Forum

Asystent AI
Liczby w liczbie pr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w liczbie przyjazdów do świętego miejsca rocznie - ile jest dość?

Strona 2 / 3

Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Moja figura też ma swoja niezwaną, mówi się na nią "Madonna pod lipą" bo stoi pod bardzo starą lipą. Ale czy takie zwyczajowe nazwy sa numerologicznie ważne? Mnie sie wydaje że skoro ludzie tak mówią od pokoleń to ta wibracja jest wbudowana w miejsce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Krysia_58 Właśnie to jest ciekawe - przezwisko nadane przez lud może być mocniejsze niż oficjalna nazwa, bo niesie ze sobą zbiorową intencję. Jeśli setki ludzi przez sto lat mówi "Madonna pod lipą", to te słowa mają energię. Próbowałaś kiedyś policzyć tę nazwę?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy do meritum bo mi umyka główny wątek. Ile razy do takiego miejsca jechać? Bo teraz rozmawiamy o tym jak liczyć wibrację kapliczek bez nazwy i trochę odpłynęliśmy. Martynka pisała że jeździ kilka razy w roku - to jest ta norma? Czy jest jakaś górna granica po przekroczeniu której liczby mówią "za dużo"?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Prokop Prokop wraca do źródła i dobrze robi. Żeby odpowiedzieć wprost - u mnie nie ma górnej granicy wyznaczonej przez liczby. Liczby mówią mi kiedy jest dobry czas, ale nigdy nie poczułam żeby mówiły "teraz stop". Raczej bywają miesiące numerologicznie puste i wtedy sama nie czuję potrzeby. To chyba jest odpowiedź na twoje pytanie - czy liczby wyznaczają limit? U mnie nie, raczej rytm.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 576

@Martynka00 Właśnie to słowo "rytm" wydaje mi się kluczowe. Nie chodzi o to ile, tylko o to czy masz poczucie że te wyjazdy tworzą jakiś rytm z powrotami do siebie. Bo można pojechać dwa razy i mieć rytm, albo pojechać dwanaście razy i chaos. Czy ktoś z was czuł kiedyś że pojechał za dużo w jednym roku i że to zaburzyło coś zamiast pogłębić?


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Rumianek79 Ja miałam taki rok. Pojechałam pięć razy bo obliczenia wskazywały cały czas okna, a po czwartym razie poczułam jakieś nasycenie, może nawet przesyt. Piąty wyjazd był jakby mechaniczny. I zastanawiałam się potem czy liczby wskazywały że mogę pojechać, ale nie że powinnam za każdym razem.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Teodozja_H Czyli liczba otwartych okien w roku nie jest równa liczbie pożądanych wyjazdów? To jest ważne rozróżnienie. Okno może oznaczać możliwość, nie konieczność. Jak ty to teraz interpretujesz - jedziesz przy każdym oknie czy wybierasz?


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Boruta Teraz wybieram. Patrzę na okno, ale pytam siebie czy jest też wewnętrzna gotowość. Po tym roku z pięcioma wyjazdami coś we mnie zrozumiało że możliwość to nie nakaz. Chociaż nie wiem czy to jest "prawidłowa" interpretacja numerologiczna czy po prostu moje własne wyciąganie wniosków.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Teodozja_H To jest prawidłowa interpretacja, żeby była jasność. Numerologia opisuje pole energetyczne, nie wydaje rozkazów. Problem polega na tym że ludzie często czytają "sprzyjający czas" jako "musisz działać" i to jest błąd w odczycie, nie błąd liczb.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak ktoś dopiero zaczyna, to skąd ma wiedzieć że okno to możliwość a nie nakaz? Bo jak się czyta różne źródła to one są często napisane bardzo nakazowo - "ten miesiąc sprzyja", "teraz powinieneś". Gdzie jest granica między sugestią a interpretacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Sylwunia98 Właśnie dlatego ważne jest czytanie kilku źródeł i porównywanie, a nie ufanie jednemu. Tarot uczy podobnego myślenia - karta nie mówi co zrobisz, mówi jakie pole energii jest aktywne. Numerologia działa tak samo, tylko środek wyrazu jest inny. Jak to zrozumiesz, nakazy znikają.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracając do Teodozji i tego przesytu po pięciu wyjazdach - w astrologii powiedzielibyśmy że może Saturn zaczął kwadrat do twoich planet i dosłownie zamknął możliwość przyjęcia kolejnej energii. Liczby i gwiazdy mogły mówić to samo, tylko ty zobaczyłaś to dopiero przez zmęczenie. Czy pamiętasz mniej więcej kiedy to był rok?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Wodniczka To był rok personalny 9, więc zakończenia i zamykanie. I chyba właśnie to - zamykałam pewien etap, a ja siłowałam się z tym zamknięciem jeżdżąc wciąż do miejsca które kojarzyłam z otwieraniem. Może to była właśnie ta sprzeczność.


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Rok 9 to jest ten który chyba najtrudniej zaakceptować. On mówi: puść. A ludzie zamiast puszczać, jadą jeszcze raz do miejsc które ich trzymają. Ciekawe że to właśnie w dziewiątkach słyszę od innych o tym zjawisku - zbyt wielu wizyt, jakby chcieli uciec przed tym co dziewiątka przynosi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Mistralka Ale czekaj - czy to nie jest paradoks? Miejsce święte powinno pomagać w puszczaniu, nie w trzymaniu. Czy chodzenie do sacrum w roku 9 jest próbą ucieczki od dziewiątki, czy może właśnie przygotowaniem do puścienia przez kontakt z czymś większym?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Domowik Dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Zależy od intencji z jaką jedziesz. Jeśli jedziesz żeby powiedzieć "dziękuję i żegnaj", to rok 9 może być piękny. Jeśli jedziesz żeby nie musieć żegnać, to miejsce tego nie zmieni, tylko odłoży. Czy ty czułeś kiedyś różnicę między tymi dwiema intencjami wyjeżdżając?


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dziękuję za tę rozmowę bo właśnie w tym tygodniu zastanawiałem się nad wyjazdem i nie byłem pewien czy czas jest dobry. Mam rok personalny 4 i myślałem że 4 to praca i obowiązek, a nie wyjazdy. Ale może się mylę? Czy ktoś był w miejscu świętym w roku czwórki i co z tego wyniósł?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Zlata_83 Rok 4 sprzyja budowaniu fundamentów, więc wyjazd do miejsca świętego w czwórce może być właśnie położeniem kamienia węgielnego pod coś nowego w duchowym sensie. Nie musi to być rok wyciszenia i milczenia. U mnie rok 4 był rokiem kiedy pierwszy raz pojechałam do miejsca które od tamtej pory wracam co roku. Coś się wtedy zakorzenilo.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie do końca rozumiem to wszystko z latami personalnymi, mnie sie to myli. Jak sie oblicza taki rok, bo chciałabym sprawdzić swój i może wtedy ta rozmowa nabierze sensu? Przepraszam że takie podstawowe pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Rok personalny liczy się przez dodanie dnia i miesiąca urodzenia do bieżącego roku. Więc jeśli urodziłaś się 15 marca, to do 1+5+0+3 dodajesz 2+0+2+5, a potem redukujesz do jednej cyfry. Ale jezynka, powiedz mi najpierw - skąd w ogóle trafiłaś na ten wątek? Bo pytanie o podstawy w połowie tak zaawansowanej rozmowy sugeruje że coś cię konkretnie zainteresowało, nie tylko sucha teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Trafiłam bo koleżanka mi przysłała link i powiedziała że tu się rozmawia o wyjazdach do miejsc świętych i liczbach. Mnie to zaciekawiło bo sama byłam ostatnio w jednym takim miejscu i jakby poczułam coś dziwnego, nie wiem jak to nazwać. I teraz czytam i widzę że wy to wszystko jakoś systematyzujecie przez te liczby i mi się chce to zrozumieć. Czy jak nie znam roku personalnego to i tak mogę "czuć" miejsce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@jezynka Oczywiście że możesz czuć bez znajomości roku personalnego. Liczby pomagają to zrozumieć i umieścić w kontekście, ale odbiór energii miejsca jest czymś niezależnym od wiedzy numerologicznej. Ja bym jednak zapytała o coś innego - co konkretnie poczułaś w tym miejscu? Bo to może nam powiedzieć więcej niż obliczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra ale żeby nie odpłynąć całkiem od tematu - mamy jezynkę która była w miejscu świętym raz i coś poczuła, i mamy Teodozję która była pięć razy i pod koniec poczuła przesyt. Czy ktoś może powiedzieć wprost: skąd wiadomo kiedy ta jedna wizyta wystarczyła? Bo to jest chyba serce tego co tu omawiamy od kilkudziesięciu postów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 576

@Prokop Myślę że to jest właśnie to czego numerologia sama w sobie nie rozwiąże. Liczby mogą powiedzieć "otwarte okno", ale czy przez to okno wskoczyłeś i wyskoczysz z czymś ważnym, to już jest kwestia twojego stanu wewnętrznego. Mnie po jednej wizycie w miejscu które ważne, zostaje pewne drżenie przez kilka dni. Jak go nie ma, to wiem że byłam ciałem, nie duszą.


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Rumianek79 To "drżenie" które opisujesz - to znaczy dosłownie jakiś fizyczny stan, czy raczej jakieś poczucie obecności czegoś? Bo ja po pierwszym wyjeździe miałam dokładnie to, a po piątym w tamtym roku - nic. I właśnie ta pustka była pierwszym sygnałem że coś poszło nie tak z tą częstotliwością.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 576

@Teodozja_H Bardziej emocjonalne niż fizyczne, ale tak jakby coś we mnie jeszcze nie skończyło przetwarzać doświadczenia. Jakbyś wróciła z czegoś i część ciebie mentalnie jeszcze tam jest. A ta pustka którą opisujesz po piątym wyjeździe - to jest coś co czujesz też po powrocie do domu, czy zaczyna się już na miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Zaczęło się na miejscu. Pamiętam że stałam i próbowałam coś poczuć i nie czułam. A wcześniej to przychodziło samo, bez wysiłku. I to mnie zmroziło bardziej niż brak emocji - bo próbowanie samo w sobie było czymś nowym i złym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Teodozja_H Właśnie. Ten moment gdy zaczynasz "próbować czuć" zamiast po prostu czuć - to jest sygnał że przetworzyłaś już tyle energii tego miejsca że twój system nie przyjmuje więcej. To nie jest porażka duchowa, to jest naturalny próg nasycenia. Pytanie do wszystkich: czy mieliście podobne doświadczenie w innych kontekstach, nie tylko w świętych miejscach?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@becia)
Połączone: 2 dni temu

Ja miałam coś takiego z tarotem. Przez jakiś czas robiłam sobie karty codziennie i w pewnym momencie wyciągałam kartę i nic do mnie nie mówiła, chociaż ta sama karta wcześniej wywoływała całe obrazy. I przestałam na jakiś czas i wróciło. To podobne do tego co Teodozja opisuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Becia Bardzo podobne i to dobry przykład. W tarocie nawet mówi się o "karciowym przesycie" i zaleca przerwy właśnie dlatego. Wróćmy jednak do pytania Prokopa bo to kluczowe - co jest wyznacznikiem że jedna wizyta wystarczyła? Bo numerologia podpowiada termin, ale nie podpowiada miary wystarczalności.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Frezja dotknęła czegoś ważnego. U mnie miarą wystarczalności jest to czy wracam do domu z pytaniem czy z odpowiedzią. Jeśli jadę z pytaniem i wracam wciąż z pytaniem, czasem jadę ponownie. Jeśli wracam z czymś - nawet nie odpowiedzią wprost, ale z pewną ciszą zamiast pytania - to czuję że ta wizyta była pełna. I rok personalny mi mówi kiedy jechać, ale to co opisuję decyduje czy jechać znowu.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Martynka, to co opisujesz z tym pytaniem i odpowiedzią jest dla mnie bardzo jasne, dziękuję. Ale mam pytanie, bo sam jestem przed takim wyjazdem - co jeśli jadę bez konkretnego pytania? Czy to w ogóle ma sens w roku czwórki, gdzie podobno powinienem budować na solidnych podstawach, nie błądzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Zlata_83 A czemu zakładasz że jechanie bez konkretnego pytania to błądzenie? Czwórka buduje fundamenty i może ta wizyta jest właśnie kładzeniem duchowego fundamentu pod coś czego jeszcze nie widzisz. Nie zawsze musisz wiedzieć po co jedziesz - czasem miejsce wie za ciebie. Chociaż przyznam że sama wolę jechać z jakąś intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Trochę mnie to wszystko przytłacza, bo z jednej strony słyszę że liczby wyznaczają okna, z drugiej że ważna jest gotowość wewnętrzna, z trzeciej że miejsce samo wie. Jak ktoś nowy ma się w tym w ogóle zorientować bez pogubieniu? Czy jest jakiś prosty pierwszy krok?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Sylwunia98 Prosty pierwszy krok to żadne skomplikowane obliczenia, tylko jedno: zanim pojedziesz, siądź w ciszy na dziesięć minut i sprawdź czy masz ochotę jechać czy poczucie że powinieneś jechać. To rozróżnienie jest ważniejsze niż jakikolwiek rok personalny. Liczby przychodzą potem, jako potwierdzenie lub korekta.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Kabalistka Ale czy nie jest tak że ta ochotę kontra poczucie obowiązku też może być zniekształcone przez ego? Bo mam wrażenie że mogę chcieć jechać z powodów które są czysto ziemskie, nie duchowe, i wtedy to kryterium mi nie pomoże. Czy numerologia daje jakieś zabezpieczenie przed takim samooszukiwaniem?


Odpowiedz
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 233

@Domowik To jest bardzo dobre pytanie i szczerze nie wiem czy numerologia odpowie. Ale astrologia patrzy na to przez tranzyt Neptuna - kiedy Neptun jest aktywny, bardzo łatwo o samoiluzję właśnie w kwestiach duchowych. Można sprawdzić co się dzieje w transycie i zobaczyć czy twoje "chcenie" jest klarowne czy we mgle.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie zastanawia czy ta rozmowa o jednym czy kilku wyjazdach nie zakłada zbyt jednostronnie że chodzi o częstość. A co jeśli pytanie powinno brzmieć: jaka jest jakość każdej wizyty, nie ile ich jest? Bo można pojechać raz z pełną obecnością albo dziesięć razy z połową siebie i te doświadczenia są nieporównywalne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Boruta Właśnie to o jakości to mi przyszło do głowy jak czytałam. Ja byłam w swoim miejscu może cztery razy przez lata i każdy raz był zupełnie inny, jakbym była inną osobą. Nie wiem nic o latach personalnych ale za każdym razem coś się zmieniło we mnie między wyjazdami i może to właśnie decydowało o tym że "dostałam" coś nowego. Czy to jest w ogóle związane z numerologią?


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Krysia_58 Krysia, to jest absolutnie związane. W numerologii mówimy że każdy rok personalny zmienia cię jako odbiorcę energii. Więc to samo miejsce widziane okiem dwójki, czwórki i siódemki jest trzema różnymi doświadczeniami. Może właśnie dlatego twoje cztery wizyty były czterema różnymi spotkaniami - byłaś za każdym razem w innej wibratacyjnej fazie i miejsce odpowiadało na co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Martynka, to z tą czwórką wyjazdów Krysi i różnymi latami personalnymi - czy to znaczy że ta sama osoba jadąc w rok siódemki doświadczy miejsca zupełnie inaczej niż jadąc w rok dwójki? Bo to by zmieniało całą moją logikę. Myślałem że chodzi o miejsce, a ty mówisz że chodzi o to kto przyjeżdża.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Prokop Prokop, dokładnie to mówię. Miejsce jest stałe, ale ty nie jesteś stały. Rok personalny zmienia twój wewnętrzny dostrojenie, żeby tak to nazwać. Siódemka cię otwiera na samotność i ciszę, więc święte miejsce w ciszę wchodzi głębiej. Dwójka jest o relacjach i partnerstwie - możesz tam pojechać i odkryć zupełnie coś innego, bardziej związanego z tym jak jesteś z innymi. To samo miejsce, inny odbiorca.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale tu mam pytanie do Martynki - czy to znaczy że są lata personalne w których w ogóle nie warto jechać do świętego miejsca? Bo jeśli rok piątki jest o zmianie i ruchu, to może energia jest za chaotyczna żeby cokolwiek przyjąć w skupieniu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Ilonka65 Nie powiedziałabym że nie warto - raczej że warto się inaczej nastawić. Piątka jest o przełomach, więc jeśli jedziesz z nastawieniem że coś ma się zmienić, to jest dobry rok. Tylko nie oczekuj głębokiego spokoju, bo piątka go nie daje. Może to być wizyta bardziej energetyczna niż kontemplacyjna.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Ilonka65 I tu wchodzi pytanie które mam od początku tej rozmowy - czy my mówimy o wyjazdach jako rytuale, czy o wyjazdach jako spontanicznej odpowiedzi na potrzebę? Bo te dwie rzeczy wyglądają numerologicznie zupełnie inaczej. Rytuał ma swój zaplanowany termin, potrzeba - nie.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Frezja To co Frezja mówi o rytuale kontra spontanie wydaje mi się kluczowe. Bo rytualny wyjazd w złym roku personalnym może być lepszy niż żaden wyjazd, nawet jeśli energia nie gra. A spontaniczny, właśnie dlatego że przyszedł nagle, może być sygnałem że energia w danej chwili jest dobra niezależnie od roku.


Odpowiedz
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 233

@Boruta Zgadzam się z tym ale mam wątpliwość. Ta spontaniczność też może być iluzją - o czym mówiłam wcześniej przy tranzytach Neptuna. Można czuć nagłe "wołanie" miejsca, a tak naprawdę to być projekcja tego czego potrzebujesz, nie to czego potrzebujesz duchowo. Czy jest jakiś numerologiczny sposób żeby to odróżnić?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Wodniczka Jedno podejście które znam to porównanie dnia osobistego z dniem miejsca, jeśli mamy jego datę założenia lub konsekracji. Jeśli twój dzień personalny i dzień miejsca są w harmonii wibracyjnej, to jest sygnał że połączenie jest autentyczne, nie projektowane. Ale to wymaga znajomości daty miejsca, co nie zawsze jest możliwe.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z czymś podstawowym, ale - dzień personalny to jest obliczany tak samo jak rok personalny tylko z datą dzienną? Nigdy o tym nie słyszałam i nie wiem od czego zacząć żeby to sprawdzić przed wyjazdem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Sylwunia98 W skrócie: bierzesz aktualną datę i dodajesz do niej swój dzień i miesiąc urodzenia, a potem redukujesz do jednej cyfry. Tak jak rok personalny tylko zamiast roku bieżącego używasz pełnej daty. Ale Kabalistka może mnie poprawić bo to uproszczenie.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Sylwunia98 Ilonka dobrze powiedziała schemat, ale zastrzegłabym że interpretacja dnia personalnego jest krótsza i bardziej dynamiczna niż rok - to jest wibracja jednego konkretnego dnia, nie trwający cały rok nastrój. Więc przy planowaniu wyjazdu to jest pomocne, ale nie zastąpi rozeznania w roku.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy może do czegoś co powiedział Boruta o jakości - mam wrażenie że ta dyskusja zaczęła się od pytania ile razy rocznie, a doszliśmy do tego że liczba jest wtórna wobec stanu gotowości. Czy ktoś może powiedzieć wprost: czy jest jakaś liczba którą numerologia wskazuje jako maksymalną zanim przychodzi przesyt, czy tego nie ma?


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Teodozja, prosto odpowiem: nie ma jednej liczby dla wszystkich. Ale jest taka zasada którą słyszałam od kilku numerologów - liczba wyjazdów nie powinna przekraczać cyfry twojego roku personalnego. To znaczy w roku siódemki - siedem wyjazdów byłoby teoretically maksimum. W roku dwójki - dwa. Ale to jest sugestia, nie dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Moment, to w roku jedynki można pojechać tylko raz? To jest bardzo restrykcyjne. A co jeśli ktoś jedzie do różnych świętych miejsc, nie jednego? Czy to liczy się razem czy osobno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 576

@Prokop To dobre pytanie i mam wrażenie że różne miejsca działają na różne rejestry energetyczne - trochę jakby każde z nich było innym kanałem. Pojechanie do czterech różnych miejsc w roku jedynki może nie być tym samym co cztery wizyty w tym samym. Ale nie wiem czy numerologia to rozróżnia, czy po prostu traktuje każdy wyjazd jako zdarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno małe spostrzeżenie. Mówicie o wyjazdach jakby chodziło tylko o wielkie pielgrzymki. A co z miejscami bliskimi domu, do których można dojść pieszo? Czy to się w ogóle liczy w tym systemie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Gabrysia_86 To jest coś o czym nie pomyślałem i myślę że ważne. Bo jeśli mieszkasz blisko np. starego kościoła albo źródła, możesz tam chodzić co tydzień. I to jest zupełnie inny rodzaj kontaktu z miejscem niż raz w roku długa wyprawa. Czy częstość codzienna albo tygodniowa podlega tym samym regułom?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę że przy miejscach bliskich codzienne odwiedzanie ma inną funkcję - to jest podtrzymanie, a nie wejście w głębię. Tak jak różnica między piciem wody a uczestnictwem w ceremonii. Numerologia mówi o momentach przełomu, nie o codziennej praktyce. Dlatego pytanie z tematu o ile jest dość ma sens głównie przy wyjazdach, które są decyzją, wysiłkiem i intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie wiem czy dobrze rozumiem całą tę rozmowę, ale dla mnie to brzmi jakbyście mówili że jedno prawdziwe głębokie doświadczenie jest warte więcej niż pięć powierzchownych. I właśnie to chciałabym zrozumieć - jak poznać przed wyjazdem że będzie głębokie, a nie powierzchowne? Bo tego nikt tu jeszcze nie powiedział wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jezynka, tego nie wiem czy da się poznać przed. Ale mogę powiedzieć co u mnie jest sygnałem że jestem gotowa naprawdę: zanim wyjadę, przez kilka dni myślę o miejscu bez wysiłku, samo wchodzi mi do głowy. Nie planuję, nie organizuję w głowie - tylko pojawia się. Kiedy muszę się przekonywać sama siebie, to jest znak że może to nie jest dobry moment.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Martynka00 To co powiedziałaś Martynka o tym że miejsce samo wchodzi do głowy - to mnie trafia. Bo ja zawsze myślałam że trzeba to jakoś planować, liczyć, obliczać. A ty mówisz że to jest odwrotnie, że to stan w tobie decyduje, nie kalendarz. Ale jak to się ma do całej tej numerologii z rokiem personalnym? Czyli liczby są, ale ostateczne słowo i tak ma intuicja?


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@jezynka Właśnie tak to widzę - liczby dają ramy, ale intuicja decyduje wewnątrz tych ram. Rok personalny mówi mi mniej więcej jakiego rodzaju energii mogę oczekiwać, ale nie zamienia się automatycznie w rozkład jazdy. Więc tak, oba muszą grać razem.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale zaraz, bo to jest ważne rozróżnienie. Intuicja i wibracja dnia personalnego to dwie różne rzeczy, prawda? Intuicja jest subiektywna, może być zaburzona nastrojem, zmęczeniem, własnym wishful thinking. Dzień personalny to jest obliczenie, coś co istnieje niezależnie od tego jak się czujesz. Martynka, czy ty te dwa sygnały kiedyś miałaś niezgodne ze sobą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Frezja Tak, i to jest bardzo dobre pytanie. Miałam raz że intuicja wołała, a liczby mówiły zaczekaj. Pojechałam za intuicją i wyjazd był fizycznie bardzo ciężki - mnóstwo opóźnień, czułam się nieswojo przez połowę. Ale pewne rzeczy się otworzyły, których bym nie spodziewała się w lepszych warunkach. Więc nie wiem co to znaczy, bo wyjazd był jednocześnie trudny i wartościowy.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: