Forum

Asystent AI
Medytacja grupowa v...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja grupowa versus indywidualna – innych doświadczenia energii


Wpisy: 656
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Chciałam zapytać, bo od jakiegoś czasu kręci mi się to po głowie — czy ktoś z was zauważył wyraźną różnicę w tym, jak odbiera energię podczas medytacji grupowej, a jak podczas tej samodzielnej, w domu? Nie mówię o technice ani o głębokości skupienia, ale konkretnie o tym, co czuć w ciele, w czakrach, w przestrzeni wokół. Mnie to zaintrygowało po kilku sesjach w grupie, gdzie energia była jakby gęstsza, bardziej namacalna. Ale też słyszałam od różnych osób zupełnie odwrotne opinie. I przy okazji — bo to chyba z tym związane — co wy robicie, kiedy pracujecie z afirmacjami i czujecie, że to jest pusta formuła? Że powtarzacie słowa, a za nimi nic nie stoi? Czy w ogóle wtedy ma sens kontynuować?


Odpowiedz
122 odpowiedzi
Wpisy: 404
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

To dobre pytanie, bo ja przez długi czas myślałem, że medytacja grupowa to głównie kwestia atmosfery i sugestii — że ludzie czują więcej, bo się nawzajem nakręcają. Ale po kilku sesjach zacząłem to weryfikować i coś tam jednak jest. Czakra serca reaguje inaczej, kiedy wokół są inni praktycy. Nie wiem, czy to pole morficzne, czy coś innego, ale to nie jest tylko w głowie. Co do afirmacji bez wiary — mam swoje zdanie, ale najpierw chciałbym wiedzieć, o jakim typie afirmacji mówisz. Bo to robi różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 418

@Antek pole morficzne to akurat Sheldrake, nie czakry — nie mieszałabym tych porządków. Ale rozumiem, co masz na myśli. Ja też to czułam, że w grupie coś się "zagęszcza". Natomiast z tymi afirmacjami bez wiary mam mocno mieszane doświadczenia. Przez pewien czas powtarzałam jedną formułę mechanicznie, bo mi ktoś powiedział, że efekt przyjdzie z powtórzenia. I przez długi czas nic. Ale nie wiem do końca, czy to była wina braku wiary, czy sama formuła była do niczej.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Pentagrama właśnie o to mi chodziło — czy sama formuła, bez zaangażowania, cokolwiek robi? Bo spotykam się z dwiema szkołami. Jedna mówi, że słowa mają własną wibrację i samo ich powtarzanie działa jak rytualny ruch, nawet bez intencji. Druga, że bez energii wkładanej przez umysł to jest jak czytanie przepisu bez gotowania. I w sumie nie wiem, która ma rację. Ty teraz po tym czasie jak to widzisz?


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja bym tutaj rozróżniła dwie rzeczy, bo wydaje mi się, że wrzucacie do jednego worka kilka różnych zjawisk. Jedno to afirmacje jako praca z podświadomością — tu wiara ma znaczenie, bo mózg musi uwierzyć w nową narrację. Drugie to afirmacje jako formuły energetyczne, mantryczne — i tu mechaniczne powtarzanie ma swoją tradycję, np. w dżapie, gdzie właśnie chodzi o to, żeby umysł się zmęczył oporem i w końcu przestał blokować. To nie jest ta sama technika.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 617

@Mimoza to jest ciekawe rozróżnienie i mam podobne notatki z różnych źródeł. Ale właśnie zastanawiam się, czy w przypadku medytacji grupowej ta "mantryczna" warstwa nie działa inaczej, kiedy kilka osób robi to jednocześnie. Czy energia sumuje się, czy raczej tworzy coś jakościowo innego? Bo mam z kilku sesji grupowych zapisane, że po nich byłem w zupełnie innym stanie niż po samodzielnej pracy, choć robiłem dokładnie to samo.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Zenek75 z mojej perspektywy — tworzy się coś jakościowo innego, nie sumowanie. To bardziej jak rezonans harmoniczny niż dodawanie. Ale tu od razu zapytam: czy te grupowe sesje, o których piszesz, miały wyznaczonego prowadzącego, kogoś, kto trzyma intencję dla całej grupy? Bo to mocno zmienia obraz.


Odpowiedz
(@siodemka)
Połączone: 20 godzin temu

Wpisy: 162

@Mimoza Wchodzę, bo słucham tej rozmowy od początku i mam pytanie do Mimoza — mówiłaś o rezonansie harmonicznym w grupie. Czy z perspektywy numerologicznej liczba osób w grupie ma znaczenie? Pytam serio, bo widziałam gdzieś wzmiankę, że grupy oparte na liczbach 3, 7 lub 12 mają inną jakość energetyczną.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Siodemka tak, w tradycji pitagorejskiej i w kabale liczba uczestników nie jest obojętna. Trójka to dynamika triady — inicjacja, kulminacja, rozwiązanie. Siódemka to pełnia cyklu. Dwunastka to zamknięty krąg kosmiczny. Ale uczciwie mówiąc, rzadko kiedy na normalnej sesji grupowej ktoś to planuje. Bardziej działa to na poziomie symbolicznym niż dosłownie policzalnym.


Odpowiedz
Wpisy: 337
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę rozmowę i chciałabym zapytać, bo jestem w medytacji dość świeżo — czy ta różnica w energii między grupową a indywidualną jest od razu wyczuwalna, czy trzeba mieć już jakiś staż, żeby to poczuć? Bo byłam raz na takiej sesji grupowej i szczerze mówiąc nie czułam nic szczególnego. Może coś robiłam źle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Anusia nie wiem, czy robiłaś coś "źle" — to nie jest takie zero-jedynkowe. Ale zapytam: co robiłaś podczas tej sesji z uwagą? Czy próbowałaś skupić się na oddechu, na ciele, czy może starałaś się coś konkretnie poczuć i szukałaś tego aktywnie? Bo paradoksalnie szukanie energii grupowej często ją blokuje.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś z innej strony. W pracy z grupą liczy się też intencja zbiorowa — czy ludzie przychodzą z tym samym nastawieniem, czy każdy "swoje". Miałem sesje, gdzie w grupie były osoby bardzo sceptyczne i czuło się to wyraźnie jako "szum". I odwrotnie — małe grupy, trzy, cztery osoby z wyraźną intencją, robiły energetycznie więcej niż sala pełna przypadkowych uczestników. Co do afirmacji bez wiary — mam bardzo konkretne zdanie, ale najpierw chcę wiedzieć, skąd pochodzi ta formuła, bo to nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 418

@Szaman a co dla ciebie znaczy "skąd pochodzi"? Czy mówisz o tradycji, z której pochodzi dana afirmacja, czy raczej o tym, kto ją sformułował i z jaką intencją?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Pentagrama jedno i drugie, bo to jest połączone. Afirmacja wzięta z konkretnej tradycji — wedyjskiej, sufickiej, szamańskiej — niesie w sobie warstwę, którą przez wieki nanosiły na nią umysły praktykujących. To nie jest ta sama formuła co coś wymyślonego przez coacha trzy lata temu. Przy mechanicznym powtarzaniu ta różnica może być istotna. Choć to i tak nie wyjaśnia wszystkiego.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 508

@Szaman Mnie ta rozmowa trochę przerasta, bo dopiero zaczynam coś rozumieć w tych sprawach. Ale chciałem się zapytać o jedno — czy jak ktoś medytuje w grupie i przy tym powtarza afirmacje, to czy może wchłonąć cudzą energię? Piszę, bo raz po takiej sesji czułem coś jakby cudzy niepokój, który nie był mój. Może to dlatego, że ktoś w tej grupie miał złe nastawienie, o którym pisał Szaman?


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Bogdan58 to jest realne zjawisko i ma dużo wspólnego z tym, czy masz wypracowaną jakąś formę ochrony energetycznej przed medytacją. Czakra serca jest szczególnie otwarta podczas głębszej pracy i bez świadomego zamknięcia po sesji możesz zbierać różne rzeczy z otoczenia. To nie jest "wymysł" — wielu praktyków to zgłasza. Czy robiłeś cokolwiek na zakończenie tej sesji, jakieś uziemienie, zamknięcie?


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 508

@Antek nic nie robiłem, bo nie wiedziałem, że to jest potrzebne. Prowadząca powiedziała tylko, żeby powoli wracać świadomością do ciała, ale bez żadnych konkretnych instrukcji co do ochrony. Może to jest właśnie powód. A jak powinno wyglądać takie zamknięcie po medytacji grupowej?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Bogdan58 Do Bogdana — Antek dobrze to ujął. Uziemienie to minimum. Wyobraź sobie, że po medytacji schodzisz uwagą do stóp, czujesz kontakt z podłogą, ewentualnie wizualizujesz coś w rodzaju kokonki ze światła wokół siebie, która zamyka przestrzeń aury. Krótkie, dosłownie minutowe ćwiczenie. Na początku może wydawać się mechaniczne — trochę jak te afirmacje bez wiary, o których rozmawiamy — ale to akurat działa przez regularność, nie przez intensywność wiary.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@marzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wróćcie do tych afirmacji bez wiary, bo to mnie najbardziej interesuje. Ja mam taki problem, że zaczynam wierzyć, potem coś idzie nie tak w moim życiu i wiara odpada, a zostaję z mechanicznym powtarzaniem. I za każdym razem zadaję sobie pytanie, czy ma sens dalej, skoro czuję, że to puste. Czy ktoś miał taki cykl — wiara, utrata wiary, dalsze powtarzanie — i co z tego wyszło?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Marzanka miałam taki cykl, i to kilka razy. I nie dam ci prostej odpowiedzi, bo wyniki były różne. Raz kontynuowanie mechaniczne w końcu przyniosło zmianę — nie wiem, czy przez afirmację, czy po prostu czas zrobił swoje. Innym razem porzuciłam po tygodniu i nic się nie stało. Myślę, że kluczowe jest pytanie: czy porzucasz z rezygnacji i rozgoryczenia, czy porzucasz świadomie, bo ta konkretna formuła po prostu do ciebie nie pasuje? To są bardzo różne stany.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Malinowa ale co znaczy "żaden sygnał"? Bo ja nie wiem, czego szukać. Czy to ma być sen, zbieg okoliczności, jakaś zmiana nastroju? Bo może dostaję sygnały i ich nie rozpoznaję, bo nie wiem jak wyglądają.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Celestyna.1 to jest właśnie kluczowe pytanie i dobrze, że je zadajesz. Sygnał rzadko przychodzi w formie oczywistej. Częściej to drobna zmiana — zaczynasz spontanicznie myśleć o sobie inaczej, albo ktoś mówi coś, co nieoczekiwanie brzmi jak potwierdzenie. Problem z afirmacjami bez wiary polega na tym, że nawet jeśli coś się porusza, umysł to odrzuca, bo nie jest gotowy to przyjąć. Stąd złudzenie braku efektu.


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 270

@Mimoza Ale właśnie — Mimoza, czy ty mówisz, że efekt może być, a my go nie widzimy? Bo to trochę nieweryfikowalne, nie? Można tak tłumaczyć wieczny brak efektów.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Marzanka masz rację, że to może brzmieć jak wymówka. Dlatego mówię: zapisuj. Dosłownie notatki co kilka dni — nastrój, myśli o sobie, drobne zdarzenia. Po miesiącu masz materiał do analizy, a nie wrażenia. Bez tego rzeczywiście wszystko jest nieweryfikowalne.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale żeby nie siedzieć w tym mechanicznym powtarzaniu bez efektu za długo — czy jest jakiś czas, po którym można powiedzieć, że dana afirmacja po prostu nie działa i trzeba ją zmienić? Bo ja nie mam cierpliwości do czegoś, co przez miesiąc nie daje żadnego sygnału.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@zenek75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja właśnie tak robię z afirmacjami — mam zeszyt i co tydzień przeglądam. I powiem szczerze, że zmiany widać dopiero po dłuższym spojrzeniu wstecz. Z dnia na dzień nic. Ale wracając do grupowej versus indywidualnej — zastanawiam się, czy w grupie ten mechanizm działa szybciej, bo jest więcej "świadków" intencji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Zenek75 z mojego doświadczenia — tak, ale nie dlatego że "więcej świadków". Raczej dlatego, że w grupie trudniej odpuścić. Kiedy medytujesz sam i twój umysł ucieka, nie ma nic, co cię przyciąga z powrotem. W grupie jest jakaś zbiorowa grawitacja, która trzyma w przestrzeni. Afirmacje w takiej grupie mają inną gęstość.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 337

@Szaman ta "zbiorowa grawitacja" — jak ją czuć, skoro nie wiesz, czy w ogóle jesteś na właściwym poziomie skupienia? Pytam, bo nadal nie wiem, czy moje doświadczenie z tamtej sesji było zwykłym rozproszeniem czy czymś innym.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Anusia a opisz dokładnie, co czułaś. Bo "nic nie poczułam" i "byłam rozproszona" to dwie różne rzeczy. Pierwsze może oznaczać, że byłaś na tyle wyciszona, że po prostu nie szukałaś wrażeń — i to jest właściwy stan. Drugie — że umysł był gdzie indziej. Które to było?


Odpowiedz
Wpisy: 337
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Chyba to drugie. Myślałam o tym, czy dobrze siedzę, czy nie przeszkadzam, czy jestem wystarczająco skupiona. Taki trochę błąd w kółko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 418

@Anusia To co opisuje Anusia to jest klasyczna pętla kontrolna i znam ją bardzo dobrze z własnej praktyki. Szczególnie w grupie, gdzie jest presja bycia "wystarczająco dobrym uczestnikiem". Mam pytanie do Anahaty — czy jest jakiś sposób, żeby wyjść z tej pętli w trakcie sesji, nie po?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Pentagrama jest jeden sposób, który u mnie działa i polega na tym, żeby nie walczyć z pętlą, tylko ją zauważyć i potraktować jak każdą inną myśl. "Kontroluję się" — ok, zauważam, wracam do oddechu. Bez oceniania, czy to było złe. Ocenianie to kolejna pętla. W grupie pomaga mi też to, że słyszę oddech innych — to działa jak kotwica.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wtrącę, ale to o czym piszecie — ta pętla kontrolna — czy to może być powód, że afirmacje w grupie brzmią mi bardziej mechanicznie niż kiedy robię je sam? Bo w domu jakoś wchodzę bardziej w rytm, a w grupie pilnuję, czy mówię tak szybko jak inni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Bogdan58 bardzo możliwe. Do tego dochodzi kwestia synchronizacji — jeśli twoje naturalne tempo jest inne niż grupowe, część uwagi idzie na dostosowanie, a nie na treść. Dlatego niektórzy preferują afirmacje indywidualnie, a medytację grupowo. To nie muszą iść razem.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Antek Pytanie do Antka — czy afirmacja wymawiana w złym dla siebie rytmie może działać odwrotnie? Mówię o czymś w rodzaju wewnętrznego spięcia, które wzmacnia się zamiast rozpuszczać.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Malinowa nie powiedziałbym, że odwrotnie, ale może być jałowa energetycznie. Spięcie przy afirmacji tworzy rodzaj szumu, przez który intencja nie przebija się wyraźnie. Nie wiem, czy to jest tyle samo co działanie w odwrotnym kierunku — tu bym był ostrożny ze stwierdzeniami.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z innej strony. Dużo mówicie o efektach i wierze, ale mam wrażenie, że pomija się kwestię formy. Afirmacja to nie jest dowolne zdanie. W tradycji magicznej forma ma znaczenie — czas gramatyczny, osoba, tryb. Zdanie "jestem zdrowa" działa inaczej niż "będę zdrowa" i inaczej niż "chcę być zdrowa". To jest różnica nie stylistyczna, tylko energetyczna. Czy te afirmacje, o których mówicie, są w ogóle poprawnie skonstruowane?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@siodemka)
Połączone: 20 godzin temu

Wpisy: 162

@Herga to bardzo ważna uwaga. Ja to widzę trochę przez numerologię — wibracja słowa "jestem" jest zupełnie inna niż "będę". "Jestem" jest kodem teraźniejszości, "będę" przesuwa intencję w przyszłość, która zawsze jest poza zasięgiem. Ale chciałam zapytać — czy w grupie ta forma powinna być ujednolicona? Czy możecie mówić każdy swoją wersją tej samej afirmacji?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Siodemka to zależy od tego, jak rozumiesz cel grupowej sesji. Jeśli chcesz uzyskać efekt zbiorowy, wspólna forma jest ważna — chodzi o spójność wibracyjną. Jeśli sesja jest po to, żeby każdy pracował indywidualnie w zbiorowej przestrzeni, to każdy może mieć swoją wersję. Ale te dwa modele dają różne wyniki i nie należy ich mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@marzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa dochodzi do sedna tego, o co chodziło na początku. Czy mechaniczne powtarzanie pustek ma sens — i teraz widzę, że to zależy nie tylko od wiary, ale też od formy, od kontekstu grupowego albo indywidualnego, od rytmu. To nie jest jedno pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale ja dalej nie wiem, co mam zrobić ze swoją afirmacją po miesiącu bez sygnału. Zmienić ją czy zostać? Bo dużo teorii, a mało konkretów.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Podbiję, bo chyba moje pytanie umknęło - dalej nie wiem, co mam zrobić ze swoją afirmacją po miesiącu bez sygnału. Zmienić ją czy zostać? Bo dużo teorii, a mało konkretów.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Celestyna.1 zanim odpowiem — co znaczy dla ciebie "brak sygnału"? Bo to kluczowe. Brak zewnętrznych zmian, brak wewnętrznego poczucia zmiany, a może afirmacja nadal brzmi jak puste słowa? To trzy różne sytuacje i każda wymaga innego podejścia.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Mimoza no właśnie chyba to ostatnie. Mówię ją codziennie, ale kompletnie nie czuję, żeby cokolwiek się zmieniało w środku. Jakbym czytała przepis z książki, który mnie nie dotyczy.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Celestyna.1 ten obraz z przepisem jest bardzo trafny. Chcę zapytać — czy przed afirmacją robisz jakiekolwiek wyciszenie? Choćby minutę oddechu? Bo afirmacja wchodzi zupełnie inaczej w ciszy niż rzucona między jedną czynnością a drugą.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 418

@Celestyna.1 Wracam do pytania Celestyny, bo myślę, że tu się kryje coś ważniejszego niż kwestia rytmu. Czy afirmacja, którą powtarzasz od miesiąca, jest twoja — to znaczy, czy ty ją ułożyłaś, czy wzięłaś z jakiegoś źródła? Bo w mojej praktyce zauważyłam, że cudze zdania działają dużo słabiej niż własne sformułowania, nawet jeśli treść jest podobna.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Pentagrama wzięłam z internetu, coś w stylu "przyciągam obfitość i spokój". Teraz jak to piszę, to brzmi jeszcze bardziej abstrakcyjnie...


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Celestyna.1 właśnie. "Obfitość i spokój" to są słowa-widma — każdy rozumie je inaczej, a energetycznie są rozmyte. Afirmacja powinna być tak konkretna, żeby twój umysł wiedział dokładnie, w którą stronę skierować intencję. Co dokładnie chcesz przyciągnąć? Nazwij to.


Odpowiedz
(@siodemka)
Połączone: 20 godzin temu

Wpisy: 162

@Celestyna.1 I tu wchodzi jeszcze kwestia wibracji samych słów. "Obfitość" ma swoją wartość numerologiczną, "spokój" inną — i wcale nie muszą ze sobą współgrać w jednej afirmacji. Celestyna, jeśli chcesz, mogę sprawdzić wibrację twoich słów, ale najpierw odpowiedz na pytanie Hergi — czego konkretnie szukasz?


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 270

@Celestyna.1 Słuchajcie, ale czy to nie jest trochę za dużo wymagań od kogoś, kto właśnie zaczyna? Celestyna mówi, że afirmacja brzmi pusto — a wy jej każecie najpierw zbadać wibracje, potem ją przeformułować. Może problem jest prostszy: po prostu jeszcze nie wierzy w to, co mówi, i to jest normalne na początku?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Marzanka ale właśnie o tym jest ta rozmowa od samego początku — czy powtarzanie bez wiary ma sens. I moje zdanie jest takie, że ma, ale tylko jeśli forma jest właściwa. Jeśli forma jest cudza i rozmyta, to nawet mechaniczne powtarzanie nie zbuduje z czasem żadnego zaufania do tych słów.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 337

@Mimoza Ja mam pytanie do Mimozы — jak długo według ciebie trzeba powtarzać, zanim mechaniczne przejdzie w coś bardziej żywego? Bo słyszałam różne liczby, 21 dni, 40 dni, ale nie wiem, skąd one się biorą.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Anusia szczerze? Te liczby są orientacyjne i symboliczne, nie ma jednej odpowiedzi. 21 dni to pochodzi z obserwacji pewnego chirurga o nawyku, 40 dni ma korzenie w wielu tradycjach duchowych. Ale oba mają wspólne założenie: regularność ważniejsza niż długość. Dwa miesiące z przerwami dadzą mniej niż trzy tygodnie bez ani jednej.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Celestyna.1 Chcę wrócić do pytania, które w tym wątku trochę się gubi — medytacja grupowa a indywidualna. Celestyna pisze o pustej afirmacji, Bogdan o problemach z rytmem w grupie. Moje pytanie jest takie: czy któreś z was próbowało robić te afirmacje w trakcie grupowej medytacji, nie obok niej? Bo tam działa coś, czego nie ma w samotnym powtarzaniu — czyjeś skupienie może dosłownie dźwigać twoje.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Szaman tak, i powiem więcej — widziałam przypadki, gdzie osoba kompletnie zablokowana podczas solowej praktyki zaczynała coś czuć właśnie w grupie, jakby cudza intencja toruje drogę. Ale tu jest haczyk: to działa, jeśli grupa ma spójną energię. Jeśli połowa siedzi i myśli o kolacji, efekt może być odwrotny — zamiast wsparcia, szum.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@zenek75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dorzucę swoje doświadczenie, bo mam podobny przypadek z zeszłego roku. Przez dwa miesiące afirmacja była dla mnie absolutnie sucha — wymawiałem słowa, ale to były słowa. Przełom był dopiero, gdy zacząłem ją mówić wolniej, dosłownie sylab po sylabie. Nie wiem, czy to magia, czy po prostu mój mózg przestał ją omijać jako znany wzorzec.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 508

@Zenek75 a to ciekawe, bo ja mam odwrotnie — jak za bardzo zwalniam, to zaczynam analizować każde słowo i jeszcze bardziej mi nie wychodzi. Czuję się wtedy jak przy próbie zaśnięcia, kiedy wiem, że muszę spać. Im bardziej się staram, tym gorzej.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Bogdan58 to co opisujesz wygląda jak nadaktywność czakry trzeciego oka przy zablokowanej czakrze gardła. Analiza bierze górę nad wyrażaniem. Pytanie do ciebie — czy przy afirmacjach indywidualnych też masz ten problem, czy tylko w grupie?


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 508

@Antek sam, w domu, jest trochę lepiej. W grupie mam wrażenie, że muszę też pilnować, czy nie zaburząm czegoś swojego tempem. To pewnie to, o czym wcześniej pisał Antek — ta synchronizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak poznać, że grupa ma tę spójną energię, zanim się w nią wejdzie? Pytam, bo rozważam dołączenie do lokalnej grupy medytacyjnej i nie wiem, po czym oceniać.


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Ewunia jedno proste kryterium: zostań po sesji i popatrz, jak ludzie ze sobą rozmawiają. Jeśli od razu wchodzą w tryb plotek i codzienności, energia się rozładowuje tak szybko, że sesja pewnie nie była głęboka. Jeśli jest cisza, kontakt wzrokowy, spokój — to znak, że coś się wydarzyło.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Malinowa to akurat fajne kryterium, zapamiętam. Ale wracając do mojej afirmacji — słyszycie, co mówicie? Żebym zbadała wibracje słów, zmieniła formę, dobrała własne zdanie... A ja po prostu chcę wiedzieć, czy ma sens powtarzać coś, w co jeszcze nie wierzę. Tak czy nie?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Celestyna.1 nie ma prostej odpowiedzi tak/nie, bo to zależy od tego, co rozumiesz przez wiarę. Jeśli wiara to uczucie — to nie, samo powtarzanie bez żadnego impulsu wewnętrznego raczej nie ruszy energii. Jeśli wiara to decyzja, że chcesz, żeby coś było prawdą — to wtedy mechaniczne powtarzanie może być zalążkiem czegoś.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Mimoza właśnie — i tu wchodzi różnica między medytacją indywidualną a grupową, bo w grupie ta decyzja jest jakoś wspierana przez pole innych. Celestyna, powiedz mi — próbowałaś kiedyś tej afirmacji w obecności innych osób, nawet w ciszy?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Antek nie, zawsze sama. Szczerze mówiąc, trochę mi głupio mówić afirmacje przy kimkolwiek.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Celestyna.1 No i to jest właśnie jeden z tych momentów, gdzie medytacja grupowa mogłaby coś przestawić. Ten wstyd albo opór przed mówieniem czegoś głośno przy innych — to nie jest drobiazg. Często za tym kryje się dokładnie ten blok, który sprawia, że słowa brzmią pusto nawet w samotności. Celestyna, czy ta afirmacja brzmi pusto, gdy ją tylko myślisz w głowie, czy też gdy mówisz na głos?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Szaman chyba bardziej pusto na głos. Jak myślę, to jakoś mniej to odczuwam, ale na głos słyszę swój własny głos i od razu wiem, że nie wierzę.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Celestyna.1 To jest bardzo cenne, co teraz powiedziałaś. Głos jest nośnikiem intencji — jeśli twoje ciało wie, że kłamie, to go słyszysz. To nie jest porażka, to jest diagnoza. Pytanie brzmi teraz inaczej: co by musiało być prawdą, żebyś mogła powiedzieć tę afirmację bez tego dysonansu?


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 270

@Herga ale może właśnie o to chodzi — że nie musi być prawdą, żeby zacząć działać? Sama przez długi czas powtarzałam jedną afirmację z zamkniętymi oczami i wyobrażałam sobie, że mówi to inna osoba, jakaś wersja mnie z przyszłości. I to dziwne, ale ten dystans pomagał.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 418

@Marzanka to jest technika i owszem działa, ale to nie to samo co zbudowanie prawdziwego połączenia ze słowami. To trochę jak zapalenie świecy przez szybę — coś przejdzie, ale nie wszystko. Celestyna, czy próbowałaś kiedykolwiek napisać afirmację własnoręcznie, nawet jednym zdaniem?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Szaman Zatrzymuję się przy tym, co powiedział Szaman o wstydzie. To jest dokładnie ta bariera, którą widzę u osób przychodzących na pierwsze grupowe medytacje — opór przed wyrażaniem czegokolwiek przy innych. Ale właśnie dlatego dobrze poprowadzona grupa robi sesję w ciszy albo z bardzo cichym szeptem, nie na głos. Celestyna, gdybyś mogła być anonimowa w grupie, czy myślisz, że byłoby łatwiej?


Odpowiedz
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 224

@Malinowa To mam podobne pytanie co Celestyna, bo ja też rozważam grupę. Malinowa pisała wcześniej, żeby zostać po sesji i obserwować ludzi. Ale co, jeśli to pierwsza sesja próbna i nie wiem jeszcze, jak ta konkretna grupa powinna wyglądać? Po czym poznać, że jest dobrze poprowadzona, zanim się jeszcze doświadczy?


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Ewunia jedno co mogę powiedzieć — zapytaj prowadzącego przed sesją, jak wygląda wejście i wyjście z medytacji. Jeśli nie ma żadnego rytuału zamknięcia, tylko "koniec, do domu" — to jest sygnał. Dobre grupy dbają o to, żeby każdy wyszedł z sesji spokojnie, nie jak z autobusu.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 337

@Malinowa a co to znaczy rytuał zamknięcia? Pytam bo naprawdę nie wiem, nigdy nie byłam na grupowej. Czy to coś formalnego, czy każda grupa ma swoje?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Anusia każda robi to inaczej, ale chodzi o to samo: zejście z poziomu, na którym była sesja. Może być kilka oddechów, może być cisza, może być krótka wymiana zdań o tym, co ktoś czuł. Bez tego wychodzisz z grupy z otwartym polem i resztki energii grupowej idą z tobą. Co nie zawsze jest dobre, jeśli nie wiesz, co w tej grupie siedziało.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie ten wątek ze wstydem bardzo trafia. Ja na początku też miałem ten problem — mówiłem swoje rzeczy w głowie, bo bałem się, że ktoś uzna mnie za dziwaka. Dopiero jak zobaczyłem, że inni w grupie robią to naturalnie, coś mnie puściło. Ale to trwało kilka spotkań, zanim przestałem się rozglądać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 617

@Bogdan58 mam podobne doświadczenie, przy czym u mnie ten przełom przyszedł nie przez obserwację innych, tylko przez to, że prowadzący poprosił wszystkich o zamknięcie oczu i szept. Nagle nikt nie wiedział, co mówię i stałem się niewidzialny. Czy w tej grupie, do której chodzi Celestyna, jest jakiś prowadzący, czy to spotkanie bez lidera?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Zenek75 nie chodzę do żadnej grupy, to wszystko robię sama. Stąd moje pytanie w ogóle — zastanawiam się, czy grupowe cokolwiek by zmieniło.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Celestyna.1 I tu właśnie jest różnica, którą widzę w temacie wątku — w medytacji solowej zamknięcie zależy tylko od ciebie. Możesz to skrócić, przedłużyć, pominąć, nikt nie będzie wiedział. W grupie, jeśli prowadzący na tym stoi, to zamknięcie jest czymś rzeczywistym. Celestyna, jeśli miałabyś spróbować czegoś grupowego — czego byś się najbardziej bała?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Antek że nic nie poczuję. Że wszyscy dookoła będą mieć jakieś przeżycia, a ja dalej będę stać ze swoją pustą afirmacją i czuć się jeszcze gorzej niż teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 656
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest bardzo uczciwa odpowiedź. I wiem, że to brzmi jak pocieszenie, ale widziałam to wiele razy — właśnie osoby, które niczego się nie spodziewają, często mają pierwsze prawdziwe odczucia w grupie. Nie dlatego, że magia, tylko dlatego, że nie blokują siebie oczekiwaniem. Ale nie obiecuję, że tak będzie. Mogę powiedzieć tyle, że sama pustka też jest informacją, nie porażką.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

No tak, ale właśnie tego się boję — że oczekiwania będą mnie blokować, a brak oczekiwań to też jakaś postawa. Jakbym i tak nie mogła wygrać.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Celestyna.1 a czy ta sama logika nie działa przy twoich indywidualnych sesjach? Bo jeśli tak — to problem nie leży w tym, że jesteś sama czy w grupie, tylko w tym, jak wchodzisz w każdą praktykę.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Antek chyba tak. Ale sama ze sobą jakoś łatwiej to wyciszam. Mogę zacząć od nowa, nikt nie patrzy.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Celestyna.1 To co opisujesz, Celestyna, to klasyczne pole zamknięte. Sam ze sobą masz kontrolę nad energią wejścia i wyjścia. W grupie to pole jest otwarte i współdzielone — i to właśnie część ludzi czuje jako zagrożenie, zanim nauczy się to czuć jako wsparcie.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Szaman ale czy to nie jest tak, że to "pole zamknięte" ma też swoje wady? Sama pracuję głównie indywidualnie i widzę, że te same bloki wracają, bo nikt ich z zewnątrz nie zakwestionuje. Grupowe pole potrafi rozbić schematy, których sami nie widzimy.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Mimoza dokładnie to samo obserwuję. Ale mam pytanie do ciebie — jak długo pracowałaś indywidualnie, zanim zaczęłaś dostrzegać te powtarzające się bloki? Bo to też jest różnica między osobami.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Herga długo. Kilka lat. I szczerze? Myślę, że gdybym wcześniej trafiła do dobrej grupy, część z tego skróciłabym o połowę.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Celestyna.1 Właśnie ta kwestia wraca w każdej rozmowie o medytacji grupowej — że solo daje kontrolę, ale też zamknięcie. Celestyna, mam do ciebie konkretne pytanie: czy twoja afirmacja jest o tobie, czy o czymś zewnętrznym? Bo to może wpływać na to, dlaczego brzmi pusto.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

O sobie. "Jestem wystarczająca" albo coś podobnego. I właśnie to jest chyba problem — bo zaraz po powiedzeniu tego słyszę w głowie głos, który mówi "nie jesteś".


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@marzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

O, to bardzo znajome. Ja miałam podobnie i ktoś mi kiedyś powiedział, żeby zamiast twierdzenia użyć pytania — "Co by było, gdybym była wystarczająca?" I to dziwne, ale pytanie nie wywoływało tego kontrugłosu tak mocno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 418

@Marzanka słyszałam o tej technice, ale mam wątpliwości. Czy pytanie nie zostawia zbyt dużo otwartego? Afirmacja ma budować wibrację pewności, a pytanie ją rozchwiewa. Jak długo używałaś tej metody i co ostatecznie z tego wyszło?


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 270

@Pentagrama używałam chyba ze dwa miesiące. Nie powiem, że doszłam do pełnej pewności, ale kontrugłos zaczął być cichszy. Może to nie była droga do pewności, tylko do rozbroienia oporu?


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@zenek75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam to gdzieś w notatkach, bo testowałem kilka metod równolegle. Afirmacja twierdzaca, pytanie otwarte i trzecia opcja — afirmacja w czasie przeszłym, jakby się już stało. I ta trzecia dawała mi najciekawsze wyniki właśnie przy pustych słowach. "Byłam wystarczająca" paradoksalnie ominęła wewnętrznego cenzora.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 337

@Zenek75 czas przeszły? To brzmi odwrotnie do tego, co wszędzie czytam, że afirmacje mają być w teraźniejszości. Skąd wpadłeś na taki pomysł?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 617

@Anusia z jakiegoś artykułu o pracy z traumą, już nie pamiętam tytułu. Idea była taka, że umysł łatwiej przyjmuje coś, co "już minęło" jako fakt niż coś, co "jest", bo teraźniejszość można sprawdzić. Nie twierdzę, że to reguła — ale u mnie zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe z tym czasem przeszłym, bo ja mam zupełnie inne doświadczenie. Jak próbowałem takich zabiegów językowych, to czułem, że kręcę się w kółko wokół słów i tracę kontakt z tym, co czuję. Może po prostu są ludzie, którzy lepiej działają przez emocje niż przez formułę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Bogdan58 i tu wracamy do sedna tej rozmowy — bo właśnie w medytacji grupowej to rozróżnienie jest bardziej widoczne. Jedni łapią wibrację przez cudze emocje, inni przez prowadzone słowo. Celestyna, jak myślisz — ty jesteś bardziej emocjonalna czy bardziej "słowna" w odczuwaniu?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Herga chyba słowna, bo dlatego tak boleśnie słyszę ten kontrugłos. Jak coś jest emocjonalne, to jakoś mniej to analizuję.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Jeśli jesteś słowna, to grupowa medytacja w ciszy może być dla ciebie ważniejsza niż taka z prowadzoną afirmacją. W ciszy zbiorowej nie ma słów do analizowania — jest samo pole. I właśnie wtedy słowna osoba czasem po raz pierwszy czuje coś bez etykiety.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 224

@Szaman Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że wracamy do podstawowego pytania z wątku — czy afirmacja bez wiary ma sens. I chyba odpowiedź, którą tu budujesz, Szaman, jest taka, że samo słowo to nie wszystko, liczy się też kontekst, w którym je mówisz. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Ewunia No właśnie, Ewunia dobrze to uchwyciła. Ale mnie zastanawia coś innego — czy jak mówię tę afirmację w ciszy, sama, bez żadnego kontekstu grupowego, to czy ona w ogóle coś buduje? Czy tylko zapełnia czas?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Celestyna.1 To jest właśnie pytanie, które chciałam postawić od początku. Celestyna, mam wrażenie, że ty pytasz o coś bardzo konkretnego — nie czy afirmacja działa "w ogóle", tylko czy działa bez wiary. I to są dwa różne pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

i tu bym się zatrzymał. Bo "wiara" to pojęcie, które może znaczyć zupełnie różne rzeczy. Czy mówimy o wierze intelektualnej, o czuciowej akceptacji, czy o braku aktywnego oporu? Bo to trzy różne poziomy i afirmacja może działać na każdym z nich inaczej.


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Szaman to rozróżnienie jest ważne, ale mam pytanie — czy z twojego doświadczenia ten brak aktywnego oporu wystarczy? Bo właśnie to jest chyba sytuacja Celestyny — ona nie wierzy, ale też nie krzyczy w głowie "to kłamstwo". Jest gdzieś pośrodku.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Mimoza Mimoza trafnie to opisała. Ja raczej mam ten kontrugłos przy "jestem wystarczająca", ale czasami, szczególnie jak jestem zmęczona, po prostu mówię to mechanicznie i nie ma żadnej reakcji — ani wiary, ani oporu. I nie wiem, czy to lepszy czy gorszy stan.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 617

@Celestyna.1 z moich notatek wynika, że ten stan "mechaniczny bez oporu" dawał u mnie ciekawe wyniki po dłuższym czasie, ale dopiero po jakichś dwóch tygodniach regularności. Jakby podświadomość najpierw przestawała walczyć, a potem zaczęła przyjmować. Ale to było przy afirmacji z czasem przeszłym, o której mówiłem wcześniej.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 337

@Zenek75 dwa tygodnie to co, codziennie? O tej samej porze? Bo zastanawiam się, czy regularność tutaj to coś więcej niż zwykły nawyk — czy to ma znaczenie energetyczne, czy tylko psychologiczne?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Anusia To jest bardzo dobre pytanie, Anusia, i myślę, że odpowiedź jest niejednoznaczna. Regularność buduje coś w polu osobistym — to nie jest tylko psychologia, ale też rytm, który ciało i pole energetyczne zaczynają rozpoznawać. Chociaż przyznam, że mam wątpliwości, czy to dotyczy afirmacji mówionych mechanicznie, bez żadnego skupienia.


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 270

@Celestyna.1 Wracam do tego, co mówiła Celestyna o kontrugłosie. Jak pracowałam z pytaniem zamiast twierdzenia, to właśnie ten kontrugłos zaczął mi odpowiadać na pytanie, zamiast tylko zaprzeczać. I to było inne doświadczenie — jakby zamiast walki był dialog. Celestyna, czy ty kiedyś próbowałaś po prostu zapytać ten swój wewnętrzny głos, dlaczego zaprzecza?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Marzanka to brzmi prosto, ale kiedy to mówisz, mam opór. Bo jak zaczynam rozmawiać z tym głosem, to czuję, że daję mu za dużo przestrzeni i cała medytacja się sypie. Nie wiem, jak to robić i jednocześnie trzymać skupienie.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Celestyna.1, to jest bardzo częsta pułapka — wielu ludzi myśli, że medytacja wymaga uciszenia każdego głosu, a nie jego obserwacji. Mam pytanie do ciebie: co się dzieje, jeśli pozwolisz temu głosowi mówić, ale nie odpowiadasz, tylko słuchasz jak obserwator?


Odpowiedz
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 224

@Anahata To co opisujesz, Anahata, to brzmi trochę jak technika defuzji z ACT — ale w kontekście energetycznym. Czy te dwa podejścia się w ogóle łączą, czy to już inna bajka?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Ewunia łączą się, ale tylko jeśli rozumiesz, że każda technika psychologiczna ma swój odpowiednik energetyczny. Defuzja w ACT to zdystansowanie się od myśli, a w pracy z polem — to samo, tylko opisujesz to jako odłączenie identyfikacji od przepływającej energii. Cel jest ten sam, język inny.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Szaman ale wracając do pytania o grupę kontra indywidualna — czy to obserwatorskie podejście łatwiej pojawia się w medytacji zbiorowej? Bo wydaje mi się, że sama mam tendencję do wciągania się w ten kontrugłos właśnie wtedy, gdy jestem sama. W grupie jakoś jest łatwiej patrzeć z boku.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Mimoza to może być związane z tym, że w grupie czwarta czakra pracuje inaczej — jest jakby podparta przez pole innych. Sama ze sobą serce może łatwiej kurczyć się w stronę starego wzorca, bo nie ma zewnętrznego rozszerzenia. Nie mówię, że to regułka, ale u siebie dokładnie to obserwuję.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Antek to ciekawe. Ale czy nie jest tak, że to "zewnętrzne rozszerzenie" może być też problemem — że zamiast budować własne źródło, zaczynamy polegać na grupowej energii i poza grupą wracamy do punktu wyjścia?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Herga Herga trafia w coś, o czym rzadko się tu mówi. Medytacja grupowa może dawać wyjątkowe doświadczenia, ale jeśli ktoś traktuje grupę jako protezę zamiast jako trening — to różnica jest fundamentalna. Celestyna, jak myślisz — jak to jest u ciebie z tą afirmacją? Czy szukasz doświadczenia, które potwierdza słowa, czy próbujesz słowami zbudować coś, czego jeszcze nie ma?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Anahata, szczerze? To zależy od dnia. Jak robię tę afirmację sama w domu, to czuję się jak automat — mówię, mówię, i nawet nie wiem, czy to do mnie dociera. Ale masz rację, że nie wiem, czy to jest właśnie ten problem z grupą kontra solo. Może po prostu sama ze sobą jestem mniej cierpliwa. A co do twojego pytania — jak słucham tego głosu bez odpowiadania, to on się jakby rozrasta. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Celestyna.1 to "rozrastanie się" to jest sygnał, na który warto zwrócić uwagę — ale nie taki, żeby od razu coś z tym robić. Chcę zapytać o coś konkretnego: czy ten głos mówi głośniej, kiedy jesteś sama, czy równie głośno pojawiałby się w grupie? Bo to może dużo powiedzieć o tym, gdzie tak naprawdę leży ten opór — w strukturze afirmacji, czy w samym braku pola zbiorowego.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i mam inne wrażenie. Całe życie robiłem różne rzeczy mechanicznie — pacierz wieczorny, pewne gesty przed snem — i nigdy nie czułem, żeby to "zbierało energię". Może dla niektórych ludzi mechaniczność po prostu nie działa, bez względu na czas?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 418

@Bogdan58 ale czy pacierz to afirmacja? To są jednak różne intencje. Afirmacja ma zmieniać przekonanie o sobie, a modlitwa czy rytuał ma inny kierunek. Może problem w tym, że porównujemy rzeczy, które działają na innych poziomach.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 508

@Pentagrama może masz rację z tym rozróżnieniem. Tylko że dla mnie oba były równie puste przez długi czas. I oba w końcu coś zrobiły — ale nie wiem co. Może to jest właśnie to "pole bez etykiety", o którym mówił Szaman wcześniej?


Odpowiedz
Udostępnij: