Siedziałam wczoraj i tak mnie naszło - coś co chyba w tej kategorii jeszcze nie było. Korzystam z kilku bibliotek cyfrowych i zaczęłam się zastanawiać, czy numery katalogowe przypisane do zbiorów są naprawdę przypadkowe. Nie mówię o klasyfikacji Deweya - chodzi mi o coś innego. O to, że sama liczba identyfikatora biblioteki cyfrowej może przyciągać konkretny typ czytelnika. Polona ma w swoim numerze identyfikacyjnym sporo czwórek i siódemek, Cyfrowa Biblioteka Narodowa trochę inaczej. Ktoś w ogóle próbował to analizować pod kątem numerologicznym? Bo mnie ta myśl nie daje spokoju od jakiegoś czasu.
Nigdy bym na to nie wpadl ale jak czytam to mam takie poczucie ze cos w tym jest. Sam korzystam glownie z jednej biblioteki i zawsze mi sie wydawalo ze tam "trafia" pewien typ ludzi - tacy co szukaja glebszych tresci. Ale jak ty wlasciwie wyznaczasz te liczbe biblioteki? dodajesz cyfry z adresu URL czy z jakiegos oficjalnego numeru rejestracyjnego?
No to jest prosta sprawa - liczy sie przede wszystkim data zaloenia instytucji nie zaden NIP. NIP to twor administracyjny, nie ma zadnej energetycznej nosnosci. data zaloenia to jest zywa liczba ona niesie charakter calej organizacji. Zrobilem kiedys podobne obliczenia dla kilku instytucji kulturalnych i wychodzi bardzo spojna calosc.
Wtrącę się od strony astrologicznej, bo mi się to łączy z pytaniem o Słońce w Byku. Byk jest znakiem przywiązanym do konkretów, do tego co dotykalne - a biblioteka cyfrowa jest w jakimś sensie sprzeczna z naturą Byka. Właśnie dlatego mnie ciekawi, czy Byk szuka w takich miejscach czegoś materialnie użytecznego - wiedzy która przełoży się na zarobek. Ktoś ze Słońcem w Byku ma doświadczenie z tym tematem?
Mam Słońce w Byku i czytam w bibliotekach cyfrowych głównie rzeczy praktyczne - finanse, ogrodnictwo, rzemiosło. Nigdy nie pomyślałam że to może być coś więcej niż przypadek. Ale co to ma wspólnego z numerem biblioteki? Czy chodzi o to, że Byk jest przyciągany do bibliotek o konkretnej liczbie wibracyjnej?
Przepraszam że może głupie pytanie, ale jak w ogole oblicza się tę liczbę wibracyjna dla biblioteki cyfrowej? Probowałam coś poszukac i wychodzi ze każda metoda daje inny wynik. Czy jest jakis ustalony sposob na to?
Nie ma jednej ustalonej metody i chyba właśnie to jest serce tej dyskusji. Ja do różnych instytucji podchodzę różnie - dla miejsc fizycznych biorę adres dla cyfrowych bardziej skłaniam sie ku nazwie. Ale przyznam szczerze że nigdy nie robiłam tego dla bibliotek. A co jeśli biblioteka cyfrowa przeszła przez kilka nazw albo fuzji? Polona zmieniała strukturę, więc która data czy nazwa jest tak naprawdę "prawdziwa"?
Ale czy to nie jest tak troche jak z kartami tarota, gdzie karta nie jest sama w sobie jednoznaczna tylko zalezy od układu i innych kart obok? Bo moze jedna liczba biblioteki ma sens tylko razem z data urodzenia czytelnika i bez tego kontekstu nic nam nie mowi.
Mam liczbe zycia 4 i rzeczywiscie najczesciej korzystam z Polony. Własnie policzylem z nazwy metoda pitagorejska i wychodzi mi 7, z daty zaloenia 3. Zadna czworka, wiec moze to jednak nie tak prosto dziala. Albo robie blad w obliczeniach bo nie jestem pewien czy dobrze przypisuje litery.
Zaintrygowało mnie to podejście z datą i nazwą łącznie. W runach jest coś podobnego - każda runa ma swój dźwięk i znaczenie ale w połączeniu z innymi zmienia przekaz. Może biblioteki cyfrowe mają coś w rodzaju "runicznego zestawu" liczb które razem tworzą pełny obraz tego co przyciągają?
Wracajac do pytania o Byki i zarabianie - moja starsza siostra ma Słońce w Byku i korzysta z bibliotek cyfrowych głównie do nauki umiejętnosci zawodowych, kursy poradniki branżowe. Moze Byk naprawde szuka tam wiedzy ktora mozna przelożyc na pieniądze? Choc nie wiem czy to znak czy po prostu jej osobowosc.
Dobra, bo trochę odpłynęłyśmy od sedna. Wodniczka zadała dokładnie to pytanie które mnie trapi - czy liczba wibracyjna biblioteki rzeczywiście przyciąga czytelnika. Mam wrażenie że część z nas mówi tak, część nie, ale nikt jeszcze nie podał konkretnego przykładu z własnego doświadczenia. Ktoś kiedyś świadomie sprawdzał gdzie najchętniej czyta i potem policzył wibrację tej biblioteki?
Właśnie wróciłam po przerwie i widzę że dyskusja poszła w ciekawym kierunku. Sprawdziłam w międzyczasie z jakich bibliotek korzystam najczęściej. Poza Poloną używam Legimi i WolneLektury. Ciekawa jestem jak policzyć WolneLektury - dwa słowa, liczyć razem czy osobno?
A mi się wydaje że tu jest więcej pytań niż odpowiedzi i trochę kręcimy się w kółko 🙂 Może zacznijmy od podstaw - czy ktokolwiek NAPRAWDĘ sprawdzał tę teorię na sobie? Liczymy bibliotekę, liczymy siebie i patrzymy czy się zgadza. Bo tak na sucho możemy gadać długo.
Krolewa ma rację i właśnie to mnie mobilizuje żeby powiedzieć wprost - ja sprawdzałam. Moja liczba życia to 7. Najchętniej korzystam z Cyfrowej Biblioteki Narodowej policzyłam z nazwy i wychodzi mi też 7. Uznałam że to zbieżność ale... może nie? Właśnie dlatego założyłam ten temat, chciałam sprawdzić czy inni mają podobnie ^^
Zywiena, to jest niesamowite! Ale powiedz jak przeliczałaś, bo wcześniej pisałas że próbowałas różnych metod. Która dała ten wynik 7 dla Cyfrowej Biblioteki Narodowej? I czy próbowałas tej samej metody dla Polony żeby zobaczyc co tam wychodzi?
Słuchajcie, tu mi się pojawia wątek astrologiczny który może coś wnosić. Siódemka jest tradycyjnie związana z Neptunem albo Księżycem zależnie od systemu. Czytelnik o liczbie życia 7 szuka głębi, kontemplacji, wiedzy dla samej wiedzy. Cyfrowa Biblioteka Narodowa z siódemką byłaby więc miejscem dla poszukiwaczy, nie praktyków. Zywiena, to pasuje do tego co tam czytasz?
Mogę powiedzieć ze swojego przykładu. Mam czwórkę życia i sprawdziłam właśnie Legimi z pełnej nazwy - Legimi sp. z o.o. Ale zaraz, czy liczyć nazwę handlową Legimi czy pełną prawną? Bo to chyba zmienia wynik kompletnie. Która nazwa jest energetycznie "prawdziwsza"?
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam wrażenie że mieszamy dwie różne rzeczy. Jedno to czy biblioteka przyciąga czytelnika przez swój numer wibracyjny, a drugie to czy czytelnik o danym znaku czy liczbie życia po prostu wybiera treści zgodne ze swoją naturą. Te dwie rzeczy mogą dawać ten sam skutek ale przez zupełnie różne mechanizmy. Może warto by najpierw ustalić o który mechanizm pytamy, bo inaczej kręcimy się w kółko.
przepraszam ze wchodze bo jestem tu raczej z ciekawosci i mało rozumiem z numerologii. ale mam pytanie ktore moze byc gluipe - skoro biblioteka cyfrowa nie ma fizycznego adresu jak zwykła biblioteka to czy jej "energia" w ogole ma sie gdzie zlokalizowac? czy to nie jest jak liczenie wibracji e-maila?
Muszę napisać bo czytam ten wątek od początku i jedno mi nie daje spokoju. Jeśli każda metoda liczenia daje inny wynik to jak kiedykolwiek potwierdzimy albo obalimy teorię Zywiony? 🙂 Mam wrażenie że numerologia tu jest tak elastyczna że zawsze można dopasowac wynik do tezy i to trochę niepokojące.
Dobry pomysł z ustandaryzowaniem metody ale to rodzi kolejne pytanie - czy ustalamy pitagorejską jako tę wiodącą dla całego wątku, czy jakoś głosujemy? Bo znam osoby które pracują wyłącznie na chaldejskiej i twierdzą że pitagorejska dla nazw instytucji po prostu nie działa.
Właśnie - i to jest sedno problemu. Metoda pitagorejska i chaldejska mogą dać zupełnie różne wyniki dla tej samej nazwy. Zanim zbierzemy dane od innych osób naprawdę musimy ustalić co liczymy. Ja bym zaproponowała jeszcze jedno kryterium - liczymy nazwę pod jaką biblioteka pojawia się w pasku przeglądarki czyli tytuł strony głównej. To jest powtarzalne i weryfikowalne 🙂
Sprawdziłam teraz - tytuł strony Cyfrowej Biblioteki Narodowej to dokładnie "Polona". Sama nazwa, nic więcej. Więc cała moja wcześniejsza analiza z pełną nazwą mogła być nieaktualna jeśli przyjmiemy metodę Edek. Muszę to przeliczać od nowa. Ale właśnie - "Polona" jako skrót wibracyjny daje zupełnie inny wynik niż długa forma. Czy to nie jest przypadkiem argument za tym, że marki cyfrowe rządzą się inną logiką niż tradycyjne instytucje?
Czekajcie, bo zgubilem watek. skoro tytul strony Cyfrowej Biblioteki Narodowej to "Polona" to znaczy ze to ta sama wibracja co biblioteka Polona rozumiana jako odrebna marka? tzn czy one sa energetycznie ta sama jednostka, tylko inaczej nazwane formalnie? bo jesli tak to cala dyskusja o tym czy liczyc nazwe prawna czy potoczna moze sie tu zamknac sama z siebie.
Hej, a wracając do samego Słońca w Byku - bo to drugi wątek który tu gdzieś zginął. Chodzi o tę zdolność zarabiania. Czy ktoś z was ma Słońce w Byku i faktycznie to u siebie widzi? Bo mi się wydaje że to trochę stereotyp, że Byk równa się pieniądze, i nie każda osoba z takim słońcem jest jakoś szczególnie dobra w zarabianiu 🙂
