Zawsze liczyłam schody. Odkąd pamiętam, wchodzę na górę i w głowie automatycznie pojawia się liczba. Zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest przypadek, że schody w domu mojej babci miały 13 stopni i przez całe dzieciństwo czułam się tam jakoś dziwnie, jakby coś ciągnęło ku górze i jednocześnie odpychało. Czy numerologia ma cokolwiek do powiedzenia o liczbie kroków, które pokonujemy codziennie? Mam wrażenie, że to może być coś więcej niż architektura.
Liczba schodów w numerologii jest tematem, który rzadko się porusza, ale ma swoje miejsce w tradycji. Schody to symbol przejścia między poziomami bytu, między tym co przyziemne a tym co wyższe. Liczba stopni może mówić o tym, jaką energię niesie dane miejsce. Trzynaście stopni twojej babci to ciekawy przypadek, ale zanim powiem cokolwiek więcej, chciałam zapytać: czy w tym domu działy się też inne rzeczy które cię niepokoiły, czy to było tylko to uczucie na schodach?
Serio? Liczba schodów ma mieć jakieś znaczenie? To przecież kwestia wysokości piętra i długości nogi projektanta. Nie rozumiem jak to może mieć związek z energią czy czymkolwiek duchowym. Ale piszę, bo jestem ciekaw, co konkretnie macie na myśli mówiąc o "energii miejsca". Czy chodzi o jakieś odczucia subiektywne, czy twierdzicie że to obiektywna właściwość liczby?
W starych systemach numerologicznych schody faktycznie były traktowane jako oś domu, jego kręgosłup energetyczny. Liczba stopni redukowała się do cyfry znaczącej tak samo jak data urodzenia. Trzynaście daje cztery, czyli liczba stabilności, ale też zamknięcia. Interesujące że czułaś tam przyciąganie i odpychanie jednocześnie, bo czwórka w pewnych tradycjach to właśnie napięcie między porządkiem a ograniczeniem.
A ja się pytam bo nie wiem czy dobrze rozumiem, czy liczymy schody które wchodzimy raz dziennie czy wszystkie schody w ciągu dnia? Bo ja wchodzę rano do pracy i po drodze mam chyba trzy klatki schodowe i to różne liczby. To się sumuje czy każda jest osobna?
Pytanie Mamuny jest całkiem sensowne, bo właśnie tu zaczyna się najważniejsza różnica w podejściu. Są tradycje, które mówią o schodach domowych jako o czymś stałym i przypisanym miejscu, i to jest jedna energia. Ale jest też nurt który liczy ścieżkę dzienną całościowo, traktując ją jak losowanie symbolu na dany dzień. Różne szkoły, różne odpowiedzi. Która z was stosuje które podejście w praktyce?
Wróćcie do tematu schodów bo mam konkretną sytuację. W domu rodzinnym mamy schody i od kiedy mama zrobiła remont i dobudowała jeden stopień, atmosfera w domu zmieniła się kompletnie. Wcześniej było 11 stopni, teraz jest 12. Mama twierdzi że to przypadek i remont był potrzebny, ale siostra od tamtego czasu się wyprowadziła, tata zaczął więcej pracować i rzadziej bywa w domu. Czy zmiana liczby kroków może aż tyle zmienić?
Czytam i mam podobnie, tylko nie wiem jak to nazwać. U nas w domu zawsze było dużo kłótni i dopiero koleżanka powiedziała mi żebym policzyła schody. Wyszło mi 14, czyli 5. Piątka to chyba zmiana i niestabilność? Zastanawiam się czy moja rodzina jest taka niekonwencjonalna i zawsze w ruchu, czy po prostu schody generują jakiś chaos. Jak to rozróżnić?
Nigdy bym nie wpadła że schody mogą mieć jakieś znaczenie, myślałam że numerologia to tylko daty urodzenia i imiona. Ale słuchając was zaczynam myśleć że wszystko co nas otacza ma jakąś liczbę i każda liczba coś mówi. Tylko jak ktoś normalny ma to wszystko ogarnąć bez pomylenia się?
Ale wróćmy do mojego pytania, bo czuję że trochę uciekło. Wedrowiec zapytał o numer domu, więc powiem: mieszkamy pod numerem 7. To coś zmienia w tej interpretacji piątki ze schodów?
Czekam na odpowiedź Stasi, bo ja mam dokładnie to samo pytanie o siebie. Po tym remoncie i zmianie liczby stopni zastanawiam się czy to zmieniło moją rodzinę czy tylko ujawniło coś co już tam było. Bo atmosfera się zmieniła, ale czy naprawdę zmieniła się przez schody?
Mam pytanie może głupie ale chcę zrozumieć. Jeśli schody zbudowane przez ludzi mają liczbę, to kto tę liczbę ustalił? Budowniczy nie myślał raczej o numerologii tylko o normach budowlanych. Czy liczba działa nawet jeśli nikt jej świadomie nie wybrał?
Dobra, rozumiem że chodzi o stałość. Ale mam jeszcze jedno pytanie, może naiwne. Co jeśli ktoś mieszka w bloku na parterze i nie ma żadnych schodów do mieszkania? Znaczy wchodzi przez windę od razu? Czy taka osoba w ogóle nie ma tej energii schodów?
Pytanie o windę jest szczere i rozumiem je, ale winda w sensie energetycznym to trochę martwy korytarz, pasywne przemieszczanie. Schody angażują ciało, każdy krok jest świadomy, rytmiczny. To dlatego schody były w tradycjach ezoterycznych traktowane osobno. Winda to już dwudziesty wiek i numerologia nie nadążyła za tym w spójny sposób.
Chcę dodać coś do tej dyskusji o rodzinie i miejscu, bo to się gdzieś zgubiło. Są dwa poziomy: energia miejsca i energia rodzinna jako grupy ludzi. Obie mają swoje liczby i obie mogą być ze sobą w harmonii albo w napięciu. Stasia pyta czy rodzina jest niekonwencjonalna czy chaotyczna. Odpowiedź może być w tym, jak te dwie liczby się ze sobą mają.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że im dalej w las tym więcej liczb. Schody, numer domu, imiona, data zamieszkania... Jak ktoś to wszystko składa w całość? Czy jest jakaś hierarchia, co jest ważniejsze?
Wróćcie do mnie chwilę, bo Martusia61 pytała mnie wcześniej o to miejsce i teraz Goplana to podsumowuje. U nas schody są właśnie wewnętrzne, między parterem a piętrem gdzie są sypialnie. Policzyłam: jest ich jedenaście. Co to jest za liczba w numerologii? Bo jedenaście to chyba coś specjalnego?
Przepraszam że wchodzę z boku ale mam pytanie do Martusi61. Pisałaś że jedenaście się nie redukuje. A co z dwudziestą drugą albo trzydziestą trzecią, czyli innymi liczbami mistrzowkimi? Czy schody mogą mieć taką liczbę i jak to wtedy działa? Bo mam znajomą która ma dwupiętrowy dom i ciekawe ile ma schodów w sumie.
Ja właśnie mam pytanie o to liczenie razem czy osobno, bo u mnie po remoncie zmieniły się tylko schody na parter, nie na poddasze. Liczyłam je osobno i wyszła mi siódemka, ale razem z tymi na poddasze wychodzi czternastka, czyli znowu piątka. Więc i tak piątka? Czy to przypadek?
Mam wrażenie że ta rozmowa staje się coraz bardziej skomplikowana i każde nowe pytanie dodaje kolejną zmienną. Liczymy schody zewnętrzne, wewnętrzne, razem, osobno, do sypialni, do piwnicy... W którym momencie to przestaje być numerologia a zaczyna być zbieranie liczb aż któraś pasuje?
Ja jak zaczynałem to liczyłem wszystko na raz i się zgubiłem totalnie. Wyszło mi kilka różnych liczb i nie wiedziałem co z tym zrobić. Może ktoś mógłby powiedzieć od czego zacząć, jeśli ktoś dopiero wchodzi w temat schodów i numerologii miejsca?
A ja mam pytanie głupie może, ale co jeśli te schody się zmieniają? Znaczy mieszkam teraz u rodziców ale za jakiś czas będę miała swoje mieszkanie i pewnie inne schody. Czy ta energia schodów dzieciństwa jakoś zostaje, czy liczy się tylko aktualne miejsce?
Wróćmy na chwilę do pytania Stasi, bo ono utkwiło mi w głowie. Jedenaście stopni między codziennością a snem, i napięcie wieczorne. Ale chcę dodać jeden wątek do tego co piszą Goplana i Marlenka. Jeśli rodzina niesie pewien wzorzec energetyczny, to może on wchodzi w rezonans z liczbą miejsca. I wtedy nie wiadomo co jest przyczyną, a co skutkiem. Stasia, jak długo ta rodzina mieszka w tym domu?
Zatrzymajcie się chwilę, bo Edek_70 zadał pytanie które jest kluczowe, ale chcę dopowiedzieć coś do tej rozmowy o wzorcach. Wzorzec rodzinny i liczba schodów to dwa oddzielne odczyty. Można je zestawiać, ale nie powinno się ich mieszać w jedno twierdzenie bez sprawdzenia każdego z osobna. Stasia, zanim policzycie cokolwiek o mężu, sprawdź najpierw czy napięcie wieczorne zmieniło się po jakimś konkretnym wydarzeniu w domu, czy było od początku.
A ja mam pytnaie bo trochę zgubiłam wątek, czy ten wzorzec który wchodzi w dom to dotyczy tylko rodziny biologicznej czy też partnerów i dzieci które przychodą do domu? Bo jeśli energia jedenastu stopni przyciąga konkretny typ ludzi, to może też przyciągać gości?
A czy liczba kroków ma jakiś związek z tym który domownik częściej chodzi schodami? Bo w moim domu to głównie ja chodzę na górę i na dół, bo pracuję z pokoju na piętrze, a reszta rodziny rzadziej. Czy to znaczy że ta energia bardziej mnie dotyczy?
Słuchajcie, próbuję to śledzić od jakiegoś czasu i mam pytanie które może być naiwne. Mówicie o rytmie schodów, energii miejsca, wzorcach rodzinnych... ale co sprawia że liczba stopni miałaby w ogóle coś znaczyć? Znaczy, rozumiem że jedynka to jedno, dwójka to drugie, ale dlaczego akurat stopnie, a nie na przykład liczba okien albo drzwi?
