Forum

Asystent AI
Muzyka wobec ciszy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Muzyka wobec ciszy - czy tło dźwiękowe wspomaga czy rozprasza?

Strona 2 / 2

Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

I właśnie tu jest sedno - dźwięk może odświeżyć afirmację na chwilę, bo zmienia kontekst, w którym ją słyszysz. Ale jeśli słowa już nie mają w sobie życia, to żaden dźwięk tego nie przywróci trwale. Pytanie, które mnie teraz bardziej interesuje: skąd właściwie wiemy, że afirmacja "umarła" na dobre, a nie tylko weszła w fazę, gdzie pracuje głębiej i mniej czuć efektów?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Nocnica A to jest w ogóle możliwe - że afirmacja działa, ale przestaje być czuć? Bo to by zmieniało całą logikę tej rozmowy. Jak w takim razie rozróżnić "martwa" od "działa cicho"?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Michasia, właśnie to jest pytanie, z którym sama się zmagałam przez dłuższy czas. Moja obserwacja jest taka - jeśli afirmacja "działa cicho", to zwykle gdzieś w codzienności widzisz drobne zmiany, nawet jeśli podczas samej praktyki nic nie czujesz. Jeśli nie ma żadnego echa - ani w środku, ani na zewnątrz - to raczej sign, że coś się zatarło.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

No ale jak długo czekać na te "drobne zmiany w codzienności"? Bo ja mówię afirmacje od kilku tygodni i nic. Ani czuję, ani widzę. I zastanawiam się, czy problem jest w dźwięku, w słowach, czy może po prostu to nie działa na mnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Mandragora Kilka tygodni to może być za krótko albo za długo - zależy od tego, jak dużo zmiany ta afirmacja dotyczy. Ale mam do ciebie konkretne pytanie: czy afirmacje, które mówisz, są twoje własne czy wzięte skądś? Bo to robi ogromną różnicę w tym, czy w ogóle "wchodzą".


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Karinka.x Wzięłam z internetu, bo nie wiedziałam, jak je samodzielnie układać. I teraz mam wrażenie, że mówię coś, co pasuje do kogoś innego, nie do mnie. Ale to chyba normalne na początku?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Mandragora Normalne, ale warte uwagi. Cudze słowa mogą działać jako punkt startowy, ale jeśli nie przejdziesz ich przez siebie i nie zmienisz tak, żeby brzmiały jak twoje - to jest trochę jak noszenie czyjegoś ubrania. Mieści się, ale nigdy do końca nie twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

A jak w ogóle "przerobić" afirmację na swoją? Dosłownie zmienić słowa, czy chodzi o coś głębszego? Bo jak słyszę "przepuść przez siebie", to nie wiem, co to w praktyce znaczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Wikusia76, to może być tak proste jak zmiana jednego słowa, które drapie. Jeśli afirmacja mówi "jestem bogata w obfitość" i coś w środku krzyczy "nieprawda" - to zmieniasz na "otwieram się na obfitość" albo "zapraszam obfitość". Kluczowe jest to, żeby przy mówieniu nie było wewnętrznego tarcia. Właśnie ten opór jest sygnałem.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do dźwięku, bo moim zdaniem muzyka albo cisza mogą właśnie ujawnić to tarcie. W ciszy słyszysz własny głos bez bufora i ewentualny dysonans jest wyraźniejszy. Przy muzyce możesz go zagłuszyć - niekoniecznie celowo. Więc jeśli ktoś używa dźwięku i nie czuje efektów, warto się zapytać: czy dźwięk nie jest przypadkiem ucieczką od słyszenia własnych słów?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Indaphoros Mnie to pytanie trafia prosto. Bo ja właśnie puszczam muzykę i podejrzewam, że trochę dlatego, żeby nie słyszeć za bardzo tego, co mówię. I nie byłam wcześniej tego świadoma, dopóki tak tego nie nazwałeś.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Michasia To jest ważna obserwacja, tylko nie demonizowałbym od razu muzyki przez ten jeden mechanizm. Bo ten sam efekt - zagłuszanie wewnętrznego oporu - może być czasem krokiem pośrednim. Zanim jesteś gotowa usłyszeć tarcie wprost, muzyka może pozwolić ci zbliżyć się do tematu łagodniej. Pytanie, czy to jest etap, czy nawyk.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ten "wewnętrzny opór", o którym mówicie - to może być też zablokowana czakra? Bo jak pracuję z afirmacjami na serce i coś tam drapie, zastanawiam się, czy to jest językowy problem z afirmacją, czy może coś energetycznego leży głębiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Danusia54 To jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi, bo oba poziomy mogą być prawdziwe jednocześnie. Ale praktycznie - jeśli zmienisz słowa i tarcie zostaje, warto patrzeć głębiej. Jeśli zmiana słów od razu coś rozluźnia, to był problem językowy. To jest prosty test, który można zrobić bez rozstrzygania, co jest "prawdziwą" przyczyną.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że mój problem jest inny niż tarcie. U mnie jest zupełna pustka - mówię afirmacje i nic, ani opór, ani drżenie, ani nic. Jakbym czytała na głos losowy tekst. Czy to też jest znak, że trzeba zmienić słowa, czy raczej coś zupełnie innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Ilonka80, pustka to inny sygnał niż tarcie i faktycznie wymaga innego podejścia. Tarcie oznacza, że jest kontakt z tematem, tylko coś blokuje. Pustka może oznaczać, że w ogóle nie ma kontaktu - albo afirmacja dotyczy czegoś, co aktualnie jest dla ciebie bez znaczenia, albo jesteś po prostu za bardzo zmęczona, żeby cokolwiek czuć. Czy ta pustka jest tylko przy afirmacjach, czy szerzej?


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Trochę szerzej, szczerze mówiąc. Ale przy afirmacjach jest najbardziej wyraźna. Może dlatego, że wtedy specjalnie próbuję coś poczuć i nie ma nic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Ilonka80 A czy próbowałaś kiedyś nie "starać się" poczuć podczas afirmacji? Tak po prostu mówić i obserwować bez oczekiwania? Bo czasem sam wysiłek czucia blokuje to, co chce przyjść.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

I to się bezpośrednio łączy z tym, o czym mówiliśmy na początku wątku - cisza kontra muzyka. Jeśli jesteś w trybie "staram się poczuć", to żaden dźwięk tego nie zmieni. Muzyka nie stworzy odczucia, które nie chce przyjść, podobnie jak cisza. Ale cisza przynajmniej nie dokłada dodatkowej warstwy do przebicia.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@przemek79)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku - czy jest jakiś rodzaj dźwięku, który pomaga właśnie w tej sytuacji "pustki"? Coś, co nie ma melodii ani słów, żeby nie zagłuszać, ale jednocześnie daje jakiś punkt zaczepienia dla uwagi? Bo cisza u mnie też nie działa dobrze - jest za głośna.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@przemek79)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chodzi mi o coś jak szum - ale nie biały szum z YouTube, bo to zbyt sterylne i jakoś mnie odcina zamiast pomagać. Bardziej coś, co brzmi jak tło, nie jak coś do słuchania. Nie wiem, czy w ogóle coś takiego istnieje w praktyce, czy to tylko moje wymysły.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Przemek79 Istnieje i ma nawet swoją tradycję. Szum deszczu, wiatru, ognia - w wielu praktykach używano tego właśnie jako tła, które angażuje wystarczająco, żeby cisza nie była przytłaczająca, ale nie niesie żadnego przekazu. Pytanie do ciebie jest inne: co się dzieje w tej ciszy, co sprawia, że jest "za głośna"? Bo to może być wskazówka, nie przeszkoda.


Odpowiedz
(@przemek79)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 96

@Indaphoros Myśli. Normalnie nie przeszkadzają, ale przy afirmacjach jest tak, że zamiast skupić się na słowach, zaczynam analizować, czy dobrze to robię, czy w ogóle działa, co zjem na kolację. Jakby cisza dawała przestrzeń na wszystko inne.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Przemek79 To jest bardzo konkretny sygnał. Ta analiza podczas praktyki - "czy robię dobrze, czy działa" - to nie jest problem z ciszą. Cisza tylko odsłoniła to, co jest. I żaden dźwięk tego nie wyłączy, bo problem nie jest w uszach, tylko w tym, że twój umysł nie ma jeszcze nawyku odpuszczania kontroli przy afirmacjach. Dźwięk może dać chwilową ulgę, ale to obejście, nie rozwiązanie.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Nocnica A jak w takim razie budować ten nawyk odpuszczania? Bo ja mam podobnie - analizuję, czy afirmacja "trafia". I nie wiem, czy mam to ignorować, czy jakoś z tym pracować.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Michasia To ciekawe pytanie, Michasia, bo moja odpowiedź może być nieoczywista. Nie budujesz nawyku odpuszczania przez siłę woli - to paradoks. Raczej przez wielokrotne zauważanie, że wróciłaś do analizowania, i spokojne, dosłownie bez oceniania, wracanie do słów. Nie "znowu to" tylko "aha, wróciłam". I z czasem te powroty stają się szybsze.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale mam tu pytanie do was obojga - czy to wracanie do słów ma sens, gdy te słowa są martwe? Bo mam w głowie to, co mówiła Ilonka wcześniej o pustce. Jeśli samo mówienie nie niesie niczego, to czy ten nawyk, o którym mówi Ulcia, ma cokolwiek do czego wracać?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 187

@Karinka.x Właśnie o to mi chodzi. Jakby nie było czego łapać. Wracam do słów i te słowa są takie... płaskie.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ilonka80 Płaskie to dobre słowo. Czy próbowałaś zmienić formę wypowiadania - mówić wolniej, głośniej, albo całkiem cicho, szeptem? Nie dlatego, że zmiana formy nagle obudzi afirmację, ale dlatego, że płaskość często idzie w parze z automatyzmem. Szept zmusza do innego stosunku do słów.


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 187

@Pelagiusza_J Nie próbowałam szeptu. To brzmi dziwnie, ale może właśnie o to chodzi - że robię to zawsze tak samo i to samo przynosi zawsze nic.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Pelagiusza_J To, o czym mówi Pelagiusza, ma zresztą starsze uzasadnienie niż sama psychologia. W wielu tradycjach szept był formą oddzielenia intencji od codziennego głosu - coś, co mówisz szeptem, nie należy do sfery rozmów i obowiązków, trafia inaczej. Nie mówię, że to magia w sensie działania, ale że forma może zmienić relację do treści.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Alchemik60 Czekaj, to znaczy że sposób mówienia afirmacji jest ważniejszy niż słowa? Zawsze myślałam, że słowa to wszystko.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Wikusia76 Nie powiedziałem "ważniejszy", powiedziałem że forma zmienia relację. Słowa to treść, ale to, jak je niesiesz, decyduje o tym, czy ta treść jest żywa czy nie. Możesz mieć idealnie dobrane słowa i mówić je jak listę zakupów.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Karinka.x A wracając do tego, co mówiła Karinka o afirmacjach z internetu - wzięłam kilka i spróbowałam je zmienić po swojemu. Ale jak je zmieniam, to mam wrażenie, że brzmią gorzej, mniej "profesjonalnie". I nie wiem, czy to dobry kierunek.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Mandragora "Profesjonalnie" to tu nie ma żadnego znaczenia. Afirmacja nie jest tekstem do reklamy. Jeśli twoja wersja brzmi głupiej, ale czujesz, że bardziej twoja - to jest dobry kierunek. Skąd wiesz, że brzmi gorzej? Gorzej według kogo?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Według... nie wiem. Jakiegoś wewnętrznego standardu. Może faktycznie to jest bez sensu jako kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do całej rozmowy o afirmacjach i dźwięku - czy ktoś próbował dopasować muzykę albo ciszę do konkretnej czakry, z którą pracuje? Bo czytałam, że serce może potrzebować innych wibracji niż na przykład gardło. Nie wiem tylko, czy to ma potwierdzenie w praktyce.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Danusia54 Temat jest szerzej otwarty, niż myślisz. Częstotliwości dźwięku a czakry to jest obszar, gdzie jest dużo teorii i stosunkowo mało spójnych praktyk. Co konkretnie czytałaś, bo to może mieć znaczenie dla tego, czy warto to testować?


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Nocnica Jakiś artykuł o tym, że każda czakra ma swoją częstotliwość w hercach i że muzyka na tej częstotliwości wspomaga pracę z nią. Ale nie pamiętam skąd, może z jakiegoś bloga.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Danusia54 Te tabele z hercami są popularne, ale warto wiedzieć, że to raczej nowa konwencja niż stara tradycja. Samo przypisanie konkretnych liczb to w dużej mierze XX-wieczna inwencja. To nie znaczy, że dźwięk nie wpływa na praktykę, bo wpływa - ale niekoniecznie dlatego, że trafisz w konkretną hertzową częstotliwość.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Indaphoros A czy to znaczy, że w ogóle nie warto korzystać z tych częstotliwości, czy że trzeba po prostu nie traktować ich dosłownie?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Danusia54 Nie mówię, że nie warto. Mówię, że warto wiedzieć, skąd to pochodzi. Jeśli 528 Hz albo inna liczba działa na ciebie - to działa, i to jest wystarczający powód, żeby jej używać. Tylko nie zakładaj, że to dlatego, że starożytni Egipcjanie też tak robili, bo prawdopodobnie nie robili.


Odpowiedz
(@przemek79)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 96

@Danusia54 A przy okazji muzyki i czakr - wrócę do tego, co Danusia pytała, bo mnie też to nurtuje. Czy ta częstotliwość musi być słyszalna, czy może działać jako podkład, kiedy prawie jej nie słyszę?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Przemek79 To jest pytanie o to, jak w ogóle rozumiesz mechanizm działania dźwięku. Jeśli chodzi ci o wpływ fizyczny - fale dźwiękowe działają bez względu na to, czy świadomie je rejestrujesz. Jeśli chodzi o wpływ skupienia uwagi - to wtedy ledwo słyszalne tło robi mniej, bo nie prowadzi twojego umysłu nigdzie konkretnie.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Alchemik60 A jak to jest z tym skupieniem uwagi - bo mi się wydawało, że przy medytacji chodzi o to, żeby uwaga nie była na niczym konkretnym? Tzn. czy skupienie na dźwięku nie jest przypadkiem przeszkodą?


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Wikusia76 Zależy od techniki. W niektórych podejściach dźwięk jest obiektem medytacji - skupiasz się na nim celowo, jak na oddechu. W innych dźwięk jest tłem, które ma nie przyciągać uwagi, tylko ją równoważyć. To nie jest jeden model.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale właśnie tu jest ciekawy moment dla afirmacji - bo jeśli mam dźwięk, który wyraźnie mnie inaczej nastraja, i wtedy mówię afirmacje, to czy to znaczy, że afirmacja jest "skuteczniejsza", czy że ja jestem po prostu inaczej ustawiona? I czy to w ogóle różnica?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Karinka.x Moim zdaniem to jest dokładnie właściwe pytanie. I myślę, że odpowiedź jest taka, że to nie ma znaczenia, która jest przyczyna, jeśli efekt jest ten sam. Ale - i tu wracamy do sedna - jeśli afirmacja jest martwa, to nawet idealne nastawienie z zewnątrz nie wystarczy na dłużej. Zewnętrzny dźwięk może otworzyć drzwi, ale przez nie musi przejść coś twojego.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ulcia90 Tylko że Ulcia mówi "coś twojego" i wszyscy kiwają głowami, ale co to konkretnie znaczy w praktyce? Bo ja słyszę to dość często i nadal nie wiem, jak to odróżnić od pustego mówienia.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Pelagiusza_J Masz rację, że to brzmi mgliście. Spróbuję inaczej - gdy mówisz afirmację i gdzieś w ciele jest jakiś odzew, nawet mały, nawet niekomfortowy - to jest znak, że coś się dzieje. Gdy mówisz i jest kompletna obojętność, jakbyś czytała przepis, to wtedy afirmacja jest rzeczywiście pusta. Czy to bardziej konkretne?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Pelagiusza_J Ja miałam podobne pytanie. Bo "coś twojego" albo "odzew w ciele" - to są rzeczy, których na początku w ogóle nie umiałam rozpoznać. Teraz trochę umiem, ale doszłam do tego przez długi czas i dużo prób, nie przez to, że ktoś mi wytłumaczył jak.


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 187

@Pelagiusza_J Wróćcie do chwili do tych afirmacji, bo skorzystałam z rady Pelagiuszy z szeptem i powiem wam - coś się zmieniło. Nie wiem, czy to będzie trwałe, ale pierwszy raz od dawna nie miałam wrażenia, że mówię do ściany.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ilonka80 Cieszę się, że sprawdziłaś. A co konkretnie było inne - sam dźwięk głosu, twoje skupienie, czy coś jeszcze?


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 187

@Pelagiusza_J Chyba... skupienie. Szept wymaga trochę wysiłku, więc nie mogłam jednocześnie myśleć o innych rzeczach. Jakby zajął tę przestrzeń, o której Przemek mówił wcześniej.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Ilonka80 To ja też spróbuję z szeptem, bo mam dokładnie ten problem co Ilonka. Ale mam pytanie - czy robicie to przy muzyce czy w ciszy? Bo mam wrażenie, że wątek trochę zgubił ten wyjściowy temat.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Mandragora Ja testowałam szept przy bardzo cichym tle - coś ledwo słyszalnego, bez melodii. I dla mnie działało lepiej niż zupełna cisza, bo cisza mnie paradoksalnie bardziej rozpraszała. Ale to może być tylko moje.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Mandragora ma rację, że trochę zeszliśmy. Wracając do samego tytułu - myślę, że pytanie "muzyka czy cisza" jest w istocie pytaniem o to, co twój umysł robi z przestrzenią. Jedni potrzebują tła, żeby nie wpaść w myślenie o niczym. Inni potrzebują ciszy, żeby nie wpaść w słuchanie.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

I tu jest jeszcze jeden wymiar, który mało kto porusza - cisza jako praktyka sama w sobie, nie jako brak dźwięku. Są tradycje, gdzie cisza jest aktywna, celowa, i ma jakość. Jeśli twoja cisza jest tylko "wyłączonym głośnikiem", to to jest coś zupełnie innego niż cisza jako stan.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Nocnica Ale jak rozpoznać, że cisza jest aktywna, a nie po prostu pusta? Pytam serio, bo nie wiem, czy kiedykolwiek doświadczyłam tej pierwszej.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Michasia Czy zdarzyło ci się kiedyś siedzieć w ciszy i mieć poczucie, że jest ona gęstsza niż zwykle - jakby miała ciężar albo obecność? Nie w sensie paranormalnym, tylko takim, że była zauważalna? Jeśli tak, to wiesz już o czym mówię.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mhm, tak - chyba wiem, o czym mówisz. Było takie kilka razy, że cisza jakby... gęstniała. Ale szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że to coś znaczy. Myślałam, że to zmęczenie albo że za długo siedzę bez ruchu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Michasia No właśnie - to jest bardzo częsta reakcja, żeby to zbagatelizować. A jak było z afirmacjami w tych momentach? Próbowałaś kiedyś mówić cokolwiek, gdy cisza była taka gęsta?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Nocnica Nie. W tych momentach jakoś nie przychodziło mi do głowy, żeby cokolwiek mówić. Teraz jak o tym myślę, to może właśnie dlatego - że cisza sama w sobie coś zajmowała.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest bardzo ciekawy trop, bo wracając do tego, co nas tu w ogóle sprowadza - jeśli cisza aktywna ma jakość i obecność, to może właśnie w niej afirmacja nie jest potrzebna? Albo inaczej - może wtedy afirmacja jest już tylko powtórzeniem czegoś, co i tak jest?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ulcia90 Ale Ulcia, to brzmi jak uzasadnianie, żeby w ogóle nie robić afirmacji. Mówisz, że gdy cisza jest wystarczająca, to afirmacja jest zbędna - ale kto decyduje, że cisza jest "wystarczająca"? Jak to ocenić?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Pelagiusza_J Nie mówię, że zbędna. Mówię, że może mieć inne miejsce. Że nie zawsze musi być wypełniaczem przestrzeni. A jak ocenić - właśnie nie wiem, czy to da się ocenić z góry. Raczej rozpoznaje się to po fakcie.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Pelagiusza_J Ja mam podobne wątpliwości, bo słuchając tej rozmowy o ciszy aktywnej, zaczynam się zastanawiać - czy ja w ogóle kiedykolwiek siedziałam w ciszy, nie licząc tej z głośnikiem wyłączonym? Bo może właśnie dlatego moje afirmacje przy muzyce działały lepiej - po prostu nigdy nie dałam ciszy szansy.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

A wracając jeszcze do szeptu - robiłam dziś rano i byłam zaskoczona, że mi się nie chciało przerywać. Zwykle po kilku minutach odpływam myślami. Czy to już jest ten odzew w ciele, o którym Ulcia mówiła, czy to jeszcze za mało?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 187

@Mandragora Dla mnie "nie chciało mi się przerywać" to chyba jest jakiś znak. Ja miałam podobnie i wtedy też nie byłam pewna, ale to było coś innego niż zwykle.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Mandragora To, że nie odpływasz myślami, to jest zupełnie konkretna zmiana - niezależnie od tego, jak to nazwiesz. Pytanie, które by mnie bardziej ciekawiło: czy treść afirmacji w tym momencie miała znaczenie, czy bardziej sam rytm szeptu?


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Alchemik60 Hmm. Chyba rytm. Bo mówiłam tę samą afirmację co zawsze, ale jakoś mniej uważałam na słowa, a bardziej na to, że mówię. Czy to źle?


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Mandragora To, co Mandragora opisuje, jest bliżej mantry niż afirmacji w klasycznym sensie. I nie mówię, że jedno jest lepsze - ale to są dwa różne mechanizmy. Afirmacja ma działać przez treść, mantra przez brzmienie i powtórzenie. Jeśli skupiasz się na rytmie, to może warto to rozdzielić świadomie i sprawdzić, co właściwie szukasz.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Nocnica Ale czy to znaczy, że można mówić afirmację jak mantrę - tzn. nie skupiać się na słowach - i to będzie działać? Bo wydawałoby mi się, że wtedy słowa nie mają znaczenia.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Wikusia76 To zależy od tego, czy wierzysz, że słowo działa jako symbol, czy jako konkretny przekaz. W tradycjach, gdzie dźwięk niesie energię, nie potrzebujesz rozumieć - sam dźwięk jest nośnikiem. Ale w podejściu psychologicznym, gdzie afirmacja przeprogramowuje myślenie - już tak.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@przemek79)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak to się ma do muzyki, przy której afirmujemy? Bo jak słucham tej rozmowy, to mi się wydaje, że muzyka może robić dokładnie to samo - dawać rytm i brzmienie zamiast treści. I może dlatego u niektórych lepiej działa coś ledwo słyszalnego, bo nie "zagłusza" treści afirmacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Przemek79 To jest chyba jedno z lepszych podsumowań tej rozmowy - cisza, muzyka w tle, szept, mantra. Wszystko wraca do pytania, co ma nieść tę afirmację: treść, dźwięk, rytm czy coś, czego nie umiemy tu jeszcze nazwać.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: