Wracając do pytania Dziewanki o obliczanie roku osobistego - czy ktoś próbował jeszcze bardziej szczegółowo? Tzn. rok osobisty to jedno, ale czy można obliczyć miesiąc osobisty i nałożyć to na konkretny dzień wyjścia? Bo wtedy można by wybrać start podróży tak, żeby wejść w trudny piąty dzień z dobrą energią numerologiczną.
Dobra ale jak to obliczyć to dla mnie skoplikowane, bo nie rozumiałam czy dzień urodzin to samo numero czy trzeba go jeszcze redukowac. Bo jeśli urodzilam sie 28go to to jest 2+8=10 czy jeszcze 1+0=1?
Przepraszam że się wtrącę ale mam wrażenie że zaczynamy komplikować coraz bardziej - rok osobisty, miesiąc osobisty, liczby mistrzowskie, energia piątego dnia. Czy to wszystko da się sensownie połączyć w jedną interpretację przed pielgrzymką czy to już za dużo warstw naraz?
Syriana trafia w coś bardzo ważnego i dziękuję za tę szczerość. Myślę że jedna warstwa na raz to minimum zdrowego rozsądku. Jeśli ktoś zaczyna przygodę z numerologią pielgrzymki, wystarczy tylko rok osobisty i liczba dni. Reszta może przyjść z doświadczeniem. Zbyt wiele filtrów jednocześnie i faktycznie nie widzisz już podróży, tylko liczby.
No przynajmniej to uczciwe. Bo miałam wrażenie że numerologia zawsze daje odpowiedź na wszystko i w każdym kierunku, a tu ktoś mówi że można przesadzić. To mnie trochę zaskakuje.
A wracajac do Lilith bo trochę zgubilismy ten watek - czy lilith w pielgrzymce to jest coś co można wyczuc na bierząco czy trzeba wiedziec z góry żeby to rozpoznac? Bo czytałam że Lilith to jest ten moment kiedy kobieta przestaje udawac że jest spokojna, ale nie wiem jak to sie ma do konkretnego dnia marszu.
Czyli Lilith to nie jest konkretny dzień, tylko jakość kryzysu? Tzn. nie chodzi o to że "piąty dzień to Lilith" tylko że jeśli kryzys ma charakter buntu albo odrzucenia dotychczasowego siebie, to można go czytać przez Lilith? Czy dobrze rozumiem?
Teraz jak tak patrzę na te swoje dwa Jakuby to faktycznie za pierwszym razem ten kryzys był bardziej buntowniczy - miałam poczucie że mnie ktoś wysłał i ja nie chciałam. Dopiero potem to przepracowałam. Za drugim razem kryzys był smutniejszy, cichszy. Zupełnie inne uczucie. Może to właśnie ta różnica między Lilith cichą a otwartą.
Przepraszam że wchodzę tak późno do rozmowy, ale bardzo chciałam zapytać - czy ktoś z was planował długość pielgrzymki z góry na podstawie numerologii? Bo czytam tę rozmowę i widzę głównie analizę po fakcie. A czy ktoś powiedział sobie "mój rok osobisty to 7, więc idę 7 dni albo 49 dni" i faktycznie tak zrobił?
Mam takie wrażenie że wszyscy tu analizujemy własne doświadczenia po fakcie, ale czy ktokolwiek faktycznie zaplanował pielgrzymkę z góry pod numerologię? Tzn. usiadł, wyliczył rok osobisty, dopasował liczbę dni i powiedział "idę tyle bo tyle mi wychodzi"? Bo to byłoby naprawdę ciekawe porównanie - czy zaplanowane z numerologią działa inaczej niż to co odkrywamy dopiero wracając?
Teodozja_C dotknęła czegoś co jest dla mnie właściwie sednem całego tematu i bardzo się cieszę że to pytanie padło. Ja zaczynałem ten wątek właśnie z taką myślą - czy numerologia ma służyć planowaniu czy interpretacji. I uczciwie przyznam że sam jeszcze nie poszedłem na żadną dłuższą pielgrzymkę, więc obserwuję tę rozmowę i uczę się od was wszystkich. Ale właśnie - czy ktoś planował? Chętnie bym usłyszał.
Planowałam raz, ale nie pielgrzymkę tylko długi solowy rytuał terenowy - trzy dni w górach. Wybrałam termin pod rok osobisty i liczbę 3, bo akurat byłam w roku 3. Ale potem się zastanawiam czy to cokolwiek zmieniło, czy po prostu czułam że "jest właściwe" i przez to byłam bardziej otwarta. Nie wiem jak oddzielić efekt numerologii od efektu własnego przekonania że coś jest właściwe.
Ale jak to zaobserwować skoro nie masz grupy kontrolnej? Tzn. ta sama osoba, ta sama pielgrzymka, raz w sprzyjającym roku a raz nie. To jest niemożliwe do zrobienia. Larkis chodziła dwa razy i oba były ważne - ale różniły się też wiekiem, doświadczeniem, kondycją. Jak oddzielić numerologię od reszty?
Ta metafora z opakowaniem bardzo mi się podoba, Larkis. Ale wracając do pytania Teodozji - mnie interesuje praktyczny aspekt planowania. Jeśli masz rok osobisty 7 i chcesz iść w rok 5, to czy numerologia powie ci "poczekaj rok"? Bo to jest dość duże ograniczenie czasowe.
A propos planowania - ja mam takie pytanie może trochę z boku ale jednak zwiazane - czy jest jakiś sposób żeby obliczyc nie tylko rok ale i pora roku? Bo wiosna czy jesień to chyba też jest jakaś energia, nie? I czy to jakoś wpasowuje sie w numerologie?
To bardzo ciekawe połączenie i dziękuję Macierzance za ten trop. Numerologia klasycznie pracuje z datami, ale niektóre systemy łączą ją z porami roku przez pryzmat roku osobistego - tzn. jeśli masz rok 9 to on "kulminuje" jesienią bo 9 to zakończenie i jesień też jest końcem cyklu. Czy ktoś z was to rozwijał?
Nie rozumiałam że rok osobisty może miec kulminacje w konkretnej porze roku - myślałam że rok to rok, od styczna do grudnia albo od urodzin do urodzin. Czy to zalezy od systemu który sie stosuje? Bo już widzę że sa rozne podejścia.
Może głupio zapytam ale ja dopiero zaczynam i chciałam się upewnić - czy jeśli chcę zaplanować pielgrzymkę i nie wiem nic o numerologii, to od czego mam zacząć? Bo ta rozmowa jest bardzo ciekawa ale trochę mi się wszystko miesza - rok osobisty, liczba dni, Lilith, pory roku. Co jest podstawą a co jest już zaawansowane?
A wracając do tego co mnie pierwotnie zastanawiało - czy ktoś wie jak Lilith wpływa na moment kiedy pielgrzymka jest zaplanowana versus spontaniczna? Bo mam wrażenie że Lilith z definicji jest przeciwna planowaniu, jest tym co wybucha wbrew schematowi. I czy to znaczy że jeśli zaplanujemy pielgrzymkę numerologicznie to Lilith i tak przerwie ten plan?
No to brzmi jakby każda pielgrzymka miała Lilith z definicji bo zawsze coś idzie nie tak. Noga boli, pogoda się zmienia, zatrzymujesz się w złym miejscu. Czy to jest Lilith czy po prostu życie?
No i właśnie - jeśli bunt zależy od tego co przeżyłaś wcześniej, to numerologia dat nic tu nie powie. Bo dzień 5. pielgrzymki może być kryzysowy dla jednej osoby i spokojny dla drugiej, zależy od tego ile przeszłaś przed nim. Więc jak tu liczyć?
Ale poczekajcie - czy Lilith w ogóle działa według dni? Bo mam wrażenie że to energia która przychodzi falami, nie według kalendarza. Może ona się aktywuje kiedy osiągasz jakiś wewnętrzny próg zmęczenia albo pytania o sens, a to nie ma nic wspólnego z numerycznym dniem podróży?
To naprawdę otwiera coś czego nie brałem pod uwagę, Brzoskwinko - Lilith tranzytowa a nie natalna. Dziękuję za ten kierunek. Tylko jak to praktycznie nałożyć na planowanie długości trasy? Tzn. jeśli wiem że podczas mojej pielgrzymki Lilith tranzytem wejdzie w określony stopień, to czy zmieniam liczbę dni żeby tego uniknąć, czy może właśnie żeby to przeżyć?
Heksagram, to jest pytanie klucz. Myślę że to zależy od tego czego szukasz. Jeśli chcesz spokojnej pielgrzymki - unikasz. Jeśli chcesz transformacji - idziesz wprost w transit Lilith. Ale to już jest bardziej astrologia niż numerologia, nie?
Ja próbowałam raz, ale bardzo amatorsko - policzyłam datę wyjazdu i zsumowałam cyfry, wyszło mi 6, i stwierdziłam że idę 6 dni. Ale potem się okazało że noclegi nie pasowały do trasy w 6 dni i zostałam 8. I zastanawiam sie teraz czy te 8 dni "zmarnowały" intencję czy może 8 to był lepszy wybór bo tyle ile naprawdę trwało?
Mnie irytuje trochę to że ciągle mówimy "może", "być może", "nie wiem". Czy jest ktokolwiek kto po prostu pielgrzymował, policzył numerologicznie, i może powiedzieć - tak, tyle dni, i to zadziałało? Bez gdybania?
Okej, niech będzie - poczułaś coś ważnego. To wystarczy. Czy ktoś poczuł coś ważnego w zaplanowanej numerologicznie liczbie dni i może to potwierdzić bez stu zastrzeżeń?
