Ciężar to dobre słowo. Ja bym powiedziała że zdanie żyje dopóki coś w ciele na nie reaguje. Jak przy zamiataniu mówię coś i nic się nie porusza, to albo już zrobiło co miało, albo jeszcze nie dotknęłam właściwego miejsca.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać o jedną rzecz praktyczną. Czy te zdania przeproszenia mówicie w myślach czy na głos? Bo ja próbowałam w myślach i strasznie mi to uciekało przy obieraniu ziemniaków.
A może ten hałas odkurzacza nie jest przeszkodą tylko ochroną? Jakby umysł miał wymówkę żeby nie wchodzić za głęboko.
Ciekawi mnie to co pojawia się w tej rozmowie wokół ciszy i hałasu. Przy pracy ze snami jest podobnie - zbyt dużo bodźców przed snem zabija dostęp do głębszych warstw. Może warto testować zdania przy czynnościach które mają naturalny spokojny rytm - mycie rąk, składanie prania, nie sam cykl pralki.
...mycie naczyń, zamiatanie. Rytm fizyczny pomaga tutaj bardziej niż cisza absolutna - bo cisza absolutna też może blokować, ale to już zależy od osoby.
Możesz. Nie ma żadnego przymusu żeby ćwiczyć przy każdej czynności. Intuicja ciała jest precyzyjniejsza niż plan.
Wróćmy może na chwilę do podstaw bo trochę się tu rozgałęziło. Marcel zaczął ten wątek od codziennych czynności i przepraszania siebie. I teraz mamy odkurzacz, tarot, Merkurego w retrogradzie i wzorce z kilku lat. Wszystko ciekawe, ale czy ktoś w praktyce robił to zdanie przy sprzątaniu i jak ono brzmiało? Bo ja nie mam swojego zdania jeszcze.
Słuham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku - co jeśli przy sprzątaniu zamiast przeprszenia pojawia się złość? Bo u mnie tak jest. Nie pojawia się żadne łagodne zdanie tylko właśnie takie napięcie. Czy to coś złego?
Bardzo dziękuję za całą tę wymianę bo wchodzę tu trochę z zewnątrz ale zrozumiałem coś dla siebie - że szukałem spokoju jako punktu startowego a może spokój jest punktem końcowym, nie warunkiem żeby zacząć. Czy to brzmi sensownie czy za bardzo upraszczam?
