Chodzi o to, żeby nie wchodzić w energię dokumentu z bagażem emocjonalnym, który on już niesie. Używam dymu z szałwii i wyobrażam sobie, że każda strona oddaje to, co zostało w nią wpisane. Ale jeśli testament jest już odczytany i emocje już się uruchomiły, to i tak warto - tylko wtedy pracujesz z tym, co zostało, a nie zapobiegawczo. Czy w twojej rodzinie jest konkretna sytuacja, o której myślisz?
A jak to działa przy testamencie w formie notarialnej? Bo tam dokument siedzi w kancelarii latami, zanim w ogóle zostanie odczytany. Pentagrama - czy ta energia narastała przez cały ten czas, czy dopiero aktywuje się w momencie odczytania?
Nie robiłam tego świadomie wcześniej, ale teraz jak Bolek to opisał, to sobie liczę w pamięci. Mama umarła na dziewiątkę wychodzi i testament był odczytany chyba na czwórkę. To by tłumaczyło dlaczego całe zamknięcie przyszło z takim opóźnieniem i ciągłymi powrotami do tych samych spraw. Czwórka to stawianie murów czy raczej budowanie fundamentów? Bo u nas bardziej murów.
Słucham tego wątku z datami i mam pytanie może naiwne - co jeśli ktoś w ogóle nie zostawia testamentu i majątek dziedziczy się według ustawy? Wtedy nie ma daty podpisania, jest tylko data śmierci. Czy to oznacza, że brakuje jednej warstwy energetycznej i cały proces jest "lżejszy", czy może trudniejszy, bo nie ma intencji testatora?
Przepraszam, że się wtrącam, ale chcę się upewnić czy dobrze rozumiem. Czyli mówicie, że nawet jeśli nie mogę zmienić daty odczytania testamentu, to mogę sobie sprawdzić jaka to będzie energia i przygotować się? To brzmi już bardziej rozsądnie dla mnie. Tylko jak się do tego "przygotować" numerologicznie? Coś konkretnego?
Cóż, jest pewna sytuacja rodzinna, ale nie chcę wchodzić w szczegóły publicznie. Raczej słucham i staram się zrozumieć jak to wszystko działa, bo wcześniej w ogóle nie wiedziałem że testament ma jakąkolwiek energię. Dla mnie to był zawsze po prostu kawałek papieru z przepisami.
Wchodzę tu, bo mnie akurat kwestia energii dokumentu bardzo interesuje. Pracuję trochę z miejscami, gdzie były silne emocje i śmierć - i w takich miejscach zawsze jest wyraźna warstwa, którą można poczuć. Testament to może nie miejsce, ale podobna zasada. Pentagrama - czy przy tym oczyszczaniu czujesz fizycznie jakąś zmianę? Czy to bardziej coś intuicyjnego?
Czytam całą tę dyskusję i myślę sobie, że temat testamentów i dziedziczenia ma jeszcze jeden wymiar, który tutaj prawie nie padł - co z duszą osoby, która odeszła? Lokalne wierzenia, z którymi pracuję, mówią wyraźnie, że jeśli majątek zostaje przekazany w niezgodzie z wolą duszy, to ona nie odchodzi spokojnie. I to może być też źródło tych napięć między dziedziczącymi - nie tylko energie liczb, ale obecność tego, kto odszedł.
Wracając trochę do tej osi Baran-Waga - jeśli dobrze rozumiem, to Baran wzmacnia indywidualizm dziedziczących, a Waga harmonię. Ale co z przypadkiem kiedy jeden z dziedziczących ma Ascendent w Baranie, a drugi w Wadze? Czy ich indywidualne wykresy mają znaczenie przy wspólnym procesie dziedziczenia?
A czy ktoś myślał o tym, że liczba dziedziczących może się zmieniać? Mam na myśli - ktoś umiera przed odczytaniem, ktoś rezygnuje z dziedziczenia. Czy to zmienia energię dokumentu czy jest już "ustawiona" przy podpisaniu?
To niesamowite że w ogóle można w ten sposób patrzeć na zwykłe dokumenty. Ja bym nigdy na to nie wpadł. Mam jeszcze jedno pytanie - czy te zasady numerologiczne działają tak samo jeśli dziedziczą nie osoby fizyczne ale np. fundacja albo organizacja? Bo liczba to wtedy co, nazwa?
I jeszcze to pytanie o fundację czy organizację - bo to mnie naprawdę zastanowiło. Czy liczba to wtedy jest jakby "jeden" podmiot, czy liczy się np. liczba członków zarządu? Bo jeśli dziedziczą np. trzy fundacje, to czy to numerologicznie jest trójka czy zupełnie inaczej to liczyć?
a ja bym poszła krok dalej i zapytała - czy podmiot bez aury, bez kosmogramu urodzenia, w ogóle wchodzi do tej energetycznej struktury dziedziczenia jako pełnoprawny uczestnik? Bo osoba fizyczna wnosi ze sobą całą swoją astralną historię, a fundacja... co wnosi? Datę rejestracji i nazwę. To trochę inny kaliber.
Słucham tej rozmowy o fundacjach i zastanawiam się - czy w ogóle testament, który miesza dziedziczenie osobowe z organizacyjnym, jest numerologicznie "czysty"? Mam na myśli, czy mieszanie wibracji ludzi i podmiotów nie tworzy jakiegoś zamieszania w strukturze dokumentu?
Słuchajcie, a co jeśli wrócimy do osi Baran-Waga w kontekście tej liczby dziedziczących? Bo ta rozmowa trochę odpłynęła w stronę podmiotów prawnych. Chciałam zapytać - jeśli w momencie śmierci testatora planety były w Baranie, czy to wzmacnia energię separacji między dziedziczącymi, niezależnie od tego jaka jest ich liczba?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i trochę się gubię, bo jestem raczej od horoskopów niż numerologii. Ale chciałam zapytać - czy jest jakiś prosty sposób żeby sprawdzić czy moja własna liczba życiowa jest w harmonii z numerem dziedziczonego majątku? Nie mam żadnej takiej sytuacji, po prostu ciekawa jestem jak to w ogóle liczyć.
Ja miałam podobne pytanie co Melisa, ale bałam się zadać. Właściwie czy są jakieś liczby, które są szczególnie nieharmonijne przy dziedziczeniu? Coś czego trzeba unikać albo na co uważać?
To co powiedziałaś o czwórce i ósemce zostało mi w głowie. A co z dwójką? Bo właśnie liczę i wychodzi mi dwójka dla daty urodzenia mojej mamy i zastanawiam się czy to coś znaczy w kontekście dziedziczenia po babci.
tak, ma siostrę. I właśnie między nimi jest największe napięcie jeśli chodzi o podział. To brzmi jakbyś to opisywała.
Mam pytanie do tej rozmowy o planety i liczby dziedziczących. Czy ktoś z was pracował z tym jednocześnie - tzn. brał i datę śmierci, i kosmogram testatora, i liczby dziedziczących jako jedno zestawienie? Bo tu każdy mówi o jednym kawałku, a mnie zastanawia czy istnieje jakaś metoda żeby to połączyć w całość.
