Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad tym, czy numerologia ma coś wspólnego z kolorami ubrań. Czytałem gdzieś, że każda liczba wibruje na innej częstotliwości i każda z tych częstotliwości odpowiada jakiemuś kolorowi. Mam liczbę życiową 6 i ponoć powinienem nosić indygo albo głęboki niebieski. Ale nie wiem skąd to brać na co dzień i czy to w ogóle ma sens robić codziennie. Czy ktoś tu stosuje to praktycznie? Chodzi mi o to, czy np. dobiera się kolor stroju na dany dzień według jakiejś liczby dnia, czy raczej bazuje się na swojej liczbie urodzeniowej?
Właśnie to jest ciekawe pytanie, bo są dwa różne podejścia i zależy od szkoły numerologicznej. Jedni mówią, że twoja liczba życiowa wyznacza kolory, które wzmacniają twoją energię w ogóle. Drudzy liczą liczbę dnia i dobierają kolor do tej konkretnej wibracji. Jak masz 6, to indygo faktycznie pasuje, ale też różowy i zieleń - te kolory są mocno związane z szóstką przez jej aspekt sercowy.
To co opisujesz, Dzidka, brzmi jak klasyczna reakcja na wychodzenie poza komfortową wibrację. W runach byłoby to podobne - noszenie runy sprzecznej z twoim urodzeniowym Futhark bywa destabilizujące. Pytanie brzmi: czy to był dyskomfort produktywny, czy raczej czułaś się po prostu źle?
Akurat przy szóstce to bym powiedział, że zależy też jaką pozycję masz w liczbie serca, bo 6 jako liczba życiowa i 6 jako liczba serca to różne energie. Ta pierwsza to zewnętrzna ścieżka, ta druga - jak się wyraża uczucia. Czy obliczałeś też liczbę serca?
Przepraszam że wchodzę ale nie rozumiem - czy to znaczy że jak ubiorę się na niebiesko to automatycznie wyraże lepiej uczucia? Pytam bo moja córka ma chłopaka i ona generalnie jest strasznie zamknięta, zastanawiam się czy to jej pomogło by.
Dobra, ale to brzmi bardzo mgliście. Jak kolor "przypomina ci wibrację" to jak weryfikujesz czy to działa, a nie że po prostu lubisz ten kolor i jesteś w lepszym nastroju bo na sobie lubiane ubranie?
Ja też jestem trochę sceptyczna jak Skrzat, ale z innego powodu. Interesuje mnie skąd w ogóle pochodzi przekonanie, że konkretna liczba "wibruje" na konkretnym kolorze. Czy to jest coś, co da się jakoś wywieść z pierwotnych tekstów, czy to nowożytna interpretacja?
A wracając do praktycznego pytania z początku - czy ktoś tu faktycznie stosuje to codziennie? Tzn. wstaje rano, oblicza liczbę dnia i na tej podstawie wybiera kolor koszuli? Bo to brzmi jak spory wysiłek logistyczny jeśli masz akurat strój roboczy i nie możesz za bardzo wybierać.
Kappi, to jest świetne pytanie o dress code, bo właśnie to jest moment gdzie numerologia kolorów przestaje być teorią a zaczyna wymagać kreatywności. Ale zanim przejdziemy do mundurów - obliczałeś już tę liczbę serca? Bo to co powiedziałeś o wyrażaniu uczuć przez kolory bezpośrednio się z nią wiąże i bez niej trochę gubimy cel.
Mnie też interesuje ten praktyczny aspekt. Sama próbowałam przez jakiś czas i powiem szczerze - jak miałam wolny dzień to było super, ale w pracy gdzie mam obowiązujący strój to zaczęłam szukać innych wyjść. Skończyłam na kolorowych dodatkach - apaszka, notes, kubek na biurku. Czy ktoś ma zdanie czy akcesoria "liczą się" tak samo jak ubranie właściwe?
Dobra, policzyłem tę liczbę serca. Imię i nazwisko, samogłoski według tablicy Pitagorejskiej - wyszło mi 2. Czyli mam 6 życiowa i 2 serca. Co to mówi o wyrażaniu uczuć? Bo właśnie o to pytałem na początku - czy ta konfiguracja to trudność w wyrażaniu uczuć, czy coś innego?
Dwójka serca to bardzo specyficzna energia - to jest liczba, która uczucia wyraża przez bliskość i atmosferę, a nie przez bezpośrednie słowa czy gesty. Taka osoba często czuje głęboko ale pokazuje to przez obecność, przez tworzenie przestrzeni dla drugiej osoby. Nie powiedziałbym że to trudność - raczej inny język uczuć. Jak to pasuje z tym co znasz o sobie?
No to wszystko się klaruje. Jeśli celem jest praca z wyrażaniem uczuć w związku, to liczba serca jest tutaj kluczowa - dwójka to róż, biel, srebro w większości systemów. To kolory które miękczą barierę między wnętrzem a zewnętrzem. Szóstka życiowa daje ci indygo i głęboki błękit - połączenie może być piękne, ale pytanie czy chcesz je łączyć codziennie czy pracować na zmianę.
Przy dwójce serca i szóstce życiowej ja bym jeszcze sprawdził czakrę serca, bo to się nakłada. Zielony to kolor czakry sercowej i jeśli masz blokadę w wyrażaniu uczuć to możliwe że właśnie zielony byłby tutaj priorytetem, niezależnie od numerologicznych przypisań.
Przepraszam że się wtrącam, ale ja mam podobną sytuację do Kappi - też mam problem z wyrażaniem uczuć i zastanawiam się czy kolor mógłby pomóc. Tylko nie wiem od czego zacząć. Jak obliczyć tę liczbę serca? Czy jest jakiś prosty sposób?
Wróćmy do Kappi bo jego pytanie było bardzo konkretne - czy przy szóstce i dwójce powinien nosić kolory naprzemiennie, czy łączyć je w jednym stroju? Bo Ludwinia powiedziała że połączenie może być piękne ale nie odpowiedziała wprost na to pytanie i mnie samej to ciekawi.
A jak często masz te sytuacje kiedy trudność z wyrażaniem uczuć się pojawia? Pytam bo może zamiast stałego schematu lepiej myśleć o tym intencjonalnie - zakładasz różowy kiedy wiesz że idzie trudna rozmowa. Nie wiem czy codzienny plan kolorystyczny to konieczność.
Czwórka życiowa i dziewiątka serca to dosyć napięte zestawienie jeśli dobrze rozumiem - czwórka dąży do struktury i kontroli, a dziewiątka serca chce przekraczać granice. Czy to może właśnie powodować trudność w wyrażaniu uczuć - takie wewnętrzne napięcie?
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie - czy kolory piżamy albo pościeli też mają znaczenie? Bo przez noc też jesteśmy otoczeni kolorem i skóra tego dotyka, chyba nawet dłużej niż ubrania w ciągu dnia?
Wracając do Kappi - masz szóstkę życiową, dwójkę serca i cel który jest bardzo konkretny. Zamiast planować cały tygodniowy schemat kolorów, spróbuj przez tydzień tylko różowego lub bieli blisko ciała i obserwuj. Nie teoria - praktyka. I wróć powiedzieć czy cokolwiek się zmieniło w tym jak się wyrażasz albo jak się czujesz przed trudną rozmową.
Intencja zawsze wzmacnia, ale nie jest wymagana do działania. Jeśli jednak chcesz ją dodać, wystarczy przez chwilę świadomie poczuć dlaczego to zakładasz - nie musisz nic recytować ani odprawiać rytuału. Sama myśl wystarczy.
To nie jest sprzeczne - numerologia i praca z intencją idą często razem. Sama liczba działa na poziomie wibracyjnym, ale kiedy ty jako człowiek się z tym synchronizujesz, efekt jest silniejszy. To nie jest medytacja w sensie technicznym, bardziej uważność.
Ale zaraz - jeśli liczba działa niezależnie od intencji jak tu wcześniej pisał Antek, to po co w ogóle to "czucie" przed ubraniem? Trochę nie rozumiem czy tu macie spójne stanowisko.
A wracajac do pytania o piżamy - czy ktoś naprawde mia doświadczenia z tym że kolor pościeli zmienił coś w snach albo samopoczuciu rano? Pytam bo mam biała posciel od lat i zastanawiam sie czy zmienić.
Ciemnoniebieski to okolice szóstki albo dwójki w zależności od odcienia - i obie te liczby mają związek z podświadomością i snem. Więc to by się zgadzało. Biała pościel to zero albo jeden - czystość, ale mało pobudzająca.
Wróćmy na chwilę do mojej dziewiątki serca i czwórki życiowej - Nikodem pisał że zestawy kolorów mogą tworzyć chaos. Ale czy to znaczy że nie ma dla mnie żadnego wyjścia kolorystycznego które działa harmonijnie? Trochę to przygnębiające.
Henia - to właśnie mnie zastanawia w całej tej dyskusji. Czy te kolory mają działać razem, czy raczej możemy wybierać jeden wątek naraz? Bo jeśli każdego dnia mam tylko jeden kolor dominujący to wydaje się prostsze, ale jeśli muszę je łączyć, to robi się skomplikowane.
