Forum

Asystent AI
Medytacja na miłość...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na miłość do siebie - ćwiczenia dla samoacceptacji

Strona 2 / 5

Wpisy: 82
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz, może Leszczynka albo ktoś kto praktykuje dłużej odpowie - czy ta większa łagodność wobec siebie z czasem rozlewa się też na innych? Czy raczej to są osobne rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Anastazja62 U mnie tak - nie od razu, ale po jakimś czasie zorientowałam się że jestem też łagodniejsza dla innych, zwłaszcza kiedy robią coś co wcześniej mnie drażniło. Nie wiem czy to bezpośredni efekt medytacji czy coś szerszego, ale zbieżność w czasie była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

To co Leszczynka mówi o rozlewaniu się łagodności na innych bardzo mi się zgadza. Zastanawiam się tylko - czy to jest tak, że naprawdę zmieniamy nasze reakcje, czy może po prostu przestajemy je tak mocno przeżywać? Bo to dla mnie dosyć istotna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

To ciekawe rozróżnienie, Anastazjo. Z tego co wiem, badania nad medytacją compassion pokazują że chodzi raczej o pierwsze - zmiana w samym procesie oceniania, nie tylko wyciszenie reakcji. Ale tu chętnie posłucham kogoś z własnym doświadczeniem, bo teoria teorią.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Wedrowiec A skąd takie badania? Pytam szczerze, bo dużo rzeczy w necie jest przedstawianych jako 'udowodnione naukowo' a jak się wgłębić to okazuje się że to jeden eksperyment na dwudziestu studentach.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Tunia Masz rację, że trzeba uważać. Kirkpatrick Sells, Davidson, Lutz - to bardziej poważne nazwiska w tej dziedzinie, ale przyznam że sam nie czytałem źródeł bezpośrednio, tylko opracowania. Więc bierz z poprawką.


Odpowiedz
Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do tego co Anastazja pytała - u mnie to nie było wyciszenie. Jakby... zanim zaczęłam praktykować, kiedy ktoś mi robił coś głupiego, to od razu wewnętrznie oceniałam tę osobę. Teraz jest chwila między bodźcem a reakcją i w tej chwili pojawia się coś w stylu 'no cóż, pewnie ma swój powód'. Nie wiem czy to medytacja, ale wcześniej tego nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja nie jestem na etapie żeby zauważać takie subtelne zmiany wobec innych, ale to co Leszczynka opisuje brzmi jak to o czym czytałam - jakaś pauza między myślą a reakcją. Czy to od razu się pojawia czy to przychodzi dopiero po dłuższym czasie praktyki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Sylwunia98 U mnie zdecydowanie nie od razu. Myślę że kilka miesięcy minęło zanim w ogóle to zauważyłam. I nie zauważyłam sama z siebie, tylko ktoś mi powiedział że się zmieniłam.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@apolonka_54)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam takie praktyczne pytanie - te wasze zmiany w relacjach z innymi ludźmi, to rozumiecie. Ale czy ktoś zauważył zmianę w tym jak reaguje na swoje własne błędy? Bo to jest mój konkretny problem - jak coś sknociłam to nie mogę przestać o tym myśleć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Apolonka_54 To akurat jedno z pierwszych rzeczy, które u mnie ruszyło. Robię jakiś błąd, i zamiast się katować przez trzy dni, po jakimś czasie jest góra jeden dzień. Nie znikło, ale skróciło się. Nie wiem czy to zasługa konkretnie medytacji miłości do siebie czy po prostu regularnej medytacji w ogóle.


Odpowiedz
(@apolonka_54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Runolog Jeden dzień zamiast trzech to dla mnie byłoby coś. U mnie potrafi tydzień. A powiedz mi jeszcze - czy ty medytujesz codziennie czy co jakiś czas? Bo zastanawiam się czy regularność robi dużą różnicę.


Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Apolonka_54 Staram się codziennie, ale nie zawsze wychodzi. Szczerze? Myślę że regularność ważniejsza niż długość. Pięć minut codziennie daje więcej niż czterdzieści minut raz w tygodniu - przynajmniej u mnie tak to wyglądało.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawe co Runolog mówi o regularności, bo ja właśnie mam problem z wytrwaniem. Zaczynam z zapałem, kilka dni i potem mi odpada. Czy macie jakiś trick na to żeby nie rzucać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Terenia79 Ja przyczepiłam do czegoś co i tak robię codziennie - do porannej kawy. Zanim wypiję, siadam na pięć minut. Głupio proste, ale działa, bo nie trzeba pamiętać o osobnym czasie.


Odpowiedz
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 133

@Tunia O, to sensowne. A jak siedzisz - na krześle, na podłodze, jakoś specjalnie? Bo zawsze mi się wydawało że trzeba mieć jakąś poduszkę do medytacji i odpowiednią pozycję i to mnie trochę odstrasza.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja siedzę na łóżku z poduszką pod plecami i nikomu to nie przeszkadza. Nie ma chyba jednej właściwej pozycji. Chociaż jak jest mi za wygodnie to zasypiام...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Pelargonia94 Ha, zasypianie to klasyk. Ja dlatego nie medytuję leżąc, bo kończy się drzemką a nie medytacją. Na krześle mi się nie zasypia.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

Wrocene do tego co Anastazja pytała - czy ta łagodnosc na innych sie przenosi. Bo u mnie zona mowi ze jestem spokojniejszy, ale ja sam nie wiem czy to spokój czy po prostu mi sie odechciewa reagowac. Czy to roznica?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Wincenty Myślę że to ważne pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Obojętność i spokój to jednak co innego, bo obojętność może być formą odcięcia się, a nie akceptacji. Czy jak jesteś w tym spokoju, to czujesz się bardziej obecny czy bardziej oddalony od sytuacji?


Odpowiedz
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 75

@Anastazja62 Hmm. Chyba bardziej obecny. Nie odcinam sie, tylko jakos nie bierze mnie tak szybko. To by bylo chyba to pierwsze.


Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Wincenty, to brzmi jak to o czym mówiłam wcześniej - ta pauza przed reakcją. To nie jest odcięcie, to raczej... chwila oddechu zanim zareagujesz. Dla mnie to był znak że coś idzie w dobrą stronę, a nie w złą.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@apolonka_54)
Połączone: 1 rok temu

To co Leszczynka opisuje z tą pauzą - chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy to znaczy że w momencie kiedy ktoś cię zdenerwuje, to zanim się odzywasz, pojawia się jakaś wewnętrzna przestrzeń? Bo brzmi to dość abstrakcyjnie, nie wiem czy bym to w ogóle zauważyła u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tak właśnie. Nie jest to coś spektakularnego, bardziej takie... ułamek sekundy kiedy możesz wybrać co zrobisz. Wcześniej u mnie tej opcji w ogóle nie było, reakcja była automatyczna. Ciężko to opisać słowami, szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale żeby do tego dojść to trzeba dużo ćwiczyć tę konkretną medytację miłości do siebie, czy ogólnie jakąkolwiek medytację? Pytam bo sama siedzę bardziej przy medytacjach z oddechem i zastanawiam się czy to daje podobny efekt.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Sylwunia98 Z mojego doświadczenia - oddechowe dają podobną bazę, ale ta miłość do siebie robi coś innego z tym jak traktujesz własne błędy i emocje. Nie powiem że jedno jest lepsze, ale działają trochę na różne obszary.


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Runolog A czy ty robiłeś je osobno czy naprzemiennie? Bo zastanawiam się czy to ma sens łączyć w jednej sesji, czy lepiej zostawić na oddzielne dni.


Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Anastazja62 Robiłem osobno przez długi czas, potem zaczęłem najpierw kilka minut oddechu, żeby się uspokoić, a potem przechodziłem do tej z miłością. I szczerze - ta kombinacja mi siedzi lepiej. Ale to chyba kwestia indywidualna.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, ale ja mam głupie pytanie - ta medytacja miłości do siebie, to co się właściwie robi w jej trakcie? Bo jak słyszę 'miłość do siebie' to nie wiem czy trzeba coś wizualizować, coś powtarzać, czy po prostu siedzieć i myśleć życzliwie o sobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Terenia79 Nie ma jednej wersji, to co mnie na początku zaskoczyło. Jedna wersja to te frazy które powtarzasz - coś w stylu 'niech będę zdrowa, niech będę spokojna' - i najpierw do siebie, potem do innych. Inna wersja to bardziej wizualizacja ciepła w okolicach serca. Różne tradycje, różne podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

Ja robiłem te frazy i szczerze to na poczatku czulem sie glupkowato. Jakbys sam do siebie mowil komplementy na glos. Czy to normalne ze na poczatku to troche dziwne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Wincenty, absolutnie normalne. Chyba każdy przez to przechodzi. U mnie trwało dość długo zanim przestało być sztuczne. Myślę że właśnie ta sztuczność na początku to sygnał że mamy z tym jakiś opór, nie że coś robimy źle.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@apolonka_54)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, ten opór to mój główny problem. Jak zaczynam te frazy to zaraz w głowie pojawia mi się głos który mówi 'tak, jasne, ale coś ty takiego zrobiłaś że zasługujesz na takie słowa'. I siedzę potem i zamiast medytować to kłócę się sama z sobą w głowie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Apolonka_54 To co opisujesz to jest akurat całkiem znane zjawisko w tej praktyce - czasem nazwane inner critic, wewnętrzny krytyk. Część podejść mówi żeby go po prostu zauważyć i wrócić do frazy, inne żeby chwilę mu dać i zapytać z czego wynika. Żadne chyba nie mówi żeby z nim walczyć.


Odpowiedz
(@apolonka_54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Wedrowiec I co to znaczy 'dać mu chwilę i zapytać z czego wynika'? Mam wchodzić w dialog z własnym głosem krytycznym w trakcie medytacji? To brzmi jak zaproszenie do spirali myśli a nie wyciszenia.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Apolonka_54 Masz rację że to ryzyko. Raczej chodziło mi o krótką obserwację - ok, jest krytyk, co on teraz mówi - i puścić dalej, nie rozwijać. Ale szczerze, to jest akurat moment kiedy przewodnik albo dobra instrukcja by się przydały, bo sam nie umiem tego dobrze opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy ktoś próbował z nagraniem prowadzonej medytacji właśnie dla samoacceptacji? Bo mi dużo łatwiej jak ktoś mnie przez to prowadzi głosem niż jak siedzę sama w ciszy i próbuję pamiętać co mam robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Pelargonia94 Ja zaczęłam właśnie od nagrań i uważam że to dobra droga na start. Jest sporo po polsku na youtubie, różna jakość oczywiście, ale kilka trafiłam całkiem sensownych. Potem jak znasz już strukturę to możesz bez nagrania.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącę do tej kwestii nagrań - czy macie jakiś sposób na to żeby sprawdzić że nagranie jest dobre a nie jakiś bełkot? Pytam bo kilka razy trafiłam na rzeczy które potem zostały skrytykowane przez znajomych że to nie prawdziwa medytacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Sylwunia98 Szczerze? Nie ma tu jednego kryterium. Ale jeśli po sesji czujesz się bardziej spokojnie i łagodniej do siebie, to cokolwiek to było, zadziałało. Trochę inaczej podchodziłabym do kwestii co jest 'prawdziwą medytacją' - to nie jest religia z dogmatami.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@dzidka-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za tę rozmowę bo tyle się nauczyłam czytając! Mam pytanko - czy ta medytacja miłości do siebie może pomóc też z takimi snami kiedy śni ci się że coś robisz źle albo że inni cię oceniają? Bo mam wrażenie że to co jest w głowie na jawie przechodzi potem do snów.


Odpowiedz
Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dzidka, nie wiem czy mogę odpowiedzieć konkretnie o snach bo to trochę inna dziedzina, ale sama zauważyłam że jak zaczynam wieczorną medytację, to sny są spokojniejsze ogólnie. Czy to związek przyczynowo-skutkowy, nie wiem. Ale kilka osób mi mówiło coś podobnego.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dzidka, ja też mam te sny z oceanianiem i też sie zastanawiam czy medytacja cos z tym robi. Ale mam pytanie do wszystkich - jak robicie te wieczorne medytacje to ile przed snem? Bo nie wiem czy zaraz przed zasnieciem czy z jakimś odstępem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Rdestowa Ja robię zazwyczaj z godzinę przed snem, żeby nie zasypiać w trakcie. Bo jak jestem już za bardzo senna to te frazy jakoś mi się rozmywają i nie czuję że to naprawdę pracuję, tylko taki półsen.


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Anastazja62 O, nie pomyślałam że można zasnąć w trakcie, ale to ma sens! A ty robisz to z nagraniem wieczorami czy bez? Bo chyba wieczorne nagrania są inne od tych dziennych - przynajmniej takie słyszałam, że bardziej nakierowane na wyciszenie.


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Dzidka.2 Są takie nagrania specjalnie 'na dobranoc' i faktycznie mają trochę inny charakter - wolniejsze tempo, głos bardziej miękki. Ale nie wiem czy akurat medytacja miłości do siebie ma sens robić wieczorem jak zasypiasz - czy wtedy ta praca z samoacceptacją naprawdę dochodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@runolog)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam wątpliwość co do tego wieczornego rytmu przy medytacji z miłością do siebie. Mnie ona działa lepiej rano, kiedy umysł jest świeży i ten wewnętrzny krytyk jeszcze się nie rozgrzał na dobre. Wieczorem to już mam tyle myśli z dnia że ciężej mi się skupić na czymkolwiek pozytywnym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonka_54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Runolog A to ciekawe bo ja właśnie myślałam żeby spróbować rano. Tylko mam pytanie - jak robisz to rano to zaczynasz od razu po wstaniu? Czy najpierw kawy i cokolwiek, a potem medytacja? Bo nie wyobrażam sobie siadać do tego na wpół przytomna.


Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Apolonka_54 Ja daję sobie jakieś piętnaście minut na obudzenie się, nie piję kawy przed bo mi to za bardzo nakręca głowę. Ale to naprawdę kwestia osobnicza. Próbowałem różnie i to mi siedzi. Nie wiem czy innym będzie tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

Hej, wracajac do tego co mowilem wczesniej o poczuciu glupkowatosci przy tych frazach - Leszczynka napisala ze to normalnie i ze to mija. Ale mam pytanie: czy ten moment kiedy przestaje byc sztuczne to taki wyrazny moment kiedy nagle czujesz ze to prawda, czy raczej jakos po cichu przestajesz sie nad tym zastanawiac?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Wincenty, u mnie to był ten drugi typ - po cichu. Nie było żadnego przełomowego momentu, tylko któregoś razu zorientowałam się że siedzę i mówię te frazy i nie mam wrażenia że kłamię. Trudno to bardziej precyzyjnie opisać, ale to raczej stopniowe, nie nagłe.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

A można w ogóle zapytać jakie to są te frazy? Bo cały czas o tym mówicie ale ja nie wiem co konkretnie się powtarza. Czy to są jakieś ustalone zdania czy każdy sobie układa własne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Terenia79 W tradycji metta - bo o niej tu głównie rozmawiamy choć wprost tego nie piszemy - klasyczne frazy to coś w stylu: niech będę bezpieczna, niech będę zdrowa, niech będę szczęśliwa, niech żyję w spokoju. Ale to nie jest dogmat. Wiele osób modyfikuje pod siebie, pomija jedno, dodaje inne.


Odpowiedz
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 133

@Wedrowiec Okej, ale jak sobie układam własne frazy to skąd mam wiedzieć że działają? Mam na myśli - czy one muszą brzmieć poważnie, czy mogę napisać coś co mi konkretnie pasuje, na przykład 'niech przyjmuję błędy ze spokojem'?


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Terenia79 Moim zdaniem to świetna faza właśnie - jak sama formułujesz coś co do ciebie przemawia, to jest bardziej twoje niż gotowiec. Ja mam kilka własnych zdań których nie znajdziesz w żadnym nagraniu i jakoś mi z nimi lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, wróćmy na chwilę do tej kwestii wewnętrznego krytyka bo Apolonka opisała to tak dobrze że się rozpoznałam. U mnie ten głos nie mówi że nie zasługuję - on raczej mówi że to co robię to jakiś new age i nie ma sensu. I nie wiem jak z tym pracować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Sylwunia98 To trochę inny rodzaj oporu niż u Apolonki - bardziej intelektualny. Pytanie: czy ten głos mówi to zanim zaczniesz, w trakcie, czy po? Bo to może mieć znaczenie dla tego jak do niego podejść.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Wedrowiec Głównie w trakcie. Zaczynam, jest okej, a potem nagle ta myśl - i wylatuje mi koncentracja. I potem albo kończę wcześniej albo siedzę i udaję że medytuję a tak naprawdę myślę o czymś zupełnie innym.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja miałam coś podobnego i mi pomogło nagranie właśnie dlatego że kiedy jest głos z zewnątrz to mam na czym się skupić zamiast na własnych myślach. Sylwunia, próbowałaś z nagraniem akurat w tych momentach kiedy ten krytyk wchodzi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonka_54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Pelargonia94 O, to ciekawy punkt. Ja z nagraniami nie próbowałam bo jakoś myślałam że to dla zupełnie początkujących. Ale jeśli one pomagają właśnie z rozproszeniem to może warto wrócić. Jakie nagrania polecasz - masz jakiś konkretny kanał?


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Apolonka_54 Ja nie podaję konkretów bo naprawdę jakość jest różna i co mi siedzi to tobie niekoniecznie. Ale powiem jak szukam - słucham minuty, dwie. Jeśli tempo jest okej i nie mam wrażenia że ktoś mi sprzedaje kurs za tysiąc złotych to zostaję. To dość intuicyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno zastrzeżenie. Dużo mówicie o narzędziach - nagrania, frazy, rano czy wieczór - ale mam wrażenie że pomijamy coś podstawowego. Ta medytacja na miłość do siebie działa tylko jeśli w ogóle chcesz siebie polubić. I nie mówię że ktoś tu nie chce, ale widzę że część z was siedzi i walczy z oporem a potem pyta o lepsze nagranie zamiast zapytać skąd ten opór w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

I nie mówię że ktoś tu jest w złej wierze - ale martwi mnie trochę że skupiamy się na technikach zanim w ogóle zapytamy siebie: czy ja naprawdę chcę siebie zaakceptować? Bo czasem jest w tym jakiś opór którego frazy nie przeskoczą.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@leszczynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Dorotka, to bardzo ważna rzecz którą piszesz. Ja sama przez długi czas robiłam te ćwiczenia jakby mechanicznie i dopiero kiedy zatrzymałam się na tym pytaniu - czego ja właściwie chcę od siebie - cokolwiek zaczęło się ruszać. Ale jak myślisz, czy to musi być świadoma decyzja żeby chcieć się polubić, czy może wystarczy że ktoś przychodzi z jakąkolwiek intencją - nawet jeśli to tylko ciekawość albo desperacja?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Dorotka To co opisujesz brzmi jak ambiwalencja - chcę ale nie chcę. I to jest naprawdę częste. Ale zastanawiam się czy to nie jest właśnie argument za technikami, a nie przeciw. Kiedy nie ma gotowości wewnętrznej, może struktura ćwiczenia tworzy jakieś ramy w których ta gotowość może się pojawić. Albo nie - ale przynajmniej jest przestrzeń.


Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Wedrowiec Może masz rację z tymi ramami. Ale widziałam sytuacje gdzie ktoś robi te praktyki latami i nic się nie zmienia, bo nie ma tego kontaktu z własnym oporem. Frazy lecą, a pod spodem coś siedzi nieruszone. I to mnie trochę niepokoi jako model.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Dorotka A jak rozpoznać ten opór o którym mówisz? Bo ja szczerze nie wiem czy mój sceptycyzm to jest właśnie opór głębszy, czy po prostu normalna reakcja na coś nowego. To się jakoś odróżnia?


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Sylwunia98 Według mnie różnica jest w tym co ten głos robi z tobą po medytacji. Sceptycyzm to możesz sobie skończyć praktykę i normalnie iść dalej. Opór głębszy to jest bardziej jak takie ściśnięcie - nie chcę żeby to zadziałało, bo jak zadziała to co wtedy. Miałaś coś takiego?


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Anastazja62 No właśnie nie wiem. Chyba nie mam tego ściśnięcia, raczej jest tak że siadam, zaczynam i po chwili mój umysł mówi 'no dobra ale to jest bez sensu' i wylatuje. Może to jednak bardziej sceptycyzm niż opór?


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: