To co Iwetka opisuje to jest wlasnie coś, nad czym myslalem dlugo. Moim zdaniem jesli pisanie i wysylka sa w tym samym dniu wibracyjnym, to efekt sie wzmacnia. Jesli sa rozne - liczby sie "kłócą" i wynik jest nieczytelny. Ale jesli ktos swiadomie pisze w jednym dniu a wysyla w drugim i rozumie po co to robi, to moze laczyc energie - na przyklad pisac w dniu 3 zeby slowa byly plynnę, a wysylac w dniu 8 zeby intencja miala sile sprawcza.
A jak długo trzeba czekać żeby w ogóle zobaczyć efekt takiej korespondencji? Bo to zaczyna mi przypominać że robię coś, nie wiem czy to działa, czekam, nie wiem ile, i co? W którymś momencie trzeba powiedzieć że nie zadziałało.
Wracam do wątku Mietka bo on gdzieś zniknął z dyskusji, a to była konkretna sprawa. Mietek, sprawdziłeś tę datę urodzenia Jowisza w aspektach do Słońca czy Wenus? Bo to by domykało obraz izolacji. Merkury kwadrat Saturn to jedno, ale jeśli Jowisz naprawdę nie ma żadnego aspektu do żadnej innej planety, to jego energia jest zamknięta i nie przepływa przez inne sfery życia, w tym korespondencję.
Ja bym dodała że można też popatrzeć na to od strony liczby osobistej roku. Jeśli jesteś w roku 3 albo 9, to korespondencja jowiszowa idzie łatwiej nawet bez świetnych aspektów w mapie. Liczba roku tworzy coś w rodzaju klimatu, w którym działasz, i może kompensować trudne miejsca w natalu. Przynajmniej tak czytałam w jednym źródle.
Czarek ma racje ze systemy mozna traktowac oddzielnie. Ale przyznaje ze sam kombinuje i sprawdzam kiedy tranzyt jowisza pokrywa sie z dniem o wibracji 3. I wtedy faktycznie cos sie dzieje inaczej. Moze to placebo, moze nie, ale mam to zapisane.
a jak rozróżniasz że to nie jest po prostu efekt skupienia uwagi? Jeśli wiesz że dany dzień jest "podwójnie jowiszowy", to działasz z większą pewnością siebie i to może być czynnik sprawczy, nie wibracja.
Mam pytanie trochę z boku - czy jeśli adresat listu też ma Jowisza w jakimś szczególnym układzie, to wibracja dnia wysyłki powinna uwzględniać jego mapę, nie tylko moją? Bo piszemy do kogoś, nie do eteru.
Ja w takich przypadkach pracuję z liczbą imienia lub firmy jeśli do instytucji piszę. Imię można zredukować do liczby przez tabelę pitagorejską i sprawdzić czy data wysyłki z tą liczbą współgra. Nieidealne, ale jakiś punkt zaczepienia.
To jest akurat jeden z niewielu punktów gdzie numerologia pitagorejska i kabalistyczna się zgadzają - imię używane w codziennym życiu niesie aktywną wibrację. Choć już zasady redukcji mogą się różnić między szkołami. Sprawdzaj w jakiej tradycji pracujesz, żeby nie mieszać tablic.
Dobra, to liczę: urodziłem się 14 marca 1987, więc 1+4+0+3+2+0+2+5 = 15, potem 1+5 = 6. Rok osobisty to 6? Czy dobrze rozumiem?
To jest dobry punkt zatrzymania. Mietek, zanim pójdziesz dalej z obliczeniami - zdecyduj czy pracujesz z Pitagorą, z numerologią chaldejską czy z kabałą. Każda z nich inaczej traktuje liczby mistrzowskie i inaczej liczy rok osobisty. Mieszanie trzech systemów na raz nie daje ci głębszego obrazu, daje ci szum.
A skąd w ogóle wiadomo który system jest "właściwy" dla konkretnej osoby? Czy to jest kwestia tego w co się wierzy, czy jest jakaś reguła?
Boże, to jest takie mądre co Celtyk powiedział. Że nie chodzi o przebijanie czyjeś energii ale o ustawianie tematu. Dziękuję, bo to mi dużo tłumaczy dlaczego moje listy czasem działają a czasem nie, mimo że wybierałam dni pod siebie.
Wracając do Mietka i izolowanego Jowisza - rok osobisty 6 to dla ciebie naprawdę interesujący kontekst, bo szóstka to planeta Wenus numerologicznie, a Wenus i Jowisz w astrologii tworzą naturalne porozumienie w kwestii abundance. Ta izolacja Jowisza nie blokuje cię w roku 6, może być nawet łatwiej.
Wracam do mojego pytania o balansowanie wibracji nadawcy i odbiorcy, bo Celtyk mi odpowiedział ale chciałam dopytać - czy jeśli wybieramy dzień pod intencję a nie pod konkretną osobę, to czy w ogóle musimy znać datę urodzenia adresata? Czy to wtedy nie ma znaczenia?
A skąd wiadomo co to znaczy "zły dzień dla adresata"? Czy to jest rok osobisty, miesiąc osobisty, czy coś jeszcze? Bo widzę że te warstwy się mnożą i nie wiem czy każdą trzeba sprawdzać.
Mam pytanie do całej tej rozmowy o wybieraniu dni - czy nie jest tak, że jak naprawdę chcemy komuś coś powiedzieć, to piszemy kiedy czujemy potrzebę, a nie kiedy numerologia mówi że czas? I czy ta sztuczna zwłoka czekania na dobry dzień nie zabija spontaniczności i przez to samego przekazu?
Mietek, przy izolowanym Jowiszu chodzi o to że planeta nie tworzy żadnych aspektów głównych z innymi planetami w wykrecie - ani koniunkcji, ani trygonu, ani kwadratu. Jeśli ktoś ci powiedział że masz tę izolację, warto to zweryfikować u kogoś kto czyta wykrety bo to ma bezpośrednie przełożenie na to jak te numerologiczne wspólne cykle będą u ciebie działać. Sama liczba bez kontekstu mapy jest niepełna.
A wracajac do samego tematu korespondencji - Mietek pytales tez wczesniej jak rok osobisty 7 wplynie na skutecznosc listow. Mam wrazenie ze to jest akurat dobry rok na listy pisane do wewnatrz, do siebie, dzienniki intencji, a nie do innych. Czy ktos probowal pisac listy do siebie w roku 7?
Celtyk, pisałam coś takiego w roku, który potem okazał się moim 7. Wtedy nie byłam świadoma cyklu, po prostu zaczęłam prowadzić coś w rodzaju korespondencji z samą sobą - pytania i odpowiedzi, pisane w różnych dniach. Patrząc wstecz, to właśnie w tamtym czasie coś się we mnie przestawiło. Nie wiem czy to był rok czy listy, ale coś tam działało.
To jest właściwie sedno całej tej rozmowy od początku - jak oddzielić efekt techniki od efektu dnia. Bernadka to pokazuje dobrze na własnym przykładzie. Celtyk, czy w twojej praktyce z korespondencją magiczną w ogóle próbowałeś robić to samo w różnych dniach żeby porównać?
Wracam do Mietka bo mnie to zaciekawiło - Astralna powiedziała żeby wkleił gdzieś ten wykret. Mietek, masz możliwość żeby tu opisać przynajmniej pozycje Jowisza? Bo jeśli ty to opiszesz to może ktoś sprawdzi te aspekty bez konieczności wklejania całości.
To znaczy że muszę sprawdzić dokładny stopień Marsa, bo z pamięci nie dam rady. Ale sama kwestia izolacji Jowisza - czy to w ogóle ma bezpośredni związek z tym jak odbieram wibrację dni czwórkowych? Bo Celtyk pisał wcześniej że Jowisz pasuje z szóstką i dziewiątką, a ja właśnie w takich dniach czuję jakby... trudniej mi skupić intencję przy pisaniu. Zastanawiam się czy to właśnie może być ta izolacja.
To jest akurat logiczne w ramach systemu. Ale Celtyk, mam pytanie do tej korespondencji magicznej konkretnie - czy jest jakaś zasada co do tego do kogo piszemy? Bo cała ta rozmowa krąży głównie wokół listów do innych, listów do siebie, ale nikt nie mówił nic o listach do... no nie wiem, do wyższych sił? Czy to w ogóle jest praktykowane?
OK ale ile czasu zajmuje całe to obliczanie zanim można w końcu napisać ten list? Pytam serio bo brzmi jakby zanim zaczniesz to możesz czekać tygodniami na odpowiedni dzień.
To ciekawe co Celtyk mówi o kontekście roku bo wracam do tego co Bernadka opisywała wcześniej - te listy do siebie w roku osobistym 7 miały jakość której nie zaplanowała, bo nie dobierała dni. A teraz wyobraź sobie to samo z doborem dnia pod treść. Bernadka, gdybyś teraz robiła to samo, co byś zmieniła?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i bardzo dużo mi dała, naprawdę. Mam jedno małe pytanie - czy ktoś próbował pisać taki list do siebie i odkładać go na tydzień, a potem otwierać w dniu który numerologicznie pasuje do odpowiedzi? Czyli jakby świadomie zaplanować kiedy odbierasz "odpowiedź".
