Zaczęłam się zastanawiac nad czymśco mnie nurtuje od dłuższego czasu. Mój salon ma osiem krawędzi - nie jest prostokątny, jest w kształcie litery L. I treaz pytanie do was: czy liczba krawędzi w pokoju w ogóle ma znaczenie numerologiczne? Bo czytałam gdzieś, że kazda przestrzeń ma swoją wibrację, ale czy ta wibracja jest związana wlasnie z geometrią? I drugie pytanie, które mnie gnębi - do tematu z opisem kategorii - jeśli liczba krawędzi daje nam jakiś mistyczny numer, to pokoj jedenastokrawędziowy byłby szczegolny? Jak w ogóle liczyć krawedzzie - same ściany, czy też narożniki podłogi i sufitu?
To ciekawe pytanie,ale zanim przejdziemy dalej - jak ty w ogóle liczysz te krawędzie? Bo krawedz to przeciecie dwóch płaszczyzn. Normalny prostokątny pokój ma ich dwanaście: cztery pionowe narozniki, cztery gdzie sciany schodza się z podłogą i cztery gdzie ściany schodzą się z sufitem. Czyli standardowy pokój to już wibracja dwunastki. Twój salon w kształcie L mialby ich więcej - ale ile zależy od tego, jak dokładnie jest ukształtowany. Sama liczba ścian to coś innego niż liczba krawędzi.
To nie jest klasyczna numerologia - musze to powiedzieć wprost. Klasyczna numerologia operuje na liczbach wywodzonych z dat i imion. Ale jest coś takiego jak geomancja przestrzeni i feng shui numeryczne, gdzie geometria pomieszczenia ma znaczenie. I tu jest sedno: mówi się nie o krawędziach jako takich, tylko o kątach. Każdy ostry kat w pokoju to tzw. \"strzała szatańska\" albo sha chi - czyli energia która bije w określonym kierunku. Pokój w kształcie L ma takich kątów więcej niż prostokąt i to ma realne przełożenie na energetykę przestrzeni. Ale żeby mówić o \"liczbie jedenaście\" w kontekście krawędzi, trzeba by ustalić jakiś konkretny system, bo tak po prostu tego nie ma w żadnej szkole, ktora znam.
Zatrzymajcie się chwilę. W opisie watku jest pytanie o liczbe jedenasta i o to \"kto wchodzi do naszego domu jedenastego\". To brzmi jakby chodziło o coś zupełnie innego - o numer mieszkania albo numer domu? Czy ktoś może wyjaśnić co dokładnie ma być \"jedenaste\"? Bo dyskutujemy teraz o geometrii pokoi, a tamto pytanie jest chyba o czymś innym.
Ja też sie zastanawiałam nad tym \"kto wchodzi\" myślałam że moze chodzi o duchy? Że dom z jedenastka przyciaga jakieś byty? Moja koleżanka mieszka pod jedenastka i mówi, że zawsze cos sie u neij dzieje dziwnego. Ale moze to przypadek...
Ojej, przepraszam, ale ja nie rozumiem jednje rzeczy. Skąd liczba jedenaście ma się wziąć z krawwędzi pokoju? Żaden standardowy pokój nie ma jednastu krawedzi - macie tu prostokąt z dwunastoma albo jakiś nieregularny ksztalt z więcej. Żeby mieć jedenaście musielibyscie miće jakis bardzo dziwny wielościan pytam serio, nie złośliwie - czy chodzi może o inna metode liczenia?
Dobra chyba powinnam lepiej to wyjaśnić, bo widze, że temat poszedł w kilka stron. Zaczęłam od geometrii, bo to mnie interesuje, ale ten opis watku z \"kto wchodzi jedenastego\" - wydaje mi się, że chodzi o dom/mieszkanie pod numerem 11. Moje pytanie o krawędzie to osobna rzecz, którą chciałam przy okazji omówić. czy ktoś może się wypowiedziec o obu tych rzeczach? Bo numerologia adresu to jedno, a energetyka geometrii to drugie, ale może są powiązane? 🙂
Muszę tu trochę poszerzyć perspektywę. Numerologia adresu i energetyka geometrii to dwa odrebne systemy i nie należy ich mieszac bez wyraźnego uzasadnienia. Dom pod numerem 11 - owszem, jedenaście to liczba mistrzowska, nie redukujemy jej do dwójki, bo traci sie wtedy cale znaczenie. to nuemr o podwójnej wibracji jedynki, co oznacza bardzo silne wejście energii - dosłownie \"portal\" dla tych którzy są na to gotowi. Ale to dotyczy vibracji całego domu i jego mieszkańców. Natomiast geometria pokoju to zupełnie inna rozmowa - wywodzi sie z tradycji, które z klasyczna numerologią mają mało wspólnego.
No dobra a ja mam pytanie moze głupie, ale - jak w ogole oblicza się numerologie adresu? Bierze sie tylko numer domu, czy też ulicę, miasto? No dobra, i co z numerem mieszkania - liczy się osobno? 😉
Wracając do jedenastki i pytania \"kto wchodzi\" - to jest naprawdę istotna kwestia, którą nie należy traktować lekko. Dom jedenasty przyciąga energie transformacyjną. nie zawsze to jest przyjemne. Jedenaście to liczba intuicji, ale też liczba, która \"otwiera zasłonę\" - i to oznacza, że do takiej przestrzeni mogą wchodzić zarowno energie bardzo wysokie, jak i takie, z ktorymi trzeba umieć pracować. Znam osoby w domach jedenastych ktore są bardzo wrażliwe mediumicznie i mają przez to ciężkie noce. Dlatego pytam - czy ktoś zadajacy to pytanie ma konkretne doświadczenia, które go do tego pytania doprowadziły?
Ojejku ja mieszkam pod numerem 11 i teraz mi sie robi troche nieswojo po tym co napisal Zaklinacz. Naprawde mam dosc niespokojne noce myslalam że to przez stres. ale czy to znaczy że mój dom \"przyciaga\" cos? I co wtedy zrobic zeby to jakos... zneutralizować?
Mam swoje doswiadczenia z domami o silnych numerach mistrzowskich i mogę powiedziec, że jedenascie robi swoje. Mieszkałem przez kilka lat w mieszkaniu, gzie numer wychodził na 11 i naprawdę mialem poczucie że granica między snem a jawa jest tam bardzo cienka. Nie twierdzę, że to potwierdzenie teorii - może to była sugestia - ale zylem tam inaczej niż w poprzednich miejscach. 🙂
O matko a czy to mozliwe, że prostokatny pokoj \"blokuje\" tę jedenastkową energie bo jest za bardzo zammknięty geometrycznie? Pytam bo coraz bardziej myślę że pokoje o nieregularnych kształtach są bardziej \"otwarte\" na takie rzeczy. Ale to tylko moje odczucie, nie mam na to zadnego oparcia.
To jest właśnie ten moment, gdzie trzeba być precyzyjnym. wibracja adresu działa na poziomie numerologicznym - jest zakodowana w liczbie i nie da się jej \"zablokować\" geometrią ścian. Geometria wnętrza wpływa na przeppływ energii, ale to inny rejestr oddziaływania. Nie mieszajmy tych warstw bo zaczniemy wyciągać wnioski które nie maja podstaw w żadnym z tych systemów.
E tam, to co Hortensja napisała zgadza się z tym co obserwowałem. W mieszkaniu jedenastkowym z bardzo regularnym ukladem pokojow te doswiadczenia graniczne o których pisałem wcześniej pojawialy się głównie w określonym miejscu - przy scianie od strony północnej. Jakby energia szukala sobie ujścia tam, gdzie czula najmniejszy opor
Te niespokojne noce o których pisalam... to jest dosc regularne. Ale nie cce wchodzic za bardzo w szczegoly tutaj,moze to nie jest odpowiednie miejsce. Chociaż te pytania Zaklinacza są sensowne, przyznam.
Wracam do Ignasiowego pytania, bo mysle że jest kluczowe dla całego wątku. Jeżeli geometria wnętrza i wibracja adresu to dwa osobne systemy, to co w ogóle mierzy liczba krawędzi? Bo zaczęłam od tej kwestii i nadal nie mam odpowiedzi. Czy krawędź jako miejsce spotkania dwóch płaszczyzn ma jakieś włłasne znaczenie numerologiczne, nizeależne od adresu?
Przeglądałem swoej notatki i znalazłem cos ciekawego - w jednym z systemów geomantycznych krawędź jest opisywana jako \"linia napięcia\" miejsce gdzie dwa pola energetyczne stykają się i tworzą trzecia jakość. Ale liczy się tam kąty nie same krawędzie. Dwanaście krawędzi prostokątnego pokoju daje w sumie osiem kątów - cztery po 90 stopni. Ósemka ma swoją numerologię.
Ósemka z kątów prostokatnego pokoju - to już jest coś z czym można pracować. Ósema to wibracja struktury, materialności ale tez cykli. teraz pytanie do Zywieny: czy twój salon i sypialnia o których pisałaś, że czujesz je energetycznie inaczej - mają ten sam ksztalt, czy różne?
Proporcje mają znacznie niezależnie od kształtu. Kwadrat jest energetycznie zrównoważony bo wszystkie boki równe, prostokąt ma napięcie między osią długą i krótką. To może tłumaczyć tę różnicę ktora czujesz - nie chodzi o liczbę krawędzi tylko o stosunek boków. a to juz jest coś co można obliczyc.
Ale chwila - jak mierzysz pokoj? Do centymetra, do pół metra, do metra? Bo 4,2 na 58 to nie to samo co 4 na 6 i wychodza inne liczby. Skąd pewnosc że te obliczenia są dokładne? 😀
Zostawię tę kwestię precyzji pomiaru chwilę z boku, bo Wiktor dobrze ją zaznaczył i nie ma sensu się w to dalej kręcić bez wyraźnej metodologii. Natomiast wróćmy do pytania Zywieny, które moim zdaniem jest sercem tego watku: czym właściwie jest krawędź jako kategoria energetyczna? Bo jeśli nie jest liczbą i nie jest kątem, to może jest wlasnie tym miejscem styku, o którym pisał Aleksy? Styk dwóch płaszczyzn wydaje mi sie bardziej obiecującym tropem niż samo liczenie.
Właśnie to mnie nurtuje od początku. Zaczęłam od pytania o liczbę krawędzi, ale im dalej idziemy, tym bardziej mam wrażenie, że liczba to tylko punkt wejścia. Jakby liczenie krawędzi było pretekstem do czegoś głębszego - do zapytania o to, co się dzieje na granicy między dwoma powierzchniami. I teraz pytanie, które mi się nasuwa: jeśli prostokatny pokój ma osiem krawędzi i osiem kątów prostych, to czy ta regularność jest energetycznie neutralna, czy wlasnie ta powtarzalność coś wzmacnia?
Regularność nie jest neutralna w żadnym systemie, z którym miałam do czynienia. Neutralność to coś, do czego się dąży, a nie punkt wyjścia. Ale nie jestem pewna, czy regularność kątów ją przybliża czy oddala. W praktyce rytaułów, które prowadzę w zamkniętych pomieszczeniach, regularnosc przestrzeni daje mi poczucie kontroli nad tym co sie dzieje - ale nie wiem, czy to jest kwestia geometrii, czy po prostu psychologii.
Przepraszam ale to nie jest odpowiedź na pytanie Ignasia, to jest omijanie go. \"Cos było\" to nie jest argument. Rozumiem że trudno to zmierzyc ale jeśli budujemy na tym caly system interpretacji pokojow, to chyba warto mieć lepszy fundament?
Wracam do Irenki, bo trochę zniknęła z rozmowy. Irenka, napisałaś że niespokojne noce są regularne - czy zrobiłaś te obliczenia o których wspominałam? Bo zanim zaczniemy szukać przyczyn w ścianach, warto wiedzieć jaka jest podstawowa wibracja miejsca.
Mogę zapytac coś od siebie? Czytam cala tę rozmowę i wróciłam do tytulu wątku. Kto wchodzi do domu jedenastego - to jest ta część, ktorej kompletnie nie rozumiem. Kto wchodzi doslownie jak obcy czlowiek? Czy chodzi o jakieś byty? Bo jesli o byty to jak geometria pokoju ma zwiazek z tym kto przychodzi przez drzwi?
