Ostatnio trafiłam do szpitala nr 4 i przez cały pobyt zastanawiałam się, czy ta czwórka cokolwiek znaczy. W numerologii czwórka to stabilność, fundament, ziemia - i rzeczywiście czułam się tam bezpieczniej niż kiedyś w jedynce. Czy ktoś kiedyś to analizował? Czy numer szpitala może mieć realny wpływ na to, jak przebiega leczenie?
To ciekawy trop, ale zanim pójdziemy za daleko - co rozumiesz przez 'wpływ na leczenie'? Chodzi o energię miejsca, o wibrację samego budynku, czy o coś, co działa na pacjenta psychicznie przez sam fakt świadomości numeru?
Ojej, czwórka w numerologii Pitagorejskiej to ziemia i stabilność, ale jest tez szpitalny numer śmierci w kulturze chińskiej i japońskiej - tam czwórka brzmi podobnie do słowa 'śmierć'. więc ten sam numer ma zupełnie inne wibracje zależnie od systemu. To trochę komplikuje sprawę.
No właśnie, tylko że my tu rozmawiamy w kontekście zachodniej numerologii, więc chyba nie mieszajmy systemów. W naszym kręgu kulturowym czwórka to porządek, cztery strony świata, cztery żywioły. Szpital cztery mógłby być więc idealnym miejscem do uzdrawiania ciała - ziemia trzyma, stabilizuje. 😛
Hej, a jak w ogóle liczyć ten numer szpitala? Bierzemy samą cyfrę na tablicy, czy może wliczamy adres, nazwę ulicy? Bo np. szpital nr 1 przy ulicy Długiej to może wychodzić coś innego niż sam numer 1.
Czytam tę dyskusję i mysle, że jest jeszcze jeden wymiar, który pomijamy. Budynek szpitalny przez lata gromadzi energię ludzkiego cierpienia, ale i uzdrowień. Ta warstwa wydaje mi się ważniejsza niż sam numer. Meditując przed zabiegiem w pewnym miejscu, poczułem wyraźną różnicę między korytarzem a salą - ta sama cyfra, a zupełnie inna wibracja pomieszczeń.
No dobra, czytam i zastanawiam się - a co z numerem sali, w której leżysz? To chyba ważniejsze niż numer całego szpitala, skoro tam spędzasz czas?
No i mamy odpowiedź - sala ważniejsza niż szpital 🙂 Choć moim zdaniem powinna działać suma tych wibracji, nie tylko jedna.
Szczerze mówiąc siedzę i czytam i nie wiem co o tym myśleć. Ale mam pytanie z czystej ciekawości - czy ktoś kiedykolwiek naprawdę porównywał swoje powroty do zdrowia między szpitalami o różnych numerach i widział jakiś wzorzec? Bo bez tego to jest czysta spekulacja.
Wracając do tytułu wątku - myślę że trzeba też odróżnić właściwości szpitala jako miejsca od nastawienia pacjenta. Jeśli wchodzisz do szpitala nr 9 wiedząc, że dziewiątka to zakończenie cyklu i mądrość, możesz się lepiej otworzyć na leczenie. To nie znaczy że szpital sam w sobie działa inaczej, ale twoja recepcja jest inna.
Jest tu jeden aspekt, o którym nikt nie wspomniał. Zanim w ogóle zaczniemy analizować numer szpitala, warto zapytać jaka jest liczba życia pacjenta i czy jest harmonii lub konfliktu z tym numerem. Bo możliwe że szpital piątkowy jest idealny dla jedynkowicza, a fatalny dla czwórkowicza. 😀
Dokładnie tak jak piszesz, Michalino. To jak przy synastrii w astrologii - liczymy liczbę życia pacjenta i patrzymy, czy numer szpitala z nią współbrzmi, czy stoi w napięciu. Jedynka i czwórka mają napięcie, bo jedynka chce iść naprzód, a czwórka ją zatrzymuje i każe się uziemić. Ale to nie musi być złe przy chorobie, bo może wlasnie to uziemienie jest potrzebne ciału do regeneracji. Pytanie jest inne - jak długo masz leżeć? Krótki pobyt kontra długi pobyt to może wymagać innych energii miejsca.
Przepraszam że wchodzę, ale właśnie próbuję policzyć swoją liczbę życia i nie wiem czy dobrze to robię. Data urodzenia 17.03.1976 - dodaję wszystko? 1+7+0+3+1+9+7+6 = 34, potem 3+4 = 7? Czy mam rację? I co to oznacza dla szpitala z jakim numerem?
Eee, ale chwila, trójka jako suma 1+2 to jedno, a trójka jako numer szpitala to drugie. Szpital nr 3 niesie czystą energię trójki, a szpital nr 12 niesie trójkę przetworzoną przez doświadczenie jedynki i dwójki. To już inna jakość, nawet jeśli cyfra końcowa ta sama. Nie możemy tego spłaszczać, bo właśnie na tym polega różnica między numerologią a zwykłym liczeniem.
Słucham tego i nie rozumiem jak to możliwe, że numer na budynku wpływa na to jak pielęgniarki traktują pacjenta. To chyba jednak trochę za daleko idące? Personel to personel, niezależnie od adresu.
Zaczęłam notować tę rozmowę bo widzę że to moze być ważne sposób przed planowanymi pobytami. Ale mam pytanie praktyczne - co jeśli szpital nie ma numeru, tylko nazwę własną? Np. Szpital Miejski, Szpital Kolejowy. Czy wtedy liczymy wartość numerologiczną nazwy?
A co z numerem PESEL pacjenta? Przecież leżąc w szpitalu jesteś wpisany do systemu jako ten numer i to on krąży w dokumentacji. Może PESEL jest ważniejszy niż data urodzenia przy takich obliczeniach?
O, to mnie nie przyszło do głowy z PESELEM! Tylko PESEL jest tak skonstruowany, że zawiera datę urodzenia w środku, więc czy nie byłoby to dublowanie? Chyba że chodzi o całą sekwencję jako odrębną liczbę?
Właśnie, PESEL to zupełnie inna sekwencja niż sama data urodzenia - zawiera rok, miesiąc, dzień, ale tez cyfry porządkowe i kontrolną. suma wszystkich cyfr PESEL dałaby inną liczbę niż liczba życia z daty urodzenia. Nie wiem czy ktoś to badał, ale byłoby ciekawe porównanie. Może to jest liczba \'ja w systemie\', w odróżnieniu od liczby życia, która jest bardziej \'ja jako duch\'.
Właśnie tu jest problem, który mi od początku tego wątku chodzi po głowie. Skoro mówimy o numerach szpitali jako o nośnikach energii, to musimy jakoś rozstrzygnąć, czy energia jest w liczbie samej w sobie, czy w intencji za nią stojącej. Bo jeśli to intencja, to większość numerów budynków jest energetycznie pusta. A jeśli liczba niesie energię sama z siebie niezależnie od tego kto ją nadał, to PESEL powinien działać tak samo jak data urodzenia.
