No to odpowiem sama sobie - chyba zaczynam teraz, bo Słońce w Baranie nie będzie czekać. Mam notes 144 strony, czyli 9, i to mi wystarczy za dobry znak. Czy ktoś może tylko powiedzieć, czy sam akt kupienia notesu też ma jakąś wibrację, czy to już przesada?
To jest właśnie to, o czym myślę od początku tego wątku - granica między przypadkiem a synchronicznością. Ja wybrałam swój poprzedni notes też przypadkowo i dopiero potem policzyłam strony. Wyszła mi siódemka i miałam poczucie, że to jednak nie był przypadek. Ale nie wiem, czy to retrospektywne racjonalizowanie, czy naprawdę coś jest w tym wyborze.
to jest bardzo uczciwe pytanie i myślę, że każdy kto serio pracuje z numerologią w końcu się z nim mierzy. Moje podejście jest takie, że jeśli efekt pracy w danym dzienniku był zauważalny - jeśli rytm pisania się utrzymał, jeśli intuicja działała - to liczba stron zrobiła swoje, niezależnie od tego czy wybór był świadomy. Efekt jest weryfikacją. Ale żeby odpowiedzieć na pytanie Wery o kupowanie notesu - sama intencja zakupu też jest aktem. Jeśli szłaś kupić notes do dziennika magicznego, to ten zakup miał już swoją intencję, nawet jeśli nie myślałaś o liczbie stron.
W systemach opartych na dziewiątkach mówi się czasem o wypełnieniu przynajmniej jednego cyklu, czyli dziewięciu stron. Ale to naprawdę jest dolna granica, nie norma. Domknięcie przed wypełnieniem jest możliwe, ale wtedy wibarcja zostaje niedokończona i może przenosić się na nowy notes jako nierozwiązany motyw.
Ja bym do rytuału zamknięcia dodała wyraźne podziękowanie dla starego notesu, nawet jak był niedokończony. Coś prostego, mozna rypowac reka na ostatniej stronie: to co mialo zostać tu, zostaje. To jest jak zamknięcie drzwi żeby nie ciągnać energii dalej. Nie wymaga ceremonii, tylko intencji.
Chcę wrócić do wątku o planetach, bo Mistral wspominał o Słońcu w Baranie i Wadze i do tej pory nie padła konkretna odpowiedź. Czy chodzi o to, że otwieranie dziennika gdy Słońce transytuje przez Barana wzmacnia wibrację liczby 9, bo Baran to inicjacja, nowe? A co z Wagą - ona zamyka, czy otwiera?
Ja zaczęłam jeden dziennik na samym początku Barana, nie z premedytacją, wyszło z kalendarza. I rzeczywiście ten notatnik miał dla mnie inną jakość - pisanie szło szybciej, miałam mniej bloków. Ale nie potrafię ocenić, czy to był Baran, liczba stron, mój stan w tamtym czasie, czy po prostu nowy notes zawsze trochę napędza.
A ja mam pytanie bardziej praktyczne - czy jak ktoś pracuje też z kartami i prowadzi dziennik równolegle, to numerologia stron powinna jakoś korelować z cyklem pracy z kartami? Znaczy - czy kończyć notatnik przy jakimś konkretnym układzie lub cyklu tarota, czy to już za dużo łączenia systemów?
Dobra, ale wracając do tej liczby stron - ktoś tu wspominał 144 jako Fibonacci, 9 po redukcji. Mam notatnik 192 strony. Co to daje po redukcji? 1+9+2=12, potem 1+2=3. I co, trójka jest do czegoś? Bo brzmi trochę jak losowa liczba.
a co z dwójką? Mój nastepny notes ma 216 stron, liczyłam ostatnio - 2+1+6=9. Ale czytałam gdzies że dwójka to równowaga i relacje. Czy to działa tylko jeśli redukujesz do niej, czy też gdy po drodze przez nią przechodzisz przy redukcji?
Wracam do pytania Pelagii o siódemkę i pracę z cieniem, bo mnie to uderzyło. W tarota siódemka to Rydwan - to jest raczej wola i kontrola niż introspekcja. Skąd założenie, że siódemka jest wewnętrzna? W numerologii to działa inaczej niż w tarota?
