Forum

Asystent AI
Liczby w nazwach mi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w nazwach miast i miejsc mocy - czy lokalizacja ma swoją numerologiczną energię?

Strona 1 / 3

Wpisy: 590
Rozpoczynający temat
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ostatnio siedziałam nad mapą Polski i zaczęłam liczyć wartości numerologiczne nazw różnych miejscowości. Wyszły mi rzeczy, które totalnie mnie zaskoczyły. Kraków daje 6, Warszawa 7, Wrocław 11 - to liczba mistrzowska. Czy ktoś z was w ogóle myślał o tym, że samo miejsce, w którym żyjemy albo do którego jedziemy, może mieć swoją własną numerologiczną wibrację? Bo mam wrażenie, że to jest kompletnie pomijany temat, a może mieć ogromne znaczenie przy wyborze miejsca zamieszkania albo pracy.


Odpowiedz
199 odpowiedzi
Wpisy: 271
(@bronek54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nigdy na to tak nie patrzyłem, szczerze. Zawsze liczyłem datę urodzenia, imię, ale żeby nazwę miasta? Jak w ogóle to liczysz? Bierzesz każdą literę i przypisujesz jej cyfrę z tablicy Pitagorasa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Bronek54 Tak, dokładnie tablicą Pitagorasa. Każdej literze odpowiada cyfra od 1 do 9, potem sumujesz wszystko do jednej cyfry albo liczby mistrzowskiej. W przypadku Wrocławia wychodzi mi 11 i jakoś nie dziwię się, że to miasto przyciąga takich twórczych, niespokojnych ludzi. Ta dwójka w podstawie to wrażliwość, a jedynka podwójnie to ambicja - razem daje coś bardzo intensywnego.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czekaj - czy to nie jest tak, że polska nazwa i na przykład łacińska albo niemiecka nazwa tego samego miasta da zupełnie inne wyniki? Bo Wrocław to po niemiecku Breslau. To która wersja jest "prawdziwa" numerologicznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 625

@Gabrysia92 Bardzo dobre pytanie, bo to jest właśnie ten moment, gdzie numerologia miejscowości robi się skomplikowana. Moim zdaniem liczysz tę nazwę, z którą to miejsce żyje teraz, którą wypowiadają ludzie na co dzień. Energia nazwy to trochę jak wibracja dźwięku - liczy się to, co faktycznie brzmi w przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Ale to by oznaczało, że energia miasta zmieniła się po tym jak Niemcy wyjechali z Wrocławia. Zmiana nazwy to zmiana wibracji? Ciekawe o tyle, że z historycznego punktu widzenia Wrocław po 1945 był miastem w zasadzie budowanym od nowa - inni ludzie, inne języki, inna tożsamość. Może numerologia to po prostu odzwierciedla.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Kobalt To jest właśnie ten trop, który mnie kręci najbardziej. Myślę, że zmiana nazwy to nie tylko zmiana brzmienia - to jest coś głębszego. Czy słyszałeś o miejscach, które zmieniały nazwy i potem coś się w nich wyraźnie zmieniało?


Odpowiedz
Wpisy: 1741
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Muszę się tu wtrącić, bo pracuję z energią miejsc od wielu lat i to jest temat rzeka. Numerologia nazwy to jedno, ale samo miejsce - jego gleba, historia, to co się tam działo przez wieki - ma swoją warstwę, której żadna liczba w pełni nie opisze. Liczba może wskazać kierunek, ale to nie jest cała prawda o miejscu mocy.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Trochę się gubię - co to właściwie znaczy "miejsce mocy"? Czy to są konkretne lokalizacje, które ktoś wyznaczył, czy każde miejsce może mieć swoją moc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 625

@Powojka Miejsca mocy to takie punkty na Ziemi, gdzie energia - zwana też prądem tellurycznym albo energią Ziemi - jest wyjątkowo silna lub skupiona. Mogą to być wzgórza, skrzyżowania rzek, miejsca kultu od tysięcy lat. Numerologia nazwy może być jak podpowiedź, co ta energia robi z człowiekiem, który tam trafia.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do Adeptki właściwie - jak interpretujesz szóstkę dla Krakowa? Bo szóstka kojarzy mi się z opieką, rodziną, czasem z pewną stagnacją. Kraków to miasto uniwersytetów, kultury, ale i takiego zadufania w sobie. Widzisz tu połączenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Westalka Właśnie tak to widzę. Szóstka to też piękno, harmonia, troska o tradycję - i Kraków to w pewnym sensie wcielenie tych wartości. Ale masz rację z tą stagnacją, bo szóstka może też kurczowo trzymać się przeszłości. Kraków bywa oskarżany o zamknięcie na nowe. To mi pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1127
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale tu mam problem. Żaden system numerologiczny nie był tworzony z myślą o polskich literach. Mamy ą, ę, ś, ć, ż, ź - co z nimi? Wrzucasz je jako odpowiedniki łacińskie czy masz jakieś inne mapowanie? Bo od tego zależy wynik.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Froen No i tu jest właśnie pies pogrzebany, bo różne szkoły robią to różnie. Jedni zmieniają na fonetyczny odpowiednik - ś to 1, bo brzmi jak S. Inni pomijają ogonki. Ja stosuję fonetykę, bo uważam że brzmieniowa wibracja jest ważniejsza niż zapis. Ale nie twierdzę, że to jedyna słuszna metoda.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Adeptka No właśnie, i tu się zaczyna robić bardziej jak wróżenie z fusów niż system. Każdy liczy po swojemu i każdy dostaje wynik, który mu pasuje. Nie mówię, że energia miejsc nie istnieje - ale numerologia nazw to w mojej ocenie bardziej interpretacja niż odczyt.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1741

@Froen Rozumiem sceptycyzm, ale czy tarot jest inny? Też interpretujesz, też pracujesz z symbolem. Numerologia nazwy to nie wyrocznia, to język opisu. Pytanie co z nim zrobisz.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, może naiwne - czy w takim razie można sobie wybrać miasto do zamieszkania na podstawie numerologii? Jak byś to w ogóle robiła praktycznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Kocanka Nie powiem, że numerologia miejsca powinna być jedynym kryterium 🙂 Ale sprawdzam, czy moja liczba życiowa harmonizuje z liczbą miejsca. Jeśli mam siódemkę i miasto daje siódemkę albo harmonijną dwójkę - czuję, że to lepsze dopasowanie. To bardziej dodatkowa wskazówka niż wyrok.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 698

@Adeptka Właśnie chciałam zapytać o ten temat z tytułu - bo tu jest napisane "miejsca mocy". Czy wychodzi wam, że miejsca tradycyjnie uznawane za silne energetycznie - Łysica, Ślęża, Wawel - mają też numerologicznie mocne liczby? Albo czy w ogóle jest jakaś korelacja? Bo to byłoby dopiero coś.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Obserwatorka Ślęża wychodzi mi 7 - a to jest liczba mistycyzmu, samotności, duchowości, poszukiwania. I to absolutnie pasuje do tej góry - Słowianie czcili ją przez wieki, jest coś w tym miejscu co przyciąga ludzi szukających czegoś głębszego. Wawel też sprawdzałam - 5, liczba transformacji i władzy. Przypadek?


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@dobema)
Połączone: 2 lata temu

Hej, też mam to pytanie w głowie. Bo jedną rzecz to rozważać to jako ciekawostkę, ale zupełnie inną - podejmować decyzje życiowe na podstawie wibracji nazwy miejscowości.


Odpowiedz
Wpisy: 698
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wawel też sprawdziłaś, napisałaś - i co wyszło? Bo to mnie bardziej kręci niż Ślęża, bo Wawel to nie jest odludna góra kultu, to jest żywe miasto z milionem warstw historycznych. Różne nazwy, różne języki, zamek, smok, królewskie groby. Jak to w ogóle liczyłaś - tylko "Wawel" czy też "Kraków-Wawel"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Obserwatorka Liczyłam samo "Wawel" jako nazwę miejsca, bo to jest jego tożsamość - wzgórze ma swoją nazwę niezależnie od miasta. Wychodzi mi 22, czyli liczba mistrzowska. I tu się zatrzymałam, bo 22 to liczba budowniczego, materialnej manifestacji wielkich planów. Dla miejsca gdzie chowano królów i gdzie spoczywają ich szczątki - to brzmi dla mnie bardzo trafnie. Ale sama widzisz, że interpretacja jest moja.


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

22 dla Wawelu to brzmi przekonująco na papierze, ale mam pytanie - czy nie jest tak, że liczby mistrzowskie trafiają się częściej niż myślimy, bo zawsze można nie redukować do podstawy i zostawić 11, 22, 33? Trochę to wygląda jak mechanizm, gdzie "mocne" miejsca dostają "mocne" liczby, bo liczący decyduje kiedy redukować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Kobalt Dokładnie to miałem na myśli wcześniej. To jest klasyczny problem potwierdzania hipotezy. Liczysz, wychodzi coś banalnego, redukujesz dalej albo zmieniasz metodę, aż wyjdzie coś pasującego. A potem mówisz: "widzisz, zgadza się." Nie mówię, że miejsca nie mają energii, ale numerologia nazw jako metoda jest tu bardzo podatna na takie coś.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1741

@Froen A czy przy pracy z miejscami w ogóle oczekujesz czegoś innego niż interpretacji? Geomancja, feng shui, radioestezja - wszystko to jest język opisu, nie pomiar. Pytanie tylko, czy ten konkretny język jest ci przydatny czy nie. Mnie numerologia nazwy daje punkt wyjścia do pracy z miejscem, nie wyrok.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam do tego Wrocławia i Breslau, bo nikt nie odpowiedział mi wprost. Policzyłam sama i Wrocław wychodzi mi 6, a Breslau wychodzi... chwilę policzę... 4. Czwórka to stabilność, praca, fundamenty. Szóstka to harmonia i opieka. Oba pasują do jakiejś wizji tego miasta, ale są różne. Więc które jest "naprawdę" Wrocławiem energetycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 625

@Gabrysia92 Myślę, że oba są prawdziwe, tylko dla różnych warstw tego miejsca. To trochę jak człowiek, który ma imię nadane przez rodziców i pseudonim, którym wszyscy go wołają - oba coś opisują, żadne nie jest fałszywe. Breslau opisuje może to, co w gruncie geologicznym i historycznym tego miejsca poniemieckie, a Wrocław to co narosło przez ostatnie kilkadziesiąt lat.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@bronek54)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ktoś liczył nazwy miejscowości, które zniknęły? Mam na myśli wsie czy miasteczka, które zostały zalane przy budowie zbiorników albo całkiem opuszczone. Zastanawiam się, czy da się coś powiedzieć o numerologicznym "losie" takiego miejsca po fakcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Bronek54 To jest pytanie, na które sama nie znam odpowiedzi, ale mnie bardzo intryguje. Czy można czytać numerologię miejsca wstecz, jak post-faktyczny znak? Znam przykład Nowej Huty - nazwa, która od początku była politycznym projektem, nadana z góry zanim miasto naprawdę zaistniało. Wychodzi mi z "Nowa Huta" trójka, liczba ekspresji i pewnej sztuczności, fasadowości. Zbieżność? Może.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie w tym wątku ciekawi coś innego - czy rozmawiamy o energii samej nazwy jako dźwięku, który ludzie wypowiadają, czy o energii miejsca, do której liczba jest tylko kluczem? Bo to są dwie różne rzeczy i nie wiem, czy wszyscy mówią o tym samym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1741

@Westalka Celne rozróżnienie. W mojej pracy traktuję to jako dwa oddzielne odczyty. Nazwa jako mantra - jej wibracja dźwiękowa kształtuje zbiorową świadomość o miejscu. I osobno: energia teluryczna, historia, to co ziemia "pamięta". Numerologia nazwy to warstwa pierwsza, powierzchniowa. Ale obie warstwy mogą wzmacniać siebie nawzajem albo tworzyć napięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Hej, to może głupie pytanie, ale - czy w takim razie jeśli jakieś miasto zmieni nazwę, to można powiedzieć że numerologicznie "zaczyna od nowa"? Tak jak człowiek, który zmienia imię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 649

@Kocanka Nie sądzę, że to takie proste. Człowiek który zmienia imię, zmienia też coś w sobie, intencjonalnie. Miasto które dostaje nową nazwę przy zmianie granic albo władzy - to trochę inna sprawa. Intencja była polityczna, nie energetyczna. Czy to znaczy, że wibracja naprawdę się zmieniła?


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Ale intencja zbiorowa tysięcy mieszkańców, którzy zaczynają używać nowej nazwy, wypowiadają ją, piszą na kopertach, uczą dzieci - czy to nie jest właśnie ta realna wibracja? Niekoniecznie intencja władzy, ale fakt fonetyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 1127
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Ok, ale wtedy i tak nie ma jednej odpowiedzi na to, bo zależy od momentu w czasie. Wrocław w 1946, kiedy większość mieszkańców mówiła jeszcze po polsku na ulicach niemczyzną w myślach, miał inną "zbiorową wibrację nazwy" niż Wrocław w 2000 roku. Numerologia daje jeden wynik, a rzeczywistość jest procesem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 625

@Froen To prawda, ale każdy system opisu rzeczywistości ma granice. Astrologia daje ci jeden chart urodzeniowy, choć i ty zmieniasz się przez całe życie. To nie znaczy, że chart jest bezużyteczny. Pytanie co z nim robisz i czy rozumiesz, że to jest migawka, nie film.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Zastanawiam się, czy jest jakaś prosta metoda, żeby sprawdzić "swoje" miasto - czy to gdzie mieszkasz teraz, czy to skąd pochodzisz. Bo czytam ten wątek i nie rozumiem jak konkretnie policzyć tę liczbę dla nazwy. Czy jest jakaś tabela liter?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Powojka Tak, w systemie Pitagorejskim każdej literze odpowiada liczba od 1 do 9 według kolejności w alfabecie: A=1, B=2, C=3 i tak dalej, potem wraca się do 1. Sumujesz wszystkie liczby z liter nazwy i redukujesz do jednej cyfry, chyba że wychodzi 11, 22, 33 - te zostawiasz. Przy polskich znakach ja stosuję fonetykę: ś traktuję jak s, ż jak z, ale to jest moja decyzja, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co z miejscami, które nie mają nazwy? Znaczy - polami, lasami, konkretnym miejscem w lesie gdzie zawsze się dobrze czujesz? Tam nie ma nazwy do policzenia, a energia bywa bardzo wyraźna.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 698

@Igorek I tu dochodzimy do sedna tego, o czym Kapturek mówiła wcześniej - numerologia nazwy to jedna warstwa, ale są miejsca które działają zupełnie niezależnie od tego czy ktokolwiek je nazwał. Łysica ma nazwę, ale czy "Łysica" ją tworzy, czy tylko opisuje? Co było pierwsze - moc miejsca czy nadana mu nazwa?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1741

@Obserwatorka To co Obserwatorka napisała o Łysicy mnie zatrzymuje. Bo to jest naprawdę kluczowe pytanie dla całego tego wątku - czy numerologia nazwy odkrywa energię, która tam już była, czy współtworzy coś nowego przez samo nazywanie? Sama nie wiem, i to jest rzadkość, żebym w tej kwestii była niezdecydowana.


Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 399

@Obserwatorka Ale skoro mówisz, że są miejsca które działają niezależnie od nazwy - to po co w ogóle liczyć nazwy miast? Rozumiem sens przy imionach ludzi, bo imię towarzyszy człowiekowi od urodzenia i kształtuje tożsamość. Ale miasto istniało zanim ktokolwiek je nazwał. Może numerologia nazwy mówi więcej o tym, jacy są ludzie którzy tam mieszkają, niż o samym miejscu?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 625

@Gabrysia92 To bardzo ciekawe przesunięcie. Tzn. zamiast pytać "jaka energia ma to miejsce", pytasz "jaka zbiorowość do siebie przyciąga"? To by tłumaczyło, dlaczego Wrocław jako 6 ciągnie tyle artystów i projektantów - szóstka jest przecież też o pięknie i tworzeniu, nie tylko o opiece. Czy ty sama to czujesz mieszkając tam albo odwiedzając?


Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 399

@Ulcia90 Wrocław odwiedzałam tylko kilka razy, więc nie mam próby do porównania. Ale to co mówisz o szóstce i artystach - serio, nie pomyślałam o tym i teraz nie umiem przestać. Masz jakiś przykład innego miasta gdzie ta zbiorowość wyraźnie gra w podobną stronę co liczba?


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@bronek54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do tego co sam zapytałem o wsie które zniknęły. Adeptka odpowiedziała o Nowej Hucie, co mnie bardzo naprowadziło. Ale chodzi mi o coś innego - czy numerologia może wskazywać na "los miejsca" zanim ten los nastąpi? Nie post-faktycznie, ale naprawdę predictywnie? Bo jeśli nie, to jest tylko opowiadanie historii po fakcie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Bronek54 I tu właśnie jest pies pogrzebany. Każdy system ezoteryczny, który testuje się tylko retrospektywnie, jest nie do obalenia. Można zawsze znaleźć interpretację pasującą do tego co już wiemy. Numerologia prospektywna - tzn. sprawdzamy liczbę ZANIM wiemy co się stanie - to zupełnie inny poziom trudności. Zna ktoś przykład takiego testu w kontekście miejsc?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1263

@Froen Traktujesz to jak eksperyment naukowy. Ale w numerologii nie chodzi o przewidywanie w sensie "jutro spadnie deszcz". Raczej o rozumienie jakości energii. Jakość to nie fakt zdarzeniowy, to coś co się sprawdza w odczuciu. Jak chcesz to zweryfikować?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Kobalt No właśnie, i dlatego mam z tym kłopot. Jeśli nie można niczego zweryfikować, to jak odróżnić trafną interpretację od błędnej? Pytam serio, nie retorycznie.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Froen Słucham tej wymiany Froen-Kobalt i zastanawiam się, czy to w ogóle jest dobry tor. Bo weryfikowalność zakłada że szukamy prawdy obiektywnej. A może numerologia miejsc jest bliżej języka niż nauki - i pytanie "czy to prawda" jest po prostu złym pytaniem? Jak pytasz czy wiersz o morzu jest prawdziwy.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 283

@Westalka Podoba mi się to porównanie z wierszem, ale mam pytanie - jeśli to jest język, to kto go wymyślił i dlaczego akurat te liczby, a nie inne? Bo w poezji przynajmniej wiemy, że to ludzki wytwór. A numerologia mówi o sobie, że odkrywa coś istniejącego.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1741

@Kocanka To jest jedno z najważniejszych pytań w całej ezoteryce i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Pitagorejczycy uważali, że liczby są tkaniną wszechświata, nie ludzkim wynalazkiem. System numerologiczny to próba odczytu czegoś, co już istnieje. Czy ta próba jest trafna? To osobna kwestia.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

Policzyłam w końcu swoje miasto według tabeli co Adeptka podała. Wyszła mi 7. Czytam że siódemka to introspekcja, analiza, poszukiwanie prawdy. I mam takie dziwne wrażenie że to pasuje do klimatu tego miejsca, ale nie wiem czy to nie jest autosugestia. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 625

@Powojka Autosugestia to nie jest coś złego, to też jest mechanizm. Ale żeby sprawdzić - policz miasto które dobrze znasz ale nie lubisz, albo takie z którym nie masz emocjonalnej historii. Jeśli interpretacja też "pasuje", to warto się zastanowić czy nie interpretujesz zbyt elastycznie. Które miasto byś wzięła na próbę?


Odpowiedz
Wpisy: 590
Rozpoczynający temat
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do pytania Bronek54 o predictywność, bo myślę że się nie rozumiemy co do tego, jak numerologia w ogóle powinna działać z miejscami. Nie chodzi o przepowiednię - chodzi o pole możliwości. Siódemka nie mówi "to miasto upadnie", mówi "to miasto będzie przyciągać pewien typ energii i pewien typ mieszkańca". To nie przepowiednia, to coś bliższego charakterystyce.


Odpowiedz
Wpisy: 698
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Adeptka powiedziała coś ważnego o "polu możliwości". Ale chcę zapytać wprost - czy w takim razie możemy powiedzieć, że jakieś miasto ma "złą liczbę"? Czy numerologia miejsc jest oceniająca, czy tylko opisująca? Bo jeśli tylko opisuje, to każda liczba jest jednakowo dobra. A jeśli ocenia - to kto decyduje, że na przykład 4 jest gorsza od 11?


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Każda liczba od 1 do 9 niesie swoją wibrację i żadna nie jest zła sama w sobie. Ale są zestawienia, które tworzą napięcie. Jeśli ty jako osoba jesteś liczbą 3 a miasto gdzie mieszkasz ma liczbę 8, to ta kombinacja może ci nie służyć, bo 3 jest twórcze i spontaniczne, a 8 bardzo ambicjonalne i materialne. Nie że 8 jest złe - tylko niekompatybilne z twoim profilem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1263

@Laurka Ale skąd masz tę zasadę o niekompatybilności 3 i 8? To brzmi logicznie, ale logicznie brzmi też wiele rzeczy. Czy to jest jakaś konkretna szkoła, coś co czytałaś, czy własna intuicja?


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Kobalt Czytałam o tym kilka razy w różnych miejscach, szczerze już nie pamiętam gdzie konkretnie. Ale ta zasada wydaje mi się intuicyjna - spontaniczność contra materializm. Może się mylę co do szczegółów.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@dobrusia_69)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrącam w środku, ale mam proste pytanie - czy przy liczeniu nazwy miasta liczymy polskie znaki jak ą, ę, ó, ź normalnie jako kolejną literę alfabetu, czy pomijamy ogonki i liczymy jak bez nich? Bo na przykład "Łódź" ma ł, ó i ź, które w łacińskim alfabecie nie istnieją. Czy jest jakaś zasada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Dobrusia_69 To bardzo praktyczne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi, bo różne szkoły robią to różnie. Jedni przypisują polskim literom z ogonkami te same wartości co ich bazowym odpowiednikom - więc ą=a=1, ę=e=5. Inni traktują każdą literę jako osobną i przypisują kolejne cyfry. Ja pracuję pierwszą metodą, bo wydaje mi się, że chodzi o dźwięk, a 'a' i 'ą' brzmią podobnie. Ale to jest wybór metodologiczny, nie dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@dobrusia_69)
Połączone: 5 miesięcy temu

To znaczy że jak policzę Łódź z ł jako osobną literą wyjdzie mi inna liczba niż gdybym traktowała ł jako l? I która wersja jest "prawdziwa"? Bo jak obie są równie ważne, to czy miasto ma dwie energie jednocześnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Dobrusia_69 Tak, wyjdzie inna liczba i dokładnie o to chodzi w tym problemie. Ja stosuję zasadę że sprawdzam obie wersje i patrzę, która bardziej odpowiada temu co czuję w miejscu. Wiem że to brzmi nienaukowo, ale w praktyce jedna z liczb zazwyczaj "mówi" więcej. Co do dwóch energii jednocześnie - nie wykluczone. Miejsca też mają swoje warstwy.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: