Ja przez kilka lat mieszkałam w wynajmowanych mieszkaniach i też myślałam że nie ma sensu nic robić. A potem zrobiłam małe zmiany - sama symbolika, kilka przedmiotów, nic trwałego - i różnica była. Nie wiem czy to była numerologia, feng shui czy po prostu to że zaczęłam traktować to miejsce jako swoje. Ale efekt był realny.
Trochę tak, ale nie do końca. Bo w Polsce akupunktura nie jest medycyną - jest traktowana jako coś obok. I ja tu żyję i tu pracuję, więc chiński punkt widzenia mi nie pomoże praktycznie. Chodzi mi o to że w pracy będę w jednym świecie, a prywatnie w innym. I zastanawiam się czy przestrzeń może być mostem między tym.
To jest bardzo ciekawe sformułowanie - przestrzeń jako most. Właśnie dlatego to pytanie o sektory feng shui ma sens. Jeśli masz sektor kariery i sektor mądrości/wiedzy aktywowane razem, z elementami które łączą oba systemy - na przykład rośliny jako element drzewa, który jest i biologią i tradycją chińską - to może rzeczywiście ta przestrzeń zacznie łączyć, a nie rozdzielać. Ale najpierw potrzebujesz tej orientacji okna.
Chcę się dopytać o te rośliny bo Zenobia je wspomniała. Ja mam w gabinecie kilka roślin i zawsze myślałam że to po prostu estetyka. Czy każda roślina jest elementem drzewa, czy to zależy od gatunku? Bo mam sukulenty i nie wiem czy to w ogóle liczy się tak samo jak zielona roślina liściasta.
Słuchajcie, wracam bo ta dyskusja o roślinach mnie zastanawia. Pytam szczerze - jeśli nie wiadomo czy zasady są oryginalne czy zachodnie, a liczby feng shui mogą się kłócić z numerologią osoby, to jak Obsydiana ma w ogóle zacząć? Mam wrażenie że im więcej tu czytam, tym więcej zmiennych.
Darek, właśnie to jest mój problem i cieszę się że ktoś to powiedział wprost. Ja przyszłam z pytaniem o liczby i feng shui, a teraz mam w głowie sha qi, liczby mistrzowskie, sukulenty, kierunki świata i jeszcze tę akupunkturę która gdzieś mi w tym wszystkim ucieka. Nie mówię że dyskusja jest zła, ale naprawdę nie wiem od czego zacząć.
Obydwa istnieją i obydwa mają swoich zwolenników. Numer mieszkania to najprostsza forma i skupia się na twoim bezpośrednim otoczeniu. Nazwa ulicy to szerszy kontekst, jakby energia dzielnicy czy strumień w którym pływasz. W teorii możesz mieć numer mieszkania cztery, co daje stabilność, ale ulicę wychodzącą na dziewiątkę, co oznacza zakończenia i przejścia. Wtedy patrzysz na napięcie między nimi.
Ja nigdy o tym nie myślałam! Czy to znaczy że jak mam mieszkanie z numerem trzynastym to zawsze muszę redukować do czwórki? Bo trzynastka jest chyba w numerologii jakoś szczególnie traktowana, prawda? Czy to jest pechowe tak jak w kartach?
To co powiedziała Obsydiana brzmi bardzo zdrowo, serio. Nie wszystko musi być zintegrowane od razu, i myślę że to jest ważna obserwacja dla całej tej dyskusji. Może zamiast szukać liczb które połączą obie ścieżki, warto najpierw zapytać której energii w tym pokoju teraz potrzebujesz najbardziej - spokoju do nauki, czy przestrzeni do eksploracji tego drugiego wymiaru?
To co powiedziała Edytka.ka chyba trafiło w sedno. Siedzę i myślę - może zamiast szukać liczby która to wszystko spaja, powinnam po prostu zdecydować co teraz bardziej potrzebuję. I szczerze? Chyba bardziej potrzebuję skupienia pod naukę niż jakiegoś duchowego centrum. Medycyna jest teraz pierwsza, duchowość jest równoległa ale nie główna. Czy to zmienia dobór liczby dla pokoju?
Ale w sumie wiedza praktyczna i ambicja to nie są tak daleko od siebie, szczególnie dla kogoś kto studiuje medycynę, prawda? Może akurat w przypadku Obsydianej te dwa znaczenia ósemki idą w tym samym kierunku i to jest właśnie jej liczba? Trochę przekornie to mówię, ale może zbieżność jest nieprzypadkowa.
To mnie zatrzymało. Bo jeśli miałabym być szczera wobec siebie, to trochę właśnie tak szukam - mam intuicję jak chcę żeby ten pokój wyglądał i szukam liczb które by to uzasadniły. Czy to znaczy że robię to odwrotnie niż powinnam?
Nie jestem pewna czy jest jedna właściwa kolejność. Niektórzy zaczynają od intuicji i potem szukają systemu który ją opisuje. Inni od systemu i potem sprawdzają co z tego wynika. Oba podejścia mogą być autentyczne. Pytanie jest inne - czego ty szukasz w tych liczbach? Potwierdzenia czy odkrycia czegoś czego jeszcze nie wiesz?
Ale czy feng shui to w ogóle się robi samemu czy lepiej mieć kogoś kto przejdzie przez pokój? Bo słuchając tej dyskusji mam wrażenie że bez znajomości wszystkich zasad łatwo coś zepsuć. I trochę się boję że jak zacznę przestawiać rzeczy w swoim mieszkaniu to mogę coś namieszać zamiast pomóc.
Wróćmy na chwilę do Obsydianej i tego pytania o medycynę i duchowość. Padło wcześniej że to są dwie ścieżki, ale ona sama powiedziała że nauka jest teraz pierwsza. To może to nie jest pytanie o dwa sektory, tylko o jeden sektor z podwójną funkcją? Sektor który wspiera koncentrację i jednocześnie nie blokuje intuicji?
jedynka to liczba początku, inicjatywy, niezależności. Siódemka to głębia i poszukiwanie. Razem w przestrzeni - to może być ciekawe napięcie, ale nie sprzeczność. Jedynka mówi "ruszam sam", siódemka mówi "ale dokąd?". Dla kogoś kto zaczyna medycynę i jednocześnie ma ścieżkę duchową, to napięcie może być bardzo twórcze. Ale zanim cokolwiek powiem o stronach świata - jak masz orientację okna względem łóżka? Okno na zachód to jedno, ale gdzie śpisz w stosunku do okna, to drugie.
Jedno mnie zastanawia w tym wątku - cały czas mówimy o pokoju Obsydianej jako o jednej przestrzeni, ale ona wspomniała że to jest pokój który ma pełnić i funkcję nauki i funkcję duchową. Czy feng shui w ogóle dopuszcza żeby jeden pokój miał dwie tak różne energetycznie funkcje? Bo zdaje się że to jest serce całego pytania.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie które mnie nurtuje. Skoro mówimy o liczbach w przestrzeni - to czy te liczby w feng shui są stałe dla pokoju, czy zmieniają się np. z porami roku albo latami? Słyszałem coś o latających gwiazdach w feng shui i że liczby tam nie są stałe. Czy to jest ta sama rzecz o której mówimy?
Eee, latające gwiazdy brzmią poważnie. Czy to znaczy że jak źle poustawiam rzeczy w złym roku to mogę wzmocnić złą energię zamiast dobrej? Bo teraz się trochę boję, serio. Mam w domu kilka kryształów i lustro i w ogóle nie wiedziałam że daty mają znaczenie.
To jest właśnie ten problem z feng shui gdy uczymy się go z różnych źródeł - każda szkoła ma inne reguły i łatwo skleić z tego własny system który wewnętrznie może być sprzeczny. Obsydiana, wracając do ciebie - czy wiesz z jakiej szkoły feng shui chciałabyś korzystać? To może uprościć odpowiedź na pytanie o liczby.
Nie żałuj, bo to jest właśnie dobry punkt wejścia - odkryć że coś jest bardziej złożone zanim zaangażujesz za dużo energii w jeden kierunek. Główne szkoły to szkoła kompasu, szkoła formy i szkoła czarnego kapelusza. Każda inaczej patrzy na przestrzeń. Dla kogoś kto zaczyna, szkoła formy jest chyba najłatwiejsza do intuicyjnego zrozumienia, bo opiera się na tym jak przestrzeń wygląda i jak się w niej poruszasz.
A czy jest jakaś szybka metoda żeby sprawdzić która szkoła pasuje do mojego mieszkania? Bo ja nie mam czasu na czytanie o trzech różnych systemach, chciałbym po prostu wiedzieć co przestawić żeby energia była lepsza i tyle.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i trochę mi w głowie miesza. Mam jedno pytanie do całej grupy - jeśli zaczynam i chcę żeby mój pokój miał dobrą energię, ale nie wiem nic ani o liczbach kua ani o szkołach, to od czego naprawdę zacząć? Czy jest coś co jest wspólne dla wszystkich systemów?
Dobra, to zaczynam od podstaw według tego co powiedziała Wrozanka - porządek, światło, przepływ. Ale wracam do swojego oryginalnego pytania, bo chyba za bardzo odpłynęłyśmy. Mam ten pokój który ma być jednocześnie do nauki medycyny i do mojej ścieżki duchowej. I zastanawiałam się właśnie nad liczbami - czy przy wyborze liczb do przestrzeni w ogóle bierze się pod uwagę to czym ta przestrzeń ma służyć? Czy liczba dla pokoju studenta medycyny to co innego niż liczba dla kogoś kto medytuje?
Dobrze że to wybrzmiało, bo w internecie te systemy są często pomieszane i człowiek nie wie skąd co pochodzi. Ale chcę wrócić do Obsydianej - powiedziałaś że okno na zachód i drzwi od północy. Czy ten pokój jest mniej więcej prostokątny? I czy coś w nim już masz ustawione, jakieś meble, biurko, łóżko?
Prostokątny, tak. Biurko stoi przy oknie zachodnim, bo lubię naturalnie światło przy nauce. Łóżko jest przy ścianie wschodniej, głową chyba na południe. Mam też małą półkę z kryształami przy drzwiach i jeden plakat z anatomią na ścianie południowej. To tyle jeśli chodzi o wyposażenie.
Anatomia na ścianie południowej to ciekawy szczegół. Południe w lo shu to sektor dziewiątki - Ogień, sława, rozpoznawalność, ale też serce i oczy. Nie mówię że to złe, ale to taki kierunek który bardziej sprzyja temu żeby być widzianą niż temu żeby się skupić. Czy ten plakat jest tam z potrzeby czy po prostu tak wyszło przy urządzaniu?
