Mietek, to proste - wiesz jaka będzie wibracja dnia za tydzień tak samo jak za rok, bo liczyć możesz do przodu bez problemu. Data jest datą. Więc nic nie stoi na przeszkodzie żeby zaplanować i napisanie i otwarcie z góry.
W tarota też masz moment zadania pytania i moment interpretacji odpowiedzi. Nikt nie mówi że jedno zabija drugie. Planowanie ramy nie wyklucza autentyczności treści.
O, to jest odpowiedź której potrzebowałam, dziękuję Czarek! I Bernadka, i Pelagiusza_J za tę wymianę. Tak naprawdę trochę się bałam że mój pomysł z odkładaniem listu jest bez sensu, a tu okazuje się że ma głębszą logikę. Ale jeszcze jedno - czy ten dzień otwarcia powinien być taki sam jak dzień pisania, czy celowo inny?
nie ma twardej zasady ktora znam ale intuicja Iwetki jest bliska temu co spotykam w roznych opisach. piszesz w dniu ktory pasuje do intencji, odbierasz w dniu ktory pasuje do recepcji. to jak wyslanie paczki i odbior - nadajesz kiedy jestes gotowy, odbierasz kiedy czas.
Ok ale to znaczy że można czekać bardzo długo na ten odpowiedni dzień odbioru. A co jeśli masz potrzebę otwarcia wcześniej? Czekanie na właściwą wibrację wydaje mi się strasznie sztuczne.
Gerwazy, to jest problem każdej pracy intencyjnej - nie masz grupy kontrolnej. Nie możesz napisać tego samego listu w dniu złym i dobrym i porównać efektów. Więc zostają tylko osobiste obserwacje i to co opisała Bernadka - poczucie jakości.
Czytam od początku wątku i mam małe pytanie które może być głupie - czy list musi być napisany na papierze, czy wiadomość elektroniczna też działa w tej numerologii? Bo to by zmieniało kiedy dokładnie liczymy że list "istnieje".
Filomena to nie jest gluipe pytanie, to jest wazne. papier ma wymiar fizyczny ktory elektronika nie ma. ale intencja jest w tresci i w momencie nadania. jesli piszesz mail z pełną swiadomoscia intencji i wysylasz w wybranym dniu to ten moment nadania jest liczony. papier ma dodatkowa warstwe materialnosci - mozesz go spalic, zakopac, zostawic. z mailem tego nie zrobisz.
A ja mam pytanie może bardziej ogólne - czy ktoś zauważył że niektóre listy po prostu nigdy nie docierają do skutku, niezależnie od dnia? Znaczy że sama metoda listów do wszechświata nie dla każdego działa tak samo?
Iwetka01, to co napisałaś bardzo do mnie trafia i chyba zmienia jak myślę o całej tej korespondencji. Że to nie jest tylko kwestia wyliczenia odpowiedniej daty, ale też kwestia tego czy jesteś gotowa żeby ten list w ogóle mógł zadziałać. Czy dobrze to rozumiem? I Celtyk - czy ty też tak to widzisz, że osoba pisząca jest częścią wibracji dnia?
Ale jak w ogóle wiadomo że jest się gotowym? Bo to brzmi jak kolejna rzecz którą można odkładać w nieskończoność. Nie jestem gotowy więc nie piszę, nie piszę więc nic się nie zmienia. W którymś momencie trzeba po prostu działać.
To ciekawe zestawienie, ale wracam do pytania Gerwazego sprzed kilku postów, bo chyba zostało trochę zawieszone w powietrzu. On pytał jak w ogóle sprawdzić czy data pisania wpłynęła na efekt. I nadal nie ma na to odpowiedzi poza "nie da się". Czy ktoś prowadzi jakieś notatki, dziennik korespondencji, cokolwiek co pozwala porównać?
prowadzilam notatki przez jakies dwa lata, nie super systematycznie ale jednak. i widze ze listy pisane w dwojkach i szostkach czesciej dotyczą spraw ktore sie zamkneły, a te z trojek i osemek zostaly otwarte dluziej. nie wiem co to dowodzi ale wzorzec jest.
Celtyk, to jest dokładnie ten rodzaj obserwacji której szukałem. Ale mam pytanie - jak liczyłeś te daty? Sama data kalendarzowa, czy dzień osobisty, czy coś innego? Bo to chyba robi różnicę w interpretacji.
