Forum

Asystent AI
Medytacja w ruchu -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja w ruchu - taniec, joga, tai chi versus immobilność


Wpisy: 745
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co mnie trochę gryzie w praktyce. Medytuję od lat głównie w bezruchu - siedzę, skupiam oddech, wyciszam. Ale coraz częściej słyszę, że taniec, tai chi albo joga to "pełnoprawna medytacja w ruchu". I niby rozumiem mechanizm, skupienie na ciele, na przepływie energii, na oddechu... ale czy to naprawdę ten sam stan? Czy ruch nie zabiera tej głębokiej ciszy, do której dochodzi się przez nieruchomość? Ciekawa jestem czy ktoś praktykuje jedno i drugie i czuje realną różnicę.


Odpowiedz
62 odpowiedzi
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie ten temat bardzo blisko, bo pracuję z czakrami i zauważyłam, że przy różnych technikach aktywują się inne centra energetyczne. W bezruchu łatwiej mi wejść w czakrę koronną, w tym wyższym, spokojniejszym rejestrze. Natomiast przy ruchu, szczególnie tańcu, czakra sakralna i splotowa się mocniej budzą. Więc może to nie jest kwestia "lepsze czy gorsze", tylko co chcemy osiągnąć? Pelagiusza86, masz może wrażenie, że twoja codzienna praktyka siedząca ma inny "smak energetyczny" niż te chwile, gdy jednak się ruszasz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Begonia To co napisałaś o czakrach mnie zastanawia. Ja dopiero zaczynam z medytacją i trochę chodzę na jogę. Na macie czuję się obecny, jakoś inaczej uziemiony, ale czy to jest właśnie to, o czym piszesz z czakrą splotową? Szczerze nie wiem jak to rozróżnić. Skąd mam wiedzieć, że to nie jest po prostu zmęczenie fizyczne, które wycisza głowę?


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Emilian Też się z tym zmagałam. U mnie długo myliłam fizyczne rozluźnienie z faktycznym wyciszeniem umysłu. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam zauważać, że po medytacji siedzącej zostaje mi coś, co mogłabym nazwać spokojem w środku, a po jodze raczej spokój w ciele. Nie wiem czy to dobrze opisuję... Pelagiusza86, masz jakiś sposób żeby odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Bluszczyk Opisujesz to całkiem trafnie. Powiem tak - w medytacji siedzącej cisza jest jakby pierwotna, nie musisz jej zdobywać przez ruch, ona jest od początku warunkiem. W ruchu cisza często pojawia się dopiero po jakimś czasie praktyki, gdy ciało przestaje być rozpraszaczem i staje się mostem. Różnica jest subtelna, ale realna. Mnie najbardziej pomaga obserwowanie tego, co dzieje się z myślami już po zakończeniu praktyki. Czy nadal są wyciszone godzinę potem?


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do całej dyskusji, bo czegoś mi tutaj brakuje. Mówimy o medytacji w ruchu jakby to była jednolita kategoria, ale tai chi to co innego niż taniec ekstatyczny, a joga to znowu inna historia. Tai chi ma bardzo konkretną strukturę, sekwencje są powtarzalne, umysł może się naprawdę zagubić w rutynie ruchu. Taniec improwizowany jest z natury nieprzewidywalny. Czy nie powinniśmy rozróżnić te formy zanim w ogóle porównamy je z siedzeniem w bezruchu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Lubon Dobry punkt. Dodam jeszcze, że w tradycjach słowiańskich rytualny taniec w kręgu nie był traktowany jako "medytacja", ale jako wejście w odmieniony stan świadomości przez powtarzalność i rezonans z ziemią. To nie jest to samo co skupienie buddyjskie. Nakładamy współczesne etykiety na starsze praktyki i gubi się sens. Mnie zawsze irytuje, gdy wszystko wrzuca się do jednego worka pod hasłem "mindfulness".


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Perun80 Ale czy odmieniony stan świadomości to nie właśnie jest jeden z celów głębokiej medytacji? Niekoniecznie wyciszenie, ale przekroczenie codziennego trybu umysłu? Pytam szczerze, bo mnie uczono, że drogi mogą być różne, a stan docelowy podobny.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Natalie09 Zależy co rozumiesz przez "podobny". Buddyjska samatha i trans rytualny to różne stany, różne cele i różne konsekwencje dla praktykującego. Można powiedzieć, że oba wychodzą poza codzienność, ale to jak powiedzieć, że sen i narkoza są podobne, bo w obu się nie chodzi. Cel i intencja mają ogromne znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytaie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Słyszałam że jak ktoś ma problem z zazdrością, bo np. widzi że inna osoba robi postępy w medytacji szybciej, to afimracje mogą pomóc zmienić to myślenie. Ale jak to działa właściwie przy medytacji w ruchu? Czy takie afirmacje powtarza się przed praktyką, w trakcie, czy po? Nigdy nie wiedziałam jak to zestawić.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Rgielka, to akurat znam trochę z własnego doświadczenia. Miałem etap, gdy porównywałem się z innymi na zajęciach jogi i czułem coś w rodzaju złości na siebie. Zacząłem używać afirmacji przed praktyką, coś w stylu "cieszę się z drogi innych, bo ich wzrost mnie nie pomniejsza". Brzmi banalnie, ale po kilku tygodniach naprawdę zmieniło moją nastawę na macie. Czy to magia, czy psychologia, nie wiem, ale działało.


Odpowiedz
(@pati_02)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 255

@Emilian o właśnie! bo ja też mam ten problem strasznie, chodzę na zajęcia i jedna koleżanka jest po prostu o niebo lepsza i czuję jak coś mnie ściska w środku jak ją oglądam. czy te afirmacje to trzeba mówić głośno czy w myślach? i czy przy medytacji w bezruchu też można je stosować bo słyszałam że przy ciszy lepiej "wchodzą"?


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Pati_02 U mnie działały w myślach, powtarzane z pełnym skupieniem przed wejściem na matę. Głośno próbowałem raz i czułem się jakoś sztucznie. Ale to chyba bardzo indywidualne. Co do ciszy - mam wrażenie, że w bezruchu afirmacja ma więcej przestrzeni, żeby "osiąść". Przy ruchu umysł jest bardziej zajęty koordynacją. Chociaż nie wiem czy to reguła.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Emilian Wracając do wątku Rgielki i Emiliana, bo to ciekawe zestawienie z medytacją w ruchu. Zazdrość wobec cudzych osiągnięć to energetycznie blokada czakry splotowej, tej od ego i porównań. Przy medytacji w ruchu, zwłaszcza jodze, ta czakra naturalnie się aktywuje, więc paradoksalnie właśnie tam te emocje mogą wypływać mocniej. Afirmacja skierowana na "jestem na własnej ścieżce" ma sens szczególnie przed praktyką ruchową. Ale Pelagiusza86, mam pytanie - czy w twoim doświadczeniu bezruch bardziej wycisza takie porównania, czy może je ukrywa?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Begonia Trafne pytanie i nie ma łatwej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia - bezruch bardziej demaskuje, niż ukrywa. Kiedy siedzisz w ciszy i nagle przychodzi myśl "ona medytuje głębiej ode mnie", to masz ją przed sobą i musisz się z nią skonfrontować. Nie ma ruchu, który by ją przykrył. W praktyce ruchowej jest ryzyko, że przepracujesz ciało, a ego zostanie nieruszone. Choć to oczywiście nie zawsze tak bywa.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Pelagiusza86 Ciekawe co mówi Pelagiusza86, bo ja właśnie miałam odwrotnie. W ciszy moje porównujące myśli się nakręcały, bo nie miałam gdzie uciec. Dopiero taniec wolny, bez zwierciadła, bez instruktora, pozwolił mi po prostu być w sobie. Może to zależy od tego, w którym miejscu swojej drogi się jest?


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Bluszczyk To ma sens. Mam podobne obserwacje z rozmów z ludźmi. Dla jednych bezruch to wolność, dla innych pułapka własnych myśli. Stąd moje wcześniejsze pytanie o rozróżnienie form - bo może konkretna forma ruchu jest lepsza dla konkretnego temperamentu albo konkretnej pracy wewnętrznej. Czy ktoś z was świadomie dobierał technikę pod kątem tego, z czym się zmaga wewnętrznie?


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Lubon Ja tak. Miałam czas kiedy byłam bardzo w głowie, dużo analizowałam i nie mogłam wyciszyć. Ktoś mi zasugerował tai chi zamiast siedzenia, bo mój numerologiczny profil 1 potrzebuje kanału dla działania żeby się uspokoić. Nie wiem czy to numerologia mi pomogła, czy po prostu ruch, ale faktycznie po kilku tygodniach tai chi łatwiej mi przychodziło siedzieć w ciszy. Jakby ruch był przejściem.


Odpowiedz
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 171

@Stokrotunia O rany, to naprawdę ciekawe zestawienie numerologii z wyborem techniki medytacyjnej, nigdy bym na to nie wpadł! Dzięki że to napisałaś. Mam pytanie, bo to mnie zaciekawiło, czy to był czyjś konkretny system czy twoja własna intuicja z numerologią?


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Rokita Raczej moja własna interpretacja, połączyłam to co czytałam o liczbie drogi życiowej z tym co ktoś mi powiedział o typach energii. Nie wiem czy to ortodoksyjne podejście, ale jakoś mi wtedy pasowało. Nie twierdzę że to system, bardziej wewnętrzna logika.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Rgielka, to akurat znam trochę z własnego doświadczenia. Miałem etap, gdy porównywałem się z innymi na zajęciach jogi i czułem coś w rodzaju złości na siebie. Zacząłem używać afirmacji przed praktyką, coś w stylu 'cieszę się z drogi innych, bo ich wzrost mnie nie pomniejsza'. Brzmi banalnie, ale po kilku tygodniach naprawdę zmieniło moją nastawę na macie. Czy to magia, czy psychologia, nie wiem, ale działało.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

@Pati_02 U mnie działały w myślach, powtarzane z pełnym skupieniem przed wejściem na matę. Głośno próbowałem raz i czułem się jakoś sztucznie. Ale to chyba bardzo indywidualne. Co do ciszy - mam wrażenie, że w bezruchu afirmacja ma więcej przestrzeni, żeby 'osiąść'. Przy ruchu umysł jest bardziej zajęty koordynacją. Chociaż nie wiem czy to reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciekawe co mówi Pelagiusza86, bo ja właśnie miałam odwrotnie. W ciszy moje porównujące myśli się nakręcały, bo nie miałam gdzie uciec. Dopiero taniec wolny, bez zwierciadła, bez instruktora, pozwolił mi po prostu być w sobie. Może to zależy od tego, w którym miejscu swojej drogi się jest?


Odpowiedz
Wpisy: 745
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do sedna dyskusji, bo zaczęliśmy się trochę rozchodzić. Mnie interesuje jeszcze jeden wymiar tej opozycji ruch-bezruch. Tradycje kontemplacyjne, które znam, traktują bezruch jako warunek wejścia w głębsze stany, ale niekoniecznie jedyny. Tai chi i qigong są w taoizmie równorzędnymi ścieżkami. Natomiast współczesny "mindfulness w ruchu" często to upraszcza do hasła, że wszystko może być medytacją, jeśli tylko jesteś uważny. I tu mam wątpliwość - czy sama intencja wystarczy, żeby ruch stał się medytacją, czy potrzeba jakiegoś przygotowania, inicjacji w technikę?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Pelagiusza86, bo skończyłaś na tym tai chi i qigong jako pewnym punkcie środkowym. Mam pytanie, bo to mnie naprawdę zastanawia. Czy w tych tradycjach ruch jest środkiem do bezruchu wewnętrznego, czy jest celem samym w sobie? Bo jeśli energetycznie patrzeć na czakrę korony, to zarówno głęboki bezruch jak i pewne formy ruchu mogą ją otwierać. Ale to są chyba jednak różne jakości otwarcia?


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Begonia A czy to w ogóle da się rozróżnić z zewnątrz, czy tylko wewnętrznie? Bo ja np. nie zawsze potrafię ocenić, czy jestem wewnętrznie spokojny podczas ruchu, czy tylko skupiony na technice. Wracając do tematu afirmacji i zazdrości, bo to mnie też dalej ciekawi. Powiedziałaś że ruch aktywuje czakrę splotową. To znaczy że afirmacje trzeba by stosować zanim wejdziemy na zajęcia, nie w trakcie?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Emilian Właśnie to jest trudne pytanie. Moim zdaniem afirmację najlepiej osadzić przed praktyką, jak coś w rodzaju intencji ustawionej w ciszy. W trakcie ruchu i tak masz za mało przestrzeni mentalnej, żeby afirmacja nie stała się kolejną myślą nakładającą się na inne. Ale nie jestem pewna, może ktoś ma inne doświadczenia?


Odpowiedz
(@pati_02)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 255

@Begonia to rozumiem że przed jogą ustawiasz intencję siedząc w ciszy? czy to musi być długo, kilka minut czy starczy chwila? bo ja zazwyczaj wbiegam na zajęcia prawie spóźniona i od razu wchodzę w to co robi grupa haha


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Begonia Wracam do pytania Begonii o jakość otwarcia, bo to jest naprawdę istotne rozróżnienie. Myślę, że ruch inicjuje, a bezruch pogłębia. Tai chi i qigong mogą wprowadzić ciało w stan gotowości, rozluźnić napięcia, które w bezruchu blokowałyby dostęp do głębszych stanów. Ale samo wejście w te stany i trwanie w nich to już inna historia. Nie mówię, że jedno jest lepsze od drugiego, mówię, że to może być sekwencja, nie alternatywa.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Pelagiusza86, to ciekawe co mówisz o sekwencji. Ale mam wątpliwość. Nie wszystkie tradycje praktykują najpierw ruch, potem bezruch. Vipassana zaczyna od bezruchu od pierwszego momentu. Czy nie jest tak, że ta "sekwencja" to po prostu jeden ze sposobów, a nie zasada ogólna?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Lubon Masz rację, nie chciałam tego uogólniać. Vipassana to dobry kontrprzykład. Myślę że pisałam o własnej intuicji z praktyki, nie o zasadzie. Może lepiej powiedzieć, że dla pewnych typów psychofizycznych sekwencja ruch-bezruch działa, a dla innych bezruch jest punktem wyjścia i nie ma co go poprzedzać.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Lubon To mi się łączy z tym co mówiłam wcześniej o numerologii. Numerologiczna jedynka potrzebuje wyjść przez działanie. Ale np. czwórka jest z natury bardziej uziemiona, może łatwiej jej wchodzić w bezruch od razu. Nie wiem czy to ortodoksja, ale widzę w tym jakiś sens.


Odpowiedz
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 171

@Stokrotunia Naprawdę nigdy bym nie połączył numerologii z preferowanym typem medytacji, to otwiera zupełnie nowe myślenie. Masz jakieś źródło do tego, czy to twoja własna obserwacja na przestrzeni czasu? Bo chciałbym trochę pogłębić temat.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Rokita Trochę z tego co czytałam o liczbach drogi życiowej, trochę własna obserwacja. Nie mam jednego źródła, składałam to z różnych kawałków. Nie twierdzę że to system, bardziej moja prywatna mapa. Ale właśnie dlatego pytam innych, może ktoś zna coś bardziej spójnego?


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pelagiusza86, bo skończyłaś na tym tai chi i qigong jako pewnym punkcie środkowym. Mam pytanie, bo to mnie naprawdę zastanawia. Czy w tych tradycjach ruch jest środkiem do bezruchu wewnętrznego, czy jest celem samym w sobie? Bo jeśli energetycznie patrzeć na czakrę korony, to zarówno głęboki bezruch jak i pewne formy ruchu mogą ją otwierać. Ale to są chyba jednak różne jakości otwarcia?


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wrócę do sedna, bo zaczynamy odpływać. Ruch kontra bezruch w medytacji to nie tylko kwestia temperamentu ani numerologii. W tradycjach szamańskich i słowiańskich ruch rytualny był celowo dysocjujący, chodziło o wyjście z codziennej tożsamości przez ciało. To jest odwrotność mindfulness, gdzie chodzi o bycie tu i teraz w pełnej świadomości. Oba używają ciała, ale w zupełnie innych kierunkach.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wrócę do sedna, bo zaczynamy odpływać. Ruch kontra bezruch w medytacji to nie tylko kwestia temperamentu ani numerologii. W tradycjach szamańskich i słowiańskich ruch rytualny był celowo dysocjujący, chodziło o wyjście z codziennej tożsamości przez ciało. To jest odwrotność mindfulness, gdzie chodzi o bycie tu i teraz w pełnej świadomości. Oba używają ciała, ale w zupełnie innych kierunkach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Perun80 Ale czy ta dysocjacja szamańska jest bezpieczna dla kogoś, kto dopiero zaczyna? Pytam poważnie, bo słyszałam różne opinie. Jedni mówią że to naturalne, inni że bez prowadzenia mistrza można coś w sobie naruszyć.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Natalie09 To dobre pytanie i odpowiem szczerze. Bez doświadczonego przewodnika i bez odpowiedniego przygotowania rytualne wchodzenie w odmienne stany przez ruch może być destabilizujące, szczególnie dla osób z nieuporządkowaną psychiką. Praca z rytmem i transsem nie jest dla każdego i nie na każdym etapie. To nie jest straszenie, to jest po prostu rzeczywistość tych tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że pytam o taką podstawę ale nie do końca rozumiem. Taniec ekstatyczny który czasem widzę na reklamach zajęć, to jest właśnie ten rodzaj "dysocjujący" o którym mówi Perun80, czy coś innego? Bo widziałam takie zajęcia blisko mnie i zastanawiałam się czy to coś dla mnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Rgielka Byłam na kilku takich zajęciach i moim zdaniem to zależy bardzo od prowadzącego i formatu. Są wersje bardziej kontrolowane, gdzie muzyka i przestrzeń są zaprojektowane tak, żeby być bezpiecznym kontenerem. Ale są też miejsca gdzie po prostu puszczają muzykę i każdy robi co chce, i to już trochę inna historia. Nie powiedziałabym że to trans rytualny w sensie Peruna, ale coś gdzieś pomiędzy.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Bluszczyk Dobrze to opisujesz. Komercyjny taniec ekstatyczny to bardziej ekspresja przez ciało niż praca rytualna. Może mieć terapeutyczny efekt, ale to nie jest to samo co praca z przestrzenią sacrum. Różnica jest w intencji, w otoczeniu i w tym co dzieje się po, a nie tylko w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 1 tydzień temu

Czytam całą tę rozmowę i mam takie pytanie z boku. Czy znak zodiaku może wpływać na to, która forma medytacji jest dla kogoś lepsza? Bo np. jako Baran mam strasznie dużo energii i siedzenie w bezruchu przez dłuższy czas jest dla mnie prawie niemożliwe. Może właśnie dlatego ruch byłby dla mnie lepszy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Gosik77 Baranki i Lwy to znaki ogniowe, mają żywioł który wymaga ruchu energi a nie jej tłumienia. Z astrlogicznego punktu widzenia to ma sens że bezruch może być dla ciebie jak trzymanie ognia pod pokrywką. Ruch medytacyjny może być lepszym kanałem, ale powiem ci że to nie jest regułka dla każdego Barana, bo liczy się też ascendent i cały horoskop.


Odpowiedz
(@gosik77)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 123

@Dalia Ojej, a mój ascendent to Ryby, to chyba dosyć inne od Barana? Zastanawiam się czy to coś zmienia w tym co mówisz o ruchu.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do tematu afirmacji przy zazdrości, bo chciałem jeszcze coś dodać. Zauważyłem że sama treść afirmacji ma znaczenie. Coś w stylu "jej postęp mnie nie dotyczy" może tworzyć dystans, ale nie usuwa napięcia. Lepiej działało u mnie gdy afirmacja była połączeniem, coś jak "jej wzrost jest możliwy, bo wzrost jest możliwy, więc mój wzrost też jest możliwy". To było mniej obronne, bardziej otwierające.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Emilian To jest ważne rozróżnienie które robisz. Afirmacja jako połączenie z cudzym sukcesem, a nie odgrodzenie się od niego. Ale jak to wygląda w praktyce przy medytacji ruchowej? Bo jeśli tańczę albo robię jogę i nagle pojawia się zazdrość, to chyba nie za bardzo mam warunki żeby formułować w głowie coś złożonego?


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Dalia Właśnie dlatego myślę że afirmacja powinna być prosta, prawie jak mantra ruchowa. U mnie działało coś w rodzaju "jej droga otwiera moją". Jedno zdanie, które można powtarzać rytmicznie z ruchem. Nie analizować, tylko powtarzać do rytmu kroku albo oddechu.


Odpowiedz
(@pati_02)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 255

@Emilian ale jak ci to przychodziło naturalnie czy najpierw musiałeś to jakoś zapamiętać i wtedy to brzmi sztucznie?? bo u mnie jak mam gotową afirmację to mam wrażenie że to tylko słowa a nie coś prawdziwego, jakby mój umysł wiedział że to "udawanie"


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Pati_02 To pytanie Pati dotyka czegoś istotnego. Myślę że ten opór który czujesz to nie problem z afirmacją, tylko sygnał że jeszcze nie jesteś w ciele podczas praktyki. Ruch medytacyjny, tai chi czy joga, ma najpierw przenieść uwagę z głowy do ciała. Dopiero wtedy słowa zaczynają działać inaczej, bo nie przetwarzasz ich umysłem analitycznym. Czy kiedy czujesz tę "sztuczność", jesteś jeszcze w myśleniu czy już w ruchu?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@pati_02)
Połączone: 5 dni temu

@Emilian ale jak ci to przychodziło naturalnie czy najpierw musiałeś to jakoś zapamiętać i wtedy to brzmi sztucznie?? bo u mnie jak mam gotową afirmację to mam wrażenie że to tylko słowa a nie coś prawdziwego, jakby mój umysł wiedział że to 'udawanie'


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@pati_02)
Połączone: 5 dni temu

szczerze to nie wiem jak to rozróżnić, czyli jak poznać że już jestem w ciele a nie tylko się ruszam mechanicznie? bo ruszam się i myślę jednocześnie prawie zawsze haha, nie umiem tego oddzielić


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Pati_02 To jest jedno z trudniejszych pytań w praktyce uważności. Jeden sygnał który mnie nauczył rozróżniać to temperatura i ciężar. Kiedy jestem naprawdę w ciele, czuję ciepło w dłoniach albo nacisk stóp na podłogę bardzo wyraźnie. Kiedy jestem w głowie, te odczucia są jakby za szybą. Spróbuj się skupić na tym jednym konkretnym miejscu kontaktu.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Begonia Mnie nauczyło tego właśnie tai chi, ta praca z ciężarem. Ale mam pytanie związane z tematem zazdrości. Czy wy też zauważacie że zazdrość wobec kogoś kto lepiej medytuje albo ma głębszą praktykę jest jakoś trudniejsza niż zazdrość o coś zewnętrznego? Bo mnie ta pierwsza bardziej uwiera.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Bluszczyk Powiedziałaś coś co mnie zatrzymało. Zazdrość o czyjąś praktykę duchową. Zastanawiam się czy to nie jest tak, że ta zazdrość jest paradoksalnie sygnałem że zależy ci na własnym rozwoju, nie na posiadaniu. Różni się strukturą od zazdrości o rzeczy materialne. Czy ktoś to rozróżnia w swojej praktyce afirmacyjnej?


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Lubon Rozróżniam i to jest dobre spostrzeżenie. Przy zazdrości o rzeczy materialne afirmacje o obfitości jakoś tam pomagają. Ale przy zazdrości o czyjś wewnętrzny spokój albo głębię praktyki trzeba inaczej. Tam działa dla mnie afirmacja uznająca że tamta osoba też nad tym pracowała, że to nie dar tylko efekt drogi. Coś jak "jej spokój był kiedyś niepokojem".


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

@Begonia Mnie nauczyło tego właśnie tai chi, ta praca z ciężarem. Ale mam pytanie związane z tematem zazdrości. Czy wy też zauważacie że zazdrość wobec kogoś kto lepiej medytuje albo ma głębszą praktykę jest jakoś trudniejsza niż zazdrość o coś zewnętrznego? Bo mnie ta pierwsza bardziej uwiera.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 1 tydzień temu

Czytam i mam pytanie może z innej strony. Czy ktoś kiedyś próbował afirmacje właśnie podczas tańca albo qigong, a nie przed albo po? Bo dla mnie jako Barana ruch jest naturalny a siedzenie z afirmacją brzmi jak praca domowa. Może w ruchu byłoby łatwiej?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Gosik77 Tak właśnie robiłam przez jakiś czas, wplatałam afirmację w qigong jak wewnętrzny szept synchronizowany z wydechem. Dla mnie działało tylko przy bardzo prostych frazach, dosłownie trzech, czterech słowach. Dłuższe rozrywały skupienie na ruchu. Twój żywioł ognia naprawdę może potrzebować właśnie tego połączenia, afirmacja kotwiczona w fizycznym impulsie zamiast w ciszy.


Odpowiedz
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 171

@Gosik77 Chciałem powiedzieć że nie myślałem o tym że żywioł może wpływać na to jak afirmacja w ogóle dociera. Rozumiem to że Baran potrzebuje ruchu jako nośnika, ale co z kimś kto ma żywioł ziemi? Czy bezruch jest wtedy naturalnym miejscem na afirmacje? Bo mam w rodzinie kogoś kto medytuje tylko siedząc i mówi że inaczej nie czuje efektu.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Rokita Ziemia to zdecydowanie tak, bezruch i zakorzelnienie w ciele przez nieruchomy kontakt z podłożem. Ale uwaga na Byka który ma ziemię a potrzebuje też zmysłowego ruchu, dlatego mu często działa joga bo jest i ciało i ziemia i rytm. To nie jest tak zero jedynkowo że żywioł równa się ruch albo bezruch.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Dalia Właśnie mi się skojarzyło z numerologią, przepraszam że wracam do swojego. Ale jeśli Dalia mówi że żywioł ziemi nie wyklucza ruchu, to podobnie liczba cztery, która jest z natury ziemska, wcale nie musi wykluczać medytacji ruchowej jeśli ruch jest powtarzalny i strukturalny. Tai chi albo kata mogłyby być dla czwórki lepsze niż taniec ekstatyczny, bo tam jest forma i porządek.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Stokrotunia To rozróżnienie między ruchem rytualnym a ruchem ekspresyjnym jest kluczowe i cieszę się że to wyłapujesz. Forma i powtarzalność to nie ograniczenie, to kontener energetyczny. W tradycji słowiańskiej korowód czy oberek miały określony wzorzec właśnie po to, żeby ruch nie rozpraszał a skupiał. Przypadkowy ruch rozsypuje, wzorzec zbiera. To dotyczy też tego co mówiłeś Emilian o afirmacji w ruchu, wzorzec fonetyczny frazy może działać jak forma rytualna.


Odpowiedz
Udostępnij: