Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pewna myśl i chciałem zapytać, czy ktoś się nad tym zastanawiał. Regularnie jeżdżę autobusem linii 22 do pracy i zauważyłem, że spotykam tam ciągle te same twarze, co samo w sobie nie jest dziwne, bo to godziny szczytu. Ale zacząłem obliczać liczby losu kilku osób z mojego otoczenia i wyszło mi, że trzy z czterech, które jeżdżą tą samą linią co ja, mają liczbę losu 4 albo 22. Ja mam 4. Zaczęło mnie to zastanawiać, czy linia autobusowa jako liczba może w jakiś sposób przyciągać pasażerów o zbliżonej wibracji numerologicznej. Ktoś miał podobne obserwacje?
Eh, to bardzo ciekawy trop. Linia 22 to przecież liczba mistrzowska, więc nic dziwnego, że przyciąga osoby z mocną czwórką albo dwudziestką dwójką. Liczby mistrzowskie mają silniejsze pole przyciągania niż zwykłe, to chyba oczywiste. Ale pytanie jest głębsze, bo trzeba by sprawdzić, czy to działa w przypadku linii, które nie są liczbami mistrzowskimi. Np. linia 7 albo linia 11.
Ja bym do tego dorzucił jeszcze jeden wymiar. Nie tylko numer linii, ale też godzina odjazdu. Jeśli wsiada się o 7:11 albo 8:22 to nakłada się wibracja czasu na wibrację trasy. Sam kiedyś sprawdzałem, kiedy jeżdżę linią 9 o konkretnych porach, to w głowie mi się układało zupełnie inaczej niż rano o losowej godzinie. Nie wiem czy to numerologia czy coś innego, ale coś w tym może być.
A czy ktoś brał pod uwagę, że numer linii to jednak trochę arbitralny twór? Linia 22 w jednym mieście jedzie przez centrum, a w innym na obrzeża. Sama liczba 22 nie zmienia się, ale przestrzeń jest zupełnie inna. Czy wibracja liczby działa niezależnie od kontekstu fizycznego trasy, czy może trasa też niesie własną energię?
To dobre pytanie, Cebulka. W numerologii klasycznej liczba jest nośnikiem wibracji niezależnie od tego, do czego jest przypisana. Ale ja bym tu zachowała ostrożność z wyciąganiem wniosków z tak małej próby, jak ta Dadzboga. Trzy, cztery osoby to za mało, żeby mówić o wzorcu. Natomiast sam pomysł obserwowania, kto jeździ jakimi liniami, jest według mnie wart rozwinięcia. Pytanie, jak to systematycznie zbierać, bo przecież nie będziemy pytać obcych o datę urodzenia.
Przepraszam, że się wtrącę z podstawowym pytaniem, ale skoro liczba losu to redukcja daty urodzenia, to jak się liczy numer linii autobusowej w tym kontekście? Tzn. linia 22 to po prostu 22 czy redukujemy do 4? Bo to by chyba zmieniało, kto powinien na nią "pasować".
Hmm, ale tu wychodzi problem, który warto nazwać wprost. jeśli każdą linię możemy zredukować, to dla linii 35 szukamy ósemek, dla linii 17 ósemek też, dla linii 44 też czwórek i tak dalej. Przy dużej sieci linii w każdym autobusie będzie ktoś, kto "pasuje". Dadzbog, czy nie może to być po prostu efekt potwierdzenia, czyli zauważamy to, co chcemy zobaczyć?
Czytam tę rozmowę i przyszło mi do głowy coś innego. Czy zamiast patrzeć na to, kto jedzie, nie powinniśmy patrzeć na to, co pasażerom przydarza się po tym jak wysiądą? Mam na myśli to, że wibracja liczby może nie przyciągać konkretnych ludzi, ale wpływać na ich stan, gdy są w tej przestrzeni. To by było trudniejsze do zbadania, ale chyba bliższe temu, jak rozumiem działanie wibracji numerologicznych.
A ja myślę, że to bardziej kwestia energii miejsca niż numeru. Trasa przebiega przez różne miejsca, niektóre mają silną energię, inne słabą. Numer to tylko etykietka. Choć z drugiej strony, jak sami numerolodzy mówią, etykietka niesie wibrację, więc może to nie jest takie proste.
Wracając do oryginalnego pytania, bo rozmowa trochę odpłynęła. Dadzbog, czy próbowałeś też sprawdzić linie z numerem, który zupełnie nie odpowiada Twojej liczbie losu? Tzn. jeździsz może czasem inną linią i czy masz wrażenie, że ludzie tam są "inni" energetycznie?
To co mówi Dadzbog o wrażeniu jest akurat czymś, na co warto zwrócić uwagę. Numerologia nie działa przez liczenie działa przez rezonans, który odczuwamy zanim jeszcze coś policzymy. Obserwacja intuicyjna jest równie ważna co obliczenia. Pytanie do Rydwanki, bo ma tu chyba doświadczenie, czy w Twojej praktyce pojawiały się sytuacje, gdzie wibracja zewnętrzna miejsca albo środka transportu wyraźnie wpływała na grupę osób?
No nie wiem, czytałam tę wymianę z Rydwanką i mam pytanie do Dadzboga. Pisałeś o wrażeniu "znajomości" w linii 22, ale czy to nie może być po prostu efekt tego, że jeździsz nią regularnie i rozpoznajesz twarze? Chodzi mi o to, jak odróżnić rezonans numerologiczny od zwykłego przyzwyczajenia do środowiska.
To uczciwe pytanie i sam je sobie zadawałem. Ale właśnie dlatego zacząłem liczyć daty. To znaczy, najpierw było wrażenie, a potem próba zweryfikowania go przez liczby. Gdyby zbieżności były zerowe, to bym odpuścił. Natomiast Twoje pytanie o przyzwyczajenie jest zasadne, bo tego elementu nie da się łatwo wyeliminować.
Wchodzę tu trochę z boku, bo to nie moje główne pole, ale mam jedno spostrzeżenie. Mówicie o liczbach linii jako nośnikach wibracji, ale w żadnym mieście zarządca transportu nie dobiera numerów linii pod kątem ich energetycznego znaczenia. Oznacza to, że jeśli wibracja działa, to działa niezależnie od intencji. Czy to Wasz punkt wyjścia, czy dopuszczacie też, że intencja nadania numeru ma znaczenie?
Ta analogia z rzeką jest poetycka, ale trochę omija problem. Rydwanka pyta o coś konkretnego, mianowicie czy ruch i zmienność trasy nie osłabiają wibracji liczby. Moja intuicja jest taka, że numer linii funkcjonuje jako stały punkt odniesienia w zmiennym systemie. Ale to raczej hipoteza robocza niż pewnik.
A co z liniami, które zmieniają numer z powodów organizacyjnych? Znałam linię, która przez lata była 14, potem przemianowano ją na 41. Trasa ta sama, numer inny. Czy pasażerowie nagle się zmienili? To byłby niezły test w naturze.
Zaraz, zaraz. Czyli kolejność cyfr może mieć znaczenie? Nikt tego wcześniej nie powiedział. Jak to w ogóle działa w numerologii? Dla mnie jako osoby, która się uczy to jest ważne, bo to zmienia całe rozumienie redukcji.
Do pytania Cebulki o zmianę numeru, to jest coś, czego faktycznie nie testowałem, bo nie śledziłem żadnej konkretnej linii przez przemianowanie. Ale jakby ktoś miał dostęp do takiej historii, to byłoby naprawdę interesujące obserwacyjnie. Czy ktoś z Was mieszka w miejscu, gdzie takie zmiany zachodziły i coś zauważył?
No, wracam do wątku, który poruszałam wcześniej, bo mi on nie daje spokoju. Nikt nie odpowiedział wprost: czy macie jakieś pomysły jak w ogóle zebrać obserwacje w sposób, który daje coś więcej niż jednostkowe wrażenia? Dadzbog pytał o systematyczne podejście. ja prowadzę dziennik, ale sama. Co gdyby kilka osób prowadziło równolegle notatki o tej samej linii?
Skala odczuć energetycznych brzmi dobrze, ale mam pytanie praktyczne. Czakry też coś mówią o podróżach i przestrzeni. Czy ktoś próbował łączyć odczyt czakr z konkretną trasą? Bo jeśli linia 22 faktycznie ma inną wibrację to powinna być wyczuwalna w ciele podczas jazdy, nie tylko jako ogólne wrażenie.
Wychodzę z cienia, bo Otylka poruszyła coś ważnego. Czakry są wrażliwe na środowisko i na intencję skupienia uwagi. Tylko tu pojawia się problem: jeśli wiesz, że jedziesz linią 22 i oczekujesz czegoś szczególnego, to Twoje czakry mogą reagować na samo oczekiwanie, nie na wibrację liczby. Jak oddzielić te dwie rzeczy? 🙂
Czytam ten temat od początku i boję się zapytać, bo to pewnie było gdzieś poruszone, ale jak właściwie policzyć swoją liczbę losu, żeby w ogóle sprawdzić, czy pasuje do linii którą jeżdżę? Chodzi mi o to, czy to data urodzenia jako całość, czy tylko dzień, czy coś jeszcze?
Wracam do wątku z intencją, bo nie do końca mnie przekonała odpowiedź Halszeczki. Jeśli liczba działa bez intencji, to czy oznacza to, że każda liczba w moim otoczeniu na mnie oddziałuje? Numer partii w sklepie, numer seryjny sprzętu, kod pocztowy? Bo jeśli tak, to jesteśmy zanurzeni w tysiącach równoległych wibracji i nikt już nic z tego nie wyciągnie.
To jest pytanie, które mnie samą nurtuje od dawna. Jeśli przyjmiemy, że liczba działa bez intencji, to rzeczywiście otwieramy puszkę Pandory. Numer seryjny lodówki, kod kreskowy, numer PESEL. Ale intuicyjnie czuję, że jest różnica między liczbą, która jest przypisana do czegoś publicznie i trwale, a liczbą techniczną w tle. Numer linii autobusowej jest widziany, wymawiany, myślany przez tysiące ludzi dziennie. Czy ta zbiorowa uwaga nie wzmacnia wibracji?
Właśnie to mnie zastanawia w całej tej dyskusji. Wróćmy przez chwilę do sedna tematu, bo trochę odpływamy. Pytałem na początku, czy pasażerowie konkretnej linii mają podobne liczby losu. Pelagiusza teraz sugeruje, że zbiorowa uwaga może wzmacniać wibrację linii. A czy nie mogłoby to działać w drugą stronę, że silna wibracja linii przyciąga ludzi o pasujących liczbach, którzy nieświadomie wybierają właśnie tę linię?
Przepraszam że się wtrącę ale zgubiłam się trochę. Czy mówicie, że autobus może nas przyciągać energetycznie? Jak to w ogóle miałoby działać w praktyce, skoro często jedyną linią jest ta, która akurat jedzie do pracy?
Ja mam liczbę losu 6 i przez lata jeździłam głównie szóstką, choć mogłam jeździć też czternastką. Zawsze mi się wydawało, że szóstka jakoś lepiej trafia. Ale to może być po prostu przyzwyczajenie. Nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego i chyba właśnie o to wam chodzi z tym protokołem obserwacji?
