Forum

Asystent AI
Muzyka wobec ciszy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Muzyka wobec ciszy - czy tło dźwiękowe wspomaga czy rozprasza?

Strona 1 / 2

Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Zaczęłam ostatnio myśleć o czymś, co długo mnie gryzło przy pracy z afirmacjami i medytacji w ogóle - czy tło muzyczne faktycznie pomaga wchodzić w stan, czy może przeszkadza? Przez lata używałam różnych nagrań z binaural beats, śpiewem tybetańskim, brzmieniem mis, a teraz coraz częściej siadam w zupełnej ciszy i mam wrażenie, że to zupełnie inna jakość skupienia. Ale zastanawiam się też, czy to kwestia etapu praktyki, czy raczej indywidualności. Bo widzę, że jedni przysięgają na konkretne dźwięki, inni twierdzą, że muzyka to proteza dla tych, co nie potrafią sami uciszyć umysłu. Jestem ciekawa waszych doświadczeń - szczególnie czy zauważyliście jakiś moment, kiedy muzyka przestała "robić robotę" i trzeba było coś zmienić?


Odpowiedz
177 odpowiedzi
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie zawsze drażniło to podejście, że muzyka to "proteza". To brzmi jak snobizm doświadczonych praktykujących, którzy zapomnieli jak sami zaczynali. Dźwięk ma w tradycjach ezoterycznych fundamentalną rolę - mantra, dźwięk bębna szamańskiego, śpiew mis - to nie jest ułatwienie, to jest oddzielna ścieżka pracy. Pytanie nie powinno brzmieć "muzyka czy cisza", tylko "jaki rodzaj dźwięku i w jakim celu". Bo to są dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Pelagiusza_J zgadzam się, że to różne ścieżki, ale mam pytanie - bo prowadzę notatki z praktyki od dłuższego czasu i widzę u siebie wyraźny wzorzec: kiedy używam tej samej muzyki zbyt długo, afirmacje jakby tracą "nabicie". Jakby umysł przywiązał konkretne nagranie do konkretnego stanu i po kilku tygodniach samo wejście w ten stan już nie jest automatyczne, trzeba coraz więcej czasu. Czy Ty to obserwowałaś? I czy wtedy zmieniasz muzykę, czy przechodzisz na ciszę?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Karinka.x O, to bardzo konkretna obserwacja. Tak, widzę to samo. Tylko ja to interpretuję inaczej niż "muzyka przestaje działać" - raczej myślę, że umysł po prostu oswaja bodziec i przestaje go traktować jako sygnał do zmiany stanu. To jak z kadzidłem - jak zawsze palisz to samo, w pewnym momencie zapach przestaje być "przejściem", staje się zwykłym tłem. Zmiana jest konieczna, ale nie koniecznie na ciszę. Możesz zmienić na inny dźwięk, inną częstotliwość.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że miesza się tu kilka warstw. Jedna rzecz to muzyka jako wejście w stan - czyli coś, co pomaga zsynchronizować umysł na początku. Druga to muzyka podczas właściwej pracy - afirmacji, wizualizacji, kontemplacji. Trzecia to cisza jako docelowy stan. Te trzy rzeczy nie wykluczają się. Znam praktyki, gdzie przez pierwsze minuty słuchasz tybetańskich mis, potem muzyka milknie i dopiero w tej ciszy zaczyna się praca. Pytanie do Ulcia90 - kiedy mówisz, że cisza daje inną jakość, to masz na myśli ciszę przez cały czas, czy właśnie ten moment przejścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Nocnica To świetne rozróżnienie i odpowiem szczerze - przez długi czas robiłam dokładnie to, o czym mówisz: muzyka jako wejście, potem cisza. Ale ostatnio eksperymentuję z pełną ciszą od początku i odkryłam, że pierwsze minuty są trudniejsze, ale głębokość, którą osiągam, jest inna. Nie lepsza w sensie wartościowania, ale inna jakościowo. Jakby umysł nie mógł się "oprzeć" na dźwięku i musiał znaleźć własne zakotwiczenie. I właśnie przy afirmacjach to czuć - słowa brzmią inaczej w głowie, kiedy nie ma zewnętrznego dźwięku.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam z tym zupełnie odwrotne doświadczenie. Bez muzyki mój umysł błądzi po zakupach, problemach w pracy i wszystkim poza medytacją. Dopiero konkretny rytm - u mnie działa najlepiej coś bez melodii, same bębny albo dźwięk deszczu - pozwala mi w ogóle wejść w cokolwiek. Czy to znaczy, że jestem "gorsza" w praktyce? Bo trochę tak to zabrzmiało wcześniej w tym wątku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Michasia Nie, absolutnie nie to miałam na myśli i przepraszam, jeśli tak to wybrzmiało. Każdy umysł jest inny i pracuje inaczej. Ja nie twierdzę, że cisza jest wyżej w jakiejś hierarchii. Pytałam o konkretne zjawisko - kiedy coś przestaje działać. Tobie dźwięk pomaga - i to jest informacja o Twoim umyśle, nie ocena poziomu.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja mam pytanie praktyczne, bo mnie to bardziej interesuje od strony afirmacji niż samej medytacji - czy te częstotliwości, o których mówicie, naprawdę robią różnicę? Bo słyszałam o 432 Hz i 528 Hz i raz próbowałam puszczać sobie takie nagrania podczas powtarzania afirmacji i... szczerze nie czułam żadnej różnicy. Może źle robiłam?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Mandragora Różnica między 432 a 528 Hz to temat na oddzielny wątek, ale krótko - efekt tych częstotliwości jest subtelny i rzadko kiedy czuć go od razu. Poza tym pytanie, jak długo próbowałaś i czy robiłaś to regularnie, czy jednorazowo. Bo jednorazowy test nic nie powie. Natomiast wracając do głównego pytania wątku - ja ze swojej praktyki powiem tyle: binaural beats przy medytacji przed kartami działają u mnie wyraźnie, ale przy samych afirmacjach wolę ciszę, bo słyszę własny wewnętrzny głos wyraźniej. To dwa różne cele.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Indaphoros To co mówi Indaphoros bardzo mi pasuje z moimi notatkami - przepraszam, chciałam powiedzieć, że to bardzo dobrze współgra z tym, co zapisałam. Mam w notatnikach porównanie trzech miesięcy: miesiąc z binaural beats, miesiąc z muzyką bez werbalną i miesiąc w ciszy. Przy afirmacjach numerologicznych i praca z intencją najlepsze wyniki - mierzone subiektywnymi odczuciami i zgodnością zdarzeń - miałam właśnie w ciszy. Ale przy samej medytacji bez afirmacji - binaural beats wygrywają. Komuś jeszcze wychodzi takie rozróżnienie?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy przy pracy z czakrami to nie jest tak, że różne czakry potrzebują różnego dźwięku? Bo gdzieś czytałam, że każda czakra ma przypisany dźwięk albo mantrę i może ta cisza albo muzyka to nie jest ogólna kwestia, tylko zależy od tego, nad czym akurat pracujemy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Danusia54 Jest w tym dużo racji. W pracy z czakrami tradycyjnie używa się dźwięku jako wibracji - mantry bij, czyli dźwięki nasienne. To nie jest muzyka w sensie estetycznym, to jest narzę... to jest technika wibracyjna. LAM dla korzeniowej, VAM dla sakralnej itd. Ale tu pojawia się pytanie inne niż w tytule wątku - bo te dźwięki sam wydajesz, nie słuchasz z zewnątrz. Czy śpiewasz mantry, czy szukasz ich nagrań?


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Nocnica Właśnie na razie szukam nagrań, bo nie wiem jak sama powinna brzmieć. Czy to złe podejście? Myślałam, że lepiej usłyszeć prawidłowy dźwięk, zanim zacznę sama próbować.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wracamy cały czas do tego samego punktu - dźwięk zewnętrzny a dźwięk wewnętrzny. W tradycjach, którymi się interesuję, cisza nie jest brakiem dźwięku - jest aktywnym stanem. Hermetyści mówili o harmonii sfer, której nie słyszysz uszami, tylko całym ciałem. Więc pytanie, czy muzyka wspomaga czy rozprasza, zależy od tego, czego szukasz w medytacji. Jeśli chcesz wejść w kontakt z własnym wymiarem - zewnętrzny dźwięk może być przeszkodą. Jeśli pracujesz z energią i potrzebujesz bodźca - może pomagać.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam głupie pytanie pewnie, ale co to w ogóle znaczy, że afirmacje "przestają działać"? Jak to poznać? Bo robię swoje afirmacje regularnie i nie wiem, po czym miałabym stwierdzić, że coś jest nie tak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Wikusia76 To nie jest głupie pytanie, bo faktycznie rzadko ktoś to wyjaśnia. Kilka sygnałów: powtarzasz słowa mechanicznie, bez żadnego poczucia za nimi. Nie czujesz żadnej różnicy między stanem przed i po afirmacji. Albo - i to chyba najważniejsze - czujesz wewnętrzny opór, jakbyś mówiła słowa, którym nie wierzysz. Muzyka może tę kwestię maskować, bo dźwięk wywołuje emocje i możesz mieć wrażenie, że pracujesz, a tak naprawdę jesteś uniesiona muzyką, nie afirmacją.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

O, to jest ciekawy trop. Czyli możliwe, że muzyka daje złudzenie efektu, bo dostarcza emocji, które powinny pochodzić z samej afirmacji? Nigdy tak o tym nie myślałam. Czy ktoś próbował świadomie testować - ta sama afirmacja z muzyką i bez, w różnych dniach?


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja kiedyś przez przypadek to przetestowałam, bo zapomniałam słuchawek. Robiłam te same afirmacje co zawsze i byłam pewna, że nic nie wyjdzie, bo byłam zdenerwowana tą sytuacją. A potem przez kilka dni miałam poczucie, że coś jest inaczej - jakby spokojniej, wyraźniej. Może to przypadek, ale pamiętam to do tej pory.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ilonka80 To bardzo typowe doświadczenie i nie jest przypadkiem. Zdenerwowanie na początku często wymusza prawdziwą obecność - nie możesz 'odpłynąć' na muzyce, więc jesteś realnie tu i teraz. To jest ten sam mechanizm, o którym mówił Alchemik60 - cisza jako aktywny stan wymaga od ciebie czegoś, muzyka często cię od tego zwalnia.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja kiedyś przez przypadek to przetestowałam, bo zapomniałam słuchawek. Robiłam te same afirmacje co zawsze i byłam pewna, że nic nie wyjdzie, bo byłam zdenerwowana tą sytuacją. A potem przez kilka dni miałam poczucie, że coś jest inaczej - jakby spokojniej, wyraźniej. Może to przypadek, ale pamiętam to do tej pory.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ilonka80 To bardzo typowe doświadczenie i nie jest przypadkiem. Zdenerwowanie na początku często wymusza prawdziwą obecność - nie możesz "odpłynąć" na muzyce, więc jesteś realnie tu i teraz. To jest ten sam mechanizm, o którym mówił Alchemik60 - cisza jako aktywny stan wymaga od ciebie czegoś, muzyka często cię od tego zwalnia.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Pelagiusza_J To co piszesz o zdenerwowaniu jako wymuszeniu obecności - to mi coś kliknęło. Mam takie same notatki z okresu, kiedy byłam chora i nie mogłam używać słuchawek. Afirmacje z tamtego tygodnia mam zaznaczone jako "wyjątkowo żywe". Tylko nie wiedziałam wtedy, dlaczego tak jest. Ale z muzyki nie rezygnowałam świadomie, tylko z konieczności. Pytanie do Ciebie: czy myślisz, że da się celowo odtworzyć ten stan bez tej losowej sytuacji wyjściowej?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Karinka.x Nie wiem, czy "odtworzyć" to właściwe słowo. Bo ten stan wynikał z braku wyboru - nie mogłaś uciec w muzykę. Czy można sztucznie stworzyć poczucie braku wyjścia? Może tak. Niektórzy polecają pracę z afirmacjami w niekomfortowych warunkach celowo - ale to brzmi już jak ćwiczenia stoickie, nie medytacja. Nie wiem, jak to się ma do ezoterycznej pracy z energią.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Ilonka80 Wracam do tego co powiedziała Ilonka80, bo mnie to nie daje spokoju. Jeśli zdenerwowanie na początku pomogło, to znaczy, że emocja sama w sobie nie przeszkadza - liczy się, czy jesteś OBECNA w tej emocji czy nie. I to mi zmienia trochę myślenie o muzyce. Może muzyka nie tłumi emocji, ale je ukierunkowuje? Tzn. zamiast lęku o zapomniane słuchawki - spokój z nagrania. Ale czy to nie jest przypadkiem omijanie czegoś ważnego?


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 187

@Michasia Dokładnie o to mi chodziło, choć nie potrafiłam tego tak ładnie ująć. Miałam wrażenie, że tamte afirmacje "trafiły" inaczej, głębiej. Ale nie wiem, czy to przez brak muzyki, czy przez to że byłam po prostu bardziej skupiona ze stresu. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Ilonka80 To pytanie Ilonki o odróżnienie jest chyba kluczowe dla całego wątku. Bo jeśli nie wiemy, co właściwie zadziałało - muzyka, cisza, emocja, skupienie - to jak mamy świadomie dobierać warunki do pracy? Mnie ta rozmowa utwierdziła w jednym: potrzebuję przestać traktować muzykę jako tło, które "po prostu mam", i zamiast tego traktować każdy wybór jako część praktyki. Ale to łatwo powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam takie może naiwne skojarzenie - mówicie o muzyce i ciszy, ale co z miejscem? Bo ja jak raz medytowałam w lesie bez żadnego nagrania i przez cały czas słyszałam ptaki, wiatr, coś tam szeleszczącego - i to był zupełnie inny rodzaj ciszy niż w pokoju z zamkniętymi oknami. I te afirmacje czułam jakoś bardziej "w ciele". Czy to się w ogóle liczy jako cisza, o której rozmawiacie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Wikusia76 To bardzo dobre pytanie i nie naiwne. Cisza zewnętrzna i cisza wewnętrzna to dwie różne rzeczy - można mieć hałas na zewnątrz i zupełny spokój wewnątrz, albo odwrotnie. W wielu tradycjach rytualnych natura jest wręcz preferowanym tłem, bo jej dźwięki są organiczne - nie mają struktury rytmicznej ani harmonicznej, która angażuje umysł analityczny. Las nie wciąga tak jak muzyka.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Nocnica Ale czy las naprawdę nie wciąga? Znam ludzi, którzy w naturze rozpraszają się bardziej niż przy muzyce - bo każdy dźwięk uruchamia pytanie "co to było". Myślę, że to też kwestia indywidualnego układu zmysłowego. Ktoś słuchowy będzie inaczej reagował niż ktoś, kto myśli obrazami.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Alchemik60 O, nie pomyślałam o tym. Ja chyba jestem wizualna, bo w tym lesie zamykałam oczy i dźwięki mi po prostu "były", nie zastanawiałam się nad nimi. Ale rozumiem, że ktoś inny mógłby to inaczej odbierać. Czyli nie ma jednej odpowiedzi na tytułowe pytanie, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z innym wątkiem, ale mnie bardziej interesuje ta kwestia afirmacji, która gdzieś po drodze zginęła. Skoro mówimy o tym, że muzyka może maskować brak efektu - to jak w ogóle "odświeżyć" afirmację, która przestała działać? Znaczy, czy zmiana muzyki wystarczy, czy trzeba coś innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Mandragora Nie, sama zmiana muzyki raczej nie wystarczy, bo to tylko zamiana jednego bodźca zewnętrznego na inny. To co mi pomagało - i mówię to z doświadczenia, nie jako przepis - to zmiana formy afirmacji, nie tylko otoczenia. Tzn. jeśli mam afirmację "jestem spokojna", to próbuję przeformułować ją na coś, co bardziej czuję jako prawdę w tej chwili. Czasem "uczę się być spokojna" działa lepiej, bo nie kłóci się z rzeczywistością.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Ulcia90 To co mówi Ulcia90 o przeformułowaniu zgadza się z tym, co obserwowałam w notatkach - ale chciałam dopytać: jak często to robisz? Bo mam wrażenie, że przeformułowuję zbyt szybko i afirmacja nie zdąży w ogóle zakorzenić się, zanim przejdę do kolejnej wersji. Czy jest jakiś sygnał, który mówi "teraz zmień", a nie "jeszcze chwila"?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Karinka.x Dokładnie o to pytałam siebie przez długi czas. Dla mnie sygnałem do zmiany jest moment, gdy czuję opór - nie znudzenie, bo znudzenie bywa zwykłą leniwością umysłu, ale taki opór, jakby słowa "obrażały" coś we mnie. To brzmi dziwnie, ale chodzi o to, że afirmacja zaczyna brzmieć fałszywie wewnętrznie. Wtedy wiem, że albo trzeba ją zmienić, albo czas na głębszą pracę z tym, skąd ten fałsz pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten "fałsz wewnętrzny" to ciekawe określenie. Ja bym to nazwała inaczej - moment, gdy między słowem a wibracją, którą ono wywołuje, jest szczelina. Jakbyś mówiła jedno, a coś głębiej wiedziało co innego. I tu wracamy do muzyki - czy muzyka może zakryć tę szczelinę? Bo jeśli tak, to mamy poważny problem z diagnozowaniem stanu własnej praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Pelagiusza_J No właśnie. To jest chyba najważniejsze zdanie w tym wątku. Jeśli muzyka zakrywa szczelinę, to możemy latami myśleć, że nasza praktyka działa, bo mamy emocje przy afirmacjach - a tak naprawdę te emocje są z nagrania, nie z nas. Jak to sprawdzić? Wyłączyć i zobaczyć, co zostaje?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Michasia To jest dobra metoda diagnostyczna, ale wymaga uczciwości. Bo jak wyłączysz muzykę i poczujesz dyskomfort - to możesz to zinterpretować jako "muzyka mi pomagała" albo jako "właśnie odsłoniłam, że bez niej nie ma nic". Te dwie interpretacje prowadzą w zupełnie różne miejsca. Które jest właściwe? Nie wiem. Zależy od tego, co jest prawdą dla konkretnej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z innym kątem, ale słucham i myślę o tej "szczelinie" między słowem a wibracją. Czy przy pracy z czakrami ta szczelina działa tak samo? Bo jak powtarzam mantrę dla danej czakry i nie czuję nic - to też znaczy, że coś nie działa, czy to po prostu wymaga dłuższego czasu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Danusia54 Przy mantrach czakrowych "nieodczuwanie" na początku jest normalne - to nie jest od razu emocja, tylko praca z wibracją. Ale jeśli po dłuższym czasie regularnej praktyki nadal nic - to warto sprawdzić, czy mantry są wymawiane prawidłowo. Dźwięk musi być wytwarzany w ciele, nie tylko ustami. Czy używasz nagrań, czy powtarzasz sama?


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Nocnica Na razie tylko nagrań, bo nie wiem, jak sama powinna brzmieć. Ale pytam, bo zastanawiam się, czy nie popełniam tego samego błędu co reszta - że dźwięk z nagrania zastępuje coś, co powinnam sama wygenerować.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Danusia54 To co mówi Danusia54 o nagraniach zastępujących własny dźwięk to jest bardzo stary problem - nie tylko w pracy z czakrami, ale w każdej tradycji, gdzie dźwięk jest elementem inicjacji. Głos własny niesie intencję inaczej niż odtworzony. Czy nagranie może być punktem startu? Tak. Czy może być stałym rozwiązaniem przy mantrach? To już wątpliwe. Choć rozumiem, że wejście bez wzoru trudniejsze.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Alchemik60 To co mówi Alchemik60 o głosie własnym kontra nagranym - mam wrażenie, że to nie jest tylko kwestia tradycji, ale czegoś bardzo konkretnego. Jak nagrywam swoje afirmacje i potem ich słucham, to brzmi inaczej niż kiedy je po prostu mówię na żywo. Pytanie: czy ktoś porównywał efekty tych dwóch podejść świadomie, nie tylko intuicyjnie?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Karinka.x Porównywałam i różnica jest wyraźna - ale nie w tym kierunku, w którym myślisz. Dla mnie nagranie własnego głosu jest... dziwnie skuteczne, bo słyszę siebie z zewnątrz i to uruchamia inny rodzaj odbioru. Ale jednocześnie możesz nagrać afirmację mechanicznie i potem jej słuchać równie mechanicznie. Sama produkcja nagrania nic nie gwarantuje.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam podobne doświadczenie z nagrywaniem siebie - na początku byłam zaskoczona, że działa inaczej, ale z czasem zauważyłam, że i to się "zużywa". Tak jakby mózg przestawał słyszeć własny głos z nagrania tak samo, jak przestaje słyszeć powtarzane słowo. Więc wracamy do pierwotnego pytania: kiedy coś przestaje działać, co tak naprawdę wymieniamy?


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale zaraz - czy wy mówicie, że efekt zanika przez sam mechanizm powtórzenia, czy przez to, że z czasem nie wnosimy już do tego żadnej energii? Bo to dwie różne przyczyny i prowadzą do różnych rozwiązań. Jeśli chodzi o powtórzenie jako takie, to zmiana formy pomoże. Ale jeśli chodzi o brak obecności - to możesz zmieniać muzykę, głos, nagranie i nic się nie zmieni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Michasia Dobre pytanie, i myślę, że to nie jest "albo-albo". W praktyce oba mechanizmy działają równolegle. Ale w pracy rytualnej mnie bardziej interesuje ta druga przyczyna, bo z nią nie da się nic zrobić zewnętrznie. Żadna zmiana tła dźwiękowego nie zastąpi intencji. Muzyka, cisza, nagranie - to wszystko tylko opakowanie.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Indaphoros A co z sytuacją, gdy ktoś zaczyna praktykę i jeszcze nie do końca wie, jak "czuć intencję"? Bo ja na przykład nie zawsze wiem, czy jestem obecna czy tylko mechanicznie powtarzam. Muzyka w tle mi wtedy trochę pomaga skupić się, jakby dawała punkt zaczepienia dla uwagi.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Danusia54 To zrozumiałe na początku, ale chcę żebyś się zastanowiła nad jedną rzeczą - czy ten punkt zaczepienia jest naprawdę w tobie, czy ty się zaczepiasz o muzykę? Bo to subtelna różnica. Jeśli muzyka odpada i nagle nie wiesz, co robić z uwagą, to muzyka była rusztowaniem, nie fundamentem.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wy rozróżniacie dwie zupełnie różne funkcje muzyki - jedna to "uspokajacz" dla umysłu żeby nie biegał w kółko, a druga to tło emocjonalne do pracy. I chyba mówimy o obu naraz i dlatego nie możemy dojść do wspólnej odpowiedzi? Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Wikusia76 Trafnie to ująłaś i tak, to jest chyba źródło całej tej niejednoznaczności w wątku. Ale ja dorzuciłbym jeszcze trzecią funkcję - muzyka jako element ustawienia przestrzeni. W wielu rytuałach dźwięk nie ma uspokoić ani wzruszyć, tylko wyznaczyć granicę między tym co zwykłe a tym co sakralne. I to jest coś zupełnie innego niż dwa poprzednie.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Alchemik60 O, to mnie zatrzymało. Jak to dokładnie działa - "wyznaczanie granicy" przez dźwięk? Bo ja zawsze myślałam o muzyce w kontekście nastroju, nie jakichś granic przestrzeni.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Mandragora To jest kwestia, którą w dawnych tradycjach traktowano bardzo poważnie. Dźwięk gongu, dzwonka, śpiewu otwierał i zamykał czas rytualny - nie żeby nastroić uczestnika emocjonalnie, ale żeby oddzielić przestrzeń od codzienności. Tak samo cisza po dźwięku miała swoją funkcję. Nie chodzi o to, że coś "czujesz" przy tym dźwięku - chodzi o wyraźne przejście.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Alchemik60 To co mówi Alchemik60 o przejściu przez dźwięk jest bliskie temu, co znam z pracy z runami - zanim zacznę, robię coś, co wyznacza moment wejścia. Dla mnie to nie jest muzyka, ale rytm oddechu albo konkretne słowo. Ale efekt jest ten sam - umysł dostaje sygnał, że teraz jest inaczej. I myślę, że to jest właśnie ta różnica między muzyką jako tłem a muzyką jako elementem praktyki.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Pelagiusza_J A jak się to ma do afirmacji, które przestały działać? Czy to może być tak, że afirmacja "przestaje działać" dlatego, że zatarło się to przejście? Że po prostu powtarzasz słowa bez wyraźnego sygnału dla umysłu, że "teraz wchodzimy w coś innego"?


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest bardzo celna obserwacja. Mnie to przypomina coś, co zauważyłam u siebie - kiedy afirmacje są jeszcze "świeże", jest jakiś rodzaj skupienia przed nimi, pewne małe przygotowanie. Z czasem po prostu zaczynam mówić, gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię. I może właśnie to jest punkt, w którym efekt zaczyna zanikać. Nie dlatego, że słowa się zużyły, ale dlatego, że zniknęło przejście.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

To ma dla mnie sens i pokrywa się z tym, co widzę w notatkach - momenty, gdy afirmacje działały, prawie zawsze poprzedzone były jakimś rodzajem wyciszenia. Nawet krótkim. Ale mam pytanie: czy to wyciszenie musi być rytualne, czy może być spontaniczne? Czy te kilka sekund głębokiego oddechu przed afirmacją "liczy się" tak samo jak świadomy rytuał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Karinka.x Liczy się, i to bardzo. W moim rozumieniu rytuał to nie jest ceremonia - rytuał to powtarzalna forma, która niesie intencję. Jeśli te kilka sekund oddechu robisz świadomie, z intencją "teraz wchodzę w inną przestrzeń" - to jest rytuał. Spontaniczność i świadomość nie wykluczają się.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam to wszystko i zaczynam rozumieć, dlaczego tamta afirmacja, o której mówiłam wcześniej, zadziałała właśnie wtedy. Byłam zdenerwowana, ale to zdenerwowanie wymusiło na mnie jakieś skupienie - oddychałam głębiej, byłam bardziej obecna. Czyli ten sygnał przejścia miałam, tylko nie z wyboru, ale z konieczności. Czy to znaczy, że można celowo wywołać coś podobnego bez stresującej sytuacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Ilonka80 Właśnie po to są między innymi rytuały przejścia - żeby nie czekać na stres, który wymusi obecność, tylko samemu tworzyć ten moment. Ale szczerość jest tu kluczowa. Pusty gest przed afirmacją nic nie da. Musi być w tym coś, co ty naprawdę traktujesz jako granicę.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli wracając do tytułu - muzyka może być tym sygnałem przejścia, jeśli traktujemy ją świadomie jako granicę, a nie jako zwykłe tło? To trochę zmienia to pytanie z "czy muzyka wspomaga czy rozprasza" na "w jakiej roli ją stawiamy", nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Wikusia76, to chyba najlepsze podsumowanie, do jakiego ten wątek doszedł przez ostatnie kilkanaście postów. I jednocześnie otwiera kolejne pytanie - czy da się w ogóle świadomie utrzymać tę rolę przez dłuższy czas, czy ona też się zużywa? Bo jeśli ta sama piosenka przez tydzień jest "sygnałem przejścia", to czy po miesiącu nie stanie się po prostu kolejnym elementem tła?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ulcia90, to pytanie o "zużywanie się" sygnału jest kluczowe i trochę mnie niepokoi, że wątek za bardzo odchodzi od dźwięku, a za bardzo leci w stronę samych afirmacji. Ale może to dobrze, bo odpowiedź jest chyba ta sama - tak, sygnał się zużywa, jeśli jest zawsze identyczny. W runicznej praktyce zmienia się czasem kolejność, czasem medium, żeby forma nie stała się automatyczna. Czy ktoś próbował tak samo rotować sygnał wejścia do afirmacji?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Pelagiusza_J Rotować sygnał - czyli co konkretnie? Raz muzyka, raz cisza, raz oddech? Czy chodzi o to, żeby umysł nie wiedział, czego się spodziewać, i przez to był bardziej czujny?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Michasia Dokładnie to. Nieprzewidywalność wymusza uwagę. Jak zawsze jest ta sama piosenka, mózg ją zna i "omija". Jak raz jest gong, raz trzy głębokie oddechy, raz chwila absolutnej ciszy - za każdym razem jest jakiś drobny wysiłek rozpoznania, i to może utrzymywać obecność dłużej.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy to nie jest trochę... kombinowanie? Rozumiem ideę, ale mam wrażenie, że jeśli muszę co chwilę wymyślać nowy sygnał, to skupiam się bardziej na formie niż na treści. Czy nie o to tu chodzi, że treść afirmacji powinna być tym, co żyje, a nie opakowanie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Wikusia76 To jest dobre napięcie, które podnosisz. Ale powiem tak - forma nie jest "tylko opakowaniem". Forma to nośnik. Zmieniasz nośnik nie po to, żeby się pobawić formą, tylko po to, żeby treść mogła do ciebie dotrzeć. Martwy nośnik to treść, która nie dociera. Więc to nie jest kombinowanie - to jest dbanie o drożność kanału.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Wikusia76 Wracając do tego, o czym Wikusia mówiła wcześniej - że muzyka może być świadomą granicą, a nie tylko tłem. Właśnie o to chodzi w dźwiękach otwierających rytuał. Gong nie gra przez całą ceremonię, on wyznacza moment. I może to jest ważna wskazówka: jeśli muzyka ma być sygnałem przejścia, to powinna być krótka i poprzedzać pracę, a nie jej towarzyszyć. Czy ktoś tak to stosuje?


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Indaphoros Ja tak robię od jakiegoś czasu i to naprawdę zmienia odbiór. Kilkanaście sekund konkretnego dźwięku - u mnie to śpiewająca miska - i potem cisza. Afirmacje w ciszy. Ta miska otwiera przestrzeń, ale sama praca jest bez muzyki. I zauważam, że ta cisza po dźwięku jest gęstsza, bardziej naładowana niż zwykła cisza.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Nocnica "Gęstsza cisza" - co masz na myśli dokładnie? Bo to brzmi poetycko, ale chcę rozumieć, czy mówisz o subiektywnym odczuciu, czy o czymś, co ma jakiś konkretny skutek w praktyce?


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Michasia Mówię o subiektywnym odczuciu, ale które przekłada się na konkretny efekt - łatwiej mi się skupić, słowa afirmacji bardziej "siadają". Czy to jest dlatego, że cisza po dźwięku jest "magicznie" gęstsza, czy dlatego, że kontrast dźwięk-cisza uaktywnia uwagę, nie wiem. Może jedno i drugie. Ale efekt jest realny.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, ja rozumiem tę drożność kanału, ale mam pytanie bardziej przyziemne - co jeśli ktoś ma bardzo mało czasu rano i nie może za każdym razem myśleć o tym, jaki dziś wybrać sygnał? Czy jest jakiś kompromis między świadomością a powtarzalnością, który działa?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Danusia54, to jest bardzo praktyczne pytanie i ja też je sobie zadawałam. U mnie wyszło tak, że wystarczyło jedno małe działanie, które robiłam zawsze, ale z pełną uwagą - na przykład zapalenie świecy albo chwila z rękami na sercu zanim zacznę. Nie musiało być to nic skomplikowanego. Ważne, że ten jeden gest był naprawdę mój, a nie mechaniczny.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Danusia54 Dodam do tego co Ulcia mówi - w praktyce rytualnej jest coś, co można by nazwać "kotwicą minimalną". To jest jedna czynność, prosta, powtarzalna, ale obarczona intencją. I właśnie ta intencja jest tym, co ją odróżnia od automatyzmu. Niekoniecznie trzeba jej codziennie zmieniać, jeśli każdego dnia wnosisz do niej coś żywego.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Alchemik60 A jak rozpoznać, że "wnosi się coś żywego"? Bo ja szczerze nie zawsze to czuję i nie wiem, czy to znaczy, że nie wnoszę, czy po prostu jestem inaczej nastrojona danego dnia.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Mandragora Dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ja pytam siebie przed czynnością: "czy jestem tu"? Nie czy jestem "w nastroju", ale czy jestem obecny. To różnica. Nastrój się zmienia, obecność można wywołać nawet gdy nastrój jest płaski.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Alchemik60 Mam w notatkach takie obserwacje, które chyba pasują do tego, o czym Alchemik mówi. Afirmacje, które działały mimo złego nastroju, prawie zawsze miały przed sobą te kilka sekund realnego skupienia. A te, które nie działały nawet przy dobrym nastroju, były mówione "w biegu". Więc nastrój chyba naprawdę nie jest decydujący.


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 187

@Karinka.x To mnie uspokaja, bo ja często mam wrażenie, że powinnam być jakoś "ustawiona" emocjonalnie, żeby w ogóle zaczynać. A tu wychodzi, że to nie o to chodzi. Czy ty w tych notatkach masz też coś o muzyce - czy zależność z dźwiękiem jest podobna?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Ilonka80 Jest taka zależność, ale niejednoznaczna. Przy muzyce ambientowej wyniki są... podobne, ale z jedną różnicą - gdy muzyka była zbyt znana, skupienie było słabsze. Czyli jakby potwierdzenie tego, co Pelagiusza mówiła o automatycznym omijaniu znajomego dźwięku.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@przemek79)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, bo trochę z innej strony do tego podchodzę. Czy te śpiewające miski i gongi to nie są właśnie przedmioty, które same z siebie mają jakieś właściwości? Bo ja kojarzę, że różne tradycje przypisują konkretnym materiałom konkretne działanie na pole energetyczne. Czy to nie dlatego dźwięk miski działa inaczej niż zwykła muzyka z telefonu?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Przemek79 To jest osobny, szeroki temat, ale krótko - tak, w wielu tradycjach materiał i sposób wytworzenia ma znaczenie. Miedź, kryształ, brąz - różne częstotliwości, różne przypisania symboliczne. Ale nawet jeśli odkładamy na bok kwestię właściwości samego przedmiotu, to efekt skupienia i intencji przy używaniu takiego obiektu jest inny niż przy odtwarzaniu mp3. Już choćby sam gest uruchomienia miski wymaga obecności.


Odpowiedz
(@przemek79)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 96

@Alchemik60 A wracając do tego, co Alchemik mówił o właściwościach materiału - czy to znaczy, że śpiewająca miska z kryształu i ze stopu metali robi coś inaczej nawet na poziomie efektu przy afirmacjach? Czy to bardziej kwestia symboliczna?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Przemek79 Powiem tak - na poziomie dźwięku fizycznego brzmią inaczej, to fakt. Kryształ ma ostrzejszy, dłużej wybrzmiewający ton. Metal jest cieplejszy i szybciej cichnie. Czy to przekłada się na różny efekt przy afirmacjach - nie mam dowodów, ale mam obserwacje. U mnie kryształ bardziej "otwiera głowę", metal bardziej "osadza w ciele". Ale to moje, subiektywne.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Alchemik60 To jest ciekawe, bo ja przy pracy z czakrami słyszałam, że różne dźwięki przypisuje się różnym czakrom. Czy to się jakoś łączy z tym, co opisujesz? Że kryształ "otwiera głowę" - to może górne czakry?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Danusia54 Jest taka tradycja, tak. Przypisania różnią się zależnie od systemu, ale ogólna idea jest zbieżna - wyższe tony wibracyjne z wyższymi centrami energetycznymi. Tylko że to otwiera kolejny temat - czy przy afirmacjach skierowanych na konkretny czakr dobieramy dźwięk z tego przypisania? Bo to już byłoby dość złożone.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Alchemik60 Danusia, Alchemik - to co mówicie jest spójne z tym, co ja obserwowałam praktycznie. Jak afirmacje dotyczyły czegoś "głowowego" - pewności siebie, klarowności myśli - miska kryształowa robiła różnicę. Jak było to coś bardziej cielesnego, emocjonalnego - wolałam coś głębszego, niższego. Nie wiem, czy to "prawdziwe" działanie, ale nie ignoruję tego.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

I to jest chyba sedno całej tej dyskusji, do którego wracamy różnymi drogami. Nie "muzyka czy cisza", tylko "co wymaga ode mnie aktywnej uwagi". Miska wymaga gestu. Cisza wymaga wytrzymania. Muzyka z telefonu często niczego nie wymaga - a tam, gdzie nic nie wymaga, łatwo o automatyzm. Choć oczywiście można i muzykę stosować aktywnie, tylko to jest trudniejsze.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Pelagiusza_J, ale to co piszesz o "wymaganiu uwagi" - czy nie możemy tego odwrócić? Bo ja właśnie przy muzyce z telefonu, takiej zwykłej, czasem BARDZIEJ się koncentruję na afirmacji, bo reszta świata przestaje istnieć. Bez muzyki słyszę każdy szmer za oknem i to mnie wytrąca.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Wikusia76 A co sprawia, że muzyka z telefonu to dla ciebie granica, a nie tło? Pytam serio - bo jeśli faktycznie ty to czujesz jako granicę, to może twój mechanizm jest inny. Ale czy to nie jest przypadkiem zagłuszanie bodźców, a nie wchodzenie w skupienie?


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Pelagiusza_J Hmm. Nie wiem czy to jest różnica, szczerze. Jak zagłuszam hałas z zewnątrz, to chyba właśnie wchodzę w skupienie? Albo nie? Teraz sama nie wiem co mam na myśli.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Wikusia76 To jest ważne rozróżnienie, które warto poczuć na własnym przykładzie. Zagłuszanie to obrona przed rozproszeniem. Skupienie to coś aktywnego - kierowanie uwagi. Możesz się bronić i dalej nie być skupiona. To nie to samo, choć często idą razem.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Nocnica Ale Nocnica, skoro to są dwa różne stany, to jak w praktyce mam sprawdzić, w którym jestem? Bo z zewnątrz - i chyba też od wewnątrz - wyglądają podobnie.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Michasia Pytanie, które mi pomaga: czy w trakcie afirmacji jestem przy słowach, czy tylko je wymawiam? Jeśli jestem przy słowach - jestem skupiona. Jeśli je wymawiam i gdzieś "czekam" aż skończy - jestem tylko zagłuszona.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Nocnica To co Nocnica pisze pokrywa się z moimi notatkami. Dodałabym tylko jedno: to "bycie przy słowach" bardzo trudno utrzymać dłużej niż kilkanaście sekund bez jakiegoś kotwiczenia. I wracamy do pytania o dźwięk - czy muzyka może być taką kotwicą, czy raczej ją zastępuje?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Karinka.x Kotwica z definicji trzyma, a nie niesie. Muzyka, jeśli gra cały czas, niesie uwagę w swoim kierunku. Może być kotwicą tylko wtedy, gdy jest punktem odniesienia, a nie strumieniem, w którym płyniesz. Stąd moje wcześniejsze przekonanie o dźwięku progowym - on trzyma, bo jest krótki i skończony.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale mam poczucie, że ta rozmowa robi się coraz bardziej skomplikowana. Czy naprawdę trzeba dobierać miskę do czakry i ton do afirmacji, żeby to w ogóle działało? Bo jak tak, to ja chyba robiłam to przez lata całkowicie źle.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Mandragora Nie musisz nic dobierać, żeby działało. To są warstwy, które możesz dodawać, ale nie są warunkiem koniecznym. Podstawą jest uwaga i intencja - o tym mówimy od początku tego wątku. Miska, ton, muzyka - to są wzmacniacze albo kotwice, nie fundament.


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 187

@Pelagiusza_J A jak dla kogoś absolutnie nic nie działa - ani cisza, ani muzyka, ani miska - to co wtedy? Pytam, bo mam taki etap teraz i nie wiem, czy to kwestia dźwięku, czy czegoś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Ilonka80, to jest właśnie moment, o którym wspominałam na początku tego wątku - kiedy afirmacje przestają działać, zmiana dźwięku jest jedną opcją, ale nie zawsze wystarczającą. Czasem trzeba zmienić same słowa, albo cofnąć się i zapytać, czy wciąż w nie wierzysz. Bo żaden dźwięk nie pomoże, jeśli treść jest już martwa dla ciebie.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Ulcia90, właśnie to mnie interesuje - jak to sprawdzić, czy treść jest martwa? Bo ja mam afirmacje, które mówię od długiego czasu i już nie wiem, czy mi odpowiadają, czy po prostu tak bardzo je znam, że przestałam słyszeć.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Michasia Ja to sprawdzam w ten sposób - mówię afirmację na głos i obserwuję, czy w środku coś drga, nawet mały opór albo echo. Jak jest całkowita obojętność, jakbym czytała instrukcję do pralki - to znak, że albo afirmacja jest "wytarta", albo że jej temat już nie jest dla mnie żywy. Obie sytuacje wymagają zmiany, ale innej.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Karinka.x I tu ciekawe pytanie - czy ta "wytarta" afirmacja może odżyć przez zmianę dźwięku? Moje doświadczenie mówi: tylko częściowo. Nowy nośnik daje chwilę świeżości, ale jeśli treść rzeczywiście umarła, to po kilku razach znowu będzie tak samo. Dźwięk może odświeżyć dostęp, ale nie reanimuje sensu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: