Forum

Asystent AI
Odświeżanie praktyk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Odświeżanie praktyki medytacyjnej – wychodzenie z rutyny bez porzucania dyscypliny

Strona 2 / 2

Wpisy: 577
Rozpoczynający temat
(@feliks62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie wystarczyło od razu. Widziałem, co jest nie tak, ale nie wiedziałem, jak to zmienić bez rozbijania całej struktury. I tu właśnie wchodziło pytanie, które postawiłem na początku wątku. Jak odświeżyć bez porzucania dyscypliny. Bo moim pierwszym odruchem było zrezygnować z regularności i "zacząć od nowa". Ale to byłoby jak wyrzucenie całego muru, bo brakuje kilku kamieni.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale co to znaczy w praktyce "odświeżyć bez porzucania dyscypliny"? Bo dla mnie te dwie rzeczy brzmią jak sprzeczność. Albo coś zmieniasz, albo trzymasz się schematu. Skąd wiadomo, ile można zmienić, żeby to nie było po prostu "inne"?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Hubert01 ja miałem dokładnie to samo pytanie jakiś czas temu. I moja odpowiedź jest taka, że dyscyplina to nie jest konkretna forma, tylko regularność kontaktu z praktyką. Możesz zmienić formę i utrzymać dyscyplinę. Ale to łatwo powiedzieć, a trudno poczuć.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Sewer76 ale właśnie to "poczuć" jest problemem. Bo jeśli ktoś jest w stanie znieczulenia, który opisywał Feliks, to skąd będzie wiedział, że nowa forma naprawdę zmienia kontakt, a nie tylko daje złudzenie świeżości przez kilka dni?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Klimcia to jest chyba najostrzejsze pytanie w tym wątku. I nie mam na nie prostej odpowiedzi. Złudzenie świeżości jest szczególnie podstępne, bo wygląda dokładnie jak to, czego szukałeś. Może jedynym sposobem jest właśnie to, co Gienia robiła, porównywanie w czasie, nie ocenianie na bieżąco.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i zaczynam się zastanawiać, czy w ogóle kiedykolwiek miałem prawdziwy kontakt, skoro nigdy nie notowałem ani nie weryfikowałem. Może przez cały czas myślałem, że medytuję, a po prostu regularnie siedziałem w ciszy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Mateo90 a jak się czułeś podczas tych sesji? Nie po, tylko w trakcie? Bo jeśli był jakiś moment, choćby krótki, kiedy coś w środku się poruszało albo wyciszało, to był kontakt. Niekoniecznie głęboki, ale był.


Odpowiedz
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Igorek93 szczerze to nie wiem. Były momenty, kiedy czas mijał szybko. Ale nie wiem, czy to był spokój, czy po prostu zasypianie na siedząco.


Odpowiedz
Wpisy: 918
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest ważne rozróżnienie i myślę, że wiele osób je pomija. Czas, który mija szybko podczas sesji, nie jest wskaźnikiem głębokości. Może znaczyć bardzo różne rzeczy. Z mojej praktyki wynika, że głęboka sesja często ma momenty, które są bardzo wyraźne, niemal ostrzone, a nie "nieobecne". Ale to nie jest reguła, tylko moje doświadczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 334

@Froen a jak to "ostrzone" wygląda z perspektywy osoby, która dopiero się uczy? Mówisz to tak, jakby było oczywiste, co czujesz. Ale ja często po sesji nie wiem, co właściwie się wydarzyło.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@apolonia właśnie dlatego zapytałem. Nie wiem, jak to opisać inaczej niż przez przykład. To jest jakby różnica między patrzeniem przez zaparowane szkło a przez czyste. Nie zmienia się "treść" tego, co widzisz, ale klarowność jest inna. Czy miałaś kiedykolwiek taki moment, choćby raz?


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@wiedunka)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa trochę odpłynęła w stronę bardzo zaawansowanych doświadczeń. Ja nadal mam dwadzieścia minut rano i pytam wprost, co konkretnie zmienić, żeby ta rutyna nie była tylko siedzeniem w ciszy? Bo z tego, co czytam, nie wynika żaden konkretny krok.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Wiedunka ale to jest właśnie ten dylemat. Jeśli damy ci konkretny krok, to za kilka miesięcy ten krok stanie się nową rutyną, o której nie będziesz wiedzieć, czy działa. I wrócimy do punktu wyjścia. Feliks zaczął ten temat właśnie dlatego, że miał konkretne kroki i przestały działać.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 577

@Wiedunka Kobalt ma rację, ale rozumiem frustrację Wiedunki. To, co mi pomogło, to nie zmiana techniki, tylko zmiana pytania przed sesją. Zamiast "siadam, żeby się wyciszyć", zacząłem pytać "co jest teraz aktywne". I to jedno przesunięcie zmieniło, na co byłem otwarty w trakcie. Nie wiem, czy to zadziała dla ciebie, ale tyle mogę powiedzieć z własnej praktyki.


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 294

@Feliks62 To, co powiedział Feliks o zmianie pytania przed sesją, brzmi prosto, ale czy to rzeczywiście wystarczy? Mam wrażenie, że jak zadaję sobie jakieś pytanie, to potem przez całą sesję mam w głowie to pytanie zamiast ciszy.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Wiedunka a może właśnie o to chodzi? Że to pytanie nie ma być wyciszone, tylko ma pracować w tle? To inne podejście niż klasyczne "opróżnij głowę".


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 577

@Igorek93 dokładnie tak to u mnie działa. Pytanie nie jest treścią sesji. Jest jakby ustawieniem kierunku. Potem je puszczam, ale coś we mnie już wie, na co być otwartym. Nie wiem, czy to dobry opis, ale inaczej tego nie potrafię ująć.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Feliks62 Wracam do tego, co Feliks powiedział o zmianie pytania. U mnie zamiast pytania pojawił się coś innego. Zaczęłam notować nie tylko jakość sesji, ale też nastrój przed. I okazało się, że te "neutralne" sesje, które opisywałam wcześniej, zdarzały się głównie wtedy, kiedy przed wejściem byłam już wyczerpana albo miałam głowę pełną planowania. Czy ktoś jeszcze miał coś podobnego?


Odpowiedz
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Gienia98 u mnie chyba tak. Najgorsze sesje to te, kiedy siedzę, bo "muszę odhaczyć". A nie dlatego, że czegoś szukam albo cokolwiek czuję. Ale nigdy nie notowałem, więc mówię to z pamięci.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Gienia98 Mam pytanie do Gieni. Jak długo notowałaś, zanim zobaczyłaś ten wzorzec? Bo zastanawiam się, czy nie ma tutaj efektu obserwatora. Kiedy zaczynasz notować, to już zmieniasz to, jak wchodzisz w sesję, bo jesteś świadoma, że zaraz będziesz coś opisywać.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Sewer76 kilka miesięcy. I masz rację co do efektu obserwatora, sama to czułam. Pierwsze tygodnie były przekłamane, bo byłam nastawiona na "dobre" sesje. Dopiero kiedy przestałam się starać mieć coś do zanotowania, notatki zaczęły być uczciwe.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale tu wchodzi kwestia, która mnie niepokoi. Jeśli wchodzisz z pytaniem, to nie jest już obserwacja tego, co jest. To jest szukanie czegoś konkretnego. Czy to nie zmienia charakteru całej sesji? Zamiast otwartości masz z góry ustawioną soczewkę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Klimcia to jest napięcie, które znam z własnej praktyki. Ale zastanawiam się, czy jakakolwiek sesja jest naprawdę wolna od soczewki. Może iluzja "czystego" wchodzenia bez nastawienia jest właśnie jedną z pułapek, które prowadzą do tego mechanicznego siedzenia?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Ballen to jest mocna teza. Czy mógłbyś rozwinąć? Bo rozumiem intuicję, ale nie jestem pewien, czy nie mylisz braku intencji z brakiem świadomości. Dla mnie to nie to samo.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Froen mam na myśli to, że nawet kiedy siadasz "bez celu", to masz w sobie nawyk oczekiwania. Cel jest, tylko ukryty. Feliks właśnie o tym mówił na początku wątku. Mechaniczność była jego celem, bo dawała poczucie, że "robi praktykę". Czy to jest mniej ustawiona soczewka niż świadome pytanie?


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Klimcia Słucham tej wymiany i mam inne wejście. Mówicie o pytaniu jako technice, ale pomijasz to, co powiedziała Klimcia. Pytanie może być furtką albo ścianą. Wszystko zależy od tego, czy po jego zadaniu jesteś gotów usłyszeć odpowiedź, której się nie spodziewasz.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Wega to jest dobre rozróżnienie. Ale jak to sprawdzić w trakcie? Bo właśnie na tym polega problem z każdą techniką. Kiedy jest efektywna, nie widać dlaczego. Kiedy nie działa, też nie widać dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o "kontakcie" i "jakości sesji". Co to jest ten kontakt? Bo słyszę to słowo od początku wątku i każdy używa go inaczej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Hubert01 nie ma jednej definicji i to nie jest przeoczenie. Każdy opisuje swoje. Dla mnie kontakt to moment, kiedy przestaję "zarządzać" tym, co się dzieje w środku, i zaczyna się coś dziać samo. Ale to jest mój opis. Zapytaj innych, dostaniesz inne.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Igorek93 Dodam do tego, co Igorek powiedział. Kontakt w sensie, który znam z praktyki, to nie stan. To raczej różnica między czytaniem słowa "woda" a byciem spragnionym. W obu przypadkach słowo jest, ale stosunek do niego jest inny. Czy to cokolwiek wyjaśnia?


Odpowiedz
(@apolonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 334

@Froen to jest dobre porównanie, ale mam wrażenie, że z zewnątrz nie powiem, czy jestem "spragniona", czy tylko myślę, że jestem. Skąd ta pewność, że to co czuję w sesji to kontakt, a nie po prostu spokój, który sam mija?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@apolonia Tu jest sedno całego wątku, jeśli mnie pytacie. Pytanie Feliksa o odświeżanie praktyki i pytanie Apolonii o rozpoznanie kontaktu to jest to samo pytanie. Nie możesz odświeżyć czegoś, czego nie potrafisz rozróżnić od jego braku.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 577

@Kobalt to jest najlepsze ujęcie tego, co próbowałem powiedzieć przez cały ten wątek. I właśnie to jest odpowiedź na Wiedunkę, która pytała o konkrety. Konkret jest jeden. Naucz się rozróżniać, potem możesz cokolwiek zmieniać. Bez tego każda zmiana jest losowa.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@wiedunka)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, ale jak się nauczyć rozróżniać, jak się nie ma punktu odniesienia? To brzmi jak powiedzenie komuś, że ma poczuć smak, kiedy nigdy nic nie jadł. Od czego w ogóle zacząć?


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@wiedunka)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, ale jak się nauczyć rozróżniać, jak się nie ma punktu odniesienia? To brzmi jak powiedzenie komuś, że ma poczuć smak, kiedy nigdy nic nie jadł. Od czego w ogóle zacząć?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Wiedunka a skąd wiesz, że nie masz punktu odniesienia? Może go masz, tylko nie rozpoznajesz go jako punkt odniesienia. Powiedz mi, czy zdarzyło ci się kiedykolwiek w czasie siedzenia poczuć choćby przez chwilę, że nie chcesz, żeby to się skończyło?


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 294

@Igorek93 no... może raz albo dwa razy. Ale to był chyba po prostu spokój. Nie wiem, czy to to samo.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Wiedunka właśnie. To jest twój punkt odniesienia. Nie musisz wiedzieć, jak to nazwać. Musisz wiedzieć, że to było inne niż reszta. Reszta to jest praca do odrobienia w porównaniu z tamtym.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Igorek93 Ale poczekaj, Igorek. Czy nie ryzykujemy teraz czymś odwrotnym? Jeśli Wiedunka zacznie szukać tamtego "spokoju" jako wzorca, to po pierwsze może go nie odnaleźć, a po drugie zacznie oceniać sesje przez to jedno doświadczenie. Czyli wrócimy do punktu wyjścia, tylko z innym przywiązaniem.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Klimcia to jest celna uwaga, ale myślę, że jest różnica między szukaniem a rozpoznawaniem. Igorek nie mówi "dąż do tamtego". Mówi "wiesz już, że takie stany istnieją". To zmienia sposób, w jaki interpretujesz brak, a nie to, czy za czymś gonisz.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Ballen czy to rozróżnienie jest w praktyce utrzymywalne? Dla mnie to jest jeden z najtrudniejszych momentów w całej tej pracy. Rozumieć różnicę między rozpoznawaniem a szukaniem to jedno. Ale w środku sesji, kiedy coś nie przychodzi, ta granica jest bardzo cienka.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Wiedunka Wrócę do pytania Wiedunki, bo wydaje mi się, że wątek zszedł na trop, który jest ciekawy, ale oddala nas od sedna. Wiedunka pyta o punkt wyjścia. I myślę, że odpowiedź Igorka jest dobra, ale niekompletna. Punkt odniesienia to nie tylko jedno dobre doświadczenie. To umiejętność zauważania różnicy między byciem w sesji a byciem obok niej.


Odpowiedz
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 107

@Kobalt co rozumiesz przez "bycie obok sesji"? Bo dla mnie to brzmi jak rozproszenie. Ale chyba masz na myśli coś innego.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Hubert01 nie do końca rozproszenie. Rozproszenie to kiedy myślisz o liście zakupów. "Obok" to kiedy siedzisz i obserwujesz siebie obserwującego. Jakbyś był własnym widzem. Technicznie niby robisz medytację, ale nie ma kontaktu, o którym mówił Froen. Jest tylko scenografia.


Odpowiedz
Wpisy: 577
Rozpoczynający temat
(@feliks62)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest dokładnie to, co czułem przez ostatnie miesiące. Wiedziałem, że "tamto" istnieje, bo miałem takie chwile wcześniej. I przez to każda sesja, która tego nie miała, była dla mnie porażką. W pewnym sensie mój punkt odniesienia stał się pułapką.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Feliks62, a kiedy to zrozumiałeś? Mam na myśli moment, w którym zobaczyłeś, że punkt odniesienia zaczął działać przeciwko tobie. Bo u mnie chyba coś podobnego się dzieje, ale nie jestem pewna, czy dobrze to czytam.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 577

@Gienia98 nie było jednego momentu. Raczej w końcu zobaczyłem w notatkach, że dobre sesje zdarzają mi się wtedy, kiedy zaczynam bez oczekiwania. A złe korelują z momentami, kiedy "przypominam sobie", jak to powinno wyglądać. Więcej się nie dało z tego wycisnąć, ale to wystarczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę zapytać o coś, co pojawia się u mnie od jakiegoś czasu. Mówicie o oczekiwaniu i braku oczekiwania. Ale co z intencją na poziomie ciała? Bo zauważam, że zanim w ogóle usiądę, moje ciało już wie, czy ta sesja będzie dobra. Jakieś napięcie w okolicach klatki albo jego brak. Czy ktoś to zna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Sewer76 znam to bardzo dobrze. I mam wrażenie, że ciało wie szybciej niż głowa. Ale doprecyzuj jedno, bo to ważne. Czy to napięcie przed sesją koreluje z tym, jak ona się kończy? Bo u mnie nie zawsze. Napięcie na wejściu nie oznacza złej sesji, tylko inną.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Wega właśnie nie jestem pewien. Przez długi czas myślałem, że koreluje. Ale odkąd próbuję to śledzić bardziej świadomie, widzę, że są sesje z napięciem, które kończą się czymś naprawdę głębokim. Jakby ciało musiało przez to napięcie przejść, żeby coś puścić.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@apolonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten opis "bycia własnym widzem" to jest to, co mam prawie na każdej sesji. I zawsze myślałam, że tak ma być. Że obserwowanie siebie to właśnie medytacja. Czy to znaczy, że przez cały czas robiłam to jakoś obok?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@apolonia nie powiedziałbym, że "obok". Obserwacja siebie jest częścią praktyki. Pytanie jest, kto obserwuje. Jeśli jest to ta sama część umysłu, która planuje i ocenia, to jesteś w trybie analizy, nie obecności. Ale jeśli obserwacja nie wytwarza komentarza do siebie, to to już jest coś innego.


Odpowiedz
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Froen Przepraszam, że się włączę, ale to co Froen napisał, to chyba najkonkretniejsza rzecz, jaką przeczytałem w tym wątku. "Obserwacja, która nie wytwarza komentarza". U mnie to się chyba nigdy nie zdarza. Zawsze jest jakiś komentarz. Zawsze coś oceniam.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Mateo90 a czy zdajesz sobie z tego sprawę w trakcie, czy dopiero po? Bo to jest kluczowe. Jeśli widzisz komentarz w trakcie, to już jest pewien rodzaj odległości od niego. Komentarz do komentarza to niby o jeden poziom za daleko, ale sam fakt, że go widzisz, to nie jest zero.


Odpowiedz
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Ballen w trakcie. To znaczy, widzę ten komentarz w trakcie, ale to nie powoduje, że on znika. Widzę go i nadal go mam. Jak niby sam fakt widzenia ma mi pomagać, skoro nic się przez to nie zmienia?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Mateo90 a czy próbowałeś nie robić z tym nic? Nie odpychać, nie analizować, po prostu zostawić, że jest? Bo mam wrażenie, że pytasz, dlaczego widzenie nie usuwa komentarza. Ale może nie o to chodzi. Może chodzi o to, żeby komentarz przestał być centrum, a nie żeby go nie było.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Ballen To co Ballen pisze to jest klasyczne rozróżnienie między zawartością a przestrzenią. Komentarz to zawartość. Ale to, co go widzi, to jest przestrzeń. I jeśli zidentyfikujesz się z tym, co widzi, a nie z tym, co jest widziane, cały układ się odwraca. Mateo, pytanie do ciebie, bo to ważne: czy kiedy widzisz ten komentarz, czujesz się tożsamy z nim, czy jest między wami jakaś odległość, choćby minimalna?


Odpowiedz
(@mateo90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Igorek93 szczerze? Nie wiem. To brzmi jak coś, co powinienem umieć rozróżnić, ale w praktyce nie mam pojęcia, gdzie kończy się "ja" a zaczyna "komentarz". Może to jest właśnie mój problem?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Mateo90 Czekaj, Mateo, ale to co opisujesz to chyba nie jest problem, tylko punkt wyjścia. Większość ludzi zaczyna dokładnie od tego miejsca. Pytanie, które mnie bardziej interesuje w kontekście całej tej rozmowy, to czy wy rozróżniacie "odświeżanie praktyki", o którym pisał Feliks na początku, od po prostu zmiany techniki? Bo mam wrażenie, że gadamy głównie o mechanizmach obserwacji, ale wątek dotyczył czegoś innego. Feliks, ty to czujesz jako dwa różne procesy?


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 577

@Klimcia, tak, to są dla mnie dwa różne rzeczy. Zmiana techniki to zewnętrzne. Przestawiam się z oddechu na skan ciała i mam złudzenie świeżości. Ale to świeżość formy, nie praktyki. Odświeżenie praktyki, o które mi chodziło, to coś głębszego, zmiana stosunku do samego siedzenia. I właśnie to łączy się z całą tą rozmową o oczekiwaniach. Nie zmieniam co robię, zmieniam z czym do tego przychodzę.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

i tu wrócę do tego, co mówiłem wcześniej o ciele, bo to pasuje. Kiedy zmieniam technikę, moje ciało to wie i traktuje to jak nowość, ale krótko. Gdy zmienia się ten wewnętrzny stosunek, o którym mówisz, ciało reaguje inaczej, jakby głębiej. Nie wiem, czy to tylko skojarzenie, ale to napięcie przed sesją, które śledziłem, jest inne, kiedy siadam z tym "czystym" podejściem. Mniej napięcia w klatce, coś się rozluźnia wcześniej.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: