Forum

Asystent AI
Medytacja a hormony...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a hormony stresu - jak praktyka wpływa na kortizon i adrenalię

Strona 1 / 3

Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chciałam poruszyć temat, który mnie ostatnio bardzo zajmuje, bo łączy praktykę duchową z czymś bardzo konkretnym i mierzalnym. Kortyzol i adrenalina to hormony, które w ezoteryce rzadko się omawia wprost, a moim zdaniem to błąd. Kiedy pracujemy z czakrą splotu słonecznego albo robimy medytację oddechową, dosłownie wpływamy na oś podwzgórze-przysadka-nadnercza. Pytanie, które mnie nurtuje: czy wy traktujecie tę biochemię jako potwierdzenie tego, że medytacja działa, czy raczej jako coś osobnego od duchowego wymiaru praktyki? Bo ja uważam, że to nie są dwie różne rzeczy. Obniżenie kortyzolu to nie efekt uboczny medytacji, to jest ta sama energia, tylko opisana innym językiem. Chciałabym usłyszeć wasze doświadczenia, szczególnie jeśli ktoś prowadzi regularną praktykę i zauważył coś konkretnego w swoim ciele lub samopoczuciu.


Odpowiedz
151 odpowiedzi
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest dobre pytanie, ale zaczęłaś od założenia, które nie jest oczywiste. Piszesz, że obniżenie kortyzolu i energia to to samo, tylko inny język opisu. Skąd to wiesz? W tradycji hermetycznej mamy koncepcję, że ciało subtelne wpływa na ciało fizyczne, ale to nie jest relacja tożsamości, tylko przyczynowości. Jamblich na przykład pisał o tym, że rytuał oczyszcza najpierw pneumę, a dopiero przez nią ciało. Jeśli to prawda, to kortyzol byłby skutkiem, a nie samym zjawiskiem. Wydaje mi się, że mieszasz poziomy opisu i warto to rozgraniczyć, zanim pójdziemy dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Gnostyk rozumiem ten zarzut i częściowo masz rację, że upraszczam. Ale właśnie pytam o wasze doświadczenia, nie o teorię. Ty mówisz o pneumie jako pośredniku, ja mówię o czakrach, ktoś inny powie o ki albo pranie. Może te modele opisują to samo zjawisko z różnych stron? Nie twierdzę, że kortyzol to jest energia w sensie dosłownym, ale że zmiana na poziomie subtelnym i zmiana hormonalna idą razem. Co do Jamblicha, to akurat ten punkt mnie nie przekonuje, bo pneuma u niego ma zupełnie inny status ontologiczny niż czakry w systemie tantrycznym. Wolałabym się trzymać doświadczeń.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mogę coś od siebie dodać. Praktykowałam przez jakiś czas medytację przy świecach z kamieniami i naprawdę czułam, że coś fizycznie odpuszcza w okolicy klatki piersiowej i brzucha. Nie mierzyłam kortyzolu, ale spałam lepiej, byłam spokojniejsza w sytuacjach, które wcześniej mnie całkowicie rozkładały. Nie wiem, czy to kortyzol, czy coś innego, ale efekt był realny. Anahata, co rozumiesz przez pracę z czakrą splotu słonecznego konkretnie? Bo ja robiłam to trochę po omacku.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, jestem sceptyczny co do tej całej energii i czakr, ale temat hormonów mnie ciekawi, bo to już jest coś konkretnego. Tylko mam pytanie do Anahaty: mówisz, że medytacja obniża kortyzol, ale skąd wiadomo, że to właśnie medytacja, a nie po prostu spokojne siedzenie w ciszy? Bo jeśli wystarczy usiąść i nie robić nic przez 20 minut, to może ten efekt nie ma nic wspólnego z żadną energią ani czakrami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Celestyn56 to naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Badania, które znam, porównywały właśnie różne formy relaksu i medytacja z intencją dawała inne wyniki niż samo siedzenie. Ale przyznam szczerze, że metodologia tych badań bywa dyskusyjna. Natomiast z mojego doświadczenia i praktyki z klientami, sama cisza nie robi tego samego co świadoma praca z oddechem i intencją. Coś w tym skupieniu uwagi i jakości obecności zmienia fizjologię inaczej. Ale rozumiem, że dla kogoś sceptycznego to brzmi jak gadanie.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie zastanawia coś innego. Kortyzol jest hormonem stresu, ok, ale jest też hormonem rytmu dobowego. Kiedy analizuję przypadki osób, które mają zaburzony rytm medytacji, na przykład praktykują nieregularnie, widzę pewien wzorzec, że chaos w praktyce przekłada się na chaos energetyczny, a ten z kolei na chaos w ciele. Czy ktoś z was zauważył, że regularność praktyki robi większą różnicę niż jej intensywność? Bo moje obserwacje mówią właśnie to.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Joasia71 u mnie tak właśnie było. Przez jakiś czas robiłem intensywne rytuały oczyszczające, ale nieregularnie, i efekty były mizerne. Dopiero kiedy zacząłem codziennie, nawet krótko, coś się zmieniło. Ale nie wiem, czy to kwestia kortyzolu, czy raczej budowania pewnego kanału energetycznego, który wymaga czasu i regularności żeby się ustabilizować. Masz na myśli ten sam mechanizm?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Whisper właśnie o to mi chodziło. Rytualność sama w sobie jest sygnałem dla ciała i dla energii. Regularność tworzy coś w rodzaju matrycy, która coraz łatwiej się aktywuje. Z mojego punktu widzenia to działanie na poziomie eteru, ale hormonowo pewnie też coś się stabilizuje. Tylko jak mierzysz efekty swojej praktyki? Bo to ważne, żeby wiedzieć, czy idziemy w dobrym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

@Whisper właśnie o to mi chodziło. Rytualność sama w sobie jest sygnałem dla ciała i dla energii. Regularność tworzy coś w rodzaju matrycy, która coraz łatwiej się aktywuje. Z mojego punktu widzenia to działanie na poziomie eteru, ale hormonowo pewnie też coś się stabilizuje. Tylko jak mierzysz efekty swojej praktyki? Bo to ważne, żeby wiedzieć, czy idziemy w dobrym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę, ale chcę dodać coś ważnego. Kortyzol jest związany z numerem 8 w numerologii, który rządzi nadnerczami i układem hormonalnym. Jeśli ktoś ma w swojej ścieżce życia mocne 8, będzie bardziej podatny na chroniczny stres i powinien szczególnie dbać o regularną medytację. To nie jest przypadek, że tyle osób z ósemką ma problemy z nadnerczami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Oksanka.2 skąd pochodzi to powiązanie kortyzolu z numerem 8? Nie spotkałem się z żadną tradycją numerologiczną, która przypisuje konkretne hormony konkretnym liczbom. Pitagorejska numerologia nie operuje takimi kategoriami, a późniejsze systemy też nie. To brzmi jak coś wymyślonego współcześnie, bez solidnych podstaw.


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 345

@Gnostyk czytałam o tym w kilku różnych źródłach, chętnie poszukam linku. Ósemka to wibracja siły, władzy i materii, a nadnercza są odpowiedzialne za reakcję walcz albo uciekaj, czyli dosłownie za siłę fizyczną. To logicznie wynika jedno z drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

@Gnostyk czytałam o tym w kilku różnych źródłach, chętnie poszukam linku. Ósemka to wibracja siły, władzy i materii, a nadnercza są odpowiedzialne za reakcję walcz albo uciekaj, czyli dosłownie za siłę fizyczną. To logicznie wynika jedno z drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że pytam, bo jestem trochę zagubiona w tej dyskusji. Czy wy macie na myśli, że sama medytacja wystarczy, żeby obniżyć kortyzol, czy trzeba to łączyć z jakimiś dodatkowymi praktykami? Pytam, bo mam bardzo wysoki stres i szukam czegoś co realnie pomoże, nie tylko da chwilową ulgę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Runomira to ważne pytanie i rozumiem, skąd się bierze. Z mojego doświadczenia medytacja sama w sobie daje efekty, ale tempo i głębokość zależą od tego, na czym się skupiasz. Praca z czakrą słonecznego splotu pomaga uwalniać nagromadzone napięcie, które jest wręcz zakodowane w tkankach. Nie obiecuję, że od razu poczujesz efekty, bo ciało potrzebuje czasu na regulację. Co ty teraz praktykujesz, jeśli cokolwiek?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja słyszałam, że jak się afirmuje każdego ranka na motywację to kortyzol spada i człowiek przestaje odkładać rzeczy na później. Coś w tym jest? Bo sama próbowałam mówić sobie co rano że jestem spokojna i silna, ale jakoś nie czułam żeby coś się zmieniało. Może źle robiłam?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Terenia79 a jak długo próbowałaś? Bo efekty afirmacji nie przychodzą od razu, zwłaszcza jeśli na głębszym poziomie masz przekonanie, które jest sprzeczne z tym, co mówisz. Jeśli mówisz jestem spokojna, a w środku nie wierzysz w to ani trochę, to umysł to odrzuci. To tak jakbyś próbowała przykleić plaster na złamanie.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Terenia79 Dobra, ale wróćmy do tych afirmacji, bo Terenia79 poruszyła coś, o czym chcę dopytać. Mówicie, że afirmacje to praca z umysłem werbalnym, a medytacja z czymś głębszym. Ale czy afirmacja wypowiadana podczas medytacji to nie jest właśnie to połączenie? Bo jeśli ktoś siedzi w ciszy, jest wyciszony, a potem wypowiada coś na motywację, to chyba trafia głębiej niż ta sama afirmacja mówiona na stojąco przy lustrze rano?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Celestyn56 Chcę wrócić na chwilę do pytania Celestyna56 o afirmacje w medytacji, bo myślę, że pomijamy ważny kontekst tradycyjny. W praktykach gnostyckich i hermetycznych istniały formuły zwane logoi, słowa mocy, które wypowiadano właśnie w stanach zmienionych. Nie były to afirmacje w dzisiejszym rozumieniu, czyli programowanie samopomocowe, ale inwokacje kierowane ku zasadzie wyższej, pneumatycznej. Różnica jest zasadnicza, bo w podejściu hermetycznym nie mówisz do siebie, tylko otwierasz kanał. Czy ktoś z was pracuje w takim paradygmacie?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Gnostyk pytasz czy ktoś pracuje w paradygmacie hermetycznym. Ja trochę tak, choć nie ortodoksyjnie. I przyznam, że to rozróżnienie, które robisz, między afirmacją skierowaną do siebie a inwokacją skierowaną ku czemuś poza ego, jest dla mnie praktycznie istotne. Kiedy traktuję słowa jako skierowane do czegoś wyższego, czuję inne zaangażowanie ciała. Głębszy oddech, inne napięcie mięśni. Czy to nie jest właśnie ta droga, żeby afirmacja naprawdę ruszała hormony, a nie tylko werbalne warstwy?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Wedrowiec Wracając do wątku który zacząłem wcześniej o logoi, bo Wedrowiec do niego nawiązał, chcę dodać jedną rzecz. W tradycji hermetycznej sama intencja bez przygotowanego stanu świadomości była uważana za bezskuteczną. Używano terminu katharsis jako poprzednika invocatio. Dosłownie najpierw oczyszczenie, potem słowo. To co Strzybog opisuje w języku fizjologii, hermetycy opisywali w języku inicjacji. Mechanizm wydaje się tożsamy.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Gnostyk i właśnie to zestawienie mi się podoba, bo pokazuje że niezależnie od języka, różne tradycje doszły do tego samego. Czy masz jakiś konkretny tekst źródłowy gdzie pojawia się to rozróżnienie między katharsis a invocatio jako sekwencja, a nie odrębne praktyki? Pytam bo chciałbym się temu przyjrzeć bliżej.


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Wedrowiec Corpus Hermeticum, traktat XIII, tam jest mowa o narodzinach w duchu jako procesie poprzedzonym wyciszeniem zmysłów. Można to czytać alegorycznie, ale można też jako opis konkretnej sekwencji stanów. Poimandres w traktacie I też zawiera element wyciszenia przed objawieniem. To nie jest wprost napisane jako dwie fazy rytuału, ale struktura jest czytelna.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, wychodzi tu temat afirmacji i mam wrażenie, że to jest trochę inne zagadnienie niż medytacja. Afirmacja to bardziej praca z umysłem werbalnym, a medytacja to praca z czymś głębszym, co leży pod słowami. Przy odkładaniu rzeczy na później, czyli prokrastynacji, kortyzol moim zdaniem nie jest pierwszym winowajcą, raczej dopamina i system nagrody. Czy ktoś to widzi podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do samego tytułu wątku, bo rozmowa trochę się rozeszła, chcę zwrócić uwagę na pewną nieścisłość. Kortyzol nie jest hormonem jednorodnym w swoim działaniu. Jego poranny szczyt jest fizjologicznie korzystny i warunkuje m.in. przebudzenie i gotowość do działania. Problem pojawia się przy chronicznym podwyższeniu przez cały dzień. Medytacja, szczególnie praktyki oddechowe jak pranajama, reguluje właśnie tę krzywą dobową. Widziałem kilka badań z Instytutu HeartMath, które to potwierdzają, choć metody tam bywają krytykowane przez akademię. Pytanie, które mnie tu interesuje: czy ktoś z was świadomie ćwiczy o konkretnych porach, żeby trafić w naturalny rytm kortyzolu?


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej, nie wiedziałam że kortyzol ma jakiś swój rytm. Myślałam że po prostu jak stres to więcej, jak spokój to mniej. To może dlatego moje medytacje wieczorami nie dawały tyle, ile oczekiwałam? Choć z drugiej strony wieczorem mi najłatwiej usiąść i pomedytować, bo dzieci już śpią. Co powinnam robić inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Mamuna wieczorna medytacja ma swoje zalety i nie porzucaj jej tylko dlatego, że kortyzol jest wtedy niższy. Wieczorna praktyka świetnie wycisza układ nerwowy przed snem i też działa na gospodarkę hormonalną, tyle że inaczej niż rano. Strzybog ma rację co do rytmu dobowego, ale to nie znaczy, że jeden czas jest jedyny właściwy. Powiedz mi, jak wygląda twoja wieczorna sesja, bo to by pomogło mi coś doradzić?


Odpowiedz
Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest bardzo celne spostrzeżenie i właśnie tu leży klucz. Kiedy układ nerwowy jest wyciszony, bariera między umysłem świadomym a głębszymi warstwami psychiki staje się cieńsza. Afirmacja wypowiadana po 15-20 minutach spokojnej medytacji trafia inaczej niż ta sama fraza rzucona w biegu. Z punktu widzenia pracy z czakrami, wyciszenie przez medytację otwiera czakrę gardła i splotu słonecznego na przyjęcie nowej informacji. Ale i tak kluczowe pytanie brzmi: co jest pod spodem?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

A co znaczy co jest pod spodem? Przepraszam że pytam, bo trochę zgubiłam się w tym co pisze Anahata. Chodzi o to co czuję w środku czy o jakieś przekonania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Terenia79 chodzi właśnie o przekonania, takie głęboko zakorzenione, często z dzieciństwa. Jeśli przez lata słyszałaś że jesteś leniwa albo że nic ci nie wychodzi, to jedno zdanie w lustrze tego nie nadpisze. Afirmacja musi mieć jakiś grunt, żeby działać. Mnie pomogło zacząć od małych, sprawdzalnych stwierdzeń, nie od wielkich deklaracji.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kamilka51 a jak weryfikujesz czy afirmacja zaczyna działać? Pytam serio, bo sam miałem z tym problem. Mówiłem coś codziennie przez kilka tygodni i nie wiedziałem czy widzę efekty, czy po prostu chcę je widzieć. W rytuałach łatwiej mi to ocenić, bo są jakieś zewnętrzne znaki, coś się zmienia w otoczeniu albo nie. Tu jest trudniej.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie i to jest sedno problemu z afirmacjami na motywację. Prokrastynacja, bo chyba o tym mówiła Terenia79, często nie wynika z braku motywacji, tylko ze strachu przed oceną albo przed porażką. Afirmacja, która mówi jestem zmotywowana, w ogóle nie dotyka tego lęku. Więc hormonalnie też nic specjalnego nie ruszasz. Kortyzol przy prokrastynacji jest podwyższony właśnie dlatego, że zadanie czeka, nie dlatego że brakuje ci motywacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Joasia71 trafiła w sedno i chcę to rozwinąć od strony fizjologii, bo to ważne dla całego wątku. Prokrastynacja aktywuje oś HPA, czyli podwzgórze, przysadka, nadnercza, co skutkuje podwyższonym kortyzolecm. Ale uwaga, to nie jest ten sam mechanizm co kortyzol pobudzony przez zagrożenie zewnętrzne. Tu mamy chroniczne, tlące się napięcie, które nie daje rozładowania. Afirmacja słowna przy takim napięciu może je wręcz wzmacniać, bo umysł dostaje sprzeczny sygnał. Czy ktoś z was miał wrażenie, że po afirmacjach zrobiło się gorzej zamiast lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Joasia71 trafiła w sedno i chcę to rozwinąć od strony fizjologii, bo to ważne dla całego wątku. Prokrastynacja aktywuje oś HPA, czyli podwzgórze, przysadka, nadnercza, co skutkuje podwyższonym kortyzolecm. Ale uwaga, to nie jest ten sam mechanizm co kortyzol pobudzony przez zagrożenie zewnętrzne. Tu mamy chroniczne, tlące się napięcie, które nie daje rozładowania. Afirmacja słowna przy takim napięciu może je wręcz wzmacniać, bo umysł dostaje sprzeczny sygnał. Czy ktoś z was miał wrażenie, że po afirmacjach zrobiło się gorzej zamiast lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja miałam, ale nie wiedziałam dlaczego. Mówiłam sobie rano spokojne frazy i potem byłam bardziej zdenerwowana niż przed. Myślałam że źle to robię albo że to nie dla mnie. Strzybog, czyli rozumiem że to może być właśnie ten mechanizm o którym piszesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Mamuna tak, to bardzo możliwe. Kiedy masz wewnętrzne napięcie i nakładasz na nie pozytywną narrację, część twojego układu nerwowego tę niezgodność wykrywa i reaguje stresem. To coś, co w psychologii nazywa się dysonansem, ale hormonalnie ma też swój wyraz. Dlatego samo medytowanie bez afirmacji może być skuteczniejsze w pierwszej fazie, żeby najpierw obniżyć poziom kortyzolu, a dopiero potem budować nową narrację.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

To znaczy że najpierw trzeba uspokoić ciało, a potem mówić afirmacje? To ma dla mnie sens. Ale jak długo powinna trwać ta faza sama medytacji, zanim doda się afirmacje? Pytam bo mam wrażenie, że cały czas skaczę między różnymi rzeczami i nic nie daję sobie długości, żeby zadziałało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Runomira nie ma jednej odpowiedzi na to, ile czasu, bo każde ciało i każda historia są inne. Ale na poziomie energetycznym powiedziałabym, że dopóki podczas medytacji masz ciągłą gonitwę myśli i nie możesz wysiedzieć spokojnie choćby przez kilka minut, to sygnał, że pole jest jeszcze zbyt naładowane napięciem. Dopiero kiedy zaczynasz wchodzić w naturalny spokój bez wysiłku, afirmacje zaczną wpadać głębiej. Czy czujesz różnicę między medytacjami, kiedy ci idzie łatwiej?


Odpowiedz
Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Runomira nie ma jednej odpowiedzi na to, ile czasu, bo każde ciało i każda historia są inne. Ale na poziomie energetycznym powiedziałabym, że dopóki podczas medytacji masz ciągłą gonitwę myśli i nie możesz wysiedzieć spokojnie choćby przez kilka minut, to sygnał, że pole jest jeszcze zbyt naładowane napięciem. Dopiero kiedy zaczynasz wchodzić w naturalny spokój bez wysiłku, afirmacje zaczną wpadać głębiej. Czy czujesz różnicę między medytacjami, kiedy ci idzie łatwiej?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Tak, rzadko ale czuję. Wtedy jest jakby ciszej w głowie i oddycham inaczej. Ale nie wiem jak to wywołać, bo nie dzieje się to na zawołanie.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Jestem ciekawa jednej rzeczy. Skoro mówimy o afirmacjach i kortyzolu, to czy ktoś bierze pod uwagę wibrację słów samych w sobie? Nie chodzi mi o znaczenie, ale o dźwięk. Pewne głoski i częstotliwości mają inne działanie na ciało. Czytałam że samogłoski otwierające, a, e, o, mają działanie rozluźniające na nadnercza, podczas gdy głoski zwarte mogą je aktywować. Może dlatego mantry działają inaczej niż zwykłe afirmacje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Oksanka.2 ciekawe co piszesz o samogłoskach, ale skąd to? Bo nie spotkałam się z tym w żadnym źródle, które znam. Mantry to inna historia, tu jest dużo tradycji i badań nad wibracją, ale to o samogłoskach a i e brzmi jak twoja własna interpretacja. Nie mówię że niemożliwe, ale wolałabym wiedzieć skąd.


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 345

@Kamilka51 czytałam o tym w kilku miejscach w internecie, choć teraz nie pamiętam dokładnie gdzie. Ale masz rację, że nie mam jednego konkretnego źródła. To była bardziej moja obserwacja własna, bo jak śpiewam a i o podczas medytacji, to naprawdę czuję inaczej niż kiedy używam twardych głosek.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Okej, ale tu jest ważna granica między osobistym doświadczeniem a twierdzeniem o fizjologii nadnerczy. Twoje doświadczenie ze śpiewaniem samogłosek jest jak najbardziej ciekawe i pewnie realne. Ale to nie znaczy, że nadnercza reagują inaczej na konkretne głoski. Kortyzol to nie jest coś, co steruje się fonetyką. Możliwe że spokojny śpiew jako taki obniża kortyzol, bo zwalnia oddech, ale to byłoby niezależne od tego, jakie konkretnie samogłoski śpiewasz.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, trochę mnie ta dyskusja wciągnęła, bo zacząłem od sceptycyzmu, a teraz zaczynam myśleć że jednak coś w tym jest, tylko nie to co się twierdzi wprost. Rozumiem, że medytacja może fizycznie wpływać na kortyzol przez oddech i wyciszenie układu nerwowego. Ale afirmacje? Nadal nie jestem przekonany. Czy jest jakieś badanie, które pokazuje że afirmacje, właśnie afirmacje a nie medytacja, zmieniają poziom hormonów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Celestyn56 szczere pytanie i zasługuje na szczerą odpowiedź. Nie znam badania, które izoluje afirmacje jako zmienną i mierzy kortyzol. Są badania nad self-affirmation, ale one mierzą raczej zachowanie i reakcję na stres, nie poziom hormonu we krwi. Z mojego punktu widzenia afirmacje działają przez zmianę wzorca myślowego, a to z kolei może z czasem przekładać się na zmniejszenie reaktywności stresowej. Ale to pośrednia droga, nie bezpośredni wpływ na nadnercza. Mam wrażenie, że ważniejsze niż słowa jest intencja i stan, w którym się jest, kiedy te słowa się wypowiada.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, to wracam do pytania które zadałem wcześniej, bo nie do końca dostałem odpowiedź. Rozumiem że medytacja przez oddech może wpływać na kortyzol. Ale czy sama afirmacja, bez wcześniejszego wyciszenia, może to psuć? Czyli jakby pogarsza stan zamiast poprawiać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Celestyn56 to zależy od stanu wyjściowego układu nerwowego. Jeżeli wchodzisz w afirmację z aktywnym układem współczulnym, czyli mówiąc potocznie w trybie walki lub ucieczki, to pozytywne stwierdzenie o sobie może wygenerować właśnie ten dysonans, o którym pisałem wcześniej. Kortyzol i adrenalina nie reagują na słowa, reagują na ocenę sytuacji przez ciało. Jeśli ciało ocenia że coś się nie zgadza, jest napięcie, nie ulga.


Odpowiedz
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 362

@Strzybog a jak ciało ocenia że coś się nie zgadza? Czy to jest takie uczucie że mi to nie siedzi, czy to jest coś głębiej, czego nawet nie czuję świadomie?


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Mamuna oba. Czasem to jest właśnie to uczucie, które opisałaś wcześniej, że po afirmacjach byłaś bardziej zdenerwowana. Ale część reakcji jest podkorowa, czyli dosłownie poniżej świadomości. Ciało monitoruje spójność między tym co mówisz a tym co ma zakodowane jako prawda o tobie. I jeśli jest rozbieżność, reaguje zanim zdążysz to zauważyć.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tu jest coś co chcę dopowiedzieć, bo widzę że wchodzimy głębiej w temat prokrastynacji i ciała. To co Strzybog opisuje jako ocenę sytuacji przez ciało, ja nazywam po prostu historią nieświadomą. Masz zakodowane przekonanie, nakładasz na nie afirmację, i ta historia zaczyna bronić swojego terytorium. To nie jest tylko psychologia, to też, z punktu widzenia energetycznego, blokada w obszarze czakry splotu słonecznego, czyli poczucia sprawczości i woli działania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Joasia71 czyli jak mam problem z prokrastynacją, to mam zablokowaną trzecią czakrę? Czy to jest aż tak bezpośrednie przełożenie?


Odpowiedz
Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Nie zawsze to jest aż tak proste. Procrastynacja może siedzieć w trzeciej czakrze, ale może też być w czwartej, jeśli odkładasz bo się boisz zawieść innych, albo nawet w piątej, jeśli boisz się że to co zrobisz nie będzie warte pokazania. Dlatego pytam zwykle, czego konkretnie unikasz i jak się czujesz, gdy wyobrażasz sobie że jednak to robisz.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: