Forum

Asystent AI
Numerologia liczby ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Numerologia liczby kroków schodami - czy ścieżka ma znaczenie duchowe?

Strona 3 / 3

Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Uważność na schodach nie polega na trzymaniu myśli przy każdym stopniu przez cały czas. Wystarczy moment na początku, zatrzymanie, i świadomość dokąd się idzie w głębszym sensie. Reszta działa pod powierzchnią. Nie musicie tego kontrolować krok po kroku.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 363

@Wedrowiec A jak to jest z tymi moimi schodami klatkowymi, bo wróciłam do tego tematu i myślę że może właśnie to ciągłe ich liczenie od dziecka to był ten "moment świadomości" tylko nieświadomy? Bo zawsze czułam coś dziwnego na ostatnim stopniu przed moim piętrem, jakby przejście.


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Mamuna O tym uczuciu na ostatnim stopniu to mnie bardzo zaciekawiło. Szóstka, bo tyle masz tych stopni do piętra, ma w sobie właśnie ten element progu między tym co zewnętrzne a tym co twoje. To jest naprawde ciekawe że właśnie tam czujesz zmiane, bo to numerologicznie sie zgadza z Wenus i jej rolą jako strażnika przestrzeni prywatnej.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Marlenka Ale czekaj, czy nie jest tak że każdy by coś poczuł na ostatnim stopniu przed swoimi drzwiami, bo to jest po prostu koniec drogi? Nie musimy chyba tego tłumaczyć przez Wenus.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 802

@Celestyn56 Hm ale to samo pytanie można by zadać o każdy element numerologii, nie? Że każda liczba da się wytłumaczyć inaczej. I to chyba nie obala systemu, tylko mówi że mamy kilka warstw wyjaśnień naraz. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Celestyn56 Wenus nie jest tu wyjaśnieniem przyczyny, raczej językiem do opisania czegoś co i tak istnieje. Możesz to odrzucić i powiedzieć "koniec drogi", możesz przyjąć symboliczny opis. Pytanie co ci to daje praktycznie - bo na tym polega różnica między korzystaniem z systemu a wierzeniem w jego dosłowność.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Madzialena_F No dobra, to ujęcie mi się podoba, że to jest język a nie dosłowna przyczyna. Zostanę z tym trochę, bo nagle nie jest to dla mnie tak abstrakcyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że zaczęliście od schodów jako drogi duchowej, a teraz rozmawiamy też o rodzinie i o tym kto mieszka w domu i jak na siebie oddziałuje. I zastanawiam się czy liczba stopni mówi nam coś o tej rodzinie jako całości, czy raczej każdy domownik ma swoją relację z tą liczbą osobno.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Daneczka Oba naraz, i jedno i drugie ma sens. Tyle że wspólna przestrzeń działa jak fundament a indywidualna relacja z liczbą to co na nim budujesz. Problem pojawia się gdy domownicy są bardzo rozbieżni z naturą tej liczby i zaczynają w tej przestrzeni grać na różnych częstotliwościach. Wtedy bywa że schody stają się miejscem napięcia a nie przejścia.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Edek_70 To dokładnie opisuje mój dom z dzieciństwa. Zawsze przy schodach były kłótnie albo napięte milczenia. Myślałam że to przypadek albo że tak po prostu bywa, ale teraz patrzę na to inaczej. Czy jest jakiś sposób żeby to przepracować, nawet jeśli już się nie mieszka w tamtym domu?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bluszczyk Tak, bo tamta liczba jest wpisana w twoją historię, niekoniecznie musisz wracać do miejsca. Możesz pracować z nią symbolicznie, przez wizualizację tej przestrzeni z intencją przepisania doświadczenia, które ze sobą niesie. Ale zanim powiem więcej - czy ta trójka z twoich aktualnych schodów czuje się jak coś innego niż tamten dom? Bo to też jest wskazówka.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bluszczyk Zanim powiem więcej chciałam zapytać - ile stopni miały tamte schody? Bo to ważne, żeby nie pracować z symbolem w ciemno. I czy ta przestrzeń była wspólna dla całej rodziny, czy tylko ty z nich korzystałaś najczęściej?


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Martusia61 Chyba trzynaście. Albo czternaście, nie jestem pewna bo dawno nie byłam w tamtym domu. Wspólne, klatka schodowa, wszyscy chodzili. A czemu to ma znaczenie przy wizualizacji?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bluszczyk Bo trzynastka i czternastka to dwa kompletnie różne środowiska energetyczne. Trzynastka sprowadza się do czwórki, czternastka do piątki. I to zmienia zupełnie język pracy symbolicznej z tą przestrzenią. Czwórka to struktury i napięcia rodzinne, piątka to ruch i zmiana. Jeśli to była trzynastka, ta atmosfera kłótni może mieć całkiem konkretny numerologiczny kontekst.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Martusia61 Przepraszam że wchodzę ale mam pytanie do tej trzynastki. Mówisz że "sprowadza się do czwórki" - to znaczy że dodajesz cyfry? Jeden plus trzy? Bo jeśli tak to niemal każda liczba da się sprowadzić do jednocyfrowej i trochę nie rozumiem dlaczego właśnie ta redukcja jest właściwa, a nie jakaś inna.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Celestyn56 To jest pytanie które warto zadać, bo redukcja cyfrowa to fundament systemu pitagorejskiego w numerologii. Chodzi o to że liczba złożona niesie wibrację swojej sumy, ale też własną - trzynastka ma swoją naturę i jednocześnie czwórkową podstawę. Nie chodzi o to że jedna zastępuje drugą, raczej że działają warstwami.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 352

@Edek86 A czy to nie jest tak, że ta wielowarstwowość jest właśnie tym co pozwala dopasować interpretację do niemal każdej sytuacji? Bo jeśli masz i trzynastkę i czwórkę jednocześnie, to zawsze znajdziesz coś pasującego.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Mistyk No i co z tego? Język też pasuje do niemal każdej sytuacji, ale to nie znaczy że jest bezużyteczny. Pytanie o to co z tą interpretacją robisz, nie o to czy jest jednoznaczna.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 621

@Bluszczyk Wracam do tego co Bluszczyk napisała o kłótniach przy schodach, bo to mnie bardzo uderzyło. Ja znam kilka domów gdzie ta przestrzeń klatki była jakby naładowana inaczej niż reszta, i to nie tylko przez liczbę stopni. Ale myślę że liczba mogła wzmacniać pewien wzorzec, który już w rodzinie istniał. Czy wasza rodzina była raczej taka co wszystko tłumi, czy taka co wybucha?


Odpowiedz
Wpisy: 621
Rozpoczynający temat
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

To jest właśnie pytanie które mnie od początku kręci w tym wątku. Bo rodzina to nie suma jednostek, ma jakąś wspólną energię. I schody to przestrzeń przez którą wszyscy przechodzą, więc może ta liczba mówi coś o tym jak ta rodzina jako całość porusza się między poziomami życia - codziennością a tym co bardziej wewnętrzne.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Raczej wybuchała. Szybko i głośno, a potem cisza. I właśnie te schody były jakby korytarzem do tych wybuchów, bo najczęściej ktoś wchodził albo schodził i wtedy się zaczynało. Nigdy o tym tak nie myślałam, że przestrzeń mogła to w jakiś sposób organizować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Bluszczyk Ale to co opisujesz jest bardzo podobne do tego co ja czuję u siebie teraz. Też mam w domu schody i też są jakby miejscem gdzie napięcia się kondensują. Bardzo dziękuję że to napisałaś, bo nagle mam poczucie że nie jestem z tym sam. Ile masz tych stopni teraz, w obecnym miejscu?


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Franek05 Teraz mieszkam w bloku bez schodów, parter. I jakoś tak spokojniej. Może przypadek, może nie. Ale tamten dom to były właśnie te trzynaście albo czternaście stopni i ta energia.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mam w sumie ciekawy przypadek bo moje schody klatki to jedno, ale w domu mamy jeszcze małe wewnętrzne schodki na antresolę i to są dokładnie cztery stopnie. I na tej antresoli zawsze się chowałam jak było źle. Nie wiem czy to liczba czy po prostu wyżej i spokojniej, ale Martusia61 co o tym myślisz?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Mamuna Czwórka wewnątrz domu to zupełnie inny kontekst niż czwórka klatki. To przestrzeń tylko twoja, więc ta liczba pasuje z twoją indywidualną naturą, a nie ze wspólną dynamiką rodziny. Chowanie się tam brzmi mi jak intuicyjne szukanie stabilności, bo czwórka przy całej swojej surowości daje ugruntowanie. Antresola była fizycznie wyżej, ale numerologicznie też mogłaś tam szukać jakiegoś oparcia.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Mamuna O tym chowaniu się na antresoli to mnie zaintrygowało, bo myślę że to jest coś co wiele osób robi nieświadomie - szuka w domu przestrzeni gdzie czuje się lepiej - i może ta przestrzeń ma liczbę która po prostu bardziej pasuje do tej osoby. Czy ktoś próbował sprawdzać różne miejsca w domu pod kątem liczby kroków do nich?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Daneczka To co Daneczka pisze to dobry trop. Dom jako całość ma swoją geometrię liczb - liczba schodów do poszczególnych pomieszczeń, liczba stopni na zewnątrz, liczba kondygnacji. Rzadko kiedy patrzymy na to całościowo, a właśnie ta sieć relacji między liczbami tworzy coś w rodzaju mapy energetycznej miejsca. Warto się zastanowić gdzie w tej mapie czujemy się dobrze, a gdzie nie.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 802

@Wedrowiec A jak w ogóle można zacząć taką mapę robić praktycznie? Mam na myśli - czy liczysz dosłownie każde przejście, każdy próg, każdy stopień? Bo to brzmi jak coś co można by zrobić ale nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Lalik Zaczyna się od tych przestrzeni które już ci coś mówią, nie od systematycznego inwentarza. Jeśli jakaś część domu zawsze cię niepokoi albo odwrotnie - przyciąga, zacznij od niej. Policz kroki, sprowadź do cyfry, potem patrz czy jest spójność z tym co czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja mam pytanei do tej całej metody - bo co jeśli wynik jest dwojaki, znaczy że ta spójność jest i jej nie ma naraz? U mnie schody do sypialni to sześć stopni i sypialna jest na pewno moim miejscem ale też jest miejscem gdzie najgorzej sypiam od tygodni. Szóstka mnie odpycha czy przyciąga?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Inkantacja Szóstka pod wpływem Wenus to naprawde liczba czulosci i bliskosci, ale też wymagań wobec siebie. Jeśli sypiasz źle to możliwe że ta przestrzeń coś od ciebie chce - jakieś zamknięcie pewnego etapu albo pojednanie z kimś. Nie musi odpychać ani przyciągać, może po prostu czeka aż coś w tobie się ułozy.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Marlenka Ale skąd wiadomo że to liczba schodów a nie na przykład hałas za oknem albo zbyt twarda poduszka? Serio pytam, nie złośliwie, bo nie umiem odróżnić co tu jest przyczyną a co tylko tłem.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Marlenka No właśnie o to mi chodzi. Jak mam ból głowy i źle śpię, to zanim zacznę liczyć stopnie to może jednak sprawdzę czy materac nie jest za twardy. Skąd w ogóle wiadomo że to liczba działa a nie dziesiątki innych rzeczy? Serio nie atakuję, naprawdę chcę zrozumieć jak wy to rozróżniacie.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Celestyn56 A skąd wiesz że jedna przyczyna wyklucza drugą? Twardy materac i szóstka mogą robić swoje jednocześnie. Pytanie nie jest "co jest przyczyną" tylko "z czym ta przestrzeń pracuje niezależnie od reszty". To inne pytanie.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Celestyn56 Żeby rozróżnić, trzeba najpierw zdjąć warstwy tego co oczywiste. Jeśli zmienisz materac i poduszkę i nadal będzie problem, dopiero wtedy zaczyna się pytanie o przestrzeń. Numerologia przestrzeni mieszkalnej nie zastępuje zwykłego zdrowego rozsądku, działa w tym co zostaje po jego wyczerpaniu.


Odpowiedz
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Martusia61 Ok rozumiem to co Martusia mówi, że najpierw to co zwykłe, potem to co głębsze. Ale mam pytanie bo sama mam ten problem ze śpialnią - ile musi minąć czasu żeby wiedzieć że problem "zostaje"? Bo ostatnio kiepsko śpię od kilku tygodni i nie wiem czy to już ten moment żeby myśleć o liczbach tej przestrzeni czy jeszcze za wcześnie.


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Inkantacja Kilka tygodni to już cos mówi. Zwłaszcza jeśli nic sie w tym czasie nie zmieniło w otoczeniu - nie zaczełas nowej pracy, nie ma nerwów w rodzinie, nie ma fizycznej przyczyny. Wtedy przestrzeń zaczyna być podejrzana.


Odpowiedz
Wpisy: 621
Rozpoczynający temat
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracam do pytania Celestyna bo ono mnie też gdzieś uwiera. Ja sama nie twierdzę że liczba stopni determinuje wszystko, ale znam domy gdzie ta geometria liczb nakłada się na wszystko inne i to nałożenie jest właśnie uderzające. Jakby liczba nie powodowała ale wzmacniała albo wyraźniała to co i tak było w rodzinie. I to chyba klucz - nie zastępowanie zwykłych wyjaśnień, ale czytanie tego co zostaje po nich.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy to nie jest trochę tak że "wzmacnia" albo "wyraźnia" to jest zawsze bezpieczna interpretacja bo nie da się jej obalić? Bo jeśli jest dobrze to liczba nie przeszkadza, a jeśli jest źle to wzmacnia problem. Cokolwiek się dzieje, interpretacja pasuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Mistyk To samo można powiedzieć o klimacie w domu albo o tym że dom pamięta poprzednich mieszkańców. Nie każde sposób interpretacyjne musi być falsyfikowalne żeby było użyteczne. Pytanie jest inne - czy ta perspektywa pomaga tej konkretnej osobie zrozumieć co się dzieje u niej. Jeśli tak, to robi swoją robotę.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 802

@Wedrowiec Ale jak dla mnie to jest trochę za łatwa odpowiedź. Bo "pomaga zrozumieć" to może być po prostu złudzenie zrozumienia, nie? Mówię to jako ktoś kto dopiero zaczyna się w tym kręcić i nie wiem, może czegoś nie łapię.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Lalik A złudzenie zrozumienia to w praktyce czym różni się od zrozumienia, jeśli człowiek zaczyna inaczej działać? Mówię serio, nie retorycznie. Jeśli Inkantacja zmieni coś w sypialni po przeczytaniu co mówi szóstka i zacznie lepiej spać, to co się stało?


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja chyba jestem zbyt prosta do tej filozofii ale mam inne pytanie. Mówiłam o tych czterech stopniach na moją antresolę i że tam się chowałam. To teraz jak rozumiem - ta czwórka była dla mnie dobra czy zła? Bo Martusia mówiła że czwórka to stabilność ale wcześniej ktoś mówił że czwórka przy schodach domu to napięcia rodzinne. Cztery stopnie do mojej kryjówki to co oznaczają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Mamuna To zależy od kierunku i kontekstu. Schody w górę to wejście w przestrzeń, schody w dół to zejście. Antresola jest powyżej, więc wchodziłaś wyżej - czwórka jako stabilizacja, ale na poziomie który już oddziela cię od tego co na dole. To nie jest ta sama czwórka co przy wejściu do domu, gdzie energia jest wspólna. Twoje cztery stopnie to była twoja czwórka.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: