Chciałam zapytać, czy ktoś z was praktykuje medytację spacerową w miejscach, które uważacie za święte albo szczególnie naładowane energią? Mam na myśli nie tylko znane sanktuaria, ale też miejsca lokalne, kamienne kręgi, stare cmentarze, wzgórza z drzewami. Ostatnio chodziłam po starym grodziskiem niedaleko mojej miejscowości i coś tam naprawdę jest, trudno mi to opisać słowami. Ciekawi mnie, czy inni mają podobne doświadczenia i jak w ogóle podchodzicie do takiej medytacji w ruchu.
Medytacja spacerowa w miejscach mocy to zupełnie inne doświadczenie niż siedzenie w domu z zamkniętymi oczami. Sama bywam w kilku takich miejscach regularnie i za każdym razem jest inaczej, jakby miejsce miało swoje własne rytmy. Ale mam pytanie do tych, którzy dopiero zaczynają, bo widzę że wątek jest nowy: czy chodzi wam o same odczucia energetyczne, czy też o jakieś konkretne intencje, które tam niesiecie?
Ja właśnie chciałam się dowiedzieć czegoś podstawowego, bo dla mnie to nowość. Czy taka medytacja spacerowa różni się jakoś od zwykłego świadomego chodzenia? Znaczy, czy trzeba coś robić specjalnie z oddechem, uważać na kroki, czy to bardziej chodzi o nastawienie mentalne zanim wejdzie się w to miejsce?
Mam w notatnikach opisane kilka takich wejść do miejsc bez wyraźnej granicy i za każdym razem było to co innego. Raz poczułam jakby lekkie mrowienie w dłoniach gdy zbliżałam się do pewnego źródła pod starą lipą, innym razem cisza nagle stała się gęstsza, trudno to inaczej opisać. Ale nie wiem czy to samo miejsce działało, czy moje nastawienie. Czy ktoś próbował wchodzić do tych samych miejsc z różnym nastawieniem, żeby zobaczyć czy efekt się zmienia?
Słucham tej rozmowy i jestem ciekawa, ale trochę sceptyczna. Skąd wiadomo, że to energia miejsca, a nie po prostu efekt oczekiwania? Mam na myśli, że idziemy do "świętego miejsca" z przekonaniem, że coś poczujemy, i mózg nam to podsuwa. Nie mówię, że tak jest na pewno, ale czy ktoś miał doświadczenie, gdzie miejsce "zadziałało" zupełnie nieoczekiwanie, bez wcześniejszego nastawienia?
Przepraszam, że się wtrącam, bo stara słowiańska osada to brzmi bardzo tajemniczo. Czy takie miejsca mają jakieś specyficzne duchy albo obecności, które można tam napotkać podczas medytacji? Pytam bo mnie interesuje bardziej ta strona, czy czegoś takiego można się spodziewać?
Przeczytałam całą rozmowę i chcę dodać coś od siebie, bo pracuję z energią miejsc od dłuższego czasu. Ochrona przed wejściem to nie straszak, to po prostu higiena energetyczna. Dla kogoś zaczynającego wystarczy prosta intencja: "wchodzę tu w pokoju, jestem tu gościem". Nie trzeba zaraz rozbudowanych rytuałów. Ale wracając do głównego wątku, czy ktoś z was miał doświadczenie, że medytacja w świętym miejscu przyniosła jakieś konkretne przesłanie albo wgląd, który potem sprawdził się w życiu?
A mnie zastanawia coś innego. Czy można w takich miejscach pracować z afirmacjami? Bo ostatnio staram się budować mentalnie obfitość, i słyszałam, że miejsca mocy wzmacniają intencje. Tylko że jednocześnie medytuję żeby się wyciszyć i odpuścić, i te dwie rzeczy mi się trochę gryzą. Niby chcę więcej, a jednocześnie próbuję nie gonić. Czy ktoś miał taki dylemat?
Miejsce mocy nie wyczyści sprzeczności, jeśli ty ją ze sobą przyniesiesz. To trochę jak wejście do świątyni z głową pełną listy zakupów. Przestrzeń jest, ale ty jej nie słyszysz. Według mnie najpierw trzeba wiedzieć z czym się wchodzi, a dopiero potem można oczekiwać że miejsce coś da.
Mam to zapisane. Chodziłam raz do starego kamienia z koleżanką, która nie zajmuje się takimi rzeczami w ogóle. Ona powiedziała, że to ładny kamień i że miło tu pachnie. Ja siedziałam przy nim i miałam wrażenie jakby ktoś spokojnie patrzył mi na plecy. Nie strasznie, po prostu obecność. Dwie osoby, to samo miejsce, zupełnie inne doświadczenie. Więc tak, myślę że tak.
Okej, to ja teraz rozumiem trochę inaczej całą tę medytację spacerową. Myślałam, że chodzi o to żeby coś do miejsca zanieść, intencję, prośbę, afirmację. A wy mówicie, że raczej chodzi o słuchanie? Że to miejsce ma coś do powiedzenia i ty masz to usłyszeć? Czy to jest zbyt duże uproszczenie?
Dla mnie to zawsze jest moment, kiedy oddech się zmienia. Nie robię nic celowo, ale w pewnym miejscu ścieżki albo przy konkretnym drzewie nagle oddycham wolniej i coś jakby odpuszcza. Wtedy przestaję formułować i zaczynam się rozglądać. Nie wiem czy to jest reguła, czy tylko mój sposób.
To ciepło w klatce mam zapisane u siebie jako reakcję na czakrę serca przy kontakcie z drzewem. Kilka osób na innym wątku opisywało podobnie. Ale też spotkałam się z opinią, że to jest po prostu relaks mięśni, bo przy drzewie zwalniamy i rozluźniamy klatkę. Nie wiem jak to rozdzielić.
Czytam ten wątek od dawna i teraz wreszcie piszę, bo mam pytanie które ciągle mi chodzi po głowie. Jak wybierasz miejsce do takiego spaceru? Czy to musi być jakieś uznane święte miejsce, czy zwykłe stare drzewo też wystarczy? Bo mieszkam na wsi i mamy tu różne miejsca, ale żadne nie jest na żadnej mapie.
Bo ja o to właśnie chodzi, że u mnie na wsi jest taka stara lipa przy polu, wszyscy mówią że tam straszy, ale ja czuję się przy niej inaczej niż przy innych drzewach. Czy takie miejsca ludowe, nieoznaczone na żadnej mapie, mają taki sam potencjał co grodziska i inne oficjalnie święte?
Ale jak rozpoznać, że to miejsce naprawdę coś "ma", a nie że my sobie to po prostu projektujemy? Bo jak czytam ten wątek, to każda z osób inaczej to opisuje i zaczynam się zastanawiać czy w ogóle jest jakiś wspólny mianownik.
A czy to może mieć coś wspólnego z energią samego miejsca, nie drzewa? Bo słyszałam że linie energetyczne w ziemi, te takie geomantyczne, mogą się krzyżować pod starymi drzewami i przy kaplicznych i to właśnie je "ładuje". Czy ktoś to sprawdzał?
Słucham was i myślę o tym miejscu nad rzeką gdzie byłam niedawno. Nie jest ani święte ani lokalna legenda o nim nie mówi. A coś tam jest. Może to jest właśnie odpowiedź, że nie ma jednego przepisu?
Ja też mam jedno takie miejsce, nigdy nikomu o nim nie mówiłam. Stara piwnica pod ruiną niedaleko mojej miejscowości. Ciągnie mnie tam ale trochę się boję. Nie wiem czy to miejsce mocy czy po prostu niesamowite miejsce i co z tym zrobić.
To bardzo ciekawe rozróżnienie. Zapisałam sobie. Ale zastanawiam się jak to rozpoznać zanim się wejdzie w miejsce, nie po. Bo po to już wiesz, ale wtedy jesteś już w środku.
