Siedziałam ostatnio wieczorem w salonie i nagle mnie uderzyło, że mam zapalone dokładnie 4 żarówki. Czwórka w numerologii to stabilność, ale też pewna stagnacja, zamknięcie. I pomyślałam - czy ktoś w ogóle zwracał uwagę na to, ile punktów świetlnych ma w pokoju, gdzie najczęściej przebywa? Bo ja zaczęłam obserwować i coś jest na rzeczy. W pokoju z jedną lampą centralną czuję się zupełnie inaczej niż tam, gdzie mam 3 oddzielne źródła światła. Może to zbieg okoliczności, może nie. Słońce mam w Baranie i niby powinnam się nie bać żadnych zmian, ale to akurat oświetlenie mnie trochę zatrzymało. Ktoś z was analizował kiedyś to pod kątem numerologicznym ;)?
Akurat myślałem ostatnio o czymś podobnym. Bo czwórka to nie tylko stagnacja, ona jest też ziemią, fundamentem. Możliwe, że 4 źródła światła dosłownie cię uziemiają w przestrzeni. Ale mam pytanie - liczyłaś samodzielne żarówki czy punkty świetlne jako całość, bo to moim zdaniem robi różnicę. Żyrandol z 5 żarówkami to piątka czy jedynka?
To klasyczny problem metodologiczny w numerologii przestrzeni. Każda szkoła podchodzi do tego inaczej. Ja zawsze traktuję źródło jako jedność - jeden żyrandol to jeden punkt, bez względu na to ile ma ramion. Natomiast jeśli masz lampę stojącą plus kinkiet plus lampkę na biurku, to masz trójkę. I trójka to zupełnie inna energia niż jedynka z pięcioma żarówkami.
O matko, właśnie o to mi chodziło - ta dwuznaczność mnie męczy. Numerolog.2, a co z lampkami LED wbudowanymi w półkę? U mnie są cztery takie małe punkty w jednej listwie. Traktujesz to jako czwórkę czy jedynkę, skoro są na jednym zasilaniu?
Wydaje mi się, że to musi być całościowo. Jedna listwa - jeden punkt, inaczej można się zagubić w tych obliczeniach. Poza tym energia idzie za fizyczną formą, nie za kablem elektrycznym. Ale muszę powiedzieć, że u mnie zmiana z trójki na dwójkę w salonie naprawdę wpłynęła na atmosferę. Dwójka jest bardziej spokojna, mniej pobudzająca.
No nie wiem, nie wiem. Żarówka to żarówka, po co to komplikowac. Chociaż... u mnie w gabinecie mam 9 żarówek i faktyczie siedze tam z chęcią. A dziewiątka to koniec cyklu, spełnienie. Może jednak cos w tym jest? Ale jak liczyć tą listwę to faktycznie bez sensu. Prąd jest jeden czy nie.
Zatrzymajmy się tutaj na chwilę, bo te obliczenia robią się dość dowolne. Każda metodologia, która pozwala interpretować wyniki na kilka różnych sposobów zależnie od tego, co wygodniejsze, jets problematyczna. Mam pytanie do Adeptka - co rozumiesz przez "czuję się inaczej"? Bo to może być kwestia barwy światła, jego rozproszenia, kontrastu z ciemnością. Ludzki mózg reaguje na oświetlenie bardzo konkretnie, fizjologicznie.
Właśnie o tej aktywności trójki chciałam powiedzieć. Trójka jest komunikacją, ekspresją, twórczością. To całkowicie spójne z tym, co opisujesz. Ale interesuje mnie ten wątek Słońca w Baranie, który pojawił się w opisie wątku. Czy uważacie, że znak słoneczny może wpływać na to, jak reagujemy na numerologię przestrzeni? Baranki mają naturę jedynki, są pierwsze, są ogniem. Może trójka im odpowiada bardziej niż komuś z Ziemią?
Ogólnych zasad tu nie ma i być nie może. Numerologia jest zawsze indywidualna. Liczba żarówek powinna pasować... przepraszam,powinna współgrać z liczbą twojego imienia albo ścieżką życia. Ktoś z liczbą 7 będzie świetnie funkcjonował w półmroku, z jednym źródłem. Siódemka to introspek, kontemplacja, cisza. Jedynka światła to skupienie, introwersja. Sprawdzone.
No dobra, ale jak to sprawdzone? Sprawdziłaś na ilu osobach Kunzyt.ka? Bo można powiedzieć że cokolwiek jest "sprawdzone" jeśli interpretuje się wyniki po fakcie
A jaka jest wasza opinia na temat świec? Pytam, bo świeca to jedno źródło ognia, ale ilość świec na ołtarzu ma swoje znaczenie w magii. Czy te same zasady przenoszą się na elektryczne oświetlenie, czy ogień to zupełnie osobna kategoria?
O matko, to ja muszę policzyć te żarówki u siebie! Nigdy bym nie pomyślała, że to może mieć jakiekolwiek znaczenie. Mam pytanie może głupie - czy nocna lampka, którą włączam tylko do czytania, też się liczy, czy tylko te które są zapalone regularnie?
Zgadzam się że stała przestrzeń to podstawa. Ale mam inne pytanie do autorki - wspomniałaś o Słońcu w Baranie i o strachu. Co masz na myśli? Bo Baran to znak który raczej się nie boi, więc mnie intruguje ten wątek. Czy chodzi o jakieś konkretne doświadczenie z oświetleniem czy szerzej, że numerologia pokoju cię zatrzymuje mimo barańskiej natury?
Dobrze pytasz. Chodzi o to, że teoretycznie ze Słońcem w Baranie powinnam z łatwością zmieniać otoczenie, nie przywiązywać się, działać impulsywnie. Tymczasem przy czwórce żarówek w salonie jakby... nie chce mi się ruszać. Siedze. Zastanawiam się czy to czwórka mnie blokuje, czy może ta barańska natura jest akurat przez tę czwrókę kompensowana i to nie jest złe. Ale nie jestem pewna.
Wracając do tego co powiedziała Adeptka - to znaczy, że Słońce w Baranie może wchodzić w konflikt z czwórką w przestrzeni? Jakby dwie energie ciągną w różne strony? Bo czwórka to stabilność, fundament, trwanie - a Baran chce się ruszać, działać, zmieniać. Czy dobrze to rozumiem? Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, że znak słoneczny może byc hamowany przez liczbę żarówek...
Kasandra, dokładnie to czuję. Słowo "zablokowanie" jest tu bardzo trafne. I to mnie zastanawiało od jakiegoś czasu, bo sama w sobie czuję tę Baranią energię - dużo inicjatywy, szybkie decyzje poza domem. A w tym konkretnym pokoju jakby ktoś przykręcał śrubę. Zmieniłam ostatnio układ mebli, ale żarówek nie tknęłam. może to był błąd.
Ale zaraz - czy to nie jest trochę zbyt proste tłumaczenie? Że zmiana mebli bez zmiany żarówek nie działa? Jak wyliczacie, które żarówki należą do której przestrzeni, jeśli salon przechodzi w jadalnię albo jest otwarta kuchnia? Pytam serio, bo sam mam mieszkanie z aneksem i nie wiem co liczyć jako jeden pokój, a co jako dwa.
No to ciekawe, bo Numerolog.2 mówi że nie jest pewny, a wcześniej tłumaczył jak pewnik. Nie złośliwie, ale warto to zauważyć. Bo jeśli nie wiadomo jak liczyć, to jak w ogóle mamy wyciągać wnioski? U mnie w domu jest jedno duże pomieszczenie, salon z kuchnią bez ściany. Mam 9 żarówek w gabinecie, ale w tej części wspólnej mam chyba z 11. 11 to co? Dwa razy jedynka?
Liczby mistrzowskie - 11, 22, 33 - to w numerologii liczby, których się nie sprowadza do jednej cyfry, bo mają własną, wyższa wibrację. Wiele szkół traktuje je jako szczególne punkty wzmocnienia. W kontekście przestrzeni 11 żarówek to coś innego niż 2, mimo że matematycznie 1+1=2. Ale Zbych62, mam pytanie - ile z tych 11 jest w suficie, a ile np. na blacie kuchennym ;)?
O rany, słuchajcie, chcę wrócić do wątku z Baranem, bo to jest naprawdę ważna rzecz. Czwórka w przestrzeni i Słońce w Baranie - to energetycznie może tworzyć napięcie, ale sama liczba żarówek to tylko jeden element. Jakie są kolory ścian w tym salonie, Adeptko? I czy kierunek okna macie na południe? Bo to wszystko moduluje to, co liczba żarówek uruchamia.
zachód i beż to energetycznie mieszanka spokojna, wyciszająca, trochę nostalgiczna. Do czwórki żarówek to tworzy naprawdę gęste, stagnacyjne pole. Piątka była lepiej skrojona pod Barana, masz rację. O rany, pytanie tylko - co się zmieniło? Wymieniłaś lampę, czy któraś żarówka się przepaliła?
Przepaliła się jedna i przez lenistwo długo jej nie wymieniłam. Potem wstawiłam nową i wtedy jakby coś się zmieniło. Ale myślałam wtedy, że to przez porę roku. Teraz zaczynam się zastanawiać, czy to nie był ten moment przejścia z piątki na czwórkę.
To jest bardzo ciekawy trop i wiele wyjaśnia. Ale mam takie pytanie do całej grupy - czy ktoś z was w ogóle próbował celowo zmienić liczbę żarówek jako eksperyment? Nie przypadkowo jak Adeptka, tylko świadomie? Żeby zobaczyć czy coś się dzieje? Bo dużo mówimy o teori, ale chciałabym usłyszeć konkretne doświadczenia.
O matko, przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem po tej całej dyskusji, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - czyli jeśli chcę zmienić energię pokoju, to wystarczy dosłownie wykręcić albo dokręcić jedną żarówkę? To takie... proste? Bo brzmi niemal za prosto jak na coś co ma tak duże znaczenie.
O rany, to znaczy że naprawdę wystarczy wykręcić jedną żarówkę i coś się zmieni? Przepraszam za to pytanie bo dopiero zaczynam rozumieć te rzeczy, ale czy to nie jest trochę jak... zbyt proste? Mam na myśli, że energia przestrzeni to chyba skomplikowana sprawa, a tu wystarczy wkręcić albo wykręcić jedną żarówkę i już? Czy ja dobrze rozumiem ten temat?
Właśnie to chciałam powiedzieć. U mnie zmiana nastąpiła przypadkowo, ale zastanawiam się teraz czy gdybym to zrobiła świadomie, efekt byłby mocniejszy albo szybszy. Czy ktoś z was przeprowadzał taką świadomą zmianę i czuł różnicę jakościową w porównaniu do przypadkowej?
To jest sedno sprawy, Adeptko. Intencja przy zmianie liczby żarówek w numerologii przestrzeni działa jak wzmacniacz. Nie zmienia liczby jako takiej, ale zmienia to, czy wchodzisz z nią w relację świadomie czy nie. Przypadkowa zmiana może zadziałać, ale razdko tak głęboko.
