Forum

Asystent AI
Liczby w liczbie pr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w liczbie przyjazdów do świętego miejsca rocznie - ile jest dość?

Strona 3 / 3

Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

To akurat jest zgodne z tym co znam z kabały numerologicznej - trudność przejścia nie przekreśla wartości przejścia. Czasem właśnie tarcie jest tym co otwiera. Ale pytanie czy ty przed wyjazdem wiedziałaś że liczby mówią zaczekaj, i pojechałaś świadomie mimo tego? To zupełnie inne niż pojechać nie sprawdziwszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Kabalistka Tak, wiedziałam. I to chyba jest właśnie ten klucz o którym mówiłaś wcześniej - świadome wejście w trudną wibrację jest czymś innym niż wejście w nią z niewiedzą. Przynajmniej wiesz z czym się mierzysz.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Okay, ale wróćmy do czegoś konkretnego bo trochę się rozmywa. Czy jest jakiś prosty sposób żeby przed wyjazdem sprawdzić czy to dobry dzień i dobry rok jednocześnie? Coś co można obliczyć i powiedzieć - zielone światło, jedź. Bo te wszystkie warstwy zaczynają mi się kręcić w głowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Prokop Rozumiem twoją potrzebę ale nie ma jednego prostego sygnału, bo to jest właśnie sedno tej rozmowy - zielone światło to suma kilku warstw, nie jeden przycisk. Rok personalny, miesiąc personalny, dzień personalny, ewentualnie data miejsca jeśli ją znasz. Każda z tych warstw coś wnosi i żadna sama w sobie nie decyduje.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Prokop, ale to chyba nie jest wada systemu tylko jego natura, nie? Jeśli szukasz jednej liczby która powie jedź albo nie jedź, to może to nie jest numerologia tylko horoskop pogody. Mnie bardziej ciekawi co Kabalistka wspomniała wcześniej o dniu miejsca - skąd właściwie wiadomo kiedy miejsce "powstało" jeśli jest np. naturalne, niebudowane przez człowieka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Domowik To jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi i dobrze że je zadajesz. Dla miejsc naturalnych - źródeł, wzgórz, gajów - niektórzy numerolodzy biorą datę pierwszego udokumentowanego kultu lub pierwszej pisemnej wzmianki. Inni używają daty własnego pierwszego kontaktu z miejscem. To drugie podejście mówi że ważniejsza jest twoja relacja z miejscem niż jego obiektywna historia.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To podejście z datą własnego pierwszego kontaktu jest mi bliskie, bo w astrologii podobnie - ważna jest chwila gdy coś wchodzi do twojego pola, nie abstrakcyjna data historyczna. Ale czy to nie tworzy sytuacji gdzie każdy ma "swój" numerologiczny obraz miejsca i nie można porównywać doświadczeń? Bo wtedy rozmowa o tym ile razy jechać traci sens - każdy miałby inną odpowiedź.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Wodniczka I to jest właśnie coś co mnie też zastanawia w tej dyskusji od początku. Czy numerologia miejsca jest obiektywna czy subiektywna? Jeśli każdy ma swoje wibracje miejsca, to cały temat ile razy jechać rozsypuje się na tyle odpowiedzi ile osób. A jeśli jest obiektywna, to skąd ta data?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Frezja Myślę że to nie jest sprzeczność tylko hierarchia. Miejsce ma swoją stałą wibrację wynikającą z historii i charakteru - to jest obiektywne. Twoja relacja z nim dodaje warstwę subiektywną. Pytanie ile razy jechać dotyczy tej drugiej warstwy, bo to twój rok personalny i twój stan decydują o gotowości. Nie tyle ile razy "wolno" jechać, ale ile razy twoja energia jest naprawdę otwarta.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Mistralka Ale skąd wiadomo jak ta stała wibracja miejsca wygląda? Jak ją obliczyć? Bo jeśli nie wiem daty założenia ani pierwszej wzmianki, to skąd zaczynam?


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Sylwunia, mam podobne pytanie bo też nie zawsze znam historię miejsca. Ja kiedyś próbowałam liczyć z nazwy miejscowości jak w numerologii imion - sumowanie wartości liter. Nie wiem czy to ortodoksyjny sposób, ale dało mi coś z czym mogłam pracować. Czy ktoś to zna i czy ma sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Rumianek79 Znam takie podejście i jest używane, ale wymaga ostrożności - bo nazwa miejsca zmieniała się przez wieki i pytanie którego zapisu używamy. Też nie uwzględnia energii samego terenu, tylko językowe skojarzenie. To jest jeden z możliwych kluczy, nie jedyny.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Przeprszam że pytam głupiego, ale wracając do początku tematu - te obliczenia roku personalnego i dni to sa wzory które mozna gdzies znaleźć, czy każdy numerolog liczy trochę inaczej? Bo jak czytam tę rozmowę to mam wrażenie że jest kilka różnych systemów i nie wiem który jest właściwy żeby chociaż sprawdzić swój rok.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Lucia Są różne szkoły i nie da się powiedzieć że jedna jest właściwa. Najpopularniejszy zachodnie system to redukcja sumy dnia, miesiąca i bieżącego roku do jednej cyfry. Ale są systemy które nie redukują jedynastek i dwudziestek dwójek, bo traktują je jako liczby mistrzowskie. Dlatego ta rozmowa jest taka wielowarstwowa - zanim zaczniesz liczyć, wybierasz system.


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Ilonka65 To mnie ciekawi - bo tę rozmowę zaczęła Martynka od pytania ile razy rocznie, a okazuje się że zanim odpowiesz na to pytanie, musisz wybrać system numerologiczny, znać datę miejsca albo datę swojego kontaktu z nim, wiedzieć czy twój rok personalny w tym systemie jest jedynastką czy dwójką. Czy to nie jest trochę tak że im głębiej wchodzimy, tym pytanie staje się trudniejsze, a nie łatwiejsze?


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Teodozja_H Paradoksalnie tak i to mnie nie dziwi. Na początku rozmowy szukaliśmy liczby - trzy, pięć, osiem. Teraz wiemy że za tą liczbą stoi tyle zmiennych że sama liczba jest ostatnim krokiem, nie pierwszym. Ale to nie znaczy że pytanie nie ma sensu - ma, tylko odpowiedź brzmi: zanim policzysz ile razy, ustal najpierw z jakiego punktu liczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Boruta powiedział jest chyba kluczem do tej całej rozmowy. Szukałam liczby, a okazuje się że liczba jest ostatnim krokiem. Ale mam pytanie do wszystkich - czy wy w praktyce rzeczywiście za każdym razem przechodzicie przez wszystkie te warstwy? Rok, miesiąc, dzień, wibracja miejsca, własna relacja z miejscem? Czy gdzieś po drodze skracacie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Martynka00 Szczerze? Skracam. Rok personalny sprawdzam zawsze, bo to jest tło całego roku i bez tego nie wyobrażam sobie planowania czegokolwiek ważnego. Dzień personalny - przy pierwszym wyjeździe do nowego miejsca tak, przy powrotach do miejsc które już znam i z którymi mam relację - rzadziej. Nie wiem czy to jest ortodoksyjne podejście ale tak wygląda moja praktyka.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Ilonka65 A jak uzasadniasz to skrócenie przy powrotach? Bo z perspektywy kabalistycznej każdy powrót to jest nowe wejście, nie kontynuacja poprzedniego. Miejsce cię nie pamięta w sensie numerologicznym - twoje liczby względem niego są za każdym razem liczone od nowa.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Kabalistka To jest dobry argument i nie mam na niego odpowiedzi teoretycznej. W praktyce wychodzę z założenia że zbudowana relacja z miejscem tworzy coś w rodzaju bufora - może się mylę. Czy znasz przypadki kiedy powrót do dobrze znanych miejsc szedł źle mimo dobrej historii z nim?


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mogę się podzielić czymś z własnego doświadczenia - wracałam do miejsca które odwiedzałam wiele razy i zawsze było dobrze. Jeden raz pojechałam bez żadnego sprawdzania, impulsywnie, i fizycznie czułam się tam jakbym nie była mile widziana. Ciężko, przygniatająco. Nie wiem czy to był zły dzień personalny czy co, ale to mnie nauczyło że historia z miejscem nie jest gwarancją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Rumianek79 Ale jak odróżnić że to był problem z numerologią, a nie po prostu zły dzień samopoczuciowo? Bo ja jak jestem niewyspany to mi wszędzie jest źle, nie tylko w świętych miejscach.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 576

@Prokop Właśnie po tym że wróciłam i następnego dnia sprawdziłam. Rok personalny siódemka, dzień personalny czwórka. Obie liczby w tym systemie sugerują raczej wycofanie, pracę wewnętrzną, a nie zewnętrzne pielgrzymowanie. A ja wjechałam w to bez sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Czekajcie, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem - siódemka roku personalnego to znaczy że cały rok lepiej nie jeździć, czy tylko że trzeba uważniej wybierać dni?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Sylwunia98 Nie, nie całkowity zakaz - to nie działa tak zero-jedynkowo. Siódemka roku personalnego to rok bardziej introspekcyjny, sprzyjający pogłębieniu niż częstości. Ale wyjazdy są możliwe, szczególnie jeśli dzień i miesiąc personalny idą pod prąd tej energii. Pytanie tylko ile razy ten rok - i to jest właśnie odpowiedź na tytuł tego tematu, dla kogoś z siódemką roku.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Mistralka A jak siódemka roku personalnego przekłada się na liczbę wyjazdów konkretnie? Bo Mistralka mówiła o pogłębieniu zamiast częstości - czy to znaczy jeden wyjazd dłuższy zamiast kilku krótkich? Czy raczej rzadziej ale bez zmiany długości?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Frezja Moim zdaniem raczej jakość nad ilość - jeden wyjazd z prawdziwym przygotowaniem, poprzedzony wyciszeniem, może dać więcej niż trzy szybkie wizyty. Ale to jest moja interpretacja, nie dogmat. Czy ty w tarocie widzisz jakiś odpowiednik tego rozróżnienia?


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Mistralka Tak, jest to trochę podobne do różnicy między Pustelnikiem a Kołem Fortuny. Pustelnik idzie powoli i raz, ale głęboko. Koło kręci się szybko. Jeśli rok personalny jest siódemkowy, to siłowanie się z nim i jeżdżenie pięć razy może być jak próba zatrzymania Koła ręką - nieskuteczne albo wyczerpujące.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Frezja opisuje z tarotem jest ciekawe, bo sugeruje że sam opór energii roku jest wskaźnikiem. Czyli jeśli organizacja wyjazdu w siódemkowym roku sprawia ci trudność - coś się nie układa, terminy nie grają - to może jest to właśnie ten sygnał że rok mówi nie albo nie teraz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Teodozja_H Ale tu uważajnie, bo to jest pułapka myślenia magicznego którą znam z własnego podwórka. Jeśli każdą trudność organizacyjną interpretujesz jako sygnał roku personalnego, to możesz nigdy nie pojechać, bo zawsze coś nie gra. Trudności to też po prostu logistyka i przypadek.


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Boruta Racja, ale czy nie chodzi o jakość trudności? Jedno to że autobus spóźniony, drugie to że trzy rzeczy niezależne od siebie sypią się jednocześnie i czujesz że to nie jest zbieg okoliczności. Jak ty to rozróżniasz w praktyce?


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Teodozja_H Wchodzę z boku bo to pytanie mnie dotyczy - właśnie planuję pierwszy wyjazd do miejsca które uważam za dla mnie ważne i zastanawiam się czy te trudności organizacyjne które mam to jest właśnie ten sygnał o którym Teodozja mówi, czy po prostu lato i drogo. Jak w ogóle zacząć to liczyć dla kogoś kto nigdy nie liczył roku personalnego?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Domowik Data urodzenia, zsumuj dzień i miesiąc urodzenia z cyframi bieżącego roku. Redukcja do jednej cyfry jeśli wychodzi dwucyfrowa, z wyjątkiem 11, 22, 33 jeśli pracujesz w systemie który uznaje liczby mistrzowskie. Który dzień i miesiąc urodzenia masz, to mogę sprawdzić razem z tobą.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i jedno pytanie mnie nurtuje - czy ktoś z was miał sytuację gdzie liczby mówiły idealnie jedź, wszystko się zgadzało, a wyjazd i tak był pusty? Znaczy fizycznie wszystko gładko ale wewnętrznie nic się nie wydarzyło?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Gabrysia_86 Tak i to jest bardzo ważne pytanie bo to właśnie pokazuje granicę numerologii. Liczby mogą powiedzieć kiedy brama jest otwarta, ale to ty musisz przez nią wejść świadomie. Otwarta brama bez twojej gotowości to tylko otwarty korytarz przez który przechodzisz i nie wchodzisz.


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Kabalistka To co Kabalistka mówi uderza mnie bardzo konkretnie. Chyba to jest właśnie odpowiedź na pytanie z tytułu które zadałam - ile razy jest dość, zależy nie tylko od liczb ale od tego czy jesteś gotowa wejść przez tę bramę. Można jechać raz i przeżyć wszystko. Można jechać dziesięć razy i być tylko turystką. I to jest chyba coś czego numerologia sama w sobie nie przewidzi.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Martynka00 To co Martynka napisała o gotowości mnie zatrzymuje. Bo ja właśnie jestem w tej sytuacji gdzie wszystko organizacyjnie stoi i czekam na dobry moment - ale teraz zaczynam się zastanawiać czy to co nazywam czekaniem to jest gotowość, czy po prostu odkładanie. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Domowik A obliczyłeś już swój rok personalny? Bo to jest pierwsza wskazówka. Jeśli jesteś w siódemce i czujesz opór, to może rok rzeczywiście mówi ci żebyś poczekał, a nie żebyś się zmuszał. Ale jeśli jesteś w trójce albo jedynce, to opór może być twój wewnętrzny, nie zewnętrzny.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Ilonka65 Urodziny 14 marca, liczyłem i wychodzi mi czwórka na ten rok. Czwórka to nie jest ten sam sygnał co siódemka, prawda? Czwórka to raczej budowanie?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Domowik Czwórka roku personalnego to solidne fundamenty, praca, struktura. Ale to nie znaczy że sam wyjazd jest pod dobrą energią - to zależy jeszcze od dnia i miesiąca personalnego w momencie kiedy chcesz jechać. Czwórka w kontekście pielgrzymki może sugerować jedno porządne, zaplanowane wejście, a nie kilka impulsywnych. Czy masz już konkretny termin który rozważasz?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Czwórka w pielgrzymowaniu to ciekawe zestawienie. Z jednej strony budowanie, z drugiej - czwórka ma też w sobie coś z zamknięcia, czterech ścian. Czy to nie znaczy że energetycznie lepiej wybrać miejsce i zostać dłużej zamiast jeździć tam i z powrotem kilka razy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Teodozja_H To zbyt uproszczone. Czwórka w kabale to chesed, miłosierdzie, nie zamknięcie. Zamknięcie to raczej saturacyjna czwórka w systemach zachodnich. Zależy w jakim kluczu liczysz.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Kabalistka A jak kabała rozumie liczbę wyjazdów do świętego miejsca w roku? Czy jest tam jakaś korelacja między liczbą a sensownością powrotów, czy raczej to nie jest kategoria której kabała używa?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Frezja W kabale liczba powtórzeń ma znaczenie ale inaczej - raczej przez pryzmat gematrii nazwy miejsca i imienia osoby niż przez rok personalny. Ilość wizyt jest drugorzędna wobec jakości intencji. Ale jeśli pytasz o konkretne liczby to trójka ma tam mocne zakorzenienie jako liczba rozwinięcia, więc trzy wizyty w roku mają swoją symbolikę.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do pytania Martynki z tytułu bo mi się wydaje że trochę zeszliśmy na tor techniczny. Ona pytała czy trzeba przeżywać wszystko na całego - i to jest chyba osobowościowe pytanie, nie tylko numerologiczne. Czy jest ktoś kto jeździ często i płytko i jest z tego zadowolony? Bo tu wszyscy zdają się zakładać że głębiej to lepiej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Rumianek79 Ja nie wiem czy jeżdżę głęboko czy płytko, bo nie mam punktu odniesienia. Jeździłem dwa razy w jedno miejsce w górach które uważam za ważne. Raz coś poczułem, raz nic. Czy to znaczy że raz byłem głębiej? Albo że miejsce mi raz odpowiedziało a raz nie?


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Prokop Właśnie o to mi chodziło kiedy zakładałam ten temat. Ten "raz tak raz nie" jest dla mnie kluczowy. Mnie się zdarzyło pojechać pięć razy w jedno miejsce i za piątym razem poczułam więcej niż za poprzednimi czterema. Czy to znaczy że te cztery przygotowały grunt? Czy że piąty raz był po prostu moim dobry dniem?


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Martynka00 A czy liczba pięć ma jakieś specjalne znaczenie jeśli chodzi o miejsca? Bo Martynka mówi o piątym razie jako przełomowym - czy pięć jako liczba może tu coś robić?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Sylwunia98 Piątka to zmiana, ruch, dynamika, przełom właśnie. Więc jeśli cztery wizyty budowały coś statycznego a piąta przyszła jako przełom - to może być właśnie energia piątki. Pytanie do Martynki - czy ta piąta wizyta wypadła w jakimś miesiącu który mógłby to wzmocnić?


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Ilonka65 Nie sprawdzałam wtedy. Wiem że to był maj, ale nie liczyłam miesiąca personalnego. Teraz żałuję że nie pamiętam dokładniej - chętnie bym to sprawdziła wstecz żeby zobaczyć czy liczby to potwierdzają.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Słucham i zastanawiam się czy do tej analizy nie wchodziłoby też coś z astrologii tranzytowej. Bo data wizyty to też moment tranzytów planetarnych i jeśli ktoś miał akurat Jowisza w koniunkcji z Ascendentem, to poczucie przełomu może być stamtąd, niezależnie od numerologii. Czy ktoś łączy oba systemy przy planowaniu wyjazdów?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Wodniczka To jest otwieranie puszki, bo można jeszcze dodać runy rzucone przed wyjazdem i karty i będziemy mieli pięć systemów które każdy powie coś trochę innego. Jak wybierasz co słuchać kiedy coś się nie zgadza między nimi?


Odpowiedz
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 233

@Boruta U mnie astrologia ma pierwszeństwo bo pracuję z nią najdłużej. Ale widzę sens w numerologii jako szybkiej weryfikacji. Tranzyt Jowisza trwa miesiącami - rok personalny daje mi osobiste okno w środku tego tranzytu. Dla mnie to nie jest sprzeczność, raczej powiększenie lupy.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie troche z boku ale zwiazane - czy jak miejsce jest czyjeś swięte bo ma tam rodzine pochowaną, a nie bo jest np klasztor, to liczby działąją tak samo? Czy to inaczej się liczy bo to jest osobiste miejsce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Lucia Ja tak właśnie mam z jednym cmentarzem gdzie leżą moi bliscy. Jeżdżę kiedy poczuję że trzeba, nie liczę. I zawsze jest inaczej - raz ciężko, raz spokojnie. Nie wiem czy to liczby, ale coś tam jest. Może to jest właśnie ta gotowość o której wcześniej była mowa.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Krysia opisuje jest dla mnie ważne w kontekście całej tej dyskusji - bo ona jedzie kiedy czuje, nie kiedy liczy. I to działa. Czy numerologia jest tu tylko potwierdzeniem intuicji którą i tak mamy, czy naprawdę daje coś czego bez niej nie widać? Bo zaczynam myśleć że odpowiedź na pytanie ile razy jest dość może być prostsza niż myślimy.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To pytanie które zadałam na końcu chodzi mi po głowie - czy numerologia tu prowadzi czy tylko potwierdza. Bo jeśli Krysia jedzie kiedy czuje i to działa, a Martynka zrobiła to pięć razy i piąta była przełomem - to może liczby są tylko językiem do nazwania czegoś co i tak się dzieje? Albo odwrotnie - może bez znajomości roku personalnego jechałybyście w złym momencie i byłoby inaczej? Która z was świadomie wybrała termin na podstawie liczb?


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja przy tej piątej wizycie nie wybierałam terminu świadomie. Jechałam bo miałam wolny weekend. Więc z jednej strony piątka jako liczba wyjazdów coś otworzyła, ale numerologicznie był to przypadek, nie plan. Dopiero po fakcie zaczęłam myśleć czy to miało sens liczbowy. To ciekawe bo sugeruje że miejsce może działać niezależnie od tego czy liczysz czy nie - ale może z liczeniem trafiasz celniej.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 576

@Martynka00 Wracam do pytania z tytułu wątku żebyśmy nie odpłynęli za daleko - ile wyjazdów do świętego miejsca rocznie jest dość. Bo Martynka mówiła o pięciu i że piąta była przełomem - ale czy to znaczy że pięć to jest jakaś granica po której już nie ma sensu wracać w tym roku, czy raczej że pięć było potrzebnych żeby cokolwiek się otworzyło?


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Rumianek79 Mnie też interesuje ta granica. Czy jest w numerologii coś co mówi że za dużo wizyt to przesyt energetyczny? Że można w jakiś sposób "przepełnić" kontakt z miejscem przez zbyt częste jeżdżenie?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Sylwunia98 Jest coś takiego w myśleniu o rytmie rocznym - rok personalny ma określony potencjał i można go przepracować zbyt intensywnie. Nie mówię że miejsce się zamknie, ale własna receptywność może się zmniejszyć. Jak z każdą praktyką - przerwa jest częścią procesu. Ile razy jeździsz teraz rocznie?


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Mistralka Byłam raz w zeszłym roku. Dopiero zaczynam myśleć o takich wyjazdach bardziej świadomie. Właśnie dlatego pytam, bo nie chcę ani za mało ani za dużo - ale nie wiedziałam że za dużo w ogóle jest kategorią.


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Mistralka Zastanawiam się czy to nie zależy też od rodzaju miejsca. Klasztor czy miejsce kultu ma inną energię niż np. góra albo źródło. Czy liczby wyjazdów działają tak samo dla obu? Bo wydaje mi się że do miejsca bardziej żywego, naturalnego można jeździć częściej bez tego przepełnienia o którym Mistralka mówi. Albo się mylę?


Odpowiedz
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 158

@Teodozja_H Ja mam jedno takie miejsce przy wodzie i jeżdżę tam kiedy tylko mogę, kilka razy w roku. Nigdy nie czułam żeby to było za dużo - zawsze jest inaczej niż poprzednim razem. Ale nie liczyłam numerologicznie, więc nie wiem czy mam tu cokolwiek do powiedzenia w tym kontekście. Teraz zaczynam się zastanawiać czy powinnam.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to jest właśnie pytanie - czy trafiasz celniej, czy tylko czujesz się pewniej bo masz potwierdzenie w liczbach? Bo pewność siebie też zmienia jakość doświadczenia. Kiedy jedziesz przekonana że rok personalny sprzyja, może otwierasz się bardziej. Nie mówię że liczby nie działają, pytam czy efekt nie jest po części przez nastawienie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Ilonka65 To by oznaczało że numerologia działa jak placebo - i trochę nie wiem co z tym zrobić. Czy placebo jest złe jeśli efekt jest prawdziwy? Moje doświadczenia z miejscami świętymi są co najmniej dziwne i nie chcę myśleć że to tylko moje nastawienie je tworzyło.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Domowik Pytanie o placebo wraca tu zbyt łatwo i za szybko je stosujemy do własnych doświadczeń. Nikt nie stawia takiego pytania kiedy coś działa w nauce - tam wynik to wynik. Jeśli twoje doświadczenie w miejscu było realne dla ciebie, to jest realne. Kwestia skąd pochodzi jest osobna od kwestii czy jest prawdziwe.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Kabalistka No ale to jest trochę uniki. Jeśli efekt pochodzi z nastawienia a nie z liczb, to liczby możemy zastąpić czymkolwiek innym i efekt będzie taki sam. Co miałoby udowadniać że system ma znaczenie sam w sobie? Naprawdę pytam, bo nie mam gotowej odpowiedzi.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: