Zawsze zastanawiało mnie, czy numer szkoły, do której trafiamy, ma jakiekolwiek znaczenie energetyczne. Chodziłam do gimnazjum numer 13 i przez całe trzy lata miałam wrażenie, że coś mnie blokuje - zarówno w nauce, jak i w relacjach z nauczycielami. Znajoma chodziła do szkoły numer 3 i jej szło wszystko jak z płatka. Myślicie, że to może być powiązane z wibracją liczby, czy to tylko zbieg okoliczności?
To bardzo ciekawe pytanie i zaskakujące, że mało kto je zadaje. Trzynastka w numerologii tradycyjnej bywa interpretowana dwojako - część systemów uznaje ją za liczbę transformacji i chaosu, inne za liczbę ukrytej siły. Sprowadzona do cyfry pojedynczej daje 4, a czwórka to struktura, praca, obowiązek - czasem wręcz ciężar. Więc ta blokada, o której piszesz, mogłaby być czymś więcej niż przypadkiem. Ale powiedz mi - jak obliczałaś swoją liczbę drogi życiowej w tamtym czasie? Bo oddziaływanie numeru miejsca i wibracja osobista to dwie różne warstwy.
Właśnie to mnie zawsze zastanawia w takich dyskusjach - czy chodzi o samą liczbę w nazwie szkoły, czy o coś głębszego? Bo numer szkoły to etykieta administracyjna, nadana przez kogoś. Czy to wystarczy żeby liczba zaczęła działać? Sama chodziłam do szkoły podstawowej numer 7 i siódemka to liczba duchowa, intuicyjna - i faktycznie, miałam wtedy silne zainteresowanie tym, co niewidzialne. Ale czy to szkoła na mnie wpłynęła, czy po prostu byłam już taka? Tego nie wiem.
A jak w ogóle oblicza się tę wibrację miejsca? Czy chodzi o samą cyfrę z nazwy, czy trzeba ją jakoś redukować? Bo na przykład szkoła numer 27 - to już nie jest jednocyfrowa liczba.
Słyszałam, że miejsca mają własną wibrację niezależnie od nadanej im nazwy czy numeru - po prostu z racji energii, która w nich narosła. może numer to tylko zewnętrzny sygnał który przypadkowo zgadza się z czymś głębszym? Albo w ogóle nie zgadza i wtedy mamy dysonans?
Rok założenia - to ma sens. Moje gimnazjum zostało otwarte chyba w 1995, nie pamiętam dokładnie. Rok 1995 to 1+9+9+5=24, a potem 2+4=6. Szóstka to podobno odpowiedzialność, harmonia, ale tez presja otoczenia. I paradoksalnie pasuje - w tej szkole presja ze strony nauczycieli była ogromna.
Czytam tę rozmowę i mam mieszane uczucia. Z jednej strony wibracja miejsca to realne zjawisko, które czuć choćby przez pracę z czakrami - wchodzimy do przestrzeni i ciało reaguje. Z drugiej strony, czy cyfra na tabliczce nad wejściem naprawdę coś generuje, czy to tylko nasza interpretacja? Nie kwestionuję numerologii jako takiej ale tutaj naprawdę nie wiem, który mechanizm miałby działać.
Właśnie chciałam napisać coś podobnego, bo też jestem sceptyczna. Ale jednocześnie muszę przyznać, że kiedy słyszę te zbieżności - jak ta szóstka i presja w szkole - to robi się ciekawie. Czy to możliwe, że to po prostu efekt szukania potwierdzenia tego, co i tak chcemy zobaczyć?
A pomyślcie o tym inaczej - szkoła numer 1. jedynka to lider, inicjatywa, silne ego. Czy szkoły o numerze 1 rzeczywiście produkują więcej liderów? Albo czy uczniowie czują tam większą rywalizację? Ktoś miał doświadczenie z jedynką?
Chodziłam do podstawówki numer 1 i rywalizacja była tam naprawdę silna, ale to była też po prostu dobra szkoła z wysokim poziomem. Nie wiem, co było przyczyną, a co skutkiem.
To jest ciekawy kierunek. W numerologii osobistej mówimy o przyciąganiu - liczby drogi życiowej przyciągają podobne lub komplementarne energie. Jeśli szkoła ma silną wibrację, to może rzeczywiście kształtuje skład osobowy. Ale to już brzmi jak dość odważna hipoteza nawet jak na mnie.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie - a co z numerem klasy? Moja córka jest w 3b i zastanawiam się, czy cyfra 3 ma tu jakieś znaczenie, czy też litera b coś zmienia?
Hmm, nie do końca. no dobra, ale jak zaufać tym interpretacjom, skoro jedynka to lider, dwójka to relacje, trójka to ekspresja - i każdą z nich można dopasować do prawie każdej szkoły? Trójka pasuje do szkoły artystycznej, ale pasuje też do głośnej i chaotycznej klasy. Jedynka pasuje do szkoły z rywalizacją, ale pasuje też do szkoły wymagającej indywidualnej pracy. Gdzie jest granica między interpretacją a naciąganiem?
A czy ulica też ma wibrację? Bo to już brzmi jak coraz więcej zmiennych. Skąd wiadomo, które z nich ważniejsze?
To co mówisz o nakładce - to mnie trochę gubi. Jeśli data założenia jest dominująca, a numer to tylko nakładka, to po co w ogóle analizować numer? Tylko dlatego, że go znamy i jest łatwo dostępny?
Czytam i zastanawiam się nad czymś innym. Wszyscy mówimy o szkołach z numerami, ale sporo szkół ma przecież nazwy - imię patrona, nie numer. Jak to działa wtedy? Czy patron ma wibrację?
Moja córka chodzi do szkoły imienia Marii Skłodowskiej-Curie i teraz zastanawiam się co z tego wynika. data urodzenia Curie to 7 listopada 1867, to by dało drogę życia… zaraz, muszę policzyć.
Czytam to od góry i mam pytanie bo moze się mylę, ale czy nie jest tak że szkoła jako miejsce gdzie dzieci spędzają kilka lat to po prostu skupia dużo energii tych ludzi i to zostaje w murach? Jakby niezależnie od numeru? Mam na myśli te wszystkie emocje, stres, radość.
A właśnie - kiedy szkoła zmienia numer, bo takie rzeczy się zdarzają przy reformach, to co się dzieje z wibracją? Zmienia się razem z numerem, czy ta nałożona przez historię zostaje? 😀
To trochę jak z ludźmi, którzy zmieniają imię. Stare imię zostaje gdzieś w energetycznym ciele, a nowe zaczyna się nakładać. Może ze szkołami jest podobnie - nowy numer zaczyna tworzyć nową warstwę, ale ta wcześniejsza jest pod spodem?
Okej, ale to znowu otwiera furtkę do wszystkiego. Jeśli liczba działa bez intencji, to ona działa zawsze i wszedzie, na każdym numerze każdej rzeczy. Numer buta, numer telefonu, numer mieszkania. Gdzie jest granica?
No właśnie, pytam poważnie - gdzie jest granica? Bo jeśli numer szkoły ma wibrację, to numer autobusu, którym dzieci jeżdżą do tej szkoły, też ma. I numer ławki w klasie. I numer dziennika. To się robi absurd, przepraszam za szczerość. 😛
To co piszesz Medard brzmi przekonująco, ale mam jedno 'ale'. Mówimy o dzieciach, które trafiają do konkretnej szkoły często przez rejonizację, a nie wybór. Czy wibracja miejsca działa tak samo, gdy nie ma żadnej intencji z żadnej strony - ani szkoły, ani dziecka, ani rodzica?
