To jest dla mnie jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. Granica między bliską osobą a dobrym znajomym to nie jest kwestia czasu ani częstotliwości kontaktu. Ja ją czuję po tym, czy mogę tej osobie powiedzieć coś trudnego o sobie i wiedzieć, że to zostanie przyjęte bez oceniania. Ale ciekawi mnie, jak wy to czujecie, bo podejrzewam, że każdy ma inny próg.
Ja mam takie pytanie trochę z boku, bo mnie nurtuje od kilku postów. Czy ta liczba, o której mówimy, ma być stała? Tzn. czy jeśli dzisiaj mam dwójkę bliskich, to numerologicznie ta dwójka jest moją liczbą, czy może ona się zmienia i trzeba ją przeliczać na różnych etapach życia?
To jest bardzo dobre pytanie i sama nad tym siedziałam. Moje odczucie jest takie, że liczba kręgu to nie jest jak liczba życia, która jest stała. To jest coś żywego, co się przesuwa. Ale czy to znaczy, że można mówić o aktualnej wibracji kręgu, która jest teraz, a nie na zawsze?
Moim zdaniem można pracować świadomie, ale dopiero po fakcie, nie przed. Tzn. możesz po tym jak krąg się zmienił, zrozumieć co się stało i co ta nowa liczba mówi o tym etapie. Ale nie słyszałam o tym, żeby ktoś zaplanował sobie, że teraz będzie miał trójkę i po prostu tak zrobił.
Ten wątek jedynki jest bardzo ciekawy, bo w numerologii jedynka to liczba początku, a nie stagnacji. Więc jeśli ktoś jest teraz na etapie jedynki w kręgu bliskich, to może to oznaczać, że dopiero zaczyna się prawdziwy etap budowania relacji, a nie że jest sam. To różnica.
Mam pytanie do całej dyskusji. Czy rozmawiamy cały czas o liczbie bliskich przyjaciół, czy też wliczamy w to partnera? Bo dla mnie partner to jednak inna kategoria niż przyjaźń i nie wiem, czy powinnam go liczyć do kręgu bliskich.
A właśnie, tego też nie ustaliliśmy. Ja intuicyjnie nie wliczam partnera, bo to jest relacja o innej wibracji, ale może się mylę. Czy ktoś ma jakiś sposób na to, żeby to rozgraniczyć w numerologicznym sensie?
Ja od początku liczyłam tylko przyjaciół i osoby bliskie poza relacją romantyczną, intuicyjnie czułam, że to inna kategoria. Ale teraz jak to czytam, zastanawiam się, czy to nie jest mój błąd. Może przez to cały czas dostawałam wynik, który nie był kompletny?
Ale jak miałabyś to rozgraniczyć w praktyce, skoro partner jest często tą osobą, z którą masz najbliższy kontakt? Pytam serio, bo sama tego nie potrafię rozwiązać. Mój partner zna mnie chyba lepiej niż moje przyjaciółki.
Myślę, że kłótnia o to, czy wliczać partnera, trochę odciąga nas od czegoś ważniejszego. Bo nawet jeśli ustalimy, że nie, to pytanie Klimci_P sprzed kilku postów wciąż wisi w powietrzu. Ona pyta, co oznacza etap jedynki i czy można z niego wyjść. Mam wrażenie, że tu jest więcej do powiedzenia.
Tak, ja miałam dokładnie to i dziękuję, że to tak nazwałaś, Gituska, bo sama długo nie umiałam tego ująć w słowa. Przez lata czułam, że moje dwie bliskie osoby to za mało, bo wszyscy wokół mówili o grupach znajomych. Dopiero jak zaczęłam liczyć wibracje, zobaczyłam, że dwójka jest moją liczbą i przestałam z tym walczyć.
Igorek, na początku wątku trochę o tym pisałam, ale w skrócie: liczyłam daty urodzenia bliskich osób, redukowałam do cyfry i szukałam, co się powtarza albo co daje sumę bliską mojej liczbie życia. To nie jest jedna metoda, są różne podejścia i każda szkoła robi to inaczej.
To teraz rozumiem, dlaczego jest tyle zamieszania w tej rozmowie, bo każdy może stosować inną metodę i porównujemy wyniki, które są policzone inaczej. Czy to nie sprawia, że właściwie nie możemy dojść do żadnego wspólnego wniosku?
Mam takie wrażenie, że ta rozmowa co chwilę odbija w stronę filozofii, a ja chciałabym wrócić do czegoś konkretnego. Bo Siodemka na początku pytała, czy istnieje idealna liczba bliskich. I teraz po stu kilku postach, co właściwie ustaliliśmy? Że każdy ma swoją?
Balbina, to jest świetne rozróżnienie i myślę, że masz rację. Jak zaczynałam ten temat, to miałam na myśli to pierwsze pytanie, czy istnieje coś w rodzaju bazowej liczby, do której naturalnie wracamy. Ale w trakcie rozmowy sama zaczęłam myśleć, że może to drugie jest bliższe prawdy. Że jest jakiś rdzeń, ale on pulsuje.
Po tej rozmowie myślę, że moje pierwotne pytanie było trochę źle postawione. Szukałam jednej idealnej liczby, jakby to był wyrok albo przepis. A teraz widzę to raczej jako zakres, w którym się poruszamy, i rdzeń, do którego wracamy. Moja siódemka w numerologii życia zawsze mi mówiła, że mam tendencję do głębokich relacji z nielicznymi, i to się po prostu potwierdza przez całe życie.
to jest bardzo konkretny przykład, dziękuję. Bo ja teraz mam dokładnie odwrotnie, jestem w roku z siódemką i mój krąg się kurczy, zostałam właściwie z jedną osobą i zastanawiam się, czy to jest ten etap zamykania, o którym tu pisano, czy coś poszło nie tak.
Joasia, naprawdę nie martw się od razu, że coś poszło nie tak. Rok siódemki to klasyczny czas wycofania i głębokiego przefiltrowania. Mnie też zostało wtedy tylko kilka osób i przez długi czas myślałam, że to sygnał ostrzegawczy, a nie przejście. Dopiero z perspektywy zrozumiałam, co to było. Zostań z tym trochę.
Igorek, ale właśnie to jest sedno. Numerologia nie mówi, że rok siódemki spowodował rozejście. Mówi, że rok siódemki tworzy przestrzeń, w której rzeczy, które i tak nie miały podstaw, nie są w stanie się utrzymać. To nie jest przyczyna, to jest kontekst. Różnica jest istotna.
Ciekawe, że Celestyn pyta właśnie o to, bo mnie też to interesuje. W mojej praktyce rok siódemki to czas, żeby nie budować na siłę, nie zapraszać nowych bliskich połączeń. Ale to nie znaczy, że Joasia ma czekać biernie. To raczej czas na rozumienie tej jednej relacji, która została.
a jak rozumieć tę jedną relację przez numerologię? Masz na myśli obliczenie czegoś ze wspólnych dat czy coś innego? Przepraszam, jeśli to podstawowe pytanie, ale naprawdę nie wiem, od czego zacząć.
Przepraszam, że wchodzę, bo właściwie nie jestem mocna w numerologii, bardziej w horoskopach. Ale czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do Zengui albo Siodemki. Czy ta liczba kręgu, o której tu mowa, to jest coś, co każdy może sam obliczyć, czy potrzeba do tego kogoś, kto to ogarnia? Bo chętnie bym sprawdziła swoje.
Nie obliczałam jeszcze. Wiem datę urodzenia tej osoby, ale bałam się, że źle policzę. Mogłabym podać tu liczby bez ujawniania daty, żeby ktoś pomógł mi to zinterpretować?
Czekam na ten wynik, bo jestem ciekawa, czy ósemka i siódemka to kompatybilne zestawienie w ogóle. Mnie się zawsze wydawało, że ósemka jest bardziej energią działania i sukcesu, a siódemka szuka samotności i refleksji. To brzmi jak przeciwieństwa, nie?
A propos tych trudnych zestawień, to mnie bardziej interesuje co innego. Mówimy o kompatybilności dwóch osób, ale temat wątku jest o liczbie przyjaciół w ogóle. Czy w numerologii jest jakaś odpowiedź na to, ile bliskich relacji człowiek jest w stanie utrzymać? Bo to chyba jest to, od czego ta rozmowa zaczęła?
A co z trójką? Bo moja liczba życia to trójka i zawsze miałam poczucie, że potrzebuję dużo ludzi wokół siebie, ale jakoś żadna relacja nie była naprawdę głęboka. Czy to jest coś typowego dla trójki, czy to jest mój osobisty problem?
Klimcia, rok osobisty jedynka jest sygnałem do koncentracji na sobie i na wybranych połączeniach. Ale powiem ci też, że w wielu tradycjach trójka jest uznawana za liczbę wspólnoty, nie jednostki, więc pytanie, czy szukasz głębokości indywidualnej, czy raczej jesteś typem, który tworzy głębię w grupie, nie w parach.
