Ale zaraz, czy to nie jest po prostu normalne dla każdej zamkniętej grupy? Że ma swój język, swoje zasady? Nie mówię, że to dobrze, ale wydaje mi się, że wiele kół tak działa i nie wszyscy to nazywają manipulacją.
Chcę dodać coś do wątku Oskara i Seida. W kilku tradycjach numerycznych, które znam, pustka w kole po odejściu jest traktowana jako przestrzeń, nie jako defekt. Dziewiąte miejsce wolne może być odczytywane jako miejsce dla nieobecnego elementu, nie jako katastrofa. To jak prowadzący interpretuje brak osoby, mówi więcej o systemie niż sama liczba.
Dobra, ale czy ktoś może mi powiedzieć po prostu, jak rozpoznać już na początku, że koło, do którego wchodzę, jest tym "złym" typem? Bo czytam tę rozmowę i wszystko wydaje się jasne po czasie, ale co z osobą, która dopiero rozważa wejście?
Laurka54 pyta o coś ważnego. Dodałabym do pytania Indaphorosa jeszcze jedno: zapytaj, czy liczba uczestników koła jest z góry ustalona i czy jest elastyczna. Jeśli prowadzący mówi, że "musimy mieć dokładnie dziewięć" albo "liczba jest święta i nie może się zmienić", to jest właśnie ten moment, żeby sprawdzić, czy to jest zasada rytualna, czy zasada organizacyjna przykryta językiem rytualnym.
Ale to oznacza, że trzeba wejść do koła, żeby je ocenić, a to jest chyba trochę bez sensu, nie? Skoro już jesteś w środku, to oceniasz post factum.
