Siedziałem ostatnio z notatkami i zaczęło mi chodzić po głowie coś, co pewnie dla wielu brzmi dziwnie, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej ma sens. Chodzi o numery kin. Znaczy - czy sala numer 5 w multipleksie przyciąga inne typy filmów niż sala numer 1 albo 9? I nie mówię o przypadku, tylko o tym, że może wibracja liczby wpływa na to, co jest tam wyświetlane, kto decyduje o repertuarze, a nawet kto na to przychodzi. Byłem ostatnio w kinie i zauważyłem, że największe hity lądują zawsze w jedynce albo dwójce, a te bardziej niszowe, artystyczne - w salach z wyższymi numerami. Może to tylko przypadek organizacyjny, a może nie. Co wy myślicie?
Szczerze? Brzmi jak troche naciągane, bo te duże sale po prostu mają więcej miejsc i logicznie trafiają tam hity, bo więcej kasy. Ale z drugiej strony - a czemu nie? Jak numerologia działa w przypadku imion i dat urodzenia, to czemu miałoby nie działać dla numerów pomieszczeń? Tylko jak to w ogóle udowodnić? Sprawdzasz jakieś konkretne kino czy mówisz ogólnie?
Ojejku, pytanie jest ciekawe, ale trzeba je postawić precyzyjniej. Numerologia nie mówi, że liczba 'przyciąga' coś mechanicznie jak magnes. Chodzi o wibrację przestrzeni. Sala kinowa to przestrzeń zamknięta, regularnie wypełniana ludzkimi emocjami i myślami - to tworzy pewien energetyczny odcisk. Numer sali to tylko jeden z elementów. Równie ważne jest np. to, w którym roku tę salę otwarto i co się w niej wcześniej wyświetlało. Tytus, piszesz o konkretnym kinie? Bo bez kontekstu ciężko pójść dalej.
O matko, nigdy bym na to nie wpadła a teraz to będę zwracać uwagę przy każdym wyjściu do kina! Dziękuję że to napisałeś Tytus, naprawdę otwierasz oczy 🙂 A powiedz - czy sala w której filmy idą fatalnie, pusta, złe recenzje, też ma jakiś charakterystyczny numer? Ciekawi mnie czy jest jakaś liczba która przyciąga pecha.
Wiadomo że czwórka jest tu podejrzana, czwórka to stabilność ale też stagnacja i blokada energii. w wielu tradycjach wschodniej numerologii czwórka to wręcz liczba śmierci. Nie zdziwiłabym się, gdyby sala numer 4 w różnych kinach miała gorszą frekwencję albo trafiały tam filmy, które przepadają. To jest logiczne.
A mnie zastanawia inna rzecz - czy numer kina jako całości też ma znaczenie? znaczy, jeśli kino nazywa się np. 'Cinema 9' albo ma numer budynku, to ten numer też wchodzi do gry? Bo to chyba jak z numerem domu - liczy się przy obliczaniu numerologicznym mieszkania. Czy ktoś próbował robić takie obliczenia dla konkretnych kin?
To jest właśnie kluczowe pytanie, które Promyczkaa postawiła. W numerologii zakładamy, że wibracja liczby wpływa na pole zdarzeń wokół danego miejsca - i tak, to może obejmować decyzje ludzi, którzy nawet nie wiedzą o numerologii. Kierownik repertuaru 'czuje', że ten film pasuje do tej sali. Dystrybutor 'intuicyjnie' proponuje konkretną salę. To nie jest przypadek, to energia liczby działająca przez ludzi jak przez nośniki. Ale żeby to badać rzetelnie jak Tytus, trzeba wykluczyć zmienną pojemności sal - bo oczywiście hity lądują w większych pomieszczeniach.
To co mówi Plejadka60 o ludziach jako nośnikach wibracji - to mi bardzo odpowiada. mam podobne doświadczenia z miejscami pracy. Biuro numer 8 w moim poprzednim miejscu zawsze miało najbardziej ambitnych pracowników, skupionych na kasie i sukcesie. Ósemka to przeciez liczba materialnego dobrobytu i władzy. Nikt tego nie planował, tak po prostu wyszło. Więc sala kinowa czemu miałaby być inna?
Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - czy energię sali można 'odczuć' fizycznie wchodząc do niej? Chodzi mi o to, że może zanim sprawdzimy numer, po prostu wejdziemy i poczujemy, co ta przestrzeń robi z naszą energią. Czakry reagują na otoczenie i może to by dało dodatkowe informacje?
Ja chcę tylko wtrącić, że jest jeszcze kwestia Merkurego - bo Merkury rządzi komunikacją, mediami, filmem w jakimś sensie. I jeśli Merkury jest w danym znaku retrograde albo w trudnym aspekcie, to może wpływać na to, jakie filmy 'idą' w danym okresie w ogóle, a wibracja sali to kolejna nakładka. Teraz Merkury jest w Strzelcu i powiem wam, że Strzelec to znak, który nie lubi szczegółów - więc może dlatego teraz w kinach jest tyle wielkich widowisk bez głębszej treści, a mniej kameralnych dramatów? 😀
Wracając do kin - bo trochę odpłynęliśmy w stronę Merkurego - ciekawi mnie jedno: czy ktoś sprawdzał kiedy konkretna sala była zbudowana lub otwarta? Bo to chyba jak z datą urodzenia - numer sali to jedno, ale data jej 'narodzin' to drugie. I te dwie liczby razem dają pełniejszy obraz. Tytus, masz w swoich danych rok otwarcia poszczególnych sal?
Czytam tę rozmowę od początku i właśnie ta kwestia daty otwarcia sali mnie zatrzymała. Tytus, a jak w ogóle podchodzisz do obliczania tej daty? Czy redukujesz ją do jednej cyfry tak jak datę urodzenia, czy zostawiasz jako rok, miesiąc, dzień osobno?
Tu jest ważna kwestia. Budynek nie ma jednej daty urodzenia w takim sensie jak człowiek. Kiedy liczymy numerologię miejsca, bierzemy zazwyczaj datę inauguracji - czyli pierwszy dzień działalności, nie datę wbicia łopaty ani datę odbioru technicznego. To moment, w którym przestrzeń zaczyna spełniać swoją funkcję i zbierać ludzką energię. Dla kina - moment pierwszego seansu.
Moim zdaniem remont to nie nowe narodziny, chyba że zmieniono fundamenty albo całkowicie przebudowano bryłę. Energia miejsca siedzi głębiej niż farba na ścianie. Ale zmiana właściciela albo nazwy - to już może przestawić wibrację, bo zmienia się intencja, która towarzyszy temu miejscu.
Wracając do pytania Szeptacza o remont - sa tradycje, głównie w geomancji i feng shui, gdzie faktycznie uznaje się, że głęboka przebudowa przestrzeni otwiera ją na nowe wzorce energetyczne. W numerologii klasycznej jednak rok inauguracji to rok inauguracji i nie zmienia go żaden remont. Liczy się pierwsze ożywienie miejsca przez ludzi, którzy przynieśli tam swoją intencję.
A ja mam pytanie może głupie, ale - czy te wszystkie sale w jednym multipleksie mają tę samą datę 'narodzin', skoro otwierały się razem? To by znaczyło, że sala 1 i sala 7 mają ten sam fundament czasowy, tylko różnią się numerem. Jak to wtedy działa?
To wcale nie jest głupie pytanie, bo wlasnie to mnie zastanawia. Jeśli daty otwarcia sa identyczne, to jedyną zmienną pozostaje numer sali - i to akurat by wzmacniało tę hipotezę, że sam numer niesie wibrację niezależnie od innych czynników.
Właśnie to jest ciekawe w tej dyskusji - bo siłą rzeczy multipleks jako układ sal to troche jak układ planet. Każda sala ma swój numer, ale wszystkie działają w tej samej dacie bazowej. Jak znaki zodiaku w jednym roku - fundament ten sam, a charakter zupełnie różny.
No właśnie, bo mi się tu trochę gubi, co jest przyczyną, a co skutkiem. Merkury, numer sali, data otwarcia, decyzja dystrybutora - to wszystko naraz? Jak oddzielić, który czynnik naprawdę działa, a który to przypadek?
Matko, znak to dobry punkt startowy, aspekty dają głębszy obraz, ale sa trudniejsze do śledzenia bez wprawy. Zacznij od znaku i od tego, czy Merkury jest retrograde w danym czasie. Retrogradacja to zmienny czynnik, który wyraźnie wpływa na odbiór komunikatów - a film to komunikat.
A jak się ma do tego cała sprawa Merkurego w Strzelcu? bo Willowa wspomniała wcześniej że wtedy detale się sypią. Jeśli Merkury w Strzelcu rzeczywiście jest mniej precyzyjny, to czy filmy puszczane w tym czasie byłyby bardziej 'rozbudowane tematycznie' a mniej dopracowane technicznie? Takie epikckie ale z dziurami w fabule?
Ojejku, słuchajcie, a czy ktoś próbował po prostu wejść do różnych sal i posiedzieć chwilę przed seansem? Bo mam wrażenie, że ciało od razu wie, zanim głowa zacznie analizować liczby i planety. Wchodzę do przestrzeni i czuję albo otwartość, albo ścisk w klatce piersiowej - i to mi mówi więcej niż numer nad drzwiami.
Właśnie to mnie zastanawia w tej całej dyskusji - czy może zamiast szukać odpowiedzi w liczbach i tranzytach, po prostu usiąść w tej sali i poczuć? Bo kiedy wchodzę do miejsca z silną energią, to coś w środku klatki piersiowej od razu mi mówi, czy chcę tam zostać. Nie potrzebuję wtedy żadnej tabelki.
O, to jest ciekawe pytanie! jakby intuicja była tym samym co wibracja numerologiczna, tylko odczuwana zamiast liczona. Nigdy na to tak nie patrzyłam. To znaczy, że osoba wrażliwa energetycznie mogłaby w ogóle nie potrzebować numerologii bo i tak to wyczuje?
A wracając do Merkurego w Strzelcu, bo ten wątek mnie nie odpuszcza - czy ktoś z was sprawdzał, jakie filmy grały w różnych salach akurat podczas ostatniego tranzytu? Bo mam wrażenie, że to jest testowalne, tylko trzeba zebrać dane.
Słuchajcie, wchodzę tu z innej strony. Merkury w Strzelcu jako 'mniej precyzyjny' to dość uproszczone ujęcie. Tradycyjnie Merkury jest w Strzelcu w detrymencie, co oznacza, że energia planety działa mniej komfortowo, nie że 'się sypie'. Różnica jest istotna. Czy ktoś tu pracuje na tarocie lub astrologii z solidniejszą podstawą niż to, co gdzieś wyczytał?
Ojej, to jest ważna uwaga bo rzeczywiście przejąłem to określenie bez głębszego sprawdzenia. jak powinienem zatem zakodować Merkurego w Strzelcu w tej kolumnie? Jako 'syntetyczny', 'filozoficzny', czy po prostu podawać tylko znak bez wartościowania?
